video-jav.net

Wesołe jest życie staruszka

…wesołe i mądre, można dośpiewać, czytając teksty o Ojcach Pustyni, pierwszych mnichach, których nazywano Starcami. I nie było to prześmiewcze! Nazywano ich tak, bo wiek sędziwy był synonimem mądrości oraz doświadczenia. A życie pustynnych Starców nie było ani trochę nudne czy żałosne. Myśląc dzisiaj o starości, aż żal nie sięgnąć do zakurzonych opowieści o ich stylu bycia.

Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jednym z takich ulubionych Starców jest Abba Arseniusz – surowy, ale kochający nauczyciel. Wychowywał synów cesarza Teodozjusza Wielkiego, a następnie wielu egipskich mnichów. Oto jak zapamiętał go jeden z uczniów:

Abba Daniel opowiadał o abba Arseniuszu, że nigdy nie chciał odpowiadać na pytania dotyczące Pisma, chociaż umiałby o tym mówić, gdyby zechciał. Niechętnie także pisywał listy. Kiedy przychodził czasem do kościoła, siadał za filarem, żeby ani jego twarzy nikt nie oglądał, ani on sam nie patrzył na nikogo.

Wyglądu był anielskiego, podobny do patriarchy Jakuba: zupełnie siwy, o wytwornej postaci i wysuszonym ciele. Brodę miał długą do pasa, a rzęsy wypadły mu od łez: był wysoki, ale na starość się zgarbił.

Żył lat dziewięćdziesiąt pięć: z tych czterdzieści przebył w pałacu świątobliwej pamięci Teodozjusza Wielkiego, gdzie był jak ojciec dla najjaśniejszych Arkadiusza i Honoriusza. Potem w Sketis mieszkał przez lat czterdzieści, potem dziesięć w Troe powyżej Babilonu, naprzeciw Memfis; trzy w Kanopos koło Aleksandrii, a ostatnie dwa znowu w Troe, i tam umarł, dopełniwszy swojego biegu w pokoju i bojaźni Bożej. Był to bowiem mąż dobry, pełen Ducha Świętego i wiary. Zostawił mi swój płaszcz skórzany, białą włosienicę i sznurowe sandały; a ja niegodny nosiłem je, aby zyskać błogosławieństwo.

Wesołe jest życie staruszka

Skąd bierze się wielka mądrość? Znajomość życia? Odpowiada inny wielki abba – Izydor:

 „Mądrością świętych starców jest rozpoznawanie woli Bożej”.

Ciekawe! Rozpoznać wolę Bożą w dzisiejszym świecie… Brzmi jak bajka! Ale czy coś innego tak naprawdę się liczy?

Pytano kiedyś abba Sylwana: „Jakiego sposobu życia trzymałeś się, ojcze, aby zdobyć taką mądrość?” Odpowiedział: „Nigdy nie wpuściłem do serca myśli zasługującej na gniew Boży”.

Powyższe teksty zostały zredagowane ok. VI wieku.

Szymon Hiżycki OSB

Szymon Hiżycki OSB

Benedyktyn, najmłodszy opat w powojennej historii Tyńca, doktor teologii, specjalista z zakresu starożytnego monastycyzmu. Miłośnik literatury klasycznej i Ojców Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Ojcostwo!

Ojcostwo jest zagrożone w ludzkości i zagrożone także w Bogu! A przecież każdy pragnie mieć ojca, takiego ojca, żeby go podziwiać, żeby mu ufać.

Polub nas na Facebooku!

Ojcostwo!

W pokręconym świecie przełomu wieków człowiek od­dala się od Boga na różne sposoby i z różnych przyczyn.

Są ludzie, którzy już nie wiedzą, co znaczy „ojciec”. Są dzieci w ogóle bez ojca i dzieci w konflikcie z ojcem, który przestał być autorytetem i który nie spełnia roli ojca. Kryzys współczesnej rodziny jakże często jest właśnie spowodowany brakiem ojca. Rzadko dzisiaj ojciec jest tym właśnie człowie­kiem, który dziecku pokazuje miłość.

Ojcostwo jest zagrożone w ludzkości i zagrożone także w Bogu! A przecież każdy pragnie mieć ojca, takiego ojca, żeby go podziwiać, żeby mu ufać.

Ale też przeciwnie – można pytać, jak dzieci traktują ojca?

Nie mogę zapomnieć takiej historii sprzed lat – szłam rano na ósmą do kliniki; na ławce na Plantach siedział stary czło­wiek, siwy, z laską opartą o ławkę i okruchami bułki karmił gołębie – uśmiechnął się do mnie.

Wracałam około drugiej, na tej samej ławce siedział dalej miły staruszek, ale już nie karmił gołębi, miał zmęczony wyraz twarzy – nie zaczepiłam go, choć przez moment miałam taką ochotę.

Wieczorem o siódmej było zebranie Towarzystwa Lekar­skiego i parę minut wcześniej przechodziłam znowu koło tej samej ławki; stary człowiek siedział dalej – teraz już od razu podeszłam i zapytałam, co tu robi? Podniósł na mnie wybla­kłe niebieskie oczy i powiedział: „Czekam na syna”.

Nie wiedział, jak się nazywa i gdzie mieszka – nie miał żadnych dokumentów. Zabrałam go do Pogotowia Opiekuń­czego. Nie chciał iść, bo bał się, że syn przyjdzie i go nie znaj­dzie! Jakiś czas był w Pogotowiu Opiekuńczym jako NN – nie­znany, porzucony!

Ojcostwo!

Jakże w tym świecie odnaleźć wzorzec miłości ojca? Ojco­stwo potwierdza się przez dziecko, nie tylko ojciec ma przyjąć dziecko, ale i dziecko ma przyjąć ojca, ma uznać ojca. Ileż ra­zy w Poradni słyszałam taką skargę: „To nie jest ojciec”; „Nie znam ojca”; „Nie mam ojca”.


Fragment z książki „By rodzina była Bogiem silna…” Pani Wandy Półtawskiej.

Wyboru cytatów dokonała Aneta Liberacka.

Polecamy serdecznie książkę:

http://www.edycja.pl/produkty/ksiazki/duchowosc-liturgia/by-rodzina-byla-bogiem-silna


Polecamy również inne fragmenty książki Pani Wandy Półtawskiej: