video-jav.net

Dziecko i depresja. Jak ją rozpoznać?

Dziecko czy nastolatek nie powie: „Mamo! Jest mi smutno, cierpię, pomóż!”. Ono będzie drażliwe, ciężko będzie mu się skupić, będzie miało problemy ze snem.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dziecko i depresja. Jak ją rozpoznać?
Dziecko czy nastolatek nie powie: „Mamo! Jest mi smutno, cierpię, pomóż!”. Ono będzie drażliwe, ciężko będzie mu się skupić, będzie miało problemy ze snem.

Każdy może mieć w życiu tak zwany „gorszy czas”. Jednak u dzieci i młodzieży trzeba mocno zwracać uwagę na takie momenty i trzymać rękę na pulsie. Dlaczego? By w odpowiednim momencie zacząć działać i reagować. Ważne, by taki stan nie utrzymywał się zbyt długo, bo może zacząć się rozwijać.

Psycholog Kamila Bubrowiecka podkreśla, że bardzo ważne jest uważne obserwowanie swoich dzieci i – co dla wielu może być oczywiste – rozmowa z nimi. – Nie chodzi o rozmowę o pogodzie, a konkretne pytania o to co się działo, co się wydarzyło. Jeśli tylko pojawi się kłopot, będzie nam go o wiele łatwiej wychwycić – mówi Bubrowiecka. I podkreśla, że „jeżeli smutkowi towarzyszą zmiany w zachowaniu: rozdrażnienie, trudności w skupieniu się na nauce albo zmiany w apetycie to powinna zapalić się nam czerwona lampka. Podobnie jak dziecko jest bardzo senne albo nie może zasnąć. Traci apetyt albo nagle szybko przybiera na wadze. To wskazówki, że może się coś dziać. Warto wtedy pójść do psychologa.

– Rok temu jeden z moich synów zamknął się w sobie. Przestałam mieć z nim kontakt – opowiada Ula Śliwińska, mama dwójki chłopców. – Nie wiedziałam co robić. Postanowiłam po prostu częściej odwiedzać go w jego pokoju. Patrzeć co robi, po jakie zabawki sięga, jak się zachowuje. Bardzo dużo mi to dało – podkreśla. Chłopiec miał 9 lat i szukał tego co lubi, co go może zainteresować.  – Zaczęłam przychodzić i spędzać z nim więcej czasu. Być nie tylko, kiedy mnie potrzebował, ale… cały czas. Nasze relacje zaczęły się polepszać – dodaje Śliwińska. I z uśmiechem dodaje „to działa! Podejść, pocałować, przytulić. Po prostu… bardziej się zainteresować”.

Są momenty, kiedy powinniśmy szczególnie zwrócić uwagę na zachowanie dziecka. – Pierwszy i dość łatwo zauważalny przez rodziców – to wycofanie się dziecka z wszelkich aktywności: czy to rodzinnych czy społecznych – opowiada Kamila Bubrowiecka. Psycholog zaznacza, że „często u dzieci pierwszym objawem nie jest smutek a rozdrażnienie”.

Potwierdza to psychiatra dziecięcy i młodzieżowy dr Anna Sumiła. – Rodzice powinni się zaniepokoić, kiedy taki pogorszony nastrój trwa zbyt długo, czyli ponad dwa tygodnie i stale się powiększa. A także w sytuacji w której młody człowiek rozregulowuje się w spaniu, jedzeniu i koncentracji. Kiedy zgłasza swoją bezsilność i mówi, że nie wie co robić i jak sobie poradzić w sytuacji w której się znalazł –dodaje Sumiła. Co mają robić rodzice? Pierwsze to omówić sytuację z dzieckiem, która go przytłacza. Wesprzeć go w jej rozwiązaniu – jeśli to oczywiście możliwe. – Jeśli stan się pogłębia dobrze byłoby zrobić wszystkie badania laboratoryjne u lekarza pierwszego kontaktu. A potem poprosić o pomoc lekarza specjalistę w wyjaśnieniu tego stanu – dodaje.

Tak było u Pani Marii, mamy trójki nastolatków. – W domu było spokojnie, spędzaliśmy ze sobą sporo czasu. I chyba dzięki temu szybko wychwyciliśmy moment, kiedy naszego syna zaczęło drażnić… wszystko. Nerwowo reagował nie tylko na nasze próby rozmowy, ale i zachowania rodzeństwa. Błahe sytuacje, nawet jak np. jak wylała mu się woda z kubka potrafiły go wyprowadzić z równowagi – opowiada pani Maria. Pojawiły się dwie możliwości rozwiązania problemu. Pani Maria chwyciła za różaniec, mąż naciskał by udać się do psychologa. – Działaliśmy dwutorowo. Rozmowa z psychologiem najpierw nasza, potem syna. A przy okazji wieczorami różaniec za dzieci. To było na tyle mocne połączenie, że zaczęliśmy widzieć zmiany. Mówię w liczbie mnogiej, bo sytuacja z synem dotknęła całej naszej rodziny – opowiada pani Maria. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze – na kilku spotkaniach, znalezieniu źródła problemu i… wyjściu na prostą. Punktem zapalnym w tej sytuacji była nieśmiałość chłopca w relacjach z innymi uczniami w szkole. Kiedy nie umiał poradzić sobie z różnymi formami agresji wśród kolegów, zaczął wyżywać się na najbliższych w domu…

– Rodzice powinni być uczuleni na zmiany w zachowaniu dziecka, kiedy dochodzi do trudnych sytuacji życiowych. One nie muszą powodować depresji, ale mogą być jedną z przyczyn – mówi Bubrowiecka. To trudne relacje między rodzicami, zmiany szkolnego środowiska czy nerwowe sytuacje z rówieśnikami. Warto być wtedy uważnym i rozmawiać z dziećmi. Wiedzieć co się z nimi dzieje. – Dzięki temu będzie nam łatwiej zareagować i chwycić za rękę jeśli zacznie się dziać coś złego – podkreśla psycholog.

Niestety depresja dzieci i młodzieży to coraz częściej spotykane zjawisko. – W swojej pracy dostaję od kilku do kilkunastu telefonów dziennie. Najwięcej osób zgłasza się na przełomie września i października oraz w okolicy stycznia – opowiada dr Sumiła. Jak podkreśla „najczęstsze przyczyny jakie młodzież zgłasza to przeciążenie szkołą i trudna sytuacja rodzinna”.

– Najważniejsze jest dbanie o kontakt z dzieckiem od samego początku. Można powiedzieć, że… od urodzenia! – radzi psychiatra. Dzięki temu łatwiej można wyczuć samopoczucie dziecka i o wiele wcześniej działać. Rozmowa i dobra relacja jest najlepszą prewencją.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

“Najgrubszy Anioł Stróż”

Piosenka idealna na rano, wieczór, we dnie, w nocy.

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

"Najgrubszy Anioł Stróż"
Piosenka idealna na rano, wieczór, we dnie, w nocy.

Paweł Domagała zachwycił piosenką „Weź nie pytaj, weź się przytul”, ale jego pozostałe utwory to również muzyczne perełki. Fani szczególnie polubili piosenkę „Najgrubszy Anioł Stróż”, którą określają balsamem dla strapionej duszy. Bo przecież każdy z nas ma swoje problemy, lęki i niepowodzenia. Na co dzień staramy się być silni, musimy się „trzymać” (bo przecież w życiu nie ma lekko), to jednak nadchodzi taki dzień, gdy mamy wrażenie, że wszystko się wali. Wtedy senne koszmary stają się rzeczywistością, a wewnętrzne potwory, które niegdyś siedziały w zamknięciu, „wychodzą z szafy” i nie dają spokojnie spać. I choć rozpacze oraz wszelkie zwątpienia potrafią podłamać, to w ostatecznym boju nie mają najmniejszych szans „bo przy mnie ciągle jest Najgrubszy Anioł Stróż”, jak śpiewa Paweł Domagała.

 

Prawdziwy Anioł Stróż

Dla wielu wierzących „Najgrubszym Aniołem” jest Bóg i to w Nim pokładają wszystkie nadzieje. To On najbardziej kocha, zna wszystkich po imieniu i wie, czego potrzeba danej osobie, aby mogła się rozwinąć. Z każdego „upiora” potrafi wyciągnąć dobro. A żeby było nam łatwiej działateż na ziemi poprzez swoich posłańców– Aniołów w ludzkiej postaci.Jednym z nich był zmarły pod koniec 2017 r.przyjaciel Pawła Domagały, Marek Jaździkowski, któremu artysta zadedykował „anielski” utwór. Zajmował się on psychoterapią, a dzięki jego dobroci i mądrości wielu „dorosłych dzieci” wyszło na prostą.

Ale czy tylko aktor ma wyjątkowe szczęście, że może liczyć na opiekę z niebios, a my jesteśmy pozostawieni sami sobie? Nic bardziej mylnego. Sięgnij pamięcią wstecz. Czy przypominasz sobie, jak ktoś kiedyś w Ciebie uwierzył, motywował do działania i szczerze ucieszył się z Twoich choćby najmniejszych sukcesów? Może to było w dzieciństwie i pochwała tej osoby przyczyniła się do tego, że jesteś dzisiaj w tym miejscu? Może ta osoba „dodała Ci skrzydeł”, przekonała,że nie jesteś sam, a teraz wspiera Cię i życzy jak najlepiej? A może zaprosiła na gorącą czekoladę albo poczęstowała pyszną zupą i to wystarczyło, by rozczarowania zeszły na dalszy plan? Agnieszka Osiecka przed laty opowiadała, że gdy była nieszczęśliwie zakochana i chciała popełnić samobójstwo, usłyszała z kuchni głos mamy, która zaprosiła ją na pomidorową. „Postanowiłam przed śmiercią jeszcze zjeść jeden posiłek i jakoś mnie ta zupa na tyle wzmocniła, że do tej pory żyję” – wyznała artystka.

A kto jest naszym Aniołem, który częstuje nas ozdrowieńczą „zupą pomidorową”? Anioły nadal są wśród nas i wcale nie muszą mieć białych piór.

 

Jak rozłożyć skrzydła?

Z Aniołami bywa różnie. Nie zawsze jest nam z nimi po drodze, bo choćwydają się „poczciwe”, to często są nie na czasie. Żyją w „ciasnym, dusznym niebie” i sprawiają wrażenie, że nic nie wiedzą o świecie. Ale gdy po raz kolejny gubimy się w codzienności, to znowu do nich przychodzimy.

A życie jest jak sinusoida. I choć myślisz, że wszystko już jest dobrze, że udało się złapać wiatr w żagle, to znowu wydarza się coś takiego, co sprawia, że „serce pęka na pół”.

Rady Aniołów często nie są odkrywcze, ale niosą wsparcie, nadzieję i zachętę do działania. Bo jeśli z ich pomocą skonfrontujesz się ze wszystkimi Słabościami, przeprosisz wszystkie Miłości, przebaczysz Przykrości, to wygrasz największy bój.

Fani twórczości Pawła Domagały piszą „Twoje utwory poruszają i docierają do najdalszych zakamarków serca”, a „Najgrubszy Anioł to piękna piosenka-modlitwa”.

Idealna na rano, wieczór, we dnie, w nocy.

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >
Share via