Rok Miłosierdzia, a nie dobrego samopoczucia

Zobowiązanie do rozwoju, zobowiązanie wobec ludzi. O roli ambasadora ŚDM opowiada Konrad Ciesiołkiewicz

Konrad Ciesiołkiewicz
Konrad
Ciesiołkiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Z pokorą i dużym poczuciem wyróżnienia, chcę powiedzieć, że zostałem, wraz z moją żoną, Brygidą, ambasadorem Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się w Krakowie w lipcu 2016 roku. Wśród tylu wybitnych osób, czuję się bardziej niż nieco zmieszany. Mam więc potrzebę krótkiego skomentowania tego niebywałego dla mnie wyróżnienia.

Ciesiołkiewicz Konrad

Konrad Ciesiołkiewicz, ambasador ŚDM

Kiedy pół roku temu organizatorzy ŚDM zwrócili się do mojej żony i do mnie, jako do małżeństwa, z propozycją, to pierwsza myśl była jednoznaczna – to nie jest dla mnie, jest wielu innych bardziej godnych, więc z naszej dwójki lepiej, żeby ambasadorem została zdecydowanie lepsza połówka. Jeśli miałbym odpowiedzieć, czego się bałem, to wydaje mi się, że bałem się pychy. Po sporym namyśle i wielu rozmowach z żoną, pomyślałem, że pewną formą pychy, zamykania oczu, uszu, serca i głowy, byłoby nieprzyjęcie zaproszenia.

 

Głównym motywem organizatorów jest zaproszenie do dawania świadectwa wiary w Boga, wiary Bogu i wdzięczności za całe piękno, którego do tej pory w życiu doświadczyłem. „Są lepsi”, „Jestem za mały ”, „Popełniam tyle błędów, tyle nietaktu w podejściu do Pana Boga, rodziny, osób mi bliskich, współpracowników i siebie samego” – to zdania obecne w głowie. Mojej i wielu innych. „Wszak Światowe Dni Młodzieży odbywają się w rozpoczętym właśnie Roku Miłosierdzia, a nie w roku dobrego samopoczucia i miłości własnej pielęgnowanej nie raz fałszywą skromnością” – pomyślałem.

Chcę powiedzieć, że jest to dla mnie przede wszystkim bardzo poważne zobowiązanie. Po pierwsze, to zobowiązanie do osobistego rozwoju duchowego, o czym nie będę teraz publicznie pisał. Po drugie, to zobowiązanie wobec ludzi. Tych najbliższych – własnej rodziny, przyjaciół, koleżanek i kolegów z pracy, partnerów biznesowych. Kiedy myślę sobie o chrześcijaninie w świecie, to – bez przywoływania dokumentów Kościoła – tym, co powinno nas wyróżniać jest styl. Przy wielu naszych radościach i bolączkach dnia codziennego, naszych wadach charakteru i ludzkich słabościach, które nie zawsze wiodą nas przez właściwe sposoby radzenia sobie w życiu, to ich bilans powinien stanowić o rozpoznawalnym stylu. Jaki to styl? W mojej skromnej ocenie, przede wszystkim winna to być całkowita akceptacja każdego człowieka i wyraźne rozdzielanie zachowań od oceny osoby. Akceptacja wyklucza ocenę. Oceniać powinniśmy zachowanie i tylko zachowanie. Robić wszystko, by widzieć i wydobywać z ludzi przede wszystkim to, co dobre. Słowo rani, a słowo wypowiedziane z pozycji przełożonego może społecznie zabijać. Papież Franciszek przestrzegał przed tym w jednym ze swoich kazań w Domu Św. Marty. Nieocenna postawa, której źródłem jest ciekawość świata, aktywne słuchanie i chęć zrozumienia człowieka w zamian tak częstych ocen typu „gorszy”, „głupszy”, „nieodpowiedzialny” jest istotą stylu chrześcijanina. Jego piękno polega też na tym, że charakteryzować może też osoby niewierzące, ludzi dobrej woli.

 

Nierzadko ciężko kierować się tym stylem w skomplikowanych relacjach zawodowych, przy wyśrubowanych celach, krótkim czasie i wysokiej presji. Pod wpływem stresu wracamy do swoich wyuczonych zachowań, a często do ich trudnych stron, bywając nieznośni dla otoczenia. Czy można kierować się nieocenną postawą, kiedy pełni się funkcje kierownicze, w których obowiązkiem jest ocena pracowników i podejmowanie decyzji personalnych? Oczywiście tak. Należy, bo to zawodowy obowiązek. Choć jest to trudne i zawsze towarzyszyć powinny takim decyzjom właściwa autokrytyczna refleksja. Nawet te najtrudniejsze decyzje podejmować można w różny sposób. Jednym z bardziej inspirujących cytatów duchowych jest dla mnie tekst Abrahama Joshui Heschela, „bardzo chrześcijańskiego” w treści rabina z książki „Człowiek szukający Boga”, opisujący źródła duchowego upadku prowadzące do II wojny światowej:

Sumienie świata zniszczyli ci, którzy przywykli do obwiniania innych zamiast siebie. Pamiętajmy. Czciliśmy instynkty, ale nie ufaliśmy prorokom. Pracowaliśmy nad udoskonaleniem silników, a dopuściliśmy do tego, że nasze życie wewnętrzne stało się wrakiem. Wyśmiewaliśmy przesądy, aż utraciliśmy zdolność wiary. Pomogliśmy zgasić światło, które zaświecili nasi ojcowie. Wymieniliśmy świętość na wygodę, wierność na sukces, miłość na władzę, mądrość na informację, tradycję na modę.

 

Każdy człowiek jest kosmosem. To przecież słowa opisujące wewnętrzne życie wielu z nas, współczesnych wiecznie goniących. Potrzebujemy, ja potrzebuję, Polska potrzebuje dzisiaj zastrzyku duchowej lekcji, wewnętrznej przemiany. Przemiany miłości – słowa, postawy i istoty życia, tak często przez nas odpychanej i wyszydzanej. Benedykt XVI mówi za św. Augustynem: Historia świata jest walką pomiędzy dwoma rodzajami miłości: miłością do siebie – aż do zniszczenia świata; i miłością do innych – aż do rezygnacji z siebie samego.

Przyjazd papieża Franciszka jest przyjazdem proroka naszych czasów, następcy św. Piotra z dobrą nowiną o miłosierdziu Bożym, pomimo naszych słabości i wad; albo inaczej; miłosierdzie jest ze względu na nie – za darmo i dla każdego z nas! Bo Bóg jest miłością. Bez względu na nasze próby Jego zagłuszania i wypaczania. On jest miłością miłosierną!

 

Wpis został zamieszczony na stronie ciesiolkiewicz.com.


Konrad Ciesiołkiewicz wraz z żoną Brygidą są ambasadorami ŚDM Kraków 2016.

 

KONRAD CIESIOŁKIEWICZ

Menedżer, psycholog, lider wielu inicjatyw społecznych, wieloletni instruktor harcerski ZHR. Od ośmiu lat dyrektor komunikacji korporacyjnej i społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) w jednej z międzynarodowych korporacji, gdzie pełni też rolę coacha i mentora. Były rzecznik rządu.

BRYGIDA GRYSIAK–CIESIOŁKIEWICZ

Dziennikarka telewizyjna, związana z TVN24. Autorka książek o Janie Pawle II („Najbardziej lubił wtorki”, „Kobiety w życiu Jana Pawła II”, „Miejsce dla każdego”) i książek o tematyce społecznej („Wybrałam życie” i „Kochają mnie do szaleństwa. Prawdziwa historia Jureczka”). W 2012 roku wyróżniona złotym medalem im. Jana Pawła II, m.in. za popularyzowanie jego nauczania.

Są rodzicami dwójki dzieci – córeczki i syna.

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Konrad Ciesiołkiewicz

Konrad Ciesiołkiewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Konrad Ciesiołkiewicz
Konrad
Ciesiołkiewicz
zobacz artykuly tego autora >
PRZECZYTAJ

Betania? Gotowi do ŚDM-owego działania!

Do Światowych Dni Młodzieży pozostało 242 dni. Wolontariusze Betanii zakasują rękawy i pracują ciężko na sukces ŚDM.

Drużyna

Betanię tworzy ponad 600 wolontariuszy. Są wśród nich licealiści, są studenci, są też osoby pracujące, mające rodziny i dzieci. Wszyscy oddają swoje siły, czas i niejednokrotnie środki, by jak najlepiej przygotować się do Dni w diecezji i do wyjazdu do Krakowa w lipcu 2016 roku.

 

Rób to, co najlepiej potrafisz

Wolontariusze działają w jedenastu sekcjach: modlitewnej, ewangelizacyjnej, logistycznej, muzycznej, finansowej, językowej, informatycznej, medialno-promocyjnej, liturgicznej, wolontariatu, kulturowej i medialno-marketingowej. Każdy wolontariusz ma szansę działać w tej dziedzinie, w której czuje się mocny. To dobra motywacja do rozwijania talentów i pasji. Sekcje mają swoich koordynatorów, którzy często dzielą czas między pracę, rodzinę a wolontariat w Betanii. Wszyscy jednak wiedzą jaki jest cel – jak najlepsze przygotowanie Dni w diecezji.

 

Parafie i szkoły

Wolontariat Światowych Dni Młodzieży działa nie tylko na szczeblu ogólnodiecezjalnym. W archidiecezji powołane zostały jednostki parafialne, które równie prężnie wykonują ogrom pracy. Zbierają środki nie tylko na organizację ŚDM czy Bilet dla Brata, ale też na wyjazd młodzieży z diecezji do Krakowa. Sprzedają własne kalendarze, kartki i ozdoby świąteczne. Podobne inicjatywy można zobaczyć w szkołach, gdzie wolontariusze zbierają fundusze na Bilet dla Brata sprzedając gofry czy ciasta.

 

Serca gotowe

Betania przygotowuje się nie tylko od strony technicznej, ale również, a może przede wszystkim duchowej. Nie brakuje modlitwy w intencji ŚDM. Co miesiąc wolontariusze gromadzą się na wspólnej Mszy świętej. Organizowane są spotkania modlitewne i formacyjne, by od strony duchowej każde serce było przygotowane na spotkanie z ludźmi z całego świata, a przede wszystkim z Ojcem Świętym w Krakowie.

 

Polska gościnność

Można było mieć obawy, czy ludzie chętnie otworzą swoje domy i serca na przyjęcie pielgrzymów. Z każdym tygodniem widać jednak, że gorących serc nie brakuje i polska gościnność nie jest jedynie przysłowiowa. Za tym stanem rzeczy stoi ogromna praca sekcji ewangelizacyjnej, która jeździ po parafiach diecezji i mówi o ŚDM, jednocześnie zapraszając rodziny, by przyjęły do swoich domów młodzież ze świata.

 

Zaproszenie

Nie próżnuje również sekcja medialna, która do różnych europejskich parafii wysyła kartki świąteczne z życzeniami. Zamieszcza tam również zaproszenie przyjazdu do Archidiecezji Białostockiej na Dni w diecezji. Wolontariusze działają również w przestrzeni mediów społecznościowych zamieszczając filmiki promocyjne zapraszające do przyjazdu do Białegostoku. Hasłem Światowych Dni Młodzieży są słowa: “Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Stolica Podlasia jest szczególnie związana z Miłosierdziem Bożym. Nazywana jest nawet Miastem Miłosierdzia. To tu, w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, spoczywają doczesne szczątki błogosławionego księdza Michała Sopoćko, spowiednika św. Faustyny.


Anna Śliwowska, Diecezjalne Duszpasterstwo Młodzieży Archidiecezji Białostockiej

 

 

plaster grafika promująca

Show comments