Autostopowe rekolekcje

Czy autostop jest niebezpieczny? Nic podobnego! A czy rekolekcje autostopowe są niebezpieczne? O taaak… 12 do 20 lipca 2013 roku w Cieszynie ruszają „Autostopowe rekolekcje”! Stacja7.pl wspiera tę imprezę i serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy nie szukają dobrej wakacyjnej oferty!

Robert
Skrzydło
zobacz artykuly tego autora >

Już starożytni porównywali ludzkie życie do podróży, odnajdując wiele podobieństw między jednym i drugim. To jeden z powodów, dla których pielgrzymi szlak nigdy nie zarasta. Dlaczego więc nie wyjść na drogę i tam poszukać tego, co nazywa się „być człowiekiem”? Dlaczego nie wtoczyć tam swojego kamienia, nawiązując do angielskiego powiedzenia:  "A rolling stone gathers no moss".

Toczący się kamień nie obrasta mchem. Mchem bezpieczeństwa, wygody, stabliności, a w konsekwencji pychy i przekonania, że wszystko, co mam, osiągnąłem tylko dzięki sobie, że nikt inny nie jest mi potrzebny, sam świetnie sobie radzę.

Kiedy potrafimy docenić wartość czegoś cennego? Kiedy tego nie posiadamy, kiedy to tracimy lub kiedy sami z tego rezygnujemy.

Może zatem warto zrzucić z siebie cały bagaż, który musimy dźwigać każdego dnia i zabrać z sobą tylko to, co zmieści się nam do plecaka. Ci sami starożytni mawiali przecież: „Omnia mea mecum porto” (Wszystko, co mam, noszę z sobą).

O co chodzi z tymi rekolekcjami?

Możliwości zbliżenia się do Pana Boga jest bardzo wiele – dni skupienia, obozy, pielgrzymki, rekolekcje, w dodatku każde z nich reprezentuje nieco inną duchowość, dlatego łatwo znaleźć coś w sam raz dla siebie. A jednak…  Ducha ludzi młodych, którzy łakną wielkiej przygody, nie tak łatwo jest zaspokoić. Nie sposób jest także powiedzieć  im tak po prostu: „Usiądźcie i posłuchajcie”, zwłaszcza w czasie wolnym od szkoły czy uczelni. Ten, który powiedział: „Wiara rodzi się z tego, co się słyszy” (Rz 10,17)

Powiedział także: „Mąż, który podróżował, zna wiele rzeczy i mądrze przemawiać będzie (Syr 34, 9-11).

Gdyby zatem połączyć pragnienie przeżycia przygody z pragnieniem zbliżenia się do Pana Boga? Nie trzeba byłoby wówczas wybierać pomiędzy jednym lub drugim.

Program rekolekcji autostopowych w Cieszynie

Termin: 12-20 lipca 2013

Koszt: 150 zł

Składać się będą z trzech części:

1) trzy dni skupienia w Cieszynie, przygotowujące do owocnego przeżycia czasu w drodze (warsztaty, integracja, konferencje, modlitwa) 2) tydzień autostopowania w parach 3) spotkanie podsumowujące (w Tychach)

Poprowadzą je ojcowie franciszkanie: o. Efraim Kostrzewa i o.Wit Chlondowski

Link do artykułu z Gościa Niedzielnego, w którym pojawiają się obaj ojcowie:

http://info.wiara.pl/doc/1079246.Nowa-nauka-z-moca)

Hasłem tegorocznej edycji będą słowa Chrystusa:  „Dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze” (Łk 13,33)

Aby zapisać się na rekolekcje autostopowe w Cieszynie należy zapoznać się z informacjami szczególowymi i wypełnić formularz: 

https://docs.google.com/forms/d/1EYLNrF1b3v1ssTeeiyNQr6UK775Mwh_zSf6TVEa2DZc/viewform


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Robert Skrzydło

Zobacz inne artykuły tego autora >
Robert
Skrzydło
zobacz artykuly tego autora >

Jutro Niedziela – XXXIII zwykła A

Życie jest jak inwestycje giełdowe. Bóg obdziela talentami, człowiek ma je pomnażać

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >
ks. Piotr Rymuza
ks. Piotr
Rymuza
zobacz artykuly tego autora >

Pod koniec roku liturgicznego Kościół proponuje czytania mówiące o naszym przyszłym losie. Nie straszy nas potępieniem, ale zachęca do zachowania czujności w codziennym postępowaniu.

Każdy będzie musiał zdać rachunek ze swego życia, niezależnie od tego, w jakim momencie zastanie go przychodzący Bóg. Nie muszą się Go obawiać ci, którzy żyli w bojaźni Pańskiej, czyli kroczyli Bożą drogą i realizowali Jego wolę w codzienności.

Bóg obdarował wszystkich darami, które mają nam w tym pomóc. Od naszej decyzji zależy, czy ów skarb będziemy w sobie rozwijać, czy sparaliżowani strachem zakopiemy go w swych lękach.

Bóg jest nie tylko sprawiedliwym Sędzią, ale i miłosiernym Ojcem.

 

PUNKT WYJŚCIA


• TRZYDZIESTA TRZECIA NIEDZIELA ZWYKŁA • Rok A • KOLEKTA: Będziemy prosili Boga, o odnalezienie radości w pełnieniu służby wobec Niego CZYTANIA: Księga Przysłów 31,10-13.19-20.30-31 • Psalm 128, 1-2.3.4-5 • Pierwszy List do Tesaloniczan 5,1-6 • Ewangelia wg św. Mateusza 25,14-30

 

• CHMURA SŁÓW • W dzisiejszych czytaniach aż 15 razy pada słowo PAN, który obdziela nas TALENTAMI (12). Ewangelia opisuje SŁUGI (6), czyli różnych ludzi, którzy po OTRZYMANIU (6) swojego talentu, dobrze lub źle go ulokowali. Pan mówi nam dziś wyraźnie, że każdemu kto ma BĘDZIE (5) dodane

Jutro Niedziela - XXXIII zwykła A

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi Przysłów

(Prz 31,10-13.19-20.30-31)

Niewiastę dzielną kto znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa; nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia. O wełnę i len się stara, pracuje starannie rękami. Swe ręce wyciąga po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono. Otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce. Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana. Uznajcie owoce jej rąk, niech w bramie sławią jej czyny.

Oto Słowo Boże

[01][02]

PIERWSZE CZYTANIE

Towarzyszka życia • Prz 31,10-13.19-20.30-31

KSIĘGA: Przysłów • AUTOR: Salomon i inni anonimowi mędrcy • CZAS POWSTANIA:  X-VI w. przed Chr. MIEJSCE: Starożytny Izrael  • KATEGORIA: przysłowia


O KSIĘDZE • Księga Przysłów należy do korpusu ksiąg madrościowych Starego Testamentu. Zarówno jej tytuł hebrajski, jak i grecki – Miszle Szelomoh, Paroimiai Salomontos, co znaczy Przysłowia Salomona – wiążą dzieło z postacią wielkiego izraelskiego króla, a jednocześnie zdradzają najczęściej stosowany w księdze gatunek literacki. Z pewnością księga nie pochodzi w całości od Salomona. Jest raczej próbą podsumowania ówczesnego stanu myśli. Sugerowane autorstwo miało zapewne na celu nadanie księdze powagi mocą królewskiego autorytetu. W księdze można wyróżnić kilka części: przysłowia przypisywane Salomonowi (Prz 1-22,16) Słowa Mędrców (Prz 22,17-24,34) przysłowia przypisywane Salomonowi, a zebrane przez dwór Ezechiasza, króla judzkiego (Prz 25-29)Słowa Agura (Prz 30)Słowa Lemuela (Prz 31).

KONTEKST • Ostatni rozdział Księgi Przysłów składa się z dwóch części. Pierwsza zawiera mowę królowej do syna Lemuela – władcy arabskiego (Prz 31,1-9). Bardzo rzadko zdarza się w Starym Testamencie, by to kobieta pouczała mężczyznę. Matka przestrzega w tym tekście syna przed kobietami i alkoholem, które mogą utrudniać mu rządy. Druga część to Poemat o mądrości (Prz 31,10-31) zapisany w formie akrostychu – następujące w nim wersety rozpoczynają się od kolejnych liter alfabetu hebrajskiego. Stanowi pochwałę kobiety sprawiedliwej, współczującej ubogim, roztropnej i bojącej się Pana. Ową kobietą jest mądrość, która została przedstawiona jako przewyższająca wszelkie dobra ziemskie (Prz 31,10b).

ZANIM USŁYSZYSZ • Słowa pierwszego czytania są pochwałą kobiety, która charakteryzuje się odwagą (w. 10) oddaniem (w. 12) pracowitością (w. 13) miłosierdziem względem ubogich (w. 20) bojaźnią wobec Pana (w. 30). Taka żona jest radością męża. Niewiasta symbolizuje mądrość, która jest źródłem szczęścia każdego, kto wiąże z nią swe życie. Mądrość ta objawia się tym, że najwyższej wartości nie szuka w ulotnych dobrach ziemskich, lecz w pełnej bojaźni relacji do Boga, która może zaważyć na przyszłych losach człowieka.

 

TRANSLATOR


W dzielnej kobiecie z Księgi Przysłów widać model żony i matki, widać także ucieleśnioną Bożą Mądrość. Te dwa obrazy nakładają się na siebie:

Niewiastę dzielną któż znajdzie? Dzielna niewiasta (hebr. eszet hail) to dosłownie kobieta pełna mocy, silna. Hail w ST oznacza bogactwo i zdolności, siłę, odwagę, a nawet potężną armię. Dzielna kobieta/Mądrość Boża jest jak najcenniejszy skarb, jej życiowa odwaga i skuteczność przypominają odwagę żołnierzy na polu bitwy.

 Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa  Zysk (hebr. salal) to dosłownie łup (1 Sm 30,20). Fragment Jr 21,9 mówi o życiu jako łupie, który mają ocalić Izraelici. Życie męża dzielnej kobiety/ucznia Mądrości Bożej jest jak wygrana bitwa, jest bogate w “łupy”.

Nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia Czyni dobrze (hebr. gamal) znaczy dosłownie karmi, rodzi dobro, jak drzewo rodzi słodkie migdały w Lb 17,23.

 O len się stara i wełnę, pracuje starannie Dosłownie w tekście hebr. ‘pracuje z upodobaniem’ (hafac). Jej praca z miłości jest tak samo wartościowa jak studiowanie Tory i upodobanie w Prawie Pana (Ps 1,2).

Podobnie jak okręt kupiecki krąży, żywność sprowadza z daleka  Okręt kupiecki (hebr. onija) to np. okręt ze złotem dla Salomona na budowę świątyni (2 Krn 8,18). Kobieta/Mądrość Boża swoją troską i miłością sprawia, że w jej domu, jak w świątyni, mieszka Pan.

Wstaje, gdy jeszcze jest noc, i żywność rozdziela domowi, a obowiązki swym dziewczętom  Obowiązki (hoq) to inaczej prawa i nakazy, w ST odnoszą się wskazań Prawa i Bożych przykazań; dziewczęta (naarah) to niedoświadczone i młode kobiety. Dzielna kobieta/Mądrość Boża uczy niedoświadczonych, jej życie wypełniają Boże Prawa.

Myśli o roli kupuje ją: z zarobku swych rąk zasadza winnicę  To typowo męskie czynności. Winnica to symbol radości, miłości, wybranego Izraela (Pnp; Iz 5). Dzielna kobieta/Mądrość Boża wypełnia życie swoich bliskich miłością, radością i bliskością Pana.

Przepasuje mocą swe biodra  Przepasywać (hebr. hgr) w 1- 2 Sm to gest wojownika, który przypasowuje sobie miecz. Kobieta/Boża Mądrość daje swoim bliskim siłę do życiowych zmagań.  

Już widzi pożytek z swej pracy: jej lampa wśród nocy nie gaśnie  Lampa (hebr. ner) to symbol czujności i dostatku. Płonie ona nieustannie w domu dzielnej kobiety i w domu Bożej Mądrości, w Namiocie Spotkania (Wj 25,37). Słowo Pana jest lampą (Ps 119,105).

Sporządza sobie okrycia, jej szaty z bisioru i z purpury  Bisior i purpura to symbol godności królewskiej, takie same tkaniny zdobią kobietę i Namiot Spotkania oraz Świątynię (Wj; 1-2 Krn). Kobieta i Świątynia mają ze sobą wiele wspólnego, są mieszkaniem Bożej Mądrości.

Strojem jej siła i godność  Godność (hebr. hadar) to inaczej blask, majestat, piękno. Otaczają one kobietę, są jej naturalnym strojem. To także strój samego Boga i roztaczającej blask Jego Mądrości (Ps 93,1).

Otwiera usta z mądrością, na języku jej miłe nauki  Dosłownie na jej języku “Tora miłości” (torat chesed). Torą, Prawem, którego uczy kobieta/Boża Mądrość, jest bezinteresowna, życzliwa, otwarta miłość.

Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana  Wdzięk potrafi być kłamstwem (hebr. seker), często skrywa pustkę, a piękno (hebr. hen) jest jak podmuch wiatru, para (hebr. hebel tego samego słowa używa Kohelet marność). Jedyne, co trwa, to bojaźń Boża (jirat Adonaj), która w literaturze mądrościowej jest początkiem wszelkiej mądrości. Kobieta i Mądrość Boża wraz z upływem pozostają zawsze piękne, ponieważ są zasłuchane w Boże Słowo.

 

 

CYTATY


Dobre pytanie: Niewiastę dzielną któż znajdzie?

Niewymierność: Jej wartość przewyższa perły.

O prawdziwej damie: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana.

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Psalmu

(Ps 128, 1-2. 3. 4-5)

REFREN: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.

Szczęśliwy człowiek, który służy Panu i chodzi Jego drogami. Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich, szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny w zaciszu twego domu. Synowie twoi jak oliwne gałązki dokoła twego stołu.

Tak będzie błogosławiony człowiek, który służy Panu. Niech cię z Syjonu Pan błogosławi † i obyś oglądał pomyślność Jeruzalem przez wszystkie dni twego życia.

[01][02]

PSALM

Źródło szczęściaPs 128, 1-2. 3. 4-5 

PSALM 128 • AUTOR: nieznany • CZAS POWSTANIA: po powrocie z niewoli


O PSALMIE • Pochodzący z powygnaniowej tradycji mądrościowej Psalm 128 należy do zbioru pieśni pielgrzymkowych. Jest określany mianem Pieśni stopni, czy Pieśni kroków, ponieważ był śpiewany podczas podchodzenia pielgrzymów do położonej na wzgórzu Jerozolimy, zwykle w ramach obchodów jednego z trzech wielkich świat żydowskich (Święto Paschy, Święto Namiotów, Święto Tygodni). Psalm zawiera błogosławieństwo skierowane do małżonków i najprawdopodobniej był wykorzystywany w synagogalnej liturgii małżeństwa.

ZANIM USŁYSZYSZ • Psalm ten jest wyrazem ówczesnych przekonań co do źródeł i przejawów prawdziwego szczęścia. Na Boże błogosławieństwo zasługuje ten, który boi się Pana (w. 4). Wyraża się to w chodzeniu Jego drogami (w. 1), czyli przestrzeganiu Bożych przykazań i kierowaniu się w życiu wolą Pana. Najdobitniejszym znakiem Bożego błogosławieństwa dla Izraelity był dobrobyt materialny oraz miłość małżeńska połączona z darem licznego potomstwa.

 

 

CYTATY


O strachu błogosławionym: Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana

Psalmista o dużej rodzinie: Małżonka twoja jak płodny szczep winny

Pochwała wielodzietności: Synowie twoi jak oliwne gałązki dokoła twego stołu.

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

Czytanie z I Listu do Tesaloniczan

(1 Tes 5, 1-6)

Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach, sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» – tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie umkną. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności. Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi.

Oto Słowo Boże

[01][02]

DRUGIE CZYTANIE

Nie jesteście w ciemnościach  1 Tes 5,1-6

PIERWSZY LIST DO TESALONICZAN • NADAWCA: św. Paweł • SKĄD: Korynt/Ateny • DATA: ok. 50 r. •  ADRESACI: chrześcijanie w Tesalonice


O KSIĘDZE • Pierwszy List do Tesaloniczan jest uznawany za najstarsze pismo Nowego Testamentu. Paweł napisał je zaraz po założeniu wspólnoty i opuszczeniu Tesaloniki z powodu nieprzychylności mieszkających tam Żydów. List powstał podczas drugiej podróży misyjnej Apostoła (4952 r.), po otrzymaniu wieści od Tymoteusza. Adresaci listu to chrześcijanie nawróceni z pogaństwa (1,9), którzy za swoje nawrócenie płacą wysoką cenę prześladowań (1,7) ze strony ich rodaków (2,14). Paweł posyła do nich Tymoteusza, aby upewnić się o ich wierze, która  jak się obawia mogła się zachwiać. Obawy Pawła okazały się płonne (3,6-8).

List nie ma na celu korygowania błędów Tesaloniczan, lecz umocnienie ich w wierności otrzymanej Ewangelii (4,1-2.10). Nie potrzebują pouczeń co do miłości braterskiej (4,9) ani daty końca czasów (5,1-2). W egzortach kierowanych do wspólnoty nie widać problemów natury moralnej. Jedyny problem to kwestia braku wiedzy co do losu zmarłych (4,13-18).  Owocuje to smutkiem Tesaloniczan.

KONTEKST •  Po wstępnych pochwałach (1 Tes 1,2-10; 2,13-20) wyjaśnieniu potrzeby misji Tymoteusza (1 Tes 3,1-10) oraz zachęcie do poprawy wzajemnych relacji w ramach wspólnoty (1 Tes 4,1-12) Paweł kieruje do Tesaloniczan naukę dotyczącą paruzji. Wielu z nich, licząc na szybkie przyjście Pana, bało się o przyszły los osób zmarłych jeszcze przed Jego nadejściem. Apostoł, używając popularnej wówczas stylistyki apokaliptycznej, zapewnia, że udział w radości niebieskiej będzie dotyczył zarówno zmarłych, którzy w dniu ostatecznym zostaną przywróceni do życia, jak i tych, którzy dożyją tego momentu.

ZANIM USŁYSZYSZ • Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć dnia Sądu Ostatecznego. Dlatego chrześcijanin nie powinien kierować swoim życiem tylko i wyłącznie ze względu na wizję bliskiej kary lub nagrody. Paweł zachęca do czujności, która polega na przestrzeganiu Bożych przykazań i wypełnianiu woli Boga w każdym momencie życia – tak w jego początkach, jak i u kresu.

 

JESZCZE O DRUGIM CZYTANIU


Dzień Pański Paweł nawiązuje do nauczania proroków Starego Testamentu i do słów samego Jezusa. Amos 2,13-16 pisze o dniu, przed którym nikt nie ucieknie, a Malachiasz 3,1-3 opisuje Pana nagle przybywającego do świątyni, aby oczyścić swój lud. Dzień Pański zaskakuje większość ludzkości.

Czujność Jezus wzywa swoich uczniów do czujności. Syn Człowieczy przyjdzie jak potop za dni Noego, przynosząc nieubłagany sąd tym, którzy nie są przygotowani na Jego nadejście (Mt 24,37-42). Tesaloniczanie nie powinni dać się zwieść fałszywym prorokom głoszącym “spokój i bezpieczeństwo”. Nie trwają też w ciemnościach niewiedzy i grzechu, aby dzień Pana miał ich zaskoczyć.

Światłość  Paweł nazywa wierzących “synami światłości” i “synami dnia”. Światłość towarzyszy Bogu Stwórcy (Rdz 1,4), wyprowadza Izraela z Egiptu (Wj 14,20) i jest znakiem Pana zstępującego na Synaj, aby zawrzeć Przymierze (Pwt 4,11). Chrześcijanie to dzieci światłości: są nowym stworzeniem, wyprowadzonym z niewoli grzechu; należą do Pana przez Krew Chrystusa. Są synami dnia Pańskiego. Dla nich dzień ten będzie dniem triumfu i radości, jeśli tylko nie popadną w odrętwienie, jeśli nie zasną (sen to synonim śmierci) w oczekiwaniu na przyjście Pana.  

 

 

CYTATY


Kontrowersyjne porównanie Pawła: dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy.

Ufff: Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć

Namowa do mobilizacji: czuwajmy i bądźmy trzeźwi!

 

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

Słowa Ewangelii wg św. Mateusza

(Mt 25,14-30)

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”».

Oto Słowo Pańskie

[01][02]

EWANGELIA

Sługo dobry i wierny •  Mt 25, 14-30

EWANGELISTA: św. Mateusz • CZAS POWSTANIA: ok. 8090 r.

KATEGORIA: przypowieść MIEJSCE NAUCZANIA: Jerozolima, Góra Oliwna • CZAS: ok. 33 r. • KTO MÓWI: Jezus • ADRESACI: uczniowie


KSIĘGA • Autor Ewangelii wg św. Mateusza ani razu nie zdradza się w tekście księgi. Tradycyjnie autorstwo przypisuje się jednak Mateuszowi – jednemu z Dwunastu. Księga powstała w pierwszym stuleciu, najprawdopodobniej w latach osiemdziesiątych, zapewne w Antiochii Syryjskiej. Adresatem Ewangelii jest wspólnota składająca się w znacznej mierze z judeochrześcijan, choć znajdują się w niej również nawróceni poganie. Wpływa to na charakter księgi, która ma zabarwienie judaistyczne. W jej strukturze można wyróżnić pięć większych jednostek, zwanych mowami:Kazanie na Górze (5,1-7,29) mowa misyjna (10,1-11,1) •  mowa w przypowieściach (13,1-53) mowa kościelna (18,1-35) •  mowa eschatologiczna (24,1-25,46). Takim układem autor mógł nawiązywać do budowy Pięcioksięgu.

KONTEKST • Przypowieść o talentach należy do większej jednostki literackiej poświęconej przyszłym losom Jerozolimy i powtórnemu przyjściu Chrystusa w czasach ostatecznych (Mt 24-25). Ów fragment, o głęboko eschatologicznym przesłaniu, bezpośrednio poprzedza opis męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa (Mt 26-28) i bywa określany jako Mowa eschatologiczna. Jest to piąta z wielkich mów Jezusa w Ewangelii Mateuszowej. Mistrz z Nazaretu przemawia do uczniów zebranych wokół Niego na Górze Oliwnej, wielokrotnie używając przypowieści. Wymienia znaki, które pojawią się na końcu czasów (Mt 24, 3-25), opisuje samo przybycie Syna Człowieczego na ziemię (Mt 24, 26-35) oraz  Sąd Ostateczny (Mt 25, 31-46). W tym kontekście zachęca uczniów do czujności i gorliwości w przestrzeganiu Bożych przykazań.

ZANIM USŁYSZYSZ • Historia o sługach obdarowanych talentami wpisuje się w szereg przypowieści, które mają odniesienie eschatologiczne. Zarządzanie otrzymanymi talentami będzie źródłem oceny i zaważy na przyszłych losach sług. Pan weryfikuje ich wierność względem podjętych zobowiązań, nie zaś względem siebie samego. Dlatego na równi postępuje z tym, który przyniósł pięć talentów zysku, oraz z tym, któremu udało się zgromadzić jedynie dwa.

 

JESZCZE O EWANGELII


Bóg wyrusza w podróż  Bóg Stwórca stworzył ten świat, a następnie oddał go nam w dzierżawę i ukrywa się, patrząc, jak zarządzamy Jego dobrami. To interpretacja Rdz 1,28 człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże jest tylko i aż dzierżawcą na tym świecie.  

Rozrzutność Pana   Mogą dziwić zaufanie i rozrzutność Boga. Przekazuje nam swój majątek w nadziei, że go pomnożymy. Każdemu ze sług dał odpowiednio pięć talentów, trzy talenty i jeden talent. Czy to sprawiedliwe? Jeden talent to ok. 350 kg złota. Zatem każdy ze sług otrzymał ogromny majątek, odpowiednio 1500, 1000, 350 kg złota. Bóg daje każdemu według zdolności (gr. dynamis – siły, predyspozycji, dynamiczności) i zawsze daje ponad miarę.

Powrót Pana  Po dłuższym czasie (na końcu naszego życia lub na końcu czasów) Pan powraca i rozpoczyna rozliczanie. Z jakim entuzjazmem podchodzi do tych, którzy byli aktywni i twórczy – sługo dobry i wierny. Cieszy się ich sukcesami. Stwierdza, że dał im niewiele – byłeś wierny w małych rzeczach i obiecuje jeszcze większą nagrodę – wejście do radości Pana (lub miasta – u Łukasza). Nie jest ważne to, ile zarobili, ale to, że byli aktywni pierwszy i drugi sługa otrzymują tę samą pochwałę.

Dramat  zaczyna się, kiedy zbliża się trzeci ze sług. Najpierw oskarża pana o surowość i niesprawiedliwość, czyżby zazdrościł dwóm towarzyszom? Dlaczego nie ucieszył się z tego, co dostał? Zakopał, czyli pogrzebał skarb, który dostał od Pana. Tłumaczy, że się go bał. Strach przed Bogiem zabija twórcze życie. Biblia zaleca bojaźń Pana (patrz Poemat o dzielnej kobiecie z pierwszego czytania), lecz nie ma ona nic wspólnego ze strachem. Bojaźń Boża to szacunek i miłość do Pana, którego mogę nie rozumieć, ale któremu jestem posłuszny, ponieważ Jego drogi nieskończenie przekraczają moje.

Niebo jak Wall Street? Boże życie przypomina trochę inwestycje giełdowe. Każdy z nas otrzymuje talenty. Mogą być nimi konkretne uzdolnienia fizyczne, ale także dary Ducha Świętego i najważniejszy talent wiary i życia Bożego w nas. Bóg nie obdziela nas nimi identycznie. Każdy powinien pomnażać to, co otrzymał, nie oglądając się na innych. Kto pomnaża, otrzymuje coraz więcej. Nie współpracując z łaską, usypiamy w sobie otrzymane dary i sami zamykamy się na przyjęcie następnych. Zamykamy się także na wejście do Królestwa, gdzie jak na Wall Street jest miejsce jedynie dla aktywnych i przedsiębiorczych.

 

CYTATY


Pochwała przedsiębiorczości: Dobrze, sługo dobry i wierny!

Pan stwierdza, że pięć talentów to jeszcze niewiele: Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię

Bóg nie stosuje janosikowego: Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane

 

1/5
Przypowieść o talentach na drzeworycie z roku 1712 r.
2/5
Przypowieść o talentach, Jan Luyken, XVII-XVIII w.
3/5
Przypowieść o talentach, anonimowy autor, XV w.
4/5
Żona artysty i jego syn, Benjamin West, ok. 1773 r., Yale Center for British Art, USA
5/5
Portret żony w ślubnej sukni, Jan Matejko, 1879 r, Muzeum Narodowe w Warszawie
poprzednie
następne
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr Rymuza

ks. Piotr Rymuza

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >
ks. Piotr Rymuza
ks. Piotr
Rymuza
zobacz artykuly tego autora >

Sprawa Chrystusa. Od ateizmu do chrześcijaństwa

Zmartwychwstanie ma swoich świadków i zostało opisane, a kopie tych opisów tworzą jeden z największych zbiorów na świecie. Jednak od pierwszych chwil po tym największym cudzie, fakt zmartwychwstania jest nieustannie podważany. Jakie są argumenty przeciw? Co jest powodem sceptycyzmu i niewiary?

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Na ekrany kin wchodzi właśnie bardzo dobry amerykański film “Sprawa Chrystusa”, w którym główny bohater z przyczyn osobistych postanawia przeprowadzić śledztwo w sprawie zmartwychwstania Chrystusa i udowodnić, że chrześcijaństwo bazuje na wymyślonej opowieści lub historii, która jest opisem zbiorowej halucynacji. Historia niby banalna, prosta, lecz wiarygodna, nie tylko dlatego, że powstała w oparciu o życiorys znanego dziennikarza śledczego Lee Strobla (laureata nagrody Pulitzera), nie tylko dlatego, że scenariusz został napisany w oparciu o bestsellerową książkę o tym samym tytule, ale dlatego, że ten obraz filmowy stanowi zbiór najczęściej stawianych zarzutów wobec chrześcijaństwa. W pierwszych chwilach po zmartwychwstaniu nawet uczniowie przecież nie dowierzali.

 

“Sprawa Chrystusa” to dobrze i rzetelnie przeprowadzone śledztwo, w którym bohater szuka odpowiedzi u historyków a także sięga po psychologię. Ilość i różnorodność dziedzin, w ramach których Lee próbuje dowieść, że religia to tylko ludzka potrzeba a Boga nie ma, jest imponująca. Momentami nawet irytująca. Kolejno przedstawiane tezy, które mają być kluczowe dla śledztwa, zawziętość bohatera w próbie podważenia fundamentów chrześcijaństwa sprawiają, że film ani przez moment nie staje się nudny. Nawet gdy filmowy dziennikarz, mimo kolejnych dowodów przemawiających za prawdziwością Zmartwychwstania, z uporem maniaka powtarza, że nie jest ono prawdą, a Biblia to stek wymyślonych historii – czyli powtarza argumenty, które każdy z nas już słyszał miliard razy – możemy złapać się na własnych wątpliwościach, na tym, że przyjęliśmy tę kluczową dla chrześcijaństwa prawdę, nie wchodząc nigdy w jej istotę. Po prostu przyjęliśmy wszystko “na wiarę”. Tymczasem najważniejsze wydarzenie w historii świata powinno w nas, tak jak w filmowym bohaterze, powodować ciekawość i chęć odkrywania Prawdy. “Odkrywanie” to chyba nawet kluczowe słowo do całej tej filmowej narracji. Bo nawet jeżeli nie znamy filozoficznych czy naukowych dowodów na istnienie Boga, nawet jeżeli nie mamy pojęcia, jaką pracę wykonali do tej pory archeologowie, to w codziennym religijnym życiu powinniśmy przede wszystkim odkrywać Boga. “Sprawa Chrystusa” to film, na który idziemy nie po to tylko, żeby się czegoś dowiedzieć, ale przede wszystkim, żeby odkryć podstawę swojej wiary. To świetna robota ewangelizacyjna.

 

Jedynym minusem (w zasadzie małym minusikiem) jaki znajduję w tym filmie jest zbyt banalny finał. Film “Sprawa Chrystusa” na pewno jednak każdy z nas powinien obejrzeć.


Więcej informacji o filmie znajdziesz tutaj


 

Judyta Syrek

Judyta Syrek

PR Manager i z-ca dyrektora portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Ma głowę pełną pomysłów i... anegdotek z zakonnikami w tle. Niekiedy mamy wrażenie, że za jej plecami widać cień śp. o. Joachima Badeniego OP, który nawet po śmierci wspiera ją w zmaganiach zawodowych i prywatnych.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Abp Becciu: w Kurii Rzymskiej panuje jedność

W Kurii Rzymskiej, czyli w gronie najbliższych współpracowników Franciszka, panuje absolutna jedność, zapewnia abp Angelo Becciu, substytut sekretariatu stanu. Wziął on w Rzymie udział w prezentacji książki „Spotkałem Franciszka”, wydanej w tych dniach przez włoską Edycję Paulińską

Hierarcha, którego wypowiedź także znajduje się w tej publikacji, wyznał, że przykro mu, iż „swobodne wypowiadanie się odbierane jest jako sprzeciw wobec papieża. Tymczasem w kurii panuje pełna jedność”. Według abp. Becciu „w kurii można wyrażać różne opinie, ale jest to wkład w poprawę Kościoła. Normalne więc, że się je wyraża”.

 

Nie ukrywał on, że fakt wybrania przez Franciszka na swoje miejsce zamieszkania Domu św. Marty, jest dla niektórych osób z jego otoczenia bolesny.

 

Opowiedział również o swoim pierwszym spotkaniu tam z Franciszkiem, krótko po jego wyborze: „Wszedłem i zobaczyłem dwa krzesła. Na jednym leżały książki i jakieś papiery, zabrałem się więc do ich zdjęcia. Wtedy papież powstrzymał mnie, mówiąc, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ on usiądzie na łóżku. I tak zrobił. Tak w dość niecodzienny sposób zaczęła się nasza pierwsza rozmowa”.

 

Arcybiskup ujawnił, jak narodził się zwyczaj wspólnego obiadu Franciszka z proboszczami rzymskich parafii w Wielki Czwartek: „Opowiedziałem, że istnieje tradycja, aby zapraszać do Watykanu na obiad kapłanów, którzy czuli się samotni, zwłaszcza, że chodzi o święto kapłaństwa. Franciszek zapytał, kogo zaprosimy w tym roku. Pierwszy przychodzi mi na myśl Wasza Świątobliwość, bo wydaje się najbardziej z wszystkich zagubiony. I tak już zostało, że jego na tym obiedzie nie brakuje”.

 

Substytut sekretariatu stanu wspomniał wizytę w Watykanie Donalda Trumpa. Zauważył, że sądząc z relacji telewizyjnych można było odnieść wrażenie, iż spotkanie upłynęło w lodowatej atmosferze Tymczasem „po prywatnej rozmowie wyszedł tłumacz z Sekretariatu Stanu, który oczywiście związany jest tajemnicą. Ale widząc mnie uczynił gest ręką, któremu towarzyszyły słowa: «great, great» (świetnie, świetnie), papież był wielki. Udało mu się rozmawiać z gościem o tym, o czym z trudem wspomniałby w innych warunkach”.


sal (KAI Rzym) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna

Kard. Tagle: Kościół się nie zmienia, tylko odnawia

O wielokulturowości, migracji, papieżu Franciszku i modlitwie z kard. Luisem Antonio Tagle, przewodniczącym Caritas Internationalis rozmawiają o. Marcin Wrzos OMI oraz Michał Jóźwiak z portalu misyjne.pl

Michał Jóźwiak: Często mówi się, że papież Franciszek zmienia Kościół. Myślę tutaj chociażby o adhortacji „Amoris Laetitia”. Czy rzeczywiście ten pontyfikat jest taki przełomowy?

Kard. Luis Antonio Tagle: Słowo „zmiana” tutaj nie pasuje. Myślę, że lepszym określeniem dla tego, co dzieje się w Kościele i właściwie ciągle się wydarza, jest „odnawianie”. Zaczęło się ono już w 1958 r., kiedy papieżem został Jan XXIII, który później zwołał Sobór Watykański II. To nie efekt papieża Franciszka, to się zaczęło dużo wcześniej, choć 50 lat to znowu nie aż tak wiele. Mam poczucie, że dopiero teraz w Kościele zaczynamy rozumieć postanowienia soborowe. Następni papieże, Paweł VI, Jan Paweł II i Benedykt XVI rozwijali różne aspekty tego, co zostało wypracowane podczas Soboru Watykańskiego II.

 

Michał Jóźwiak: Czyli nie ma przełomu i się na to nie zanosi?

– Ciągle będzie miało miejsce to „odnawianie”, bo świat się zmienia. Kościół musi mierzyć się z wciąż nową rzeczywistością. Przecież w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku nie było mowy o sztucznej inteligencji, a teraz jest ona bardzo realna. Nie możemy zamykać oczu na nowe zjawiska i powtarzać w kółko tego samego. Kościół powinien na te wyzwania odpowiadać.

 

Michał Jóźwiak: Jednym z takich wyzwań jest chyba migracja? Niedawno Caritas Internationalis zapoczątkowała akcję #ShareJourney, która ma być wyrazem solidarności z uchodźcami i migrantami.

– To rzeczywiście problem globalny, któremu Kościół powinien stawić czoła. Ale Kościół nie jest jedyną instytucją pochylającą się nad tą kwestią. Choć przyznam, że chcemy mieć tutaj swój istotny wkład, zwłaszcza przez nauczanie społeczne Kościoła. Ciągle przychodzi do nas nowa rzeczywistość i musimy na nią adekwatnie reagować. Migracja to niewątpliwie jedna z największych trosk współczesnego Kościoła. Wielu uchodźców ginie. Nie możemy udawać, że to się nie dzieje.

 

Michał Jóźwiak: Migracja wiąże się również z wielokulturowością. To pojęcie jest ostatnio bardzo modne i dla jednych jest szansą, a dla drugich przeciwnie – wielkim zagrożeniem.

– Całe stworzenie jest różnorodne – inaczej by nie przetrwało. Potrzebujemy słońca, gwiazd, powietrza. Bóg jest Bogiem różnorodności. Nie wiem jak ci, którzy domagają się jednorodności, chcą pogodzić swoje myśleniem z dziełem stworzenia. Wielokulturowość nie stoi w sprzeczności z Bożym planem. To my stanowimy problem – to, że postrzegamy wielokulturowość jako zagrożenie. Doszukujemy się w tym zagrożenia, nie widząc piękna i szans, jakie z sobą niesie. Najważniejsze jest niekoniecznie zjawisko samo w sobie, ale to jak je postrzegamy i to, czego się w nim chcemy doszukiwać. Mój dziadek był Chińczykiem, który wyemigrował z przyczyn ekonomicznych na Filipiny. Był buddystą, który później przeszedł na chrześcijaństwo. Kto by pomyślał, że wnuk chińskiego buddysty zostanie kardynałem? (śmiech). Czy można więc powiedzieć, że wielokulturowość ma w sobie coś złego? Bóg potrafi się tym posłużyć do zbudowania czegoś dobrego. I nie mówię tego na poziomie abstrakcji, bo sam doświadczam tego w swojej rodzinie. Różnorodność to nie tylko szansa, to błogosławieństwo.

 

Marcin Wrzos OMI: Papież Franciszek powiedział już jakiś czas temu, że Kościół sam w sobie jest misyjny. Dużo mówi się o pomocy materialnej niesionej przez misjonarzy, ale nie mniej ważna jest tu pomoc modlitewna, jak choćby zakonów kontemplacyjnych.

– Nie bez przyczyny jedną z patronek misji jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus, karmelitka bosa. Misje to nie tylko aktywność, działalność czy praca. Misje to wyjście poza siebie także w sensie duchowym. Właściwie modlitwa sama w sobie jest misyjna. Jeśli modlimy się tylko za siebie, to nasza modlitwa jest w jakimś sensie niepełna. W naszej relacji z Bogiem musi być obecne „misyjne serce”, które pragnie dobra innych. Modlitwa rodziców za dzieci to także pewien rodzaj misji.

 

Marcin Wrzos OMI: Zatem mnisi, którzy nie budują studni czy szkół w krajach misyjnych, ale poświęcają się kontemplacji, również mogą być misjonarzami.

– Tak, bo ich modlitwa jest misją. Przez swoją ciszę i obejmowanie modlitwą tak wielu ludzi są bardziej obecni w świecie niż może nam się wydawać. To olbrzymi wkład, którego bardzo potrzebujemy.

 

Marcin Wrzos OMI: Jak modli się Ksiądz Kardynał?

– Trzeba rozróżnić momenty modlitwy formalnej i nieformalnej. Do tej formalnej wlicza się oczywiście to, że jako kapłan odmawiam brewiarz, odprawiam Mszę św., ale tego nie ma aż tak wiele. Gdyby policzyć, może wyszłyby dwie godzinny dziennie. Ważne jest jednak to, aby twoje serce przez cały dzień było otwarte na Boga i jego inspiracje. Twój umysł powinien poszukiwać odpowiedzi na to, gdzie On chce cię poprowadzić. Taka modlitwa nie wymaga pójścia do kaplicy – możesz być wśród ludzi, na spotkaniu, na spacerze, ale twoje serce może być połączone z Bogiem. Modlitwa to postawa, która nie ma końca. Ona wciąż trwa.


Rozmawiali o. Marcin Wrzos OMI i Michał Jóźwiak / Kraków

Katolicka Agencja Informacyjna

Watykan: obchody I Światowego Dnia Ubogich

W niedzielę 19 listopada po raz pierwszy przypada Światowy Dzień Ubogich. O tym, że będzie on obchodzony w całym Kościele w 33. Niedzielę Zwykłą - tydzień przed uroczystością Chrystusa Króla - poinformował Franciszek w liście apostolskim „Misericordia et misera”, ogłoszonym na zakończenie Nadzwyczajnego Jubileuszowego Roku Miłosierdzia w listopadzie ub.r.

Organizująca te obchody Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji poinformowała, że w Watykanie weźmie w nich udział około 4 tys. osób, w tym przedstawiciele archidiecezji warszawskiej i krakowskiej. Będą oni uczestniczyli we Mszy św. celebrowanej o godz. 10.00 przez Ojca Świętego w bazylice św. Piotra.

 

Obiad dla 4 tys. ubogich

Zjedzą oni także posiłek przygotowany z tej okazji. 1,5 tys. osób ubogich spożyje obiad w auli Pawła VI w Watykanie, a pozostałe 2,5 tys. zostanie przewiezionych do stołówek, seminariów i kolegiów katolickich Wiecznego Miasta. Obsługiwać ich będzie 40 diakonów diecezji rzymskiej i około 150 wolontariuszy. Przewidziano typowo włoskie menu: kluski z pomidorami, oliwki i ser, kotlety cielęce z warzywami, polentę i brokuły, weneckie tiramisu, wodę, pomarańcza i kawę.

 

Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji zwróciła się o pomoc do licznych organizacji takich jak Caritas, Wspólnota św. Idziego, Zakon Maltański i wielu innych. Jedną z inicjatyw jest też pomoc medyczna dla ubogich świadczona w tym tygodniu na placu Piusa XII w pobliżu Watykanu. 16 listopada po południu tę polową przychodnię lekarską odwiedził papież Franciszek. Rozmawiał z lekarzami i personelem medycznym, pozdrowił również grupę ubogich i bezdomnych, czekających w kolejce na badania, przeprowadzane tam w tych dniach bezpłatnie.

 

W sobotę, 18 listopada o godzinie 20.00, w bazylice Świętego Wawrzyńca za Murami – odbędzie się czuwanie modlitewne dla wolontariuszy. Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji przygotowała także pomoce duszpasterskie przetłumaczone na sześć języków.

 

Papieskie orędzie

Już 13 czerwca br. Franciszek ogłosił swe orędzie na I Światowy Dzień Ubogich. Swoje przesłanie Ojciec Święty opatrzył hasłem „Nie miłujmy słowem, ale czynem”, zaczerpniętym z 1 Listu św. Jana.

Papież przypomina, że „kto zamierza kochać tak, jak kochał Jezus, powinien postępować zgodnie z Jego przykładem, i to przede wszystkim wtedy, kiedy jest wezwany do okazania miłości ubogim”. Jest to miłość, dająca całego siebie, również swoje życie (por. 1 J 3, 16).

 

Franciszek podkreśla, że od początku swych dziejów wspólnota chrześcijańska rozumiała, iż życie uczniów Jezusa powinno wyrazić się poprzez braterstwo i solidarność. Wskazuje na szczególny wzór, jaki pozostawił całemu Kościołowi św. Franciszek z Asyżu. „Jeśli chcemy naprawdę spotkać Chrystusa, to konieczne jest, abyśmy dotknęli się Jego Ciała w ranach ubogich, w odpowiedzi na Komunię sakramentalną otrzymaną w Eucharystii” – stwierdza Ojciec Święty i dodaje: „Dlatego też jesteśmy wezwani do wyciągnięcia ręki do biednych, do spotkania się z nimi, popatrzenia im w oczy, przytulenia, aby poczuli ciepło miłości, która przełamuje krąg samotności. Ich ręka wyciągnięta w naszą stronę jest również zaproszeniem do wyjścia z naszych pewności i wygód, i do rozpoznania wartości, którą ubóstwo ma samo w sobie”.

 

Franciszek wyjaśnia, że ubóstwo oznacza serce pokorne, które potrafi zaakceptować siebie jako ograniczone i grzeszne stworzenie, aby pokonać pokusę własnej wszechmocy, która zwodzi nas fałszywą obietnicą nieśmiertelności. Jest ono miarą, która pozwala ocenić poprawne wykorzystanie dóbr materialnych, a także umożliwia przeżywanie relacji i uczuć bez egoizmu oraz zaborczości. Wskazuje, że bieda obecna jest także w dzisiejszym świecie i „ma oblicze kobiet, mężczyzn oraz dzieci wykorzystywanych do podłych interesów, podeptanych przez przewrotną logikę władzy i pieniądza” i jest owocem niesprawiedliwości społecznej, biedy moralnej oraz chciwości nielicznych, a także ogólnej obojętności. Papież podkreśla skandal narastających nierówności społecznych. Cytuje słowa bł. Pawła VI, który mówił, że ubodzy należą do Kościoła poprzez „prawo ewangeliczne” i zobowiązują do opcji fundamentalnej na ich rzecz.

 

Ojciec Święty wskazuje, że ustanowiony przez niego na zakończenie Jubileuszu Miłosierdzia Światowy Dzień Ubogich powinien zwrócić uwagę wierzących, aby przeciwstawili się kulturze odrzucenia i marnotrawstwa, a uczynili kulturę spotkania swoim stylem życia. Apeluje do wszystkich ludzi dobrej woli o otwarcie się na wspólnotę z biednymi i na każdą formę solidarności z nimi jako konkretny znak braterstwa. Proponuje, by stanowił on okazję do przyjacielskich spotkań naznaczonych solidarnością i konkretną pomocą. „U podstaw wielu konkretnych inicjatyw, które będą realizowane w tymże Dniu, niech będzie zawsze modlitwa. Nie zapominajmy, że «Ojcze nasz» jest modlitwą ubogich” – stwierdza Franciszek. „«Ojcze nasz» jest modlitwą, która wyraża się w liczbie mnogiej: chleb, o który prosimy, jest «nasz», a to pociąga za sobą umiejętność dzielenia się, udziału i wspólnej odpowiedzialności” – napisał papież.

 

Ojciec Święty wezwał biskupów, kapłanów, diakonów, osoby konsekrowane, grupy, stowarzyszenia i ruchy, wolontariat do zaangażowania się w ten Światowy Dzień Ubogich „abyśmy byli coraz bardziej przekonani do tego, że dzielenie się z biednymi pozwala nam zrozumieć Ewangelię w najgłębszej jej prawdzie. Biedni nie są problemem, ale zasobem, z którego możemy zaczerpnąć, aby przyjąć i żyć istotą Ewangelii” – zakończył swoje orędzie papież Franciszek.


st, pb (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna

Ukraina: parlament ogłosił 25 grudnia dniem wolnym

Począwszy od tego roku święta Bożego Narodzenia, obchodzone 25 grudnia w Kościołach zachodnich i 7 stycznia w tradycji wschodniej będą dniami wolnymi od pracy. Zdecydowało tak 16 listopada 238 deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy, nowelizując ustawę o dniach wolnych

Już wcześniej wielu posłów wskazywało na to, że w kraju mieszka wielu rzymskich katolików i protestantów, którzy w tym dniu biorą wolne i proszą o regulację prawną tej kwestii.
Przed rozpoczęciem głosowania przewodnicząca parlamentarnego Komitetu Polityki Socjalnej Ludmiła Denisowa podkreśliła, że na Białorusi, w Mołdawii, Libanie i Albanii Boże Narodzenie świętuje się dwa razy, zależnie od tradycji kościelnej. „Oznacza to, że my także możemy obchodzić to święto dwukrotnie: 25 grudnia i 7 stycznia” – oświadczyła deputowana.

 

Głosowano aż sześć razy, gdyż niektórzy posłowie sprzeciwiali się jednoczesnej likwidacji jako dnia wolnego 2 maja. „Nie narzucamy wierzącym, jak i kiedy mają obchodzić święta religijne, ale przejście na świętowanie Bożego Narodzenia 25 grudnia, według nowego i dokładniejszego kalendarza gregoriańskiego, jest oznaką europejskości” – stwierdziła Iryna Podolak ze Lwowa, deputowana z partii „Samopomoc”.

 

Ustawa nabiera mocy prawnej nazajutrz po jej opublikowaniu.

 

„Jesteśmy bardzo wdzięczni parlamentowi za to, że ustanowił 25 grudnia dniem wolnym” – powiedział KAI metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki, przewodniczący episkopatu łacińskiego w tym kraju. Podkreślił, że „jest to wielka radość dla naszych wiernych, którzy w tym dniu często musieli iść do pracy czy do szkoły, a teraz będą mogli w pełni świętować”. Zdaniem hierarchy „jest to też wielkie udogodnienie praktyczne, ponieważ dotychczas mogli iść do kościoła tylko wieczorem”. Poza tym wiele rodzin jest mieszanych i teraz wszyscy będą pójść na święta, zwane tutaj polskimi, a także na święta obrządku łacińskiego, co przyczyni się do większego zjednoczenia rodzin, a nieraz nawet całych wiosek, bo wszyscy będą mogli ten dzień przeżyć w wielkiej wspólnocie – zaznaczył metropolita lwowski.

 

Również ks. Antoni Zięba SDS, wikariusz biskupi dla parafii słowiańskojęzycznych diecezji mukaczewskiej i proboszcz parafii w Swalawie na Zakarpaciu, powiedział KAI, że wcześniej w tym wielonarodowym i wielowyznaniowym obwodzie władze miejscowe pozwalały katolikom brać wolne i odpracowywać w sobotę za ich dzień świąteczny, jeżeli przypadał on w tygodniu roboczym. Niestety, większość wiernych nie mogła z tego skorzystać – stwierdził salwatorianin.

 

Podobna sytuacja była też w węgierskojęzycznych parafiach greckokatolickiej eparchii (diecezji) mukaczewskiej, które obchodzą Boże Narodzenie według kalendarza gregoriańskiego – powiedzieli KAI w kurii tamtejszej diecezji. Teraz jest szansa, że wszyscy grekokatolicy na Zakarpaciu będą mieć dzień wolny na Boże Narodzenie: 25 grudnia według kalendarza gregoriańskiego i 7 stycznia według kalendarza juliańskiego.


kcz (KAI Lwów) / Lwów

Katolicka Agencja Informacyjna

Z KRAJU

Rycerze Kolumba przekazali inkubator dla skarżyskiego szpitala

Miłosierdzie jest cnotą - przypomniał abp Stanisław Gądecki, który przewodniczył Mszy świętej w Bazylice Mniejszej Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej. W trakcie uroczystości Rycerze Kolumba przekazali inkubator dla miejscowego szpitala powiatowego. Środki na jego zakup pozyskano m.in. ze zbiórki makulatury

W homilii abp Stanisław Gądecki wskazał, że miłosierdzia nie można sprowadzić do samego współczucia na widok osoby potrzebującej. – Jest to cnota, która utwierdza się przez praktykowanie uczynków względem duszy i ciała – powiedział przewodniczący Episkopatu. Dodał, że miłosierdzie to także gotowość do przebaczania. – Jest dowodem tego, że w świecie jest obecna miłość potężniejsza niż grzech – stwierdził hierarcha. Dalej mówił, że przebaczenie stanowi podstawowy warunek pojednania między ludźmi. – Świat, z którego wyeliminowalibyśmy przebaczenie, byłby światem zimnej i bezwzględnej sprawiedliwości – podkreślił abp Gądecki.

 

Andrzej Anasiak, były delegat stanowy Rycerzy Kolumba poinformował, że środki na zakup inkubatora o wartości ok. 50 tys. złotych, zostały pozyskane ze zbiórki makulatury. – Mówimy tu o ponad 200 tonach makulatury. Cieszymy się, że w akcję włączyło się ok. 30 szkół z terenu diecezji radomskiej. Dziękujemy także indywidualnym darczyńcom. Inkubator to dar z okazji zakończonego roku miłosierdzia – powiedział Andrzej Anasiak. – Chcemy kontynuować akcje, być każdego roku przekazywać je dla potrzebujących dzieci – dodał Rycerz Kolumba.

 

Kustosz skarżyskiego sanktuarium maryjnego ks. Jerzy Karbownik podziękował darczyńcom, którzy przekazali środki na zakup inkubatora. – Cieszę się, że w tym miejscu, gdzie praktykowane są uczynki miłosierdzia, mogliśmy podsumować tę akcję. To trwały ślad roku miłosierdzia – powiedział ks. kustosz.

 

Akcja Rycerzy Kolumba była realizowana pod patronatem biskupa Henryka Tomasika. Koordynatorem była Caritas Diecezji Radomskiej.


rm / Skarżysko-Kamienna

Katolicka Agencja Informacyjna

Bielsko-Biała: wspólny pochówek 448 dzieci nienarodzonych

Na cmentarzu komunalnym w Bielsku-Białej Kamienicy odbył się 16 listopada wspólny pochówek dzieci zmarłych przed urodzeniem. Podczas uroczystości pochowano urny z prochami 448 dzieci nienarodzonych, które przekazały w tym roku dwa bielskie szpitale – wojewódzki i miejski

W cmentarnej kaplicy nad urnami modlili się kapłani, duchowny ewangelicki, rodzice i bliscy żegnanych i chowanych w grobie dzieci.

 

Ceremonii złożenia szczątków w Grobie Dzieci Nienarodzonych i poprzedzającej Mszy św. w intencji rodzin zmarłych dzieci przewodniczył proboszcz kamienickiej parafii pw. św. Małgorzaty ks. Marek Droździk, który wspólnie z diecezjalnym duszpasterzem rodzin ks. Tomaszem Gorczyńskim, kapelanem szpitala wojewódzkiego ks. Michałem Nowakiem i proboszczem luterańskiej parafii w Starym Bielsku ks. Piotrem Szarkiem poprowadzili kondukt pogrzebowy do miejsca, gdzie, obok pochowanych prochów ponad półtora tysiąca nienarodzonych, spoczęło kolejnych 10 urn ze skremowanymi doczesnymi szczątkami dzieci zmarłych przed urodzeniem.

 

Podczas liturgii w kaplicy cmentarnej ks. Gorczyński zachęcił, by prosić Jezusa, by swą miłością i obecnością wspierał wszystkich odczuwających tęsknotę za dziećmi, których życie zostało przerwane, pozostawiając pustkę.

 

„Chcemy modlić się o to, aby ta Jego obecność była umocnieniem i rozjaśnieniem ludzkich serc, ludzkiej tęsknoty. Chcemy, aby ta Jego obecność wspierała was w tym oczekiwaniu na pełne spotkanie w Jego królestwie, kiedy przyjdzie jako Zbawiciel, jako Ten, który umiłował każdego człowieka, i wezwie nas przed siebie” – powiedział kapłan.

 

Ks. Droździk wyjaśnił, że modlitwa Kościoła obejmuje matki i ojców pogrążonych w smutku. „Tylko Bóg zna ogrom waszego cierpienia, bólu, a my chcemy z wami być w tym trudnym momencie, jak przyjaciele. Nieraz słowa nie wyrażają tego, co wyraża serce i modlitwa” – mówił do uczestników liturgii.

 

Ewangelicki duchowny odczytał słowa Psalmu 23, a przed złożeniem urn do grobu, zaznaczył, że składana jest tu „nadzieja rodziców”. Do pożegnania ksiądz dołączył rzeźbę aniołka z następująca inskrypcją: „Słodko śpij, aniołów śnij, w wieczności żyj, moja dziecinko”.

 

Urny z prochami zmarłych przed urodzeniem dzieci spoczęły we wspólnym Grobie Dzieci Nienarodzonych na największym bielskim cmentarzu. Grobowiec ten, z nagrobkiem autorstwa bielskiego artysty Jacka Grabowskiego, ukazującym grające anioły, powstał w 2008 roku. Na nagrobnej płycie widnieje napis: „Były w naszych marzeniach i tam pozostaną”. Odwiedzający ten grób ludzie zostawiają obok zniczy figurki aniołków i zabawki.

 

Tomasz Kanik, kierownik administracji cmentarzy komunalnych w Bielsku-Białej, zauważył, że wspólny pochówek dzieci odbywa się na kamienickim cmentarzu raz w roku i modlitwa ta stała się już tradycją. „Coraz więcej osób uczestniczy w tych spotkaniach, związanych z pochowaniem tych dzieci, pożegnaniem ich, złożeniem szczątków do grobu” – dodał.

 

Według statystyk medycznych, w Polsce rocznie w wyniku poronień umiera około 40 tysięcy dzieci. Martwych urodzeń odnotowuje się co roku około 10 tysięcy.

 

W obecnej sytuacji prawnej w Polsce, na podstawie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r., możliwe jest zabranie ciała dziecka zmarłego podczas ciąży czy na skutek poronienia ze szpitala i urządzenie mu chrześcijańskiego pogrzebu.

 

Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje, że ordynariusz miejsca może zezwolić na pogrzeb kościelny dzieci, których rodzice mieli zamiar je ochrzcić, a dzieci zmarły przed chrztem (kan. 1183 § 2). Konferencja Episkopatu Polski udzieliła też ogólnej zgody na pogrzeby dzieci zmarłych przed chrztem, gdy wiadomo, że rodzice naprawdę pragnęli je ochrzcić.


rk / Bielsko-Biała

Katolicka Agencja Informacyjna

Ukraina: 25 grudnia będzie dniem wolnym od pracy

Począwszy od tego roku święta Bożego Narodzenia, obchodzone 25 grudnia w Kościołach zachodnich i 7 stycznia w tradycji wschodniej będą dniami wolnymi od pracy. Zdecydowało tak 16 listopada 238 deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy, nowelizując ustawę o dniach wolnych. Już wcześniej wielu posłów wskazywało na to, że w kraju mieszka wielu rzymskich katolików i protestantów, którzy w tym dniu biorą wolne i proszą o regulację prawną tej kwestii.

Przed rozpoczęciem głosowania przewodnicząca parlamentarnego Komitetu Polityki Socjalnej Ludmiła Denisowa podkreśliła, że na Białorusi, w Mołdawii, Libanie i Albanii Boże Narodzenie świętuje się dwa razy, zależnie od tradycji kościelnej. „Oznacza to, że my także możemy obchodzić to święto dwukrotnie: 25 grudnia i 7 stycznia” – oświadczyła deputowana.

 

Głosowano aż sześć razy, gdyż niektórzy posłowie sprzeciwiali się jednoczesnej likwidacji jako dnia wolnego 2 maja. „Nie narzucamy wierzącym, jak i kiedy mają obchodzić święta religijne, ale przejście na świętowanie Bożego Narodzenia 25 grudnia, według nowego i dokładniejszego kalendarza gregoriańskiego, jest oznaką europejskości” – stwierdziła Iryna Podolak ze Lwowa, deputowana z partii „Samopomoc”. Ustawa nabiera mocy prawnej nazajutrz po jej opublikowaniu.

 

„Jesteśmy bardzo wdzięczni parlamentowi za to, że ustanowił 25 grudnia dniem wolnym” – powiedział KAI metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki, przewodniczący episkopatu łacińskiego w tym kraju. Podkreślił, że „jest to wielka radość dla naszych wiernych, którzy w tym dniu często musieli iść do pracy czy do szkoły, a teraz będą mogli w pełni świętować”. Zdaniem hierarchy „jest to też wielkie udogodnienie praktyczne, ponieważ dotychczas mogli iść do kościoła tylko wieczorem”. Poza tym wiele rodzin jest mieszanych i teraz wszyscy będą pójść na święta, zwane tutaj polskimi, a także na święta obrządku łacińskiego, co przyczyni się do większego zjednoczenia rodzin, a nieraz nawet całych wiosek, bo wszyscy będą mogli ten dzień przeżyć w wielkiej wspólnocie – zaznaczył metropolita lwowski.

 

Również ks. Antoni Zięba SDS, wikariusz biskupi dla parafii słowiańskojęzycznych diecezji mukaczewskiej i proboszcz parafii w Swalawie na Zakarpaciu, powiedział KAI, że wcześniej w tym wielonarodowym i wielowyznaniowym obwodzie władze miejscowe pozwalały katolikom brać wolne i odpracowywać w sobotę za ich dzień świąteczny, jeżeli przypadał on w tygodniu roboczym. Niestety, większość wiernych nie mogła z tego skorzystać – stwierdził salwatorianin.

 

Podobna sytuacja była też w węgierskojęzycznych parafiach greckokatolickiej eparchii (diecezji) mukaczewskiej, które obchodzą Boże Narodzenie według kalendarza gregoriańskiego – powiedzieli KAI w kurii tamtejszej diecezji. Teraz jest szansa, że wszyscy grekokatolicy na Zakarpaciu będą mieć dzień wolny na Boże Narodzenie: 25 grudnia według kalendarza gregoriańskiego i 7 stycznia według kalendarza juliańskiego.


kcz (KAI Lwów) / Lwów

Bp Libera odwiedzi płockich misjonarzy w Peru

Biskup płocki Piotr Libera rozpoczął 16 listopada wizytę u misjonarzy z diecezji płockiej, którzy pracują w Peru. Hierarcha pozna specyfikę pracy duszpasterskiej w tym kraju, weźmie udział w Mszach św. i modlitwach w miejscowościach, w których pracują misjonarze, a także spotka się z miejscowymi biskupami.

Bp Piotr Libera będzie przebywał w Peru w dniach 16-25 listopada. Spotka się z czterema misjonarzami z diecezji płockiej, którzy od wielu lat pracują w Amazonii, na terenie Peru: „Chcę odwiedzić naszych misjonarzy, umocnić ich w powołaniu, podziękować za wieloletnią pracę na terenach misyjnych, przekazać wyrazy jedności z prezbiterium Kościoła płockiego” – zapewnia biskup.

 

Pasterz Kościoła płockiego odwiedzi parafie (zwłaszcza w Iquitos) oraz misyjne seminarium duchowne, gdzie pracują płoccy księża, wraz z nimi uda się też do wiernych w wioskach indiańskich w parafiach (do wielu z nich dociera się jedynie łódką). Spotka się również z miejscowymi biskupami: bp. Miquelem Olaortua Laspra i bp. Javierem Travieso.

 

W programie pobytu w Peru znajdzie się m.in. modlitwa w kaplicy błogosławionych męczenników z Pariacoto ks. Michała Tomaszka i ks. Zbigniewa Strzałkowskiego, udział w Mszach św. połączonych z udzieleniem sakramentów, wizyta w ośrodku wychowawczym dla dziewcząt, prowadzonym przez siostry zakonne, zwiedzanie stolicy państwa Limy z jej miejscami kultu religijnego czy poznanie kultury Indian amazońskich. W podróży misyjnej bp. Liberze towarzyszy ks. kan. Grzegorz Mierzejewski, obecnie proboszcz parafii św. Marcina w Mochowie, który przed laty przez 9 lat pracował na misjach parafii Santa Clara w Peru.

 

Na misjach w Peru pracują czterej księża z diecezji płockiej: ks. Marek Bruliński, ks. Zbigniew Rembała – rektor seminarium misyjnego, ks. Radosław Zawadzki – odpowiada za studia kleryków i ks. Paweł Sprusiński – odpowiada za ich formację duchową. Diecezja płocka wspiera materialnie prowadzone tam przez duszpasterzy dzieła.


eg / Płock
KAI

Prymas Polski: Kościół, który się zamyka, choruje

Parafia nie jest gettem. Nie tworzymy hermetycznie zamkniętej, niedostępnej dla innych przestrzeni i wspólnoty. One są i muszą być w swej istocie na wskroś otwarte, (…) bo kiedy Kościół się zamyka, zaczyna chorować” – powiedział 16 listopada w Gnieźnie abp Wojciech Polak.

Prymas Polski poświęcił i przewodniczył pierwszej Mszy św. w nowo zbudowanym kościele na gnieźnieńskim osiedlu Pustachowa. Świątynia, jak i tamtejsza parafia, mają za patronkę wspominaną 16 listopada Matkę Bożą Miłosierdzia. Ona – jak powtórzył za Franciszkiem prymas – wciąż potwierdza, że miłosierdzie Syna Bożego nie zna granic i dociera do wszystkich, nie wykluczając nikogo. W swej pokorze uczy nas Ona przyjmowania, rozważania i realizowania w życiu słów Boga.

 

„Dzisiejszy uroczysty dzień, a zarazem pierwsza Msza święta sprawowana w budującej się jeszcze świątyni, są niewątpliwie okazją, by zadać sobie pytanie o miejsce Kościoła w naszym życiu, o miejsce Maryi, Matki Bożej, Matki Miłosierdzia w życiu każdej i każdego z nas, w życiu naszych rodzin i tej szczególnej wspólnoty, jaką jest parafia” – stwierdził metropolita gnieźnieński, podkreślając, że odpowiedź na to pytanie jest swoistym testem naszego chrześcijańskiego powołania, testem na bycie chrześcijaninem. “Zdajemy go, jeśli potrafimy, jak Maryja, słuchać Boga i przyjmować Jego słowa w swoim życiu” – podkreślił.

 

Przypomniał również, że Kościół żyje i funkcjonuje nie dla siebie samego, a świątynie budujemy nie po to, by odgradzać się od innych i od rzeczywistości. „Nie tworzymy tutaj jakiegoś chrześcijańskiego getta czy hermetycznie zamkniętej, niedostępnej dla innych, przestrzeni i wspólnoty. – One są i muszą być ze swej istoty na wskroś otwarte. Musi je cechować postawa Maryi, która po zwiastowaniu nie zamknęła się w domu, nie dała się sparaliżować strachem czy pychą. Nie rozsiadła się w salonie na wygodnej kanapie. Ona konkretnie nam pokazała, że jeśli jest ktoś, kto potrzebuje pomocy, trzeba natychmiast ruszyć w drogę. Trzeba nam iść” – tłumaczył prymas.

 

Za papieżem Franciszkiem przestrzegał: „Na tym polega niebezpieczeństwo, że zamykamy się w parafii, w kręgu przyjaciół, z tymi, którzy myślą tak, jak my. Ale kiedy Kościół zamyka się w sobie, zaczyna chorować”.

 

„Gdy dziś, po latach waszej wspólnej pracy i oczekiwań, wchodzimy do tego nowego kościoła, gdy przychodzimy po raz pierwszy, aby tutaj razem się modlić – przyznajmy – dość paradoksalnie brzmią słowa o Kościele, który musi stąd wyjść poza siebie. Wyrażają one jednak istotę Kościoła. Są więc także kolejnym testem na nasze zrozumienie tego, czym jest Kościół, kim my jesteśmy we wspólnocie Kościoła i do czego nas ta obecność tak naprawdę zobowiązuje” – zakończył swe kazanie abp W. Polak.

 

Mszę św. koncelebrowali wraz z nim gnieźnieńscy dziekani, kanonicy Kapituły Prymasowskiej oraz kapłani i proboszczowie gnieźnieńskich parafii. Obecni byli przedstawiciele miejscowych władz, projektanci, wykonawcy i osoby zaangażowane w budowę kościoła, darczyńcy i liczni parafianie. Wszystkich obecnych na początku Mszy św. powitał proboszcz parafii ks. Piotr Dworek. Przypominając początki wspólnoty erygowanej w 1996 roku, której jest pierwszym duszpasterzem, podziękował za wsparcie, życzliwość, modlitwę i wszelką pomoc przy budowie kościoła parafialnego.


bgk / Gniezno
KAI

Więźniowie z różańcem w obronie przed terroryzmem

Pod hasłem „Skazani za skazujących” rozpocznie się 5 grudnia w bazylice ojców franciszkanów w Krakowie inicjatywa ewangelizacyjna adresowana do więźniów osadzonych w zakładach karnych w całej Polsce. Polega ona na włączeniu się w krucjatę różańcową w obronie przed terroryzmem.

Dzień inauguracji – 5 grudnia – wiąże się z przypadającą wtedy 2. rocznicą beatyfikacji franciszkańskich misjonarzy-męczenników: o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka, zamordowanych w sierpniu 1991 w Pariacoto w Peru. W bazylice św. Franciszka z Asyżu w Krakowie, z którą przez lata formacji związani byli obaj błogosławieni, Mszę św. odprawi bp Damian Muskus OFM. Po Eucharystii rozpocznie się adoracja Najświętszego Sakramentu połączona ze świadectwami i modlitwami więźniów. Niektóre z nich będą odczytane, a inne wyemitowane przez kapelanów więziennictwa, którzy wezmą udział w uroczystości.

 

Nabożeństwo poprowadzi zespół „Jaspis” z kościoła jezuitów pw. św. Barbary w Krakowie. On też wykona utwory muzyczne podczas uwielbienia.

 

“Wraz z osobami skazanymi będziemy modlić się o rozsądek i opanowanie dla osób skazujących, czyli osób dopuszczających się aktów terrorystycznych. Na ołtarzu obecne będą relikwie I stopnia naszych błogosławionych współbraci: Zbigniewa i Michała, którzy zginęli z rąk terrorystów” – powiedział br. Jan Hruszowiec OFMConv., promotor kultu męczenników.

 

Tegoż wieczoru zostanie też zapowiedziana płyta zespołu „Jaspis”, zatytułowana „naRodziny?”. Powstaje ona we współpracy z franciszkanami i jezuitami w Krakowie. Dochód z jej sprzedaży przeznaczony będzie m.in. na zakup różańców z relikwiami II stopnia męczenników z Pariacoto dla osób przebywających w zakładach karnych na terenie Polski, którzy chcą brać czynny udział w modlitewnej „Krucjacie różańcowej w obronie przed terroryzmem” pod patronatem błogosławionych franciszkanów.

 

Patron honorowy nad całą inicjatywą objął metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, a jej partnerami są Dom Wydawniczy Rafael, Towarzystwo Jezusowe i Społeczność Banita.


md (KAI) / Kraków