Nasze projekty
Justyna Sobocka, Ksiądz Marek Dec

100 tys. wolontariuszy w szkołach i parafiach

Trzeba podchodzić do człowieka i mówić mu prosto w oczy “Masz talenty, jesteś człowiekiem, który może czynić dobro. Jeśli chcesz - pomóż”…

Reklama

Z księdzem Markiem Decem, Zastępcą Dyrektora Caritas Polska, rozmawia Justyna Sobocka

Wolontariat rozwija się w szkołach na szeroką skalę. To “szkolna moda”, czy raczej jakaś głębsza potrzeba?

Reklama
Reklama

Doświadczenie pracy Caritas w polskiej szkole opiera się na niesamowitym zapale ludzi młodych. Ponad 2700 grup wolontariatu działa w szkołach, w przedszkolach i wśród studentów. Funkcjonują także parafialne grupy Caritas. To rzesza około 100 tysięcy wolontariuszy.

Ksiądz Marek Dec z autorką wywiadu | fot. Paweł Żulewski

Reklama
Reklama

A to zaskakujące, bo burzy powszechną opinię, że młodym już na starcie życia niczego się nie chce. Dlaczego zatem tak chętnie włączają się w wolontariat?

Wielu wolontariuszy było wcześniej odbiorcami różnych akcji Caritas. Uczestniczyli w turnusach wakacyjnych i obserwowali pracę wolontariuszy. Byli odbiorcami atmosfery, która towarzyszy wspólnym wyjazdom wakacyjnym. Widząc to, sami chcą pomagać, angażować się w tę działalność. Istotne znaczenie ma też praca formacyjna – katecheza w szkole, działanie w parafii, modlitwy, prowadzona od ponad 70 lat w parafiach akcja „Tydzień Miłosierdzia”. To również jest pokazywaniem wolontariatu i przynosi owoce. Podobnie jak świadectwa innych wolontariuszy czy samo spotkanie z Ewangelią, z Chrystusem, bo wzbudza dobro.

Reklama

Co zyskam, stając się wolontariuszem?

Co do zasady wolontariusz nie wykonuje zadania ze względu na nagrodę lub zysk. Jednak wolontariat ma tyle w sobie dobra i siły, że człowiek dając – zyskuje wiele. Przede wszystkim dajemy ludziom poczucie jedności, bycia jedną rodziną Caritas. Chcemy to podkreślać przy różnych wydarzeniach. Organizujemy ogólnopolskie spotkania. 9 i 10 września odbył się Ogólnopolski Zjazd Młodych Wolontariuszy Caritas w Łodzi. Udział wzięło 2 tysiące osób. Podczas spotkania m.in. analizowali życie i przesłanie św. Faustyny Kowalskiej. Co roku wolontariusze uczestniczą również w pielgrzymce do Łagiewnik. Wyjazdy służą formacji, ale to też element świętowania i radości. Dzięki swojemu zaangażowaniu młodzi ludzie wiedzą, że ich życie i praca ma sens. Dziś to istotna kwestia, bo czasem łatwo się pogubić, a wolontariat nadaje kierunek.

Dlatego należy promować i nagłaśniać wolontariat. Należy pochwalać, podkreślać zasługi i doceniać pracę. Dobre przykłady inspirują jeżeli  się o nich słyszy.

Ksiądz Marek Dec | fot. Paweł Żulewski

A jak zachęcić do czynienia dobra tych jeszcze niezachęconych?

Trzeba podchodzić do człowieka i mówić mu prosto w oczy „Masz talenty, jesteś człowiekiem, który może czynić dobro. Jeśli chcesz – pomóż.” To indywidualne zaproszenie zdziała więcej niż reklamy w telewizji czy plakaty. Od razu należy wskazać konkretną formę zaangażowania. Musimy pokazać człowieka w potrzebie. Być może kolega w szkole nie radzi sobie w nauce, a ty jesteś dobry z matematyki – pomóż temu człowiekowi przez wspólne rozwiązywanie zadań. Ktoś niepełnosprawny, potrzebuje wsparcia przy pokonywaniu barier architektonicznych i przeszkód – bądź blisko niego. Robimy zbiórkę – zorganizuj ją razem z nami. Należy pamiętać, że ten, kto finansowo wspiera inicjatywy jest uczestnikiem akcji. Natomiast wolontariuszem jest osoba trzymająca puszkę, rysująca plakaty, alarmująca o zbiórce.

Hasło, które kiedyś usłyszałem „działaj lokalnie – myśl globalnie” jest najbardziej adekwatne. Czasami zachwycamy się ideami, które gdzieś daleko można zorganizować, opuszczając gniazdo rodzinne, co jest możliwe, ale bardziej trzeba zauważać ludzi potrzebujących, którzy są blisko, np. w szkole, w klasie. Powinniśmy dostrzegać potrzeby ludzkie i starać się być pomocnymi. Dzięki temu można sprawdzić, czy to dobro mnie buduje i przynosi radość.

Przez wiele lat pracował Ksiądz za granicą. Czy wolontariat misyjny wiąże się z niebezpieczeństwem?

Wypadkowość i skala zagrożeń codziennego życia wcale nie różni się tak wiele w poszczególnych rejonach świata. Zawsze mogą nas spotkać nieszczęśliwe wypadki. Jesteśmy w rękach Bożych. Owszem, są kraje podwyższonego ryzyka. Jednak wydaje mi się, że każdy, kto jest w stanie powierzyć siebie i swoją drogę Jezusowi może skalkulować zaangażowanie i niebezpieczeństwo, a później wybrać ścieżkę, która najbardziej będzie mu odpowiadać. Warto też zaznaczyć, że opiekunowie wolontariatu, w tym instytucje kościelne, takie jak Caritas, biorą odpowiedzialność za swoich wolontariuszy i zapewniają im możliwie największe bezpieczeństwo i wszelkie możliwe ubezpieczenia.

Jeżeli ktoś jest w stanie podjąć większe ryzyko – potrzebujemy nawet wolontariuszy na froncie. Wiele jest takich przypadków, że ludzie ryzykowali życie, by iść nie jako żołnierze, ale by pomagać np. rannym. To doświadczenia czasów wojennych. Wolontariat sanitarny jest obarczony niebezpieczeństwem, a mimo wszystko ludzie podejmują się go. To właśnie potęga dobra, które rośnie w ludzkich sercach.

Ksiądz Marek Dec z autorką wywiadu | fot. Paweł Żulewski

Czy my, Polacy, mamy we krwi pomaganie? Jaki wpływ miała nasza historia na świadomość w kwestii niesienia pomocy innym?

Wolontariusz chrześcijański w pierwszej kolejności nie widzi zadania, ale człowieka

Jako społeczeństwo, które zetknęło się z komunizmem mamy bardzo ciężki bagaż doświadczeń, zwłaszcza jeżeli chodzi o prace społeczne. Wszystko, co było związane z czynem partyjnym źle się kojarzyło. Całe szczęście młodzi tego dzisiaj nie pamiętają i mogą zacząć od nowa propagowanie wolontariatu nie tylko humanitarnego, ale też chrześcijańskiego, który w pierwszej kolejności nie widzi zadania, ale człowieka, który ma trudność. Wolontariusz chrześcijański rozumie nie tylko wyzwania, ale przede wszystkim spogląda w kierunku kogoś, kto jest w potrzebie.

Z czyich postaw wolontariusze powinni czerpać?

Najpiękniejszym wzorem miłości jest Jezus Chrystus. Wszyscy ci, którzy są naśladowcami Największego Nauczyciela Miłości są dla mnie braćmi i siostrami, dlatego cieszę się, że jestem w rodzinie Caritas. Pracuję nie tylko tutaj, ale również angażuję się w wiele inicjatyw. W moim życiu łączy się inspiracja Chrystusem, który jest źródłem miłości, Bogiem, który jest miłosierdziem i człowiekiem, który to dobro przyjmuje i realizuje.

Ze wzruszeniem odwiedzałem niedawno poszkodowanych przez wichury i słyszałem o tym dobru, które świadczyli wolontariusze. W obliczu tragedii dostrzega się sens działania zespołów charytatywnych w parafiach i szkołach. Bez tego wolontariatu nie poradzilibyśmy sobie. Zachęcam i proszę, by te gorące serca nie zostały schłodzone, żebyśmy się nawzajem ogrzewali miłością, którą mamy od Jezusa, bo inaczej cały świat wystygnie.

Każdy może zostać wolontariuszem angażując się w swoim środowisku, gdzie już działają grupy charytatywne. Warto się rozejrzeć, gdyż może całkiem niedaleko od każdego z nas działa grupa szkolna, parafialna lub diecezjalne centrum wolontariatu. W innym przypadku wystarczy zebrać kilka osób i udać się do dyrekcji szkoły, opiekuna samorządu szkolnego lub do parafii i zaproponować swój entuzjazm do współtworzenia grupy wolontariuszy. Nie można się też zrażać, gdyby taka grupa nie powstała. Pojedynczy wolontariusze również mogą zmieniać świat na lepszy przez zaangażowanie w placówkach pomocowych, których w Polsce około tysiąc prowadzi Caritas.

Dziękuję za rozmowę

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite