„Czas to miłość”. Młodzi wykonawcy, muzyka elektroniczna i przesłanie kard. Wyszyńskiego

– Celem projektu jest dotarcie do nieznających prymasa młodych z jego najważniejszym przesłaniem – mówi Darek Malejonek, lider „Maleo Reggae Rockers”, który od strony muzycznej przygotowuje projekt „Czas to miłość”. Projekt dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura w sieci”.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Anna Druś: Czym jest projekt Czas to miłość?

Darek Malejonek: To projekt muzyczno-słowny, który językiem współczesnej muzyki i współczesnych wykonawców opowie o postaci kard. Stefana Wyszyńskiego. Miał powstać już kilka miesięcy wcześniej. Na zmianę terminu wpłynął fakt przesunięcia daty beatyfikacji prymasa oraz pandemia, przez którą musieliśmy wstrzymać nagrania. Obecnie przy zachowaniu wszelkich rygorów sanitarnych kontynuujemy prace i intensywnie realizujemy projekt. Projekt jest skierowany przede wszystkim do tych, którzy o Prymasie wiedzą niewiele, bo są zbyt młodzi; do tych, którzy kojarzą go tylko z podręczników do historii, czy poważnych filmów, ale nie znają zupełnie jego spuścizny. A ta jest ogromna, wręcz porażająca! Kard. Wyszyński był prawdziwym gigantem umysłowym, gigantem teologicznym, który oprócz tego, że przewodził narodowi polskiemu w najtrudniejszym czasie, był kopalnią myśli, ludzkich rad dla nas. Był prawdziwym ojcem narodu: nie surowym i niedostępnym, ale z ludzką, z Bożą twarzą. Sam odkryłem to osobiście. 

 

Co podczas przygotowań do tego projektu zrobiło na panu największe wrażenie?

Spotkanie z Anną Rastawicką. Oczywiście czytałem dużo różnych publikacji Prymasa czy wypowiedzi, odświeżyłem sobie historię jego życia, zwłaszcza historię uwięzienia oraz sprawę biskupa Baraniaka torturowanego przez SB aby wymusić na nim zeznania obciążające kardynała. Spotkałem się z wieloma osobami, osobiście znającymi Prymasa. Ale największe wrażenie zrobiło na mnie właśnie spotkanie z panią Anną Rastawicką. Spotkanie z żywym świadkiem, który opowie swoje osobiste historie, zawsze robi większe wrażenie niż samo czytanie o kimś. Byłem pod wielkim wrażeniem pani Anny i tego, co opowiadała, tego z jaką miłością, pieczołowitością archiwizowała wszystkie wypowiedzi, listy prymasa. Dzięki niej zobaczyłem go jako człowieka z krwi i kości. Najbardziej poruszyło mnie, gdy opowiadała o kard. Stefanie Wyszyńskim jako prawdziwym ojcu, prawdziwym tatusiu, który miał miłość do ludzi. Dzięki jej świadectwu zobaczyłem człowieka, który miał prawdziwy dar docierania do ludzkich serc, potrafił dla każdego mieć słowo pocieszenia czy rady. Nie uciekał od ludzi czy od rzeczywistości, tylko był z ludźmi cały czas. To było też dla mnie wielkim przeżyciem. Zresztą podobnie reagują na poznawanie prymasa Wyszyńskiego także wykonawcy, zaproszeni do projektu. 

 

Co mówią o Prymasie? Domyślam się, że dla większości z nich ten projekt jest okazją do pierwszego spotkania z jego postacią.

Są pod ogromnym wrażeniem! Podobnie jak ja musieli sporo poczytać, dowiedzieć się kim był i co mówił, przygotować się. Ja podobną przygodę przechodziłem wcześniej robiąc muzyczne projekty dotyczące Powstania Warszawskiego czy Panien Wyklętych. Poznawanie tych historii, często odkrywanie ich po raz pierwszy otworzyło niesamowitą przestrzeń, obudziło świadomość.

 

Kto pisze teksty do tych powstających piosenek?

Sami wykonawcy. Założyliśmy, że dzięki ich osobistemu spotkaniu z Prymasem, z jego nauczaniem, teksty będą bardziej autentyczne. Będą oczywiście też cytaty ze słów Prymasa, ale już w kontekście osobistego odbioru ich przez samych artystów. To będzie bardziej przekonujące, ponieważ, jak wspomniałem, najbardziej zależy nam na dotarciu do młodych, którzy – podobnie jak nasi wykonawcy – prawdopodobnie wiedzą niewiele lub nic na temat kard. Stefana Wyszyńskiego. 

 

A co w jego nauczaniu czy historii życia może pana zdaniem najbardziej zafascynować współczesnych młodych?

Wszystko, naprawdę wszystko! To są tak ważne tematy, tak egzystencjalne, pomocne i aktualne w życiu. Wydaje mi się, że z przesłaniem Prymasa jest trochę tak, jak z działaniem Słowa Bożego, „które jest światłem na naszej ścieżce”. Ono nie służy do dywagacji intelektualnych, tylko jest taką mapą drogową dla nas, czymś co nas prowadzi przez życie, żebyśmy wiedzieli, w którą stronę iść, a w którą nie iść. Podobnie i rady, słowa czy myśli kardynała. Mogą nam one pomóc przejść przez to życie godnie, jako ludzie i jako katolicy, nie tracąc swojej godności i swojej tożsamości, także narodowej. 

 

Poruszyło mnie to, co pan powiedział o wymiarze ojcowskim jego postaci, zwłaszcza w kontekście trwającego kryzysu ojcostwa. 

Rzeczywiście, ten ojcowski wymiar postaci kard. Wyszyńskiego może mieć dla młodych szczególne znaczenie. Mamy przynajmniej taką nadzieję. Wiemy, że już w kolejnym pokoleniu mamy kryzys ojcostwa, to wielki problem naszych czasów, który się tylko pogłębia. A młodzi potrzebują kogoś, kto ich będzie prowadził, potrzebują autorytetu! Nie kogoś, kto ich do czegoś będzie zmuszał, ale kogoś, kto poprowadzi w wolności. Tak właśnie robił prymas. Nie wydawał poleceń, ale wskazywał drogę. Mówił „jak pójdziesz tą drogą to nie pożałujesz”. Jeśli będziesz wierny Bogu, Ewangelii – to będziesz szczęśliwy, także na końcu swojej drogi. Kardynał przecież nic innego nie robił jak tłumaczył nam Ewangelię, przekładał ją na konkret naszego życia. 

 

Jak to będzie wyglądało od strony muzycznej? Wszystkie piosenki będą w jednym stylu, czy raczej aranże będą dopasowane do stylu w jakim gra na co dzień dany wykonawca?

Zmieniłem trochę konwencję względem tego, jak robiłem to przy ostatnich moich projektach. Tym razem będzie troszeczkę więcej elektroniki. Można wręcz powiedzieć, że muzyka elektroniczna będzie takim tematem przewodnim wszystkich piosenek. Zrobiliśmy tak pod kątem ewentualnych przyszłych wykonań tych piosenek w przestrzeni sakralnej, gdzie źle brzmią bębny, dotychczas przeze mnie często wykorzystywane. W czasie koncertów na żywo pewnie też będziemy się posiłkować jakimś kwartetem smyczkowym, zobaczymy jeszcze jak to wyjdzie.

 

Za aranżację odpowiada pan sam w całości czy we współpracy z kimś?

Ja wspólnie z Tomaszem Mackiewiczem z mojego zespołu. 

 

Czyli na projekt złożą się koncerty, pojedyncze piosenki, płyta?

Na razie koncentrujemy się na przygotowaniu samych piosenek oraz nakręceniu do nich dobrych klipów. Za tę warstwę wizualną odpowiada Aneta Liberacka ze Stacji7. Teledyski umieścimy bezpłatnie w sieci, żeby miały szansę dotrzeć do jak największej liczby ludzi. Powoli myślimy także o płycie z tymi utworami, ale to najprędzej w przyszłym roku. Na razie jednak celem numer jeden są teledyski, dotarcie z utworami do jak największej grupy ludzi, i i przygotowania do uroczystości beatyfikacji kard. Wyszyńskiego.

 

Czyja piosenka pójdzie na pierwszy ogień?

Tego na 100 proc. jeszcze nie wiemy, ale myślę, że na pierwszy ogień pójdzie Natalia Kawalec z utworem mówiącym o wolności. Wolność była częstym tematem wypowiedzi prymasa, to mocno wybrzmiewa w jego Krucjacie Miłości. On swoje wskazania dawał w wolności, niczego nie narzucał i nie kazał. Często też mówił o tym, by nie tracić danej nam przez Boga wewnętrznej wolności, nie dać się temu światu zniewolić, zmanipulować. 

 

Kiedy można spodziewać się premiery pierwszego utworu?

Myślę, że końcem października już będzie można coś pokazać. 

 

 

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor, w latach 2018-20 odpowiedzialna za sekcję news w Stacji7. Wcześniej pracowała w “Pulsie Biznesu”, “Newsweeku” i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Zajęcia dodatkowe. Spełnienie ambicji rodziców czy realny rozwój dziecka?

Jak refren powraca też temat, który mocno dzieli rodziców - zajęcia dodatkowe. Jak w tym nadmiarze ofert dobrze i mądrze wybrać? Czy dwulatek chodzący na angielski, SI i basen to rodzicielskie „must have” czy już gruba przesada?

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Anna Koźlik: Czy zajęcia dodatkowe są potrzebne naszym dzieciom? Kiedyś dzieci grały w piłkę z ojcami i kolegami na placach zabaw, dziś chodzą na treningi. To rzeczywiście realna dziecięca potrzeba?

Maria Turek, terapeutka: Myślę, że może być różnie. Zachęcałabym do tego, by ustalić z dzieckiem to, czego potrzebuje, czego by chciało, a nie opierać się na tym, co rodzic ma w głowie. Faktycznie, obecnie jest cała gama różnych możliwości zajęć, wiele atrakcyjnych propozycji. Na pewno niebezpieczną sytuacją jest, gdy te zajęcia dodatkowe są rekompensowaniem niespełnionych ambicji lub marzeń rodziców z ich własnego dzieciństwa. Myślę, że nie ma jednej odpowiedzi, natomiast ważne jest, by zadawać sobie i dziecku za każdym razem pytanie: „Czy MOJE dziecko tego potrzebuje?”.

 

Od jakiego wieku można wprowadzać zajęcia dodatkowe? Często słyszy się opinie, że im wcześniej, tym lepiej. Istnieje jakaś dolna granica zajęć dodatkowych?

Zajęcia dodatkowe mogą mieć inną funkcję dla dzieci trzyletnich, które cały czas spędzają z mamą, a inną dla dzieci w wieku szkolnym. Myślę, że przy rozszerzaniu kręgów kontaktów i relacji ważne jest, żeby dziecko miało zawsze tzw. „bezpieczną bazę”, czyli bliskość mamy. Każde dziecko indywidualnie sprawdza na ile może i potrzebuje odejść, zaangażować się emocjonalnie, społecznie, czy nawet oddalić się fizycznie. Można próbować wyjść z dzieckiem do klubu malucha, aby doświadczyło czegoś nowego w kontaktach społecznych, zapewniając mu jednak bezpieczny kontakt z najbliższą osobą i możliwość wycofania się w ramiona rodzica w razie potrzeby. Ważne, żeby próbując różnych rzeczy obserwować reakcje oraz potrzeby dziecka. Natomiast kiedy mamy starsze dziecko i ono większość dnia spędza w szkole, tam jest stymulowane do rozwoju, to pojawia się pytanie, jaką rolą mają tu zajęcia dodatkowe? Czy faktycznie widząc niezwykły talent dziecka chcę, żeby się rozwijało? No i czy na tym etapie ono też tego chce?

 

Co kiedy zauważam u mojego dziecka talent, ale dziecko nie chce go rozwijać?

To trudne pytanie, sama się z nim zmagałam i nadal zmagam. Mam poczucie, że każda sytuacja, w której aktywność dodatkowa jest wymuszana, sprawia, że propozycja zajęć traci na wartości, nawet jeśli byłaby w kręgu zainteresowań dziecka. Moje doświadczenie pokazuje, że jest to ciągła lekcja pokory dla mnie, jako rodzica, żeby nie mieć poczucia, że jednak to ja wiem najlepiej i że w moich rękach spoczywa zaprojektowanie przyszłości dziecka. Ważna jest tu równowaga między troską rodzica o dobry rozwój dziecka, a stopniowym oddawaniem, powierzaniem dziecku odpowiedzialności za jego życie. Przy małych dzieciach jest to bardzo trudne. To, co się sprawdza, to uważność na dziecko. Mogę proponować, zachęcać, mogę umówić się na próbę z dzieckiem, ale ze świadomością, że ważna jest tu jego zgoda. Jeśli miałoby to być na siłę, to mam poczucie, że mijałoby się z celem.

 

Na co warto zwrócić uwagę w pierwszej kolejności przy doborze zajęć dodatkowych?

Ważne, aby pamiętać, że nasze dziecko to naprawdę osobny człowiek i na każdym etapie ma prawo do swoich decyzji. Z drugiej strony rodzic może się zmierzyć ze słomianym zapałem dzieci, które po jakimś czasie chcą zmieniać, rezygnują, maja kolejne pomysły. Dla mnie osobiście było to jakimś rodzajem rozczarowania, że te decyzje dziecka, ustalenia nie są długofalowe. Pojawiały się wtedy obawy: „Może teraz to moja rola, zadanie, żeby tej systematyczności dopilnować”. Ale dzieciństwo to jest właśnie ten czas sprawdzania i testowania przez dziecko swoich zainteresowań, więc trudno oczekiwać stałości i ostatecznych wyborów. To dylematy, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Zachęcam do uważności w relacji z dzieckiem, do takiego kontaktu, który zakłada, że to dziecko ma najwięcej wiedzy o sobie i niekoniecznie to ja, rodzic, jestem odpowiedzialny za „zaprogramowanie” rozwoju. Ja mogę dawać, zachęcać, pokazywać i urozmaicać, mogę umówić się na jakąś terminowość, ale siebie uczę powierzania odpowiedzialności, a dziecko przyjmowania jej.

 

A może chętnie oddajemy dzieci na zajęcia dodatkowe, bo sami jako dzieci ich nie mieliśmy? Może mam wtedy wyobrażenie o spełnianiu dobrze roli matki, mogę się porównać z innymi rodzicami? A może nie lubię mojego dziecka i nie chcę czy nie umiem z nim spędzać czasu?

Pojawia się tu jeszcze jeden aspekt – potrzeba bycia dumnym ze swojego dziecka i realizowanie tego poprzez odniesienia do innych, czyli porównywanie. To też ciekawy temat w kontekście wybierania i zapewniania dzieciom zajęć dodatkowych. Ważnym zadaniem rodzica jest znalezienie równowagi między potrzebami swoimi i dziecka. Czasem warto po prostu uświadomić sobie, że ja jako rodzic jestem wystarczający i moje dziecko też jest wystarczające. Nie musimy się porównywać do innych, nie musimy żyć jak inni, nie musimy udowadniać nic innym. Warto zadawać sobie pytanie: „Komu zajęcia dodatkowe są potrzebne i po co?”. Może się okazać, że są potrzebne rodzicowi, bo ma wtedy poczucie, że jestem dobrym rodzicem, zaspakaja potrzeby, daje dziecku to, co najlepsze, a dziecko staje się powodem do dumy, bo jest w czymś coraz lepsze. A może jest tak, że to faktycznie młody człowiek tego potrzebuje, bo ma jakiś rodzaj talentu i głodu działania, czy ogromną potrzebę aktywności. Warto wtedy tę energię skierować w jakieś dodatkowe zajęcia, aktywności. Jeśli rodzice działają z automatu, „bo tak się robi, bo inni rodzice, bo ja nie miałem”, to starty zarówno po stronie dziecka jak i rodzica mogą być dużo większe niż zyski. Jeśli natomiast rodzice będą poddawać wspólnej refleksji z dzieckiem również na temat zajęć dodatkowych, wtedy każde pytanie uwrażliwia nas na kontakt z dzieckiem i buduje relację, bo jestem ciekawy, co dziecko myśli, jak ono postrzega dany temat, ale też mogę dzielić się swoimi myślami.

 


Maria Turek – terapeutka, trenerka warsztatów i grup wsparcia w Ośrodku Psychoterapii i Wsparcia dla Rodzin PLASTER MIODU, żona i mama trójki dzieci (17, 15 i 7 lat). Stwarza uczestnikom przestrzeń na spotkanie z sobą samym i z innymi.


 

Anna Koźlik

Anna Koźlik

Mgr teologii, doradca rodzinny, nauczyciel Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny, założycielka strony Płodna.pl. Lubi mówić i pisać o małżeństwie, seksualności i teologii ciała.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap