PIELGRZYMKI

Duchowe pielgrzymowanie. Czym jest i jak je przeżyć?

Może nie będziemy mogli się pochwalić zdartymi butami i piękną opalenizną po powrocie z pielgrzymki, nie będziemy bohaterami podziwianymi przez mieszkańców tych miejsc, gdzie przechodzi pielgrzymka. Ale możemy zwyciężyć swój egoizm i zauważyć tych, którzy są bohaterami naszej szarej i zwykłej codzienności.

Marek Krzyżkowski CSsR
Marek
Krzyżkowski CSsR
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kiedy myślę o tym, co wszyscy przeżywamy w ostatnich miesiącach i jak wiele zmienia się w naszym życiu przez panującą pandemię, to przychodzi mi na myśl zdanie, które w jednym ze swoich wierszy napisał nieżyjący już ks. Jan Twardowski: kiedy Bóg zamyka drzwi to otwiera okno… Tak też się dzieje lub może się dziać w tym roku w kontekście pielgrzymek, które od dziesiątek czy setek lat przemierzały w naszej ojczyźnie do wielu sanktuariów, a szczególnie do serca Polski, jakim jest Jasna Góra.

 

Krok 1: Decyzja

W tym roku nie zobaczymy kilkuset metrowych czy kilku kilometrowych grup z różańcami w ręku, śpiewających radosne pieśni i machających, stojących przy drodze mieszkańców poszczególnych danych miejscowości. Gdzieniegdzie wędrować będą kilkunastoosobowe reprezentacje grup, które na wieczór wrócą do swoich domów. Czy jednak to jest powód, by lamentować i narzekać na zaistniałą sytuację?

Wiele diecezji czy zgromadzeń zakonnych, które przez wiele lat organizowały piesze pielgrzymki w tym roku zachęcają do duchowego pielgrzymowania i przeżywania tak jak większość dzisiaj wydarzeń, w sposób zdalny. Czy to będzie takie samo pielgrzymowanie i czy będzie się liczyło w takiej samej mierze, jak wtedy, gdy ze spuchniętymi nogami, poprzebijanymi bąblami i spaloną twarzą wchodziliśmy na szczyt Jasnej Góry czy innego świętego miejsca? Co zrobić, by w ramach tzw. “koronawakacji” nie zrobić sobie wakacji od pielgrzymowania nawet wtedy, gdy nie będę mógł w niej wziąć udziału na żywo?

Gdy Bóg zamyka drzwi, to nie znaczy, że już wszystko stracone. Gdy jedno się kończy, to nie znaczy, że mam się poddać. Wiemy też, że wszystko, co nas spotyka, jest z daru Boga i jest po coś. Utrata utartych ścieżek jest po to, by odkryć coś nowego. Te hasła, które wypisałem są po to, by otworzyć swoje serce na to, co się dzieje. Otworzyć serce i zobaczyć otwarte okno, czyli nowe możliwości przeżywania tego, do czego tak bardzo już przywykliśmy i może nawet weszliśmy nawet w rutynę pielgrzymowania.

 

Krok 2: Intencje

Na pewno obecna sytuacja uczy nas, że w pielgrzymowaniu chodzi o intencje – po co podejmuję trud pielgrzymki i co lub kto jest w tym wszystkim najważniejszy. Może to wszystko się dzieje, by na nowo odkryć ducha lub nawet Ducha Bożego. To On prowadzi Kościół przez meandry historii i przeróżnych wydarzeń i Jego trzeba nam w tym wszystkim odnaleźć. 

Po drugie w pielgrzymowaniu chodzi o doświadczenie wspólnoty. Kto chociaż raz był na pielgrzymce, wie, o czym piszę. Pielgrzymka to doświadczenie żywego Kościoła, gdzie wszyscy są ważni i razem podążają w jednym kierunku, mimo różnych doświadczeń. Ten żywy Kościół budujemy nawet wtedy, gdy nie jesteśmy razem obok siebie, ale rozsiani po kraju czy świecie szukamy jedności i robienia czegoś razem. To się też teraz dokonuje, gdy w naszym imieniu i niosąc nasze intencje idzie kilka osób, a my zostając w domu wspieramy się w modlitwie i wiemy, że to jest wspólnota. I najważniejsze – nikt tu nie jest gorszy czy lepszy, nikt nie przeżywa tego czasu lepiej czy gorzej.

 

Krok 3: Czas

Na początku na pewno trzeba wybrać sobie czas. Wybrać i zdecydować, czy chcę wyruszyć duchowo kiedykolwiek czy w tym czasie, kiedy rusza pielgrzymka z mojej diecezji, czy z miejsca, z którego kiedyś pielgrzymowałem. Jak wspominałem, z wielu miejsc wyrusza reprezentacja i mogę, pozostając w domu, “iść” duchowo z nimi. To jest ważne, gdy ci, którzy idą w naszym imieniu i z naszymi intencjami, wiedzą, że ci, którzy zostali, wspierają ich w modlitwie i nie są w tym wszystkim sami. Tu tak bardzo mocno doświadcza się Kościoła, który dzięki Duchowi Świętemu nie jest ograniczony tylko tą widzialną i fizyczną obecnością. 

 

Krok 4: Plan dnia

Ktoś, kto już pielgrzymował, może pamięta godziny modlitw i tak może się łączyć i przeżywać pielgrzymkę. Można też sobie samemu wyznaczyć w ciągu dnia program modlitwy i słuchania rozważań, których w internecie chociażby z ubiegłych lat nie brakuje. Dobrym punktem będzie (jeżeli jestem w stanie) pójść każdego dnia na Eucharystię i przeżywać ją w intencji pielgrzymki lub w ogóle nawiedzić kościół. Szczególnym czasem pamięci o pielgrzymach i o samym miejscu pielgrzymowania jest Apel Jasnogórski odmawiany o godzinie 21:00. Może warto spróbować w naszych rodzinach zgromadzić się razem i pomodlić będąc sercem na tym świętym wzgórzu. Cóż za piękna okazja, by wspólnie (może po raz pierwszy) pomodlić się z tymi, z którymi na co dzień mieszkam. 

Wiele pielgrzymek przygotowało łączenie się z nimi poprzez internet w różnych porach dnia i to też jest jakaś ważna forma wspólnego pielgrzymowania. Dominikanie przygotowani rozważania w trzech porach dnia, z których też warto skorzystać. Ostatnie miesiące pokazały nam też w Kościele, jak bardzo możemy coś wspólnie przeżywać i modlić się razem w przestrzeni internetu, a szczególnie mediów społecznościowych. 

 

Krok 5: Wyrzeczenie

Nie można zapomnieć, że pielgrzymka to nie tylko radosne twarze, ale też podejmowanie trudu. Włączając się w duchowe przeżywanie  pielgrzymki możemy – i to jest jak najbardziej wskazane – podjąć się jakiegoś wyrzeczenia lub postu. Mogą to być również dobre uczynki i niech będzie ich jak najwięcej. Nie bójmy się trudnych wyrzeczeń. 

 

Krok 6: Pojednanie

Wiele pielgrzymek przed wejściem na Jasną Górę zatrzymuje się na tzw. Górce Przeprośnej, by pojednać się Bogiem i drugim człowiekiem. W ramach duchowego pielgrzymowania zachęcam więc do skorzystania z sakramentu spowiedzi, ale też do pojednania się z tymi, z którymi nam tak “nie po drodze”. Może to będzie ten najtrudniejszy i najdłuższy odcinek w twojej duchowej pielgrzymce – aby podać komuś dłoń i powiedzieć “przepraszam”. Może to jest nawet ktoś w twoim domu czy pracy, rodzinie lub w gronie znajomych i po to zostajesz w tym roku na miejscu, by wreszcie wybrać się do tych ludzi.

 

Krok 7: Doceńmy codzienność

Tęsknota za wspólnym pielgrzymowaniem, modlitwa i post, bycie razem może obudzi w nas jeszcze większe poczucie wspólnoty. Mocno wierzę, że ten czas nie będzie zmarnowany, a może nawet, mimo wszystko, jeszcze bardziej przeżyty. Utrata tego, do czego się przyzwyczaiłem, staje się jeszcze większą szansą na spojrzenie w górę, w Niebo, przez otwarte okno z nadzieją i wdzięcznością. Może nie będziemy mogli się pochwalić zdartymi butami i piękną opalenizną po powrocie z pielgrzymki, ale nasze serca będą bardziej rozpalone miłością do Boga i Maryi. Nie będziemy bohaterami podziwianymi przez mieszkańców, gdzie przechodzi pielgrzymka. Ale możemy zwyciężyć swój egoizm i zauważyć tych, którzy są bohaterami naszej szarej i zwykłej codzienności. Duchowe pielgrzymowanie może otworzyć wiele horyzontów i tego życzę na ten czas sobie i każdemu z was.

 

Marek Krzyżkowski CSsR

Marek Krzyżkowski CSsR

Redemptorysta od 2006, ksiądz od 2011, od września katecheta w IV LO i ZSM 2 w Krakowie, od lipca duszpasterz młodzieży i akademicki DA Na Górce przy parafii pw. MB Nieustającej Pomocy na Podgórzu. Pasjonat liturgii i kolei – zwiedzający świat pociągami lub na stopa. W wolnym czasie bloguje i vloguje. Jego wierni towarzysze to legwan czerwony i agama błotna.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Marek Krzyżkowski CSsR
Marek
Krzyżkowski CSsR
zobacz artykuly tego autora >
PIELGRZYMKI

Rachunek sumienia z pielgrzymowania

Jeśli masz w swoim życiu doświadczenie uczestnictwa w pielgrzymkach, to właśnie teraz nadszedł czas, by przypomnieć sobie lub po raz pierwszy przyjrzeć się temu, co to doświadczenie realnie zmieniło w Twoim życiu.

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pielgrzymki na Jasną Górę były pierwszymi moimi samodzielnymi wyprawami. Bez rodziców, bez kontaktu z nimi, bez komfortu i tej rodzicielskiej pieczy. A jednocześnie był to najlepiej obrany kierunek, najbezpieczniejszy szlak i źródło wielu natchnień. Co najmniej raz w roku tam jestem, z biegiem czasu dostosowując formę pielgrzymowania do okoliczności.

Dla wielu pielgrzymów tegoroczne wędrowanie do szczególnych miejsc kultu religijnego będzie zdecydowanie inne. W tym roku w dobie koronawirusa i związanych z nim obostrzeń sanitarnych, zmienia się obraz pielgrzymek jakie do tej pory znaliśmy… Nieprzebrane tłumy idące, jadące rowerami czy zapełnionymi do ostatniego miejsca autokarami to krajobraz nie tyle kultury, co świadectwo wiary żywej i rozwijającej się. Najchętniej odwiedzanym sanktuarium przez Polaków w miesiącach wakacyjnych jest Jasna Góra. Serce narodu. Obecnie pojawiają się inicjatywy sztafety pielgrzymkowej, delegacji grup, ale i zachęty do pielgrzymowania duchem. Może to dobry moment, by przyjrzeć się, która z tych propozycji jest właśnie dla Ciebie?

Garść wspomnień

Wspomnienie moich pielgrzymek na Jasną Górę związane jest z okresem licealnym. Kiedy teraz patrzę na ten czas z perspektywy kilkunastu lat, uczciwie muszę napisać, że sama nie wiem jak to się stało… Wiele wspaniałych katolickich rodzin od lat pielgrzymuje tak czy inaczej do miejsc szczególnie czczonych, co jest niezwykle pięknym świadectwem. Rodzice z dziećmi, matka z córką, babcia z wnukami, małżeństwa i grupy przyjaciół. Niesamowity znak żywej wiary! W mojej najbliższej rodzinie nie było takich pielgrzymkowych tradycji. Widzę dziś wyraźnie, że Ojciec sam mnie na tę drogę jakoś przynęcił. Może młodzieńczym szukaniem ideałów, a może i obietnicą tego, że czas tej drogi będzie po ludzku okazją do poznania niezwykłych ludzi, idących wspólnie w jednym kierunku.

Jedną z pierwszych pieszych pielgrzymek odbyłam wspólnie z dawną przyjaciółką i jej mamą. Spanie u obcych ludzi, którzy przyjmowali nas bezinteresownie z otwartymi ramionami albo w szkole na sali gimnastycznej; radosne wieczory pełne tańców czy poranne msze z biskupem- pamiętam do dziś. Ale najwyraźniejszym wspomnieniem tamtych czasów jest wspomnienie… posiłków. Nie garów, ale wielkich, ogromnych wręcz kotłów pełnych zupy – pysznej, bo podanej naprawdę z miłością! Do dziś mam przed oczami skromne domki mijane na trasie Gliwice – Jasna Góra, przed którymi starsze babuleńki wystawiały kosze z soczystymi, zarumienionymi jabłkami. Zachęcały do częstowania się i prosiły, by o nich pamiętać u Mamy. Dzieliły się hojnie tym, co miały!

 

Z czym idziesz?

W rozmowach o duchowym wędrowaniu tradycyjnie musi paść to pytanie: „Ale po co?!” Po co ten trud, znoszenie niewygody, zdanie na łaskę i niełaskę pogody i ludzi wokół. Ilu ludzi, tyle odpowiedzi. Spotkałam takich, którzy w takiej trwającej kilka, kilkanaście dni drodze, szukają pokuty. Mają ogromne pragnienie zadośćuczynienia za swoje błędy czy bliskich. Nie ma w tym nic dziwnego – takie umartwienie to inne imię miłości. Na pewnym etapie nawrócenia jest to nawet element konieczny, by stanąć w prawdzie o sobie. Bogu ta pokuta nie jest potrzebna, On zawsze czeka; ale nam takie umartwienie nieraz po prostu jest etapem „zdrowienia duchowego”.

Są także i tacy, którzy idą dziękować za to, co od Ojca przez ręce Maryi otrzymali. Zdrowie, zdany egzamin, szczęśliwe rozwiązanie trudnej sytuacji. To wyraz zaufania i świadomości, że całe dobro, które otrzymujemy jest prezentem od Boga dla nas. Ja sama znalazłam się akurat w tej grupie, która pielgrzymowała prosząc o konkret. Mój „Konkret” zasypia i budzi się codziennie obok mnie i jest od 10 lat moim mężem. Kilka pielgrzymek podjęłam właśnie z prośbą o dobrego męża. I przyznam, że jest nieco tak, jak w tym dowcipie: ja się modliłam to mam, a On ma, co ma. Jasna Góra towarzyszy nam od początku i co roku od 2008 jedziemy dziękować, czasem pociągiem, czasem autem, za to, co dostajemy. Co roku też od tego czasu robimy sobie zdjęcie na błoniach jasnogórskich – w powiększonym już nieco składzie.

 

Czas na owocowanie?

Można zapytać po co pielgrzymować duchowo, skoro fizycznie jest to możliwe w nowej formule. Wydaje się, że to rewelacyjne pytanie do rachunku sumienia. Czego szukałam/szukam w pielgrzymkach? Co jest motywacją? Czy to dla mnie wyjście na duchową pustynię czy czas karmienia się Słowem? Czyż ten czas teraz, dopuszczony przez Dobrego Boga, nie jest zachętą do zbierania owoców? Jeśli masz w swoim życiu doświadczenie pielgrzymek, to może teraz nadszedł czas, by przypomnieć sobie lub po raz pierwszy może przyjrzeć się, co to doświadczenie zmieniło. Co realnie zmieniło w Twoim sercu? Czy było to dawno temu i wspomnienia się dawno zatarły? Czy może pamiętasz tamtą intencję, okoliczności i nosisz coś w sobie z tamtego czasu nadal? Albo to doświadczenie w Tobie jeszcze jest dość świeże i czujesz pewien niedosyt? Świetnie! Czuj się więc zaproszony do wyjątkowego spotkania z Miłością! Spróbuj pielgrzymować indywidualnie, a doświadczysz nadal zastawionego stołu Bożej łaski, wyłącznie dla Ciebie. A jeśli z jakiegoś powodu nie możesz podjąć takiej drogi, otwórz się na pielgrzymowanie duchowe. Możesz do swoich codziennych modlitw włączyć nabożeństwo Godzinek, Różańca Świętego czy Litanii Loretańskiej. Apel Jasnogórski jest przez cały rok transmitowany przez wybrane media. Duch Święty na pewno Cię w tym dobrym pragnieniu poprowadzi!

 

Anna Koźlik

Anna Koźlik

Mgr teologii, doradca rodzinny, nauczyciel Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny, założycielka strony Płodna.pl. Lubi mówić i pisać o małżeństwie, seksualności i teologii ciała.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap