
Sławomir Zapała: Wiara pomaga mi w życiu
"Wiara pomaga mi w życiu, czerpię z niej dużo siły. Myślę, że mam też w sobie dużo radości i poczucia humoru, którymi dzielę się właśnie dzięki dobremu kontaktowi z górą" - powiedział.
Sławomir Zapała – postać znana ze swojego poczucia humoru, dystansu do siebie i piosenek, które niewątpliwie zapadają w ucho, a w wielu przypadkach stają się prawdziwymi hitami. No bo kto z nas nie zna „Miłość w Zakopanem”? :)
Sławomir poza tym, że jest showmanem z prawdziwego zdarzenia, jest też mężem pięknej i zdolnej Magdaleny „Kajry” Kajrowicz i ojcem synka Kordiana, który przyszedł na świat w 2016 r., kiedy kariera małżeństwa znacznie nabierała na sile. W jedne Święta Bożego Narodzenia nagrał piosenkę pt. „Pierwsza Gwiazda”, w której zresztą nawołał do swojej rodziny, ale przede wszystkim do sensu Bożego Narodzenia.” Że to Dziecię, kto nie wie, trzeba przyjąć do siebie” – śpiewał.
Czytaj także >>> Katecheci w liście do Barbary Nowackiej: wyrażamy sprzeciw
„Wiara pomaga mi w życiu”
Okazuje się, że Sławomir Zapała jest bardzo wierzącą osobą. Jak wyznał w wywiadzie dla Plejady odpowiadając na pytanie: „czy wiara jest dla Ciebie ważną wartością”. Powiedział: „wiara pomaga mi w życiu, czerpię z niej dużo siły. Myślę, że mam też w sobie dużo radości i poczucia humoru, którymi dzielę się właśnie dzięki dobremu kontaktowi z górą.” Dodał, że „mężczyźnie wiara potrzebna jest do tego, żeby mierzyć się z trudnościami”.
Sławomir w wywiadzie wyznał, że Kajra ma inne spojrzenie na tematy wiary. Mimo to szanują swoje podejście i wspierają się wzajemnie. Wspomniał też, że często samo poszukiwanie wiary jest już ogromną wartością.
Przeczytaj również
Czytaj także >>> Przepis na rodzinę według Staszka Karpiela-Bułecki
„Za mało mówimy o Bogu”
Sławomir został zapytany o to, jak patrzy na to, co dzieje się w Kościele. Odpowiedział: „to trudny, złożony i bardzo bolesny temat. Myślę, że czasem za dużo mówi się o ludziach w Kościele, a za mało o samym Bogu. A jeżeli skoncentrujemy się właśnie na Nim, to łatwiej nam będzie zrozumieć i pojąć to, co się dzieje. Ludzie, którzy budują Kościół, są słabi, grzeszni i błądzą. Nie należy jednak zapominać, że są wśród nich też wspaniałe jednostki”.
Dodał, że on sam woli skupiać się na tym, co jest dobre, a nie na tym, co złe, choć podkreślił – „nie da się przemilczeć, nie zobaczyć i nie zareagować”. Wskazał, że wyłącznie reakcja, nazywanie rzeczy po imieniu może cokolwiek zmienić.
źródło: plejada