Czas podjąć męską decyzję

“Umiejętność kierowania to umiejętność podejmowania szybkich decyzji”. Słowa z kultowego serialu “Kariera Nikodema Dyzmy” mówią nam o podstawowym aspekcie męskiej dojrzałości: podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji.

ks. Grzegorz Ogorzałek
ks. Grzegorz
Ogorzałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czas podjąć męską decyzję
“Umiejętność kierowania to umiejętność podejmowania szybkich decyzji”. Słowa z kultowego serialu “Kariera Nikodema Dyzmy” mówią nam o podstawowym aspekcie męskiej dojrzałości: podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji.

Obserwujemy dziś lęk przed podejmowaniem decyzji, które są znaczące i wiążące. Oczywiście nie dotyczy to codziennych decyzji takich jak ta, jaką linią autobusową pojechać, lecz decyzji, w obliczu których stawiamy sobie pytanie: jak przeżyć swoje życie? jak i komu je poświęcić? Kiedy zastanawiamy się nad takimi pytaniami, często boimy się oceny innych ludzi, wyśmiania, czy tego, że mi się nie uda. To wszystko jest wpisane w proces podejmowania decyzji. Niestety często dzieje się też tak, że ten lęk wręcz blokuje, zamyka, nie pozwala zrobić kroku na przód.

Natomiast Bóg w Księdze Rodzaju mówi: “Czyńcie sobie ziemię poddaną”. (Rdz 1, 27-28) Czyli czyńcie sobie ziemię swojego życia, swojej codzienności, swoich wyborów – ziemią poddaną. To znaczy: nie bój się! Zrób krok na przód. Podejmij decyzję i weź za nią odpowiedzialność. W ten sposób twoje życie, twoja dusza będzie nabierać konkretnego kształtu.

W podejmowaniu męskich decyzji ważna jest także zgoda na stratę. Tak. Zawsze coś tracę, nie jestem w stanie wybrać dwóch rzeczy na raz. Ale to też jest realizm podejmowania decyzji. Warto zgodzić się wewnętrznie na to, że możesz popełnić błąd, że nie musisz być we wszystkim idealny, perfekcyjny, doskonały, bezbłędny.

Dojrzewamy poprzez podejmowanie decyzji i branie za nie odpowiedzialności. W procesie mierzenia się z konsekwencjami dojrzewamy, stajemy się facetami, mężczyznami, dojrzałymi, dorosłymi. I ta dojrzałość bardzo dobrze smakuje.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

ks. Grzegorz Ogorzałek

ks. Grzegorz Ogorzałek

Ojciec duchowny Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie. Twórca kanału na YouTube pt. "W koloratce". W swoich nagraniach poszukuje ziaren Ewangelii w filmach lub serialach.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Grzegorz Ogorzałek
ks. Grzegorz
Ogorzałek
zobacz artykuly tego autora >

Walka z depresją

23 lutego – na ten właśnie dzień Ministerstwo Zdrowia wyznaczyło Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Nie „Dzień Depresji” – ale właśnie „Walki z Depresją”. Bo toczy się wojna.

Sylwia Diłanian
Sylwia
Diłanian
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Walka z depresją
23 lutego – na ten właśnie dzień Ministerstwo Zdrowia wyznaczyło Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Nie „Dzień Depresji” – ale właśnie „Walki z Depresją”. Bo toczy się wojna.

Batalie o zdrowie psychiczne w codziennym życiu musi stoczyć coraz więcej dorosłych. Z niepokojem obserwuje się również rosnące wciąż statystyki dotyczące zachorowalności dzieci i młodzieży. W 2016 r. próbę samobójczą podjęło aż 481 młodych ludzi, najczęściej nastolatków i młodych dorosłych. W 2017 r. takich prób było już 730 – półtora raza więcej! 116 z nich nie udało się uratować.

Statystyki podają również, że aż u 20 proc. młodych osób przed ukończeniem 18 lat zdiagnozowano zaburzenia depresyjne, zaś objawy tej choroby może mieć już nawet co trzeci nastolatek.

Doskonale widzę to w mojej pracy. Gdy kilkanaście lat temu zaczynałam jako pedagog szkolny nastolatkowie z podejrzeniem depresji zdarzali się bardzo rzadko. Dziś właściwie nie ma klasy, w której ktoś nie zetknąłby się z tą chorobą: albo bezpośrednio, jako jej ofiara, albo pośrednio, poprzez znajomość z kimś, kto na depresję choruje.

Sprzyja temu oczywiście bardzo wiele różnych czynników i uwarunkowań, a jedną z nich jest z pewnością natłok bodźców, z jakimi coraz trudniej radzą sobie nasze organizmy oraz problem rzeczywistości kreowanej przez media. Zwłaszcza media społecznościowe. Z jednej strony oczywiście ułatwiają one kontakt, z drugiej sprzyjają “odrealnianiu” świata, jaki nam się wydaje, że nas otacza. Spójrzmy na to, do czego są one używane. Nie chwalimy się przecież na Facebooku czy Instagramie brzydkimi ubraniami, nieładnym pokojem, smutkiem jaki przeżywamy. Chwalimy się tym, co najpiękniejsze, najbardziej udane, stwarzając pozory, że tak wygląda rzeczywiście nasze życie. W efekcie mimo wielu “znajomych”, nastolatki skarżą się na brak prawdziwych przyjaciół.

Kilka dni temu zrobiliśmy w naszej szkole debatę poświęconą właśnie depresji. Zaprosiliśmy terapeutę, dziewczynę, która skutecznie pokonała tę chorobę oraz rodziców nastolatka chorującego. Spotkanie odbiło się szerokim echem wśród naszych uczniów i ich rodziców. Wielu podchodziło potem do prowadzących pytając czy to we własnej sprawie, czy to w sprawie kogoś bliskiego. Szukali porad, co robić, czego nie robić, na co zwracać uwagę.

Oto garść wskazówek, które usłyszeli, a które mogą też przydać się innym:

 

Myślisz, że możesz być chory?

 

Poobserwuj siebie uważnie przez kilka tygodni. Zwróć uwagę, czy zmieniły się Twoje nawyki: czy nie zamykasz się przed innymi, przestajesz im ufać? Zapytaj siebie, czy myślisz o sobie, że musisz dać radę sam, nie wierzysz, że inni Cię zrozumieją, że inni Cię zaakceptują, że możesz być dla nich atrakcyjny? Zwróć uwagę na to, co czujesz. Czy trudne i niewygodne są te odczucia dla Ciebie, czy już nic o nich nie umiesz powiedzieć? A może nie masz na nic siły, energii do działania, nie możesz wstać z łóżka, rozpraszają Cię różne nawet drobne bodźce (choćby to był spadający komuś długopis), nic nie sprawia Ci przyjemności? A może ponad miarę się złościsz, szybko tracisz kontrolę i odczuwasz niechęć lub nawet agresję, bo sądzisz, że inaczej nie da się komunikować światu tego, co przeżywasz?

Słuchaj innych. Czasem zmęczenie, brak snu, obniżony nastrój, nie pozwalają Ci spojrzeć na siebie z dystansem. Weź pod uwagę to, co inni Ci mówią, sugerują.

Mimo wszystko, zwierz się komuś zaufanemu. Pozwól sobie na bliskość. Pozwól innym na pomoc. Uciekanie cały czas w poczucie samotności i przejmowanie się swoimi objawami pogłębia ten stan. A jeśli nawet o trudnych uczuciach mówimy, to one z nas wypływają przynosząc w to miejsce choć chwilową ulgę. A gdy będziemy zupełnie sami to tylko się pogrążamy w poczuciu samotności.

Jeśli nie masz jeszcze 18 lat spróbuj powiedzieć rodzicom, co przeżywasz. Nie jesteś w stanie? Niech zrobi to za Ciebie Twój zaufany “Ktoś”: przyjaciółka, przyjaciel, ktoś z rodziny, rodzeństwo, pedagog czy psycholog ze szkoły. Rodzice i tak będą Ci musieli towarzyszyć w przejściu przez diagnozę i w terapii.

Możesz iść do psychologa czy psychoterapeuty. Może ci pomóc zrozumieć co się z Tobą aktualnie dzieje, można ta świadomość przyniesie ci otwartość na leczenie, na proces który jest przed tobą, może terapeuta pokaże ci pewien horyzont który nazywa się zdrowie.

 Możesz też od razu iść do psychiatry. Tak, to trudne. Szczególnie, jeśli wciąż w ocenie społecznej ten akurat lekarz kojarzy się źle. Jednak popatrz na tę wizytę, jak na konieczną konieczność, jak wizytę na Izbie Przyjęć czy u tak intymnego lekarza, jakim jest ginekolog czy urolog. Ten trud może dać Ci wiedzę, zrozumienie siebie, zdrowie!

 Nie trafiłeś na dobrego, odpowiadającego Ci specjalistę – zmień go! Szukaj dalej. Pytaj u szkolnych specjalistów. Pytaj wśród znajomych, którzy już to przeszli. Pytaj na forach internetowych i grupach, które są stworzone specjalnie dla Ciebie. Szukaj aż znajdziesz. Forów które będą dla ciebie grupą wsparcia w wyjściu ze stanu chorobowego a nie będą cię utwierdzać w beznadziejności.

 Bądź wytrwały w terapii i zażywaniu leków, jeśli masz je przepisane. Jeśli masz stanąć na nogi w szpitalu, niech i tak będzie. Przecież niektóre schorzenia trzeba przeżyć na oddziale szpitalnym.

 Mów światu, co przeżywasz, co myślisz, co czujesz! Daj sobie poczucie wsparcia od innych, daj sobie szansę na życie, by ktoś o Ciebie zawalczył!

 Dawaj świadectwo, jak już wyjdziesz z choroby. Nieś nadzieję innym!

 

Masz wokół siebie kogoś chorego?

 Bądź świadomym pomagaczem. Niepokoi Cię zachowanie dziecka, kolegi, przyjaciółki – sięgnij po poradę specjalisty, który może pomóc zrozumieć, co przechodzi osoba Ci bliska.

 Daj sobie przestrzeń na odpoczynek i zdrowy egoizm. Komunikuj uczciwie osobie chorej, że potrzebujesz zrobić to, co planujesz…a potem znowu będziesz dla niej.

 Pozwól pomóc sobie. Wspieranie osoby chorej może wyczerpywać, obciążać, pogrążać w smutku i niemocy. Miej osobę, której możesz się zwierzyć ze swoich trudności. Jeśli potrzebujesz specjalistycznej pomocy – w szkole lub placówce specjalnie do tego powołanej – szukaj jej i znajdź ją. Najpierw maseczka tlenowa dla Ciebie! Tak będziesz móc dalej pomagać, bo sam będziesz mieć siłę.

 Stawiaj mądre granice. Może potrzebna będzie terapia rodzinna, jeśli jesteś rodzicem osoby chorej.

 Miej kontakt do osób z rodziny osoby chorej. Może będziesz musiał walczyć o jej życie. Ono jest ważniejsze od złości i rozczarowania, które mogą Cię dotknąć. Ratujesz kogoś – to jedyna perspektywa.

 Po prostu bądź przy osobie chorej. Spytaj, czy chce herbaty. Przynieś lody, które zjecie przed telewizorem. Spytaj, czy chce coś powiedzieć. Opowiedz o swoim kawałku świata. Bądź. Leczy też kontakt, relacja, bliskość.

 

Sylwia Diłanian – pedagog szkolny w Publicznym Liceum Ogólnokształcącym im. ks. R. Archutowskiego w Warszawie


Notowała: Anna Druś

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Sylwia Diłanian

Sylwia Diłanian

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sylwia Diłanian
Sylwia
Diłanian
zobacz artykuly tego autora >