Jak będzie padać, oświadczę się u Mamy. Zaręczyny na pielgrzymce

Czy wyjdziesz za mnie? - to pytanie rozległo się dziś na zakończenie polowej Mszy św. w Garnku, w której uczestniczyli pątnicy z Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej. Pytanie zadał Mateusz, a kompletnie zaskoczona Magda, wywołana na środek, odpowiedziała "tak". Narzeczeni poznali się 2 lata temu także podczas pielgrzymki.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jak będzie padać, oświadczę się u Mamy. Zaręczyny na pielgrzymce
Czy wyjdziesz za mnie? - to pytanie rozległo się dziś na zakończenie polowej Mszy św. w Garnku, w której uczestniczyli pątnicy z Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej. Pytanie zadał Mateusz, a kompletnie zaskoczona Magda, wywołana na środek, odpowiedziała "tak". Narzeczeni poznali się 2 lata temu także podczas pielgrzymki.

Magda, bo tak ma na imię narzeczona, jeszcze kilka godzin po niezwykłych oświadczynach nie może uspokoić myśli. Jest szczęśliwa, zaskoczona, oniemiała. Nic nie zapowiadało, że ten dzień będzie tak przełomowy w jej życiu. – Ponieważ miało padać, nawet się na dzisiejsze wędrowanie specjalnie ładnie nie ubrałam – narzeka, patrząc na zdjęcia, na których uwieczniono jej i Mateusza zaręczyny. Niezwykłe, pielgrzymkowe zaręczyny, o których właśnie dowiaduje się całkiem spora grupa osób. 

Poznali się 2 lata temu, na postoju Grupy Zielonej Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej WAPM. Długo rozmawiali, szybko znaleźli wspólny język komunikacji. Nie od razu zostali parą, choć oboje mieszkają obecnie w tym samym mieście – Warszawie. – Długo rozeznawaliśmy, czy powinniśmy być razem. Często jeździliśmy do miejsc świętych razem się modlić i pytać Pana Boga, czy taki jest Jego plan. Mnie najbardziej pomogły w tym rozeznaniu adoracje, organizowane przez wspólnotę, w której jestem czyli DA Student+, działające w Warszawie – opowiada Magda. Mateusz dodaje: – Ja też nie od razu wiedziałem, że to jest ta jedyna. Ale teraz wiem!

O zaręczynach ani ślubie nie rozmawiali przed pielgrzymką, choć rozeznawali sprawę wspólnej przyszłości. Zresztą nawet na pielgrzymkę w tym roku również poszli w osobnych grupach: on z grupą wojskową, ponieważ jest podchorążym studiującym na Wojskowej Akademii Technicznej, ona – z grupą Zieloną. Spotkali się dziś, kiedy obie te grupy WAPM stanęły razem na postój i Mszę św.

Chęć publicznych oświadczyn Mateusz uzgodnił wcześniej z księdzem przewodnikiem. Nie było problemu. Sprawa jednak była ścisłą tajemnicą: nie powiedział ani rodzicom, ani kolegom idącym z nim w pielgrzymce. Pierścionek niósł cały tydzień na dnie plecaka. 

– Wiedziałem, że chcę się Magdzie oświadczyć na pielgrzymce, bo tak się poznaliśmy. Nie wiedziałem jednak kiedy. Powiedziałem sobie: jak będzie padać, to oświadczę się dopiero na Jasnej Górze, u Mamy. Jak nie będzie – to dzisiaj – opowiada. I dziś, choć miało padać – nie padało. 

Gdy po Komunii św. trwały podziękowania pielgrzymów za różne rzeczy, ksiądz zapowiedział, że “mamy jeszcze super niespodziankę”. Mateusz podszedł do mikrofonu. – Myślałam, że on też złoży jakieś oficjalne podziękowania – mówi Magda. Ale on zaczął mówić o niej. O tym, że poznał ją na pielgrzymce, że chciałby wspólnie z nią iść przez życie do nieba. Poprosił ją na środek, uklęknął. Magda gdy zaskoczona wychodziła przed szereg – już płakała. Ktoś z tłumu krzyknął: “Magda, powiedz tak!”

– Czy wyjdziesz za mnie? 

Zgodziła się. Oklaski i śpiew “Sto lat” trwały dłuższą chwilę. 

(Zapis wideo Mszy św. z zaręczynami. Zaręczyny od minuty: 1:43)

Rodzice nie wiedzieli wcześniej o zamiarach Mateusza. Oboje narzeczeni jednak chwilę później wysłali do swoich rodzin radosną wiadomość. Mają po 24 i 25 lat, jeszcze nie ustalili daty ślubu, ale już dziś można otoczyć ich modlitwą. Na Jasną Górę, do Mamy z Nieba wejdą już jako Narzeczeni. 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
MARYJA

Sens pielgrzymowania

Z pielgrzymki wracamy do tego samego życia, ale nie jesteśmy tacy sami. Nawet jeśli na starcie wyznaczyliśmy sobie jakieś cele – szczególną intencję, decyzję do podjęcia – owoce pielgrzymki zazwyczaj przekraczają to, co planowaliśmy.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Sens pielgrzymowania
Z pielgrzymki wracamy do tego samego życia, ale nie jesteśmy tacy sami. Nawet jeśli na starcie wyznaczyliśmy sobie jakieś cele – szczególną intencję, decyzję do podjęcia – owoce pielgrzymki zazwyczaj przekraczają to, co planowaliśmy.

Nie jest łatwo wytłumaczyć sens pieszej pielgrzymki komuś, kto nigdy się na nią nie zdecydował. Żadne słowa nie zastąpią godzin spędzonych na pielgrzymim szlaku. Podobnie rzecz się ma z kultem Matki Bożej. Mimo wspólnej podróży przez biblijne argumenty nie da się tego tematu zakończyć. Potrzeba relacji, której same słowa nie zbudują. Dlatego tak ogromną pomocą w odkryciu Maryi w swoim życiu duchowym może być właśnie pielgrzymka. Czasem nawet bardzo dosłownie.

 

Decyzja

Poznawanie Maryi rozpoczynamy od sceny zwiastowania – Jej zgody na miłość. To odważne oddanie siebie Bożemu planowi nie było jednostkowym wydarzeniem. Praktycznie każde wydarzenie z Jej życia to poddanie się Bożej woli, zgodnie z zakorzenioną w sercu deklaracją „Niech mi się stanie według Twego słowa”. Potwierdza swoje „tak”, gdy przyjmuje proroctwo Symeona, stoi wśród uczniów, przyjmuje ich w opiekę pod krzyżem, modli się z nimi w wieczerniku. Wierność podjętej decyzji jest dla Niej oczywista.

Potrzebujemy zapatrzenia się w tę wierność. Musimy się jej uczyć od Maryi, bo – niestety – zbyt wielu ludzi już nie wierzy w decyzje podejmowane na zawsze. Rzeczywiście, wierząc tylko w siebie, nic nie można zagwarantować. Taka decyzja wymaga konkretnego fundamentu. Wybór drogi życiowej, decyzja o małżeństwie, nawet podjęcie konkretnego kierunku kształcenia – to wszystko wymaga poświęcenia i pracy. To wszystko niesie też radość pod warunkiem, że w naszych decyzjach będziemy konsekwentni każdego dnia.

Taką szkołą decyzji jest też pielgrzymka. Jak wielu pielgrzymów doświadczyło tego, że ciężko było postawić kolejny krok… A może jednak wrócić do domu? A może jednak przeceniam swoje siły? Jak bardzo wtedy pomaga najkrótsza nawet modlitwa! Nagle wracają siły, nagle pojawia się orzeźwiający wiatr, nagle bliska osoba chwyta pod rękę. Na pielgrzymce takie rozpaczliwe wołania modlitewne i boskie ingerencje to codzienność… Tym bardziej powinniśmy zawalczyć o to, aby stały się naszymi nawykami też w zwykłej, szarej rzeczywistości. Pielgrzymując do Maryi uczymy się, że da się być wiernym jak ona – każdego dnia.

 

 

Pielgrzymowanie? Tylko razem!

A skoro już mowa o bliskiej osobie stającej obok… Z kart Ewangelii poznajemy Maryję, która jest z ludźmi. Uczestniczymy w spirali radości pomiędzy Nią a Elżbietą, gdzie wiara i służba objawiają się jako najlepszy materiał do budowania relacji. W tłumie uczniów z Maryją słyszymy, kto może zasłużyć na miano ucznia Jezusa. W Kanie podziwiamy Ją, gdy jako pierwsza zauważa z wyprzedzeniem brak, który może upokorzyć parę młodą. Stoi z nami pod krzyżem i w swoim sercu przechowuje tę wiarę, której nam brakuje, zanim dojrzejemy do przyjęcia prawdy o zmartwychwstaniu. Jest tam, gdzie są wierzący w Jej Syna, i dopełnia swoją wiarą to, czego ich wierze brakuje.

Podczas pielgrzymki uczymy się, że wiara dojrzewa we wspólnocie. Od najprostszych słów modlitwy Pańskiej, podkreślających, że adresatem jest nasz wspólny Ojciec, przez najprostsze gesty – łyk wody, kawałek koca na postoju, przyniesienie komuś wrzątku. Małe gesty miłości budują wspólnotę w sposób, którego nie zauważamy – my stawiamy pojedyncze cegły, a projektantem i budowniczym jest Ten, który jako jedyny ogarnia całość. A Maryja, jako Ta, która najpełniej odczytuje Jego wolę, w subtelny sposób nam pomaga. Co więcej, często podczas kolejnych kilometrów pielgrzymki i przewróconych w palcach paciorków różańca zacieśniają się także więzi z tymi, którzy są daleko. Odległość między ludźmi często nie mierzy się w kilometrach. Dzięki temu, że podczas pielgrzymki niesiemy kogoś w sercu, po powrocie od razu jest bliższy.

Dlatego warto na co dzień pamiętać o tym, że to Bóg buduje relacje. Tak jak Maryja umiała przybliżać Boga tym, których postawił na Jej drodze, tak i nam może pomóc w umiejętnym budowaniu relacji i dzieleniu się wiarą.

 

 

Trzeba znaleźć prawdziwy cel

Pytając o sens pielgrzymki można zapytać wreszcie, jaki jest jej cel. Gdyby celem była tylko Częstochowa, Kalwaria Zebrzydowska, Gietrzwałd, Myślenice, to po co tracić tyle dni na osiągnięcie go? Przecież teraz wszędzie można dojechać! A jednak w pielgrzymowaniu nie chodzi o to, żeby stanąć w miejscu, w którym często już się wiele razy stało. Nie chodzi o to, żeby uklęknąć przed konkretnym wizerunkiem Matki Bożej. W tym spotkaniu najpiękniejsze jest to, że każdy pielgrzym przychodzi do celu zmieniony. Są zmiany najbardziej prozaiczne, jak opalenizna, bąble na nogach, otarcia czy zmęczenie, ale za nimi kryje się coś więcej – długa droga z samym sobą. Milczenie, odmówione modlitwy, wiele małych zwycięstw nad sobą. I w tym wszystkim wdzięczność, która wypełnia serce.

Z pielgrzymki wracamy do tego samego życia, ale nie jesteśmy tacy sami. Nawet jeśli na starcie wyznaczyliśmy sobie jakieś cele – szczególną intencję, decyzję do podjęcia – owoce pielgrzymki zazwyczaj przekraczają to, co planowaliśmy. Niekiedy przychodzą też długo po pielgrzymce. Gdy ruszamy na szlak nie jest ważne wyznaczenie konkretnego celu – ważne jest zaufanie, że Jezus doprowadzi nas tam, gdzie chce. Gdy klękamy przed wizerunkiem Matki Bożej, Ona wskazuje na Niego – Tego, który najlepiej wie, czego nam potrzeba. Doświadczenie pielgrzymki ma nas też nauczyć wrażliwości na Jego działanie na co dzień – wtedy, kiedy trudniej je zobaczyć. Dzięki temu będziemy mogli podczas modlitwy jak najczęściej wołać wraz z Maryją „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, bo Jego Imię jest święte”.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️

Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju, od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży. Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych. Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10, pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >