Nasze projekty
Michał Górski

Marika: Kard. Wyszyński uczy, że przebaczenie jest kluczem, który otwiera naszą celę

W jaki sposób zadziałać, aby próbując spopularyzować naukę Prymasa Wyszyńskiego jednocześnie nie trywializować przesłania? Jak przedstawić jego naukę młodemu pokoleniu? O tym w rozmowie z Mariką – artystką sceniczną, autorką i wykonawczynią piosenki „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie” w ramach projektu „Czas to miłość – polscy artyści dla Prymasa Wyszyńskiego”, który dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury, w ramach Programu Kultura w sieci.

Reklama

Marika Marta Kosakowska to autorka słów i muzyki, artystka sceniczna i prezenterka. Jest magistrem filologii polskiej ze spec. teatrologiczną i nauczycielską. Debiutowała koncertowo w 2002 r., fonograficznie w 2008 r. Nagrała sześć własnych płyt, jest też autorką książki „Antydepresanty”. Nominowana do Fryderyków i Superjedynek. Występowała na największych krajowych festiwalach i wielokrotnie reprezentowała Polskę poza granicami: we Francji, UK, USA, Indiach, Chinach.

Michał Górski: „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie” to tytuł utworu, który stworzyła Pani w ramach projektu „Czas to miłość”. List polskich biskupów do biskupów niemieckich z 1965 r., do którego nawiązuje wspomniany tytuł, (podpisany m.in. przez prymasa Stefana Wyszyńskiego) był dla Pani największą inspiracją w powstawaniu tego dzieła?

Marika: Przede wszystkim generalna idea tego listu, ale i reperkusje jego podpisania. To, co się działo wtedy w opinii publicznej, jaka była reakcja aparatu władzy i mediów. Jak do tych reakcji ustosunkował się kard. Stefan Wyszyński.

Reklama
Reklama

Słowa refrenu nawiązują do słów Prymasa, który podczas aresztowania przez władze komunistyczne użył sformułowania: „Nie zmuszą mnie niczym do tego, bym ich nienawidził”. Wybór tych konkretnych słów wydaje się być bardzo na czasie w dobie panoszącego się egoizmu, zachłanności, pogardy drugim człowiekiem…

Proszę nie mieć tak czarnej wizji rzeczywistości, ludzie nadal są dobrzy i potrafią kochać, albo choć usiłują. Pogarda wobec drugiego człowieka zawsze istniała, jednak najwyraźniej święciła triumfy w czasie wojny, masowych mordów i represji. Proszę zwrócić uwagę na to, że jednak żyjemy w czasach pokoju, komfortu i emancypacji jednostki. 

Wracając do słów Prymasa. Były bardzo inspirujące. To zdanie, które Pan przytoczył świadczy o jego ogromnej wewnętrznej sile. O tym, jak głęboko też czuł ducha chrześcijaństwa z jego wezwaniem do miłości, przebaczania 77 razy i modlenia się za nieprzyjaciół.

Reklama
Reklama

>>ZOBACZ TELEDYSK<<

Umiejętność wybaczenia drugiemu człowiekowi to najważniejsza lekcja płynąca do nas z życia Stefana Wyszyńskiego?

Chyba tak, choć możemy czerpać z jego życia znacznie więcej. Jego wola i umiejętność nawiązywania komunikacji z teoretycznie niemożliwym do skomunikowania się partnerem, jakim była reżimowa władza, jego niezłomne trwanie na modlitwie przy Bierucie…

Reklama

Jak w jednym z wywiadów wspominał Darek Malejonek, autorami tekstów do „Czas to miłość” są sami artyści. W jaki sposób przygotowywała się Pani do tworzenia utworu o kard. Wyszyńskim? Co w tej pracy było dla Pani najtrudniejsze? Co najbardziej odkrywcze?

Jak zazwyczaj, gdy mam pisać coś o historii, czytałam teksty źródłowe, wypowiedzi Wyszyńskiego i ludzi z jego otoczenia. Trudność zawsze jest ta sama, gdy nie mam w danej kwestii doświadczenia fizycznego spotkania, bycia w jakiejś rzeczywistości, o której piszę. Trzeba uruchomić wyobraźnię z jednej strony, a z drugiej sięgnąć do tego, co mimo dystansu historycznego pozostaje wspólne – emocji i pragnień. Wyciągnięcie ręki. Realne, nie fasadowe wybaczenie, jest tak samo trudne wczoraj i dziś. Tak samo wczoraj i dziś jest – jak twierdził kard. Wyszyński – kluczem, który otwiera naszą własną celę.

Przejdźmy do samej muzyki. Stylistyka jazzowa, w której utrzymywany jest utwór, wprowadza słuchacza w pewien spokojny klimat, jednak końcowa część piosenki z tego spokoju w pewien sposób nas wybija, ożywia. Jaki był cel takiego efektu?

Pisząc melodię i tekst podążałam za muzyką instrumentalną, która powstała wcześniej skomponowana przez Tomackiego. To on odpowiada za taką aranżację.

Myśląc o kard. Stefanie Wyszyńskim często przychodzi mi do głowy obraz kapłana budzącego respekt, człowieka o innym, bardziej surowym usposobieniu niż chociażby papież Jan Paweł II. Czy podczas prac nad tekstem udało się Pani odkryć inne oblicze Księdza Kardynała?

Nie szukałam. Nie mam takich oczekiwań, żeby każdy był ciepły w obyciu. Ludzie są różnie usposobieni. Mają różną ekspresję. Chyba nie ma sensu porównywać.

Czy otrzymując propozycję współpracy nie miała Pani obaw związanych z tym, że próba przedstawienia kard. Wyszyńskiego młodemu pokoleniu będzie niosła za sobą ryzyko niezrozumienia?

Nie miałam żadnych obaw i uprzedzeń. Zostałam zaproszona do napisania piosenki o Prymasie Wyszyńskim, człowieku ważnym i ciekawym. Nie obarczano mnie tym dodatkowym kontekstem misyjnym. Pan mnie właśnie uświadamia… :)

W jaki sposób zadziałać, aby próbując spopularyzować daną postać nie dokonać jednocześnie trywializacji jej przesłania/dziedzictwa?

Chyba po prostu nie przyprawiać jej ani skrzydeł ani gęby. Trzymać się faktów, licząc, że prawda się obroni. Dlatego starałam się możliwie cytować Prymasa. Stąd jego wypowiedzi „wytłumaczę im to, wiem,  że zrozumieją”, „nie zmuszą mnie do nienawiści”, „każda rzecz wielka musi kosztować i musi być trudna” czy „tylko rzeczy małe i liche są łatwe”  pojawiają się w tekście utworu.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite