video-jav.net

Islandia. “Trudno spotkać starych ludzi”

Niska średnia wieku katolików mieszkających w Islandii to wynik napływu migrantów, w tym rodzin katolickich np. z Polski

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Skoro Islandia liczy około 350 tysięcy mieszkańców, tyle co dziewiąte co do wielkości miasto w Polsce, Lublin, i zaledwie 4% stanowią katolicy – mówimy o bardzo małej wspólnocie Kościoła katolickiego wielkości większej parafii.

Gdy niedawno biskupi z krajów skandynawskich składali w Watykanie wizytę “Ad Limina”, jedyny biskup pracujący w Islandii, Słowak, kapucyn o. David Bartimej Tencer mówił w Radiu Watykańskim o niecodziennych problemach, z jakimi spotyka się na co dzień: “W naszych kościołach bardzo trudno jest spotkać starych ludzi. Można ich zobaczyć niemal wyłącznie w katedrze w Reykjavíku na niedzielnej sumie. Zdecydowana większość wiernych to ludzie w wieku od 20 do 50 lat”.

Taki przekrój wspólnoty katolickiej to w głównej mierze napływ migrantów, a wśród nich katolickich rodzin, na przykład z Polski. Dlatego duszpasterze szacują, że choć według danych oficjalnych w Islandii jest ok. 12 000 katolików, w rzeczywistości jest ich około 20.000.

Na wyspie jest 6 parafii oraz 17 kościołów i kaplic. Pracuje tam 16 kapłanów i 31 sióstr zakonnych.

A przecież chrześcijaństwo na tej wyspie jest od IX wieku i przyczyniło się do włączenia tego miejsca na peryferiach Europy do wspólnego organizmu. Benedyktyni i augustianie tworzyli tam klasztory i ośrodki duszpasterskie, z drugiej strony mieszkańcy wyspy mimo trudności komunikacyjnych nie byli odcięci od nurtów i tendencji, którymi żyła Europa. Patron Islandii, św. Torlak, pochodził z islandzkiej rodziny, ale długie lata formacji i edukacji spędził na stałym lądzie. Wrócił na rodzimą wyspę, gdzie podjął dalej ewangelizację, został wkrótce biskupem.

Tak jak w wielu innych krajach Europy Zachodniej, za dzisiejszą strukturę religijną odpowiada reformacja. Islandia była wówczas częścią królestwa Danii, gdzie protestantyzm stał się religią panującą. Kościół katolicki odrodził się dopiero w XIX wieku. Ta historia najkrócej tłumaczy, że wśród 340 tysięcy mieszkańców Wyspy Lodu i Ognia niemal wszyscy są protestantami skupionymi w różnych wspólnotach (największa z nich to Kościół Ewangelicko-Luterański), a katolicy to zaledwie ułamek.

ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Maroko. Chrześcijanie przejazdem

Choć chrześcijaństwo dotarło do Maroka wcześniej niż w Polsce, od wielu wieków to kraj na wskroś muzułmański, z ledwie kilkuprocentową obecnością wierzących w Chrystusa. Ich sytuacja dynamicznie się zmienia.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kilka dni temu zagraniczne media obiegła informacja o problemach małżeństwa pary Marokańczyków Farah Tarneem i Adama Rabti, nawróconych niedawno na chrześcijaństwo, którzy pobrali się w niewielkiej sali centrum obrony praw człowieka w Rabacie, stolicy Maroka. Według prawa marokańskiego ich ślub był nieważny, jak wszystkie inne związki małżeńskie niezawarte między muzułmanami lub żydami – tylko te grupy wiernych mają bowiem prawo do legalizacji swoich związków w świetle prawa. Tylko te religie również mogą wyznawać legalnie mieszkańcy Królestwa Maroka, którzy nie są obcokrajowcami. Tymczasem od czasu wybuchu tzw. „arabskiej wiosny” w 2011 r. Królestwo Maroka reklamowało się na świecie jako oaza tolerancji i wolności religijnej w muzułmańskim świecie.

 

Nie taka wolność, jak ją malują

Przykład Farah Tarneem i jej męża Adama Rabti jasno pokazuje, jak w rzeczywistości ta wolność wygląda. Nadal bowiem obowiązują tam kary za „prozelityzm”, którego mianem określa się tu np. ofiarowanie komuś Pisma Świętego czy sprzedaż filmu chrześcijańskiego rdzennemu Marokańczykowi. Islam jest tu bowiem religią państwową.

Według nieoficjalnych statystyk społeczność chrześcijańska liczy tu ok. 50 tys. osób, głównie katolików i protestantów, co stanowi ledwie ponad 1 proc. wszystkich Marokańczyków. Oficjalnych statystyk nie ma, państwo bowiem toleruje inne religie jedynie u obcokrajowców.

Kościół katolicki funkcjonuje w ramach dwóch archidiecezji: Tengeru i Rabatu. Od lat 70. XX w. liczba wiernych stale się kurczyła, ale od kilku lat, wraz z napływem fali imigrantów do Europy liczby te zaczęły się zmieniać.

 

Emigranci niosą ożywienie

– Kościół katolicki w Maroku doświadczył w ostatnich latach nowego dynamizmu. Świątynie są pełne, zastanawiamy się wręcz nad budową nowych kościołów. Nie dlatego, że muzułmanie nawracają się na chrześcijaństwo, ale dzięki obecności chrześcijan z Afryki – mówił w styczniu abp Vincent Landel, metropolita Rabatu, który w styczniu złożył po 18 latach rezygnację z urzędu.

W rozmowie z Radiem Watykańskim zauważył, że obecnie Kościół w tym kraju tworzą przede wszystkim chrześcijańscy migranci, którzy przez Maroko zmierzają do Europy, oraz studenci, których jest obecnie 10 tys. Średnia wieku katolików w tym muzułmańskim kraju wynosi 35 lat.

 

Chrześcijańska przeszłość

Chrześcijanie byli w Maroku obecni wcześniej niż w Polsce, bo jeszcze za sprawą pierwszych uczniów Apostołów, którzy ewangelizowali północno-afrykańskie prowincje Cesarstwa Rzymskiego. To tutaj śmierć męczeńską poniósł w 298 r. św. Marceli z Tangeru – centurion armii rzymskiej, który odmówił złożenia ofiary rzymskim bożkom, jak nakazywał państwowy przepis. Jego grób znajdował się w Tangerze aż do roku 1471, kiedy to odnaleźli go tam Portugalczycy. W 14 93 r. jego szczątki zostały przetransportowane do León w północnej Hiszpanii, gdzie znajdują się do dziś. Tutaj także poniósł śmierć św. Kasjan z Tangeru – urzędnik rzymski, który zaprotestował przeciwko skazaniu na śmierć Marcelego.

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >