Człowiek WIOSNY

U podstaw mojego działania jest wizja człowieka. Nie ukrywam, zbudowana jest na analizie Ewangelii i moim życiu duchowym. Trzydzieści lat po moim nawróceniu i dwadzieścia lat od momentu otrzymania święceń kapłańskich, chciałbym się nią podzielić. Jestem przekonany, że ta wizja człowieka leży u podstaw wszelkich zmian na lepsze, w które dokonują się w ludziach dzięki działaniu Stowarzyszenia WIOSNA.

ks. Jacek Stryczek
ks. Jacek
Stryczek
zobacz artykuly tego autora >

Już jutro kolejna zasada działania ks. Jacka Stryczka. Zapraszamy!



Zasada 1: Przez swoje decyzje człowiek niejako staje się rodzicem samego siebie

Często uważamy, że jesteśmy z góry zaprogramowani: przez miejsce, w którym się urodziliśmy, przez rodzinę, nasze ciało i zdolności; przez otaczający nas świat. Porównujemy się z innymi i żałujemy, że nie mamy takich możliwości, jak oni. A tak naprawdę, to kim jesteśmy, zależy od nas. Jesteśmy uwarunkowani. Jesteśmy jacyś. Ale możemy to, kim jesteśmy, rozwijać. To nasze decyzje tworzą nas. Nie historia pisze nasze życie, ale naszymi decyzjami piszemy własną historię i historię świata. Możemy stać się rodzicami samych siebie. Dlatego uważam, że każdy może stać się Kimś. Wszystko jest w naszych rękach.

Człowiek WIOSNY


Zasada 2: Miarą wielkości człowieka jest największe wyzwanie, które podjął i wygrał

Nie jesteśmy tacy, jak o sobie myślimy (dobrze, czy źle). Nie jesteśmy tacy, jak myślą o nas inni. Naszą miarą są wyzwania, które podejmujemy. Nie wystarczą jednak dobre chęci. Tworzą nas tylko te wyzwania, które podjęliśmy i wygraliśmy. Jeśli wchodzę na górę, góra się nie zmiana. Ale ja się zmieniam. Wygrane wyzwanie zmienia nas. Tworzy format człowieka. Naszą wielkość możemy zmierzyć wyzwaniami, które skutecznie podejmowaliśmy. Na dodatek, każda wygrana sprawia, że w podobnej sytuacji też sobie poradzę i pozwala podejmować następne wyzwania. Dlatego wierzę, że wielcy ludzie, to nie ci, którzy się dobrze urodzili, albo się dorobili. To ci, którzy są wielkiego formatu.

Człowiek WIOSNY


Zasada 3: Nie ryba, nie wędka, ale mentalność wędkarza

Czasami mówią: nie należy dawać ryby, ale wędkę. A ja dopowiem: jeśli ktoś dostanie wędkę, ale nie ma mentalności wędkarza, to zaraz ją sprzeda i kupi ryby. A jeżeli ktoś ma mentalność wędkarza, to poszuka sobie kij i zacznie łowić. Wszystko siedzi w naszej głowie. Jeśli zdobędziemy mentalność wędkarza, to zawsze poradzimy sobie w życiu.

Człowiek WIOSNY


Zasada 4: Poznacie po owocach

Powiem po prostu językiem Ewangelii: nie będziemy zbawieni według dobrych chęci, ani według dobrych uczynków. Będziemy zbawieni dzięki dobrym owocom. Sprawa się ma zupełnie tak samo, jak w przypadku wychowywania dzieci: nie należy oceniać wychowania po dobrych chęciach i staraniach; ani po tym, ile dla dzieci zrobili dorośli. Jedynym miernikiem jest dobry owoc: dzieci zostały dobrze wychowane i każdy to widzi. Chciałem dobrze, a wyszło jak zwykle – taka sytuacji jest absolutnym zaprzeczeniem dobrych owoców. Droga dobrych owoców jest jak ścieżka przez bagno: po jednej stronie dobre chęci, po drugiej dużo pracy. Można w jednym i w drugim ugrzęznąć. W życiu należy kierować się jedynie dobrymi owocami.

Człowiek WIOSNY


Zasada 5: Miłość wzajemna

Jeśli miłość, to tylko miłość wzajemna. Bowiem, nie sztuką jest kochać. Sztuką jest tak kochać, że ten, którego kocham, też potrafi kochać. Miłość często demoralizuje. Jak w przypadku rodziców, które przecież bardzo kochają swoje dzieci. Prawdziwa miłość przynosi też dobre owoce. Prawdziwa miłość tak się angażuje, że ten, którego dotyczy, dzięki niej też potrafi kochać. Miłość wzajemna nie koncentruje się na dawaniu, ani na poświęcaniu się, ani na przyjemności kochania. Ma w sobie to wszystko. Tyle tylko, że dla miłości wzajemnej drogą są dobre owoce. Ten, którego kocham, też potrafi kochać.

Człowiek WIOSNY


Zasada 6: Najwyższa forma pomagania

Jest taki parametr: im więcej pomagam, tym więcej jest potrzebujących. To bardzo prosty wskaźnik demoralizacji. Myślę, że właśnie dlatego wielu ludzi boi się pomagać innym. Słusznie przypuszczają, że ich pomoc sprowadzi na nich jeszcze więcej nieszczęść różnych ludzi. Dlatego, od początku warto pomagać jedynie w najwyższej formie, która polega na tym, że: TAK POMAGAM, ŻE TEN KTÓREMU POMAGAM RADZI SOBIE W ŻYCIU. Złem jest uzależnianie ludzi od pomocy, pozbawianie ich inicjatywy. Złem jest również usuwanie przeszkód życiowych. Należy pomagać ludziom w usamodzielnianiu się, w kreatywności i odwadze pokonywania przeszkód. Przecież największym motywatorem w pracy jest jej sensowność. Pozbawiając ludzi pracy, wyręczając ich w życiowych wyzwaniach, pozbawiamy ich też i radości życia. Poza tym, jesteśmy zbawieni dzięki dobrym owocom. Ktoś, kto tylko przyjmuje pomoc, ale nic od siebie nie daje, pozbawia się dobrych owoców i zostanie… potępiony.

Człowiek WIOSNY


Zasada 7: Wiem, kim jestem, ale nie wiem, kim mogę się stać

Taki jestem – rozbrajająco wyznaje wielu ludzi. Tymczasem, to kim jesteśmy, jest tylko punktem wyjścia. Wiadomo, jesteśmy stworzeni do zmiany. Od dziecka aż po starość podlegamy nieustannym zmianom. Zmiana jest czymś naturalnym. Możemy sprzeciwiać się zmianom. Wtedy cofamy się w rozwoju, degradujemy. Możemy jednak wziąć sprawy w swoje ręce. Możemy podjąć ryzyko zmian. Możemy wyjść w nieznane i sprawdzić, kim naprawdę jesteśmy. Podróżując w przyszłość, podejmujemy wyzwania, które naturalnie nas zmieniają. Pozwalają stopniowo stawać się kimś. Mijający czas, wypełniony ryzykiem i podejmowaniem wyzwań, może być okazją do odkrywania niesamowitego potencjału, który nosimy w sobie. Każdego dnia możemy stać się kimś zaskakującym dla siebie i dla innych. Bo wiemy, kim jesteśmy. Ale nie wiemy, kim możemy się stać!

Człowiek WIOSNY


Zasada 8: Miłość odkrywa w drugim człowieku to, co ma najpiękniejszego

Możemy wiele uczynić dla innych ludzi. Najbardziej jednak pokochamy ich wtedy, gdy okryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego. Jeśli coś im damy, będą otoczeni podarunkami. Jeśli odkryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego, będą mogli to rozwijać. Sami będą mogli stawać się kimś. Nawet najfajniejsze prezenty kiedyś się zużyją. Jeśli jednak sam człowiek stanie się piękny, nikt nie będzie mógł mu tego odebrać. Jeśli dzisiaj miałbym powiedzieć, kiedy najbardziej pomagam, to od razu odpowiem: gdy koncentruje się na poznaniu drugiego człowieka i odkrywaniu jego piękna. Kiedy on to zobaczy w moich oczach, kiedy zobaczy ten zachwyt, nigdy już tego nie zapomni. Ten akt odkrywania piękna, przypomina mi los ziarna, które potrzebuje WIOSNY, by ukorzenić się i stać się prawdziwą rośliną. Rozumiem, że to właśnie dlatego, im dłużej pomagam, tym więcej wokół mnie jest ludzi, którzy świetnie radzą sobie w życiu.

Człowiek WIOSNY


Zasada 9: Miłość odkrywa w drugim człowieku to, co ma najpiękniejszego

Możemy wiele uczynić dla innych ludzi. Najbardziej jednak pokochamy ich wtedy, gdy okryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego. Jeśli coś im damy, będą otoczeni podarunkami. Jeśli odkryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego, będą mogli to rozwijać. Sami będą mogli stawać się kimś. Nawet najfajniejsze prezenty kiedyś się zużyją. Jeśli jednak sam człowiek stanie się piękny, nikt nie będzie mógł mu tego odebrać. Jeśli dzisiaj miałbym powiedzieć, kiedy najbardziej pomagam, to od razu odpowiem: gdy koncentruje się na poznaniu drugiego człowieka i odkrywaniu jego piękna. Kiedy on to zobaczy w moich oczach, kiedy zobaczy ten zachwyt, nigdy już tego nie zapomni. Ten akt odkrywania piękna, przypomina mi los ziarna, które potrzebuje WIOSNY, by ukorzenić się i stać się prawdziwą rośliną. Rozumiem, że to właśnie dlatego, im dłużej pomagam, tym więcej wokół mnie jest ludzi, którzy świetnie radzą sobie w życiu.

Człowiek WIOSNY


Zasada 10: Miłość mierzy się zmianą dla innych

Pierwszym przejawem miłości jest otwartość. Nawet natura, gdy jesteśmy zakochani, rozszerza nasze źrenice i właśnie po tym można ją poznać. Otwartość jest gotowością przyjęcia do siebie drugiego człowieka. Najpierw ten drugi mnie interesuje. Zbieram o nim informacje. Zachęcony moją otwartością, sam otworzy się na mnie i pozwoli mi odkryć swoje tajemnice. Ten moment nazywamy zaufaniem. Zaufanie jest kluczem do budowani relacji. Zaufanie jest fundamentem miłości. Zaufanie jednak zobowiązuje. Jeśli bowiem poznam w duchu zaufania tajemnice drugiego człowieka, to on oczekuje, że będą go już inaczej traktował. Przecież go znam; przecież dał się poznać. Każde prawdziwe poznanie wprowadza do mojego życia świat innych, świat drugiego człowieka. Otwartość zezwala na to, aby te dwa światy spotkały się we mnie, zmieszały i stworzyły syntezę. Człowiek, który kocha, nosi w sobie dwa światy. Człowiek który wiele kocha, nosi w sobie wiele światów. Człowiek, który kocha, naturalnie się zmienia. Zmienia się dla innych. To jest jedyny pewny miernik zakochania. Nie słowa, nie obietnice. Zmiana dla drugiego.

Dla mnie to jest bardzo fajne. Bo oznacza to, że jeżeli kocham, jeżeli pomagam, to dzięki temu przyjmuję do siebie coraz to nowe światy. I mogę się zmieniać. Mogę się stawać coraz fajniejszy. No i nie nudzę się ze sobą.

Przy tej okazji dziękuję wszystkim, których spotkałem i których noszę w sobie. Dzięki Wam jestem właśnie taki. Jaki? W naporze rozwoju. Mam pięćdziesiąt lat, a każdego dnia wydaje mi się, że wszystko zaczynam od nowa.

Człowiek WIOSNY


Zapraszamy na stronę internetową Stowarzyszenia WIOSNA oraz fanpage na portalu Facebook

ks. Jacek Stryczek

ks. Jacek Stryczek

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Jacek Stryczek
ks. Jacek
Stryczek
zobacz artykuly tego autora >

Krok po kroku do… wolności

Przejdź kolejne kroki z Krzysztofem Pałysem OP i poznaj najważniejsze zasady wolności.

Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Krok dwudziesty drugi
Post to wolność płynącą z rezygnacji.
poprzednie
następne
Krok dwudziesty pierwszy
Szalony konsumpcjonizm ogranicza naszą wolność, a często narusza godność. „Nie chcę być niewolnikiem pewnych rzeczy. Mam swój wewnętrzny świat, który daje mi jakąś niezależność” – mówiła nieżyjąca już aktorka Krystyna Feldman, znana z życiowego ascetyzmu. Nie wystarczy mieć. Sztuką jest umiejętne korzystanie z już nabytych dóbr. Ważne jest to, w jaki sposób używamy tego, co mamy. Czy potrafimy się cieszyć, czy narzekamy?
poprzednie
następne
Krok dwudziesty
Niekiedy można odnieść wrażenie, że dzisiaj ludzie uważają, że psychologia, terapia jest rozwiązaniem wszystkich kłopotów i problemów. Owszem, bywa, że jest potrzebna, ale nie może uszczęśliwić człowieka. Nawet Freud pisał do Sandora Ferenczi o bezradności psychoanalizy. Był świadom granic psychoterapii. Szczęście nie polega na wolności od wszelkiego cierpienia, to raczej trud odkrywania tego jak być szczęśliwym w cierpieniu, albo mimo cierpienia. To trudne dla ludzi, którzy myślą, że duchowość ogranicza się do wydobycia z własnego ciała i własnej historii.
poprzednie
następne
Krok dziewiętnasty
Człowieku, nie katuj siebie! Za co próbujesz się katować? Że miałeś trudną historię życiową? Że miałeś taką a nie inną sytuację rodzinną? Za to, że byłeś źle traktowany w szkole? Wszystko, nawet momenty najbardziej bolesne czy wstydliwe historie, mogą służyć dobru człowieka. Tam, gdzie grzech jeszcze obficiej rozlała się łaska – twierdzi św. Paweł. Można więc śmiało za nim dodać, że tam, gdzie była ludzka krzywda, jeszcze obficiej rozlała się łaska.
poprzednie
następne
Krok osiemnasty
Prymitywna psychologia nieraz maluje takie ideały: dziecko wychowywane w domu, gdzie mama i tata bardzo się kochają, może być świadkiem tej miłości i z pewnością będzie dojrzałe. To jest zbyt naiwne. Z takich rodzin wychodzą straszliwi egoiści, narcyzy. Człowiekowi, który nigdy nie miał żadnych przeszkód, nigdy nie cierpiał, będzie o wiele trudniej osiągnąć dojrzałość, niż temu, który miał trudności.
poprzednie
następne
Krok siedemnasty
W dążeniu do dojrzałości powinno przestać się myśleć o deficytach, a zacząć myśleć o zasobach. Taka postawa wdzięczności daje człowiekowi wolność i umiejętność dostrzegania dobra, nawet w najtrudniejszych momentach.
poprzednie
następne
Krok szesnasty
Bóg jest jak dobry trener dodaje kolejnych wyzwań, abyśmy byli silniejsi.
poprzednie
następne
Krok piętnasty
Szkoda tracić czas na zatrzymywanie się nad swoimi wadami. Jeśli pójdą w ruch nasze talenty, to wady same zaczną obumierać.
poprzednie
następne
Krok czternasty
Zebranie zbyt dużej ilości doświadczeń, mądrych tekstów, dobrych rad może zabić. Dostęp do materiału jest bardzo łatwy, nie sposób jednak, zdążyć go przepracować, ani z punktu widzenia światopoglądowego, ani osobowości. Powstaje w końcu wielki plac budowy z ogromną ilością materiału, ale człowiek mieszka w kurnej chacie. Materiał bowiem nie został przez niego wykorzystany. Jeśli zaczynam budować źle, to muszę rozebrać budowlę, do tego punktu, do którego budowałem według pionu. Nie wolno mi budować dalej, bo wszystko się zwali. A jeśli się już wali, to należy na to pozwolić. Czasami wali się kilkanaście lat życia i muszę zacząć od nowa. To także droga nawrócenia.
poprzednie
następne
Krok trzynasty
Można budować na błędnych założeniach: to budowanie na własnych siłach, talentach, na tym, że „ja potrafię”. Ale gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Jego łaska? Ten błąd w myśleniu popełniają ludzie o wielu talentach (dominuje w nich zbytnia pewność siebie) i Ci, którzy mają tylko jeden talent (nie chce im się ryzykować). Jedna postawa to kompleks wyższości, druga – niższości.
poprzednie
następne
Krok dwunasty
Jeśli nie buduję swojej osobowości i swojego życia na skale, tylko na piachu, zabijam w sobie Bożego ducha. Nie dbam o fundament. Jeśli autorytetem jestem sam dla siebie, to jest to błoto. Jeśli tym autorytetem są ludzie, to inny rodzaj błota. Jest tylko jeden autorytet, który nie zawodzi. Gdy człowiek zacznie budować na Bogu, to wtedy budowla, nawet jeśli przejdzie przez próbę kryzysu, zostanie ocalona.
poprzednie
następne
Krok jedenasty
Pewien emerytowany wojskowy opowiadał, że pilot myśliwca zawsze, nawet jeśli jego samolot już dymi, walczy do końca. Zawsze liczy, że uda mu się jakiś niekonwencjonalny manewr. Albo, że przeciwnikowi odpadnie skrzydło. Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony – mówi Jezus. Nie dodaje w jakim stanie…
poprzednie
następne
Krok dziesiąty
Jeśli coś jest wolą Bożą, to jest dla nas najlepsze. Ile nerwów byśmy zaoszczędzili robiąc to, co do nas należy i nie zamartwiając się? Bóg zatroszczy się o nas. Zawierz i pozostań spokojny.
poprzednie
następne
Krok dziewiąty
Można zabić w sobie całą radość życia nieustannym zamartwianiem się, tym co było, na co nie mam się już wpływu. Jeśli nie jesteś w stanie zmienić przeszłości, a wciąż się tym zamartwiasz, to marnujesz teraźniejszość na wyrzuty sumienia.
poprzednie
następne
Krok ósmy
Są różne rodzaje życiowych dróg. Niektóre dają wewnętrzną pewność, w jakim kierunku iść. Na innych człowiek czuje się, jakby dryfował na krze, ta nagle pęka i musi zdecydować, na którą połówkę wskoczyć. Są chwile, w których potrzeba deklaracji i decyzji, bez odwracania się za siebie. Taką drogę pokazuje Psalmista: Zawierzyć i pozwolić, aby odtąd On już działał
poprzednie
następne
Krok siódmy
Wolność w Bogu to przekonanie, że wszystko co nas spotkało, jest wpisane w naszą drogę: dobro i zło. Bóg nie jest autorem zła, ale zło dopuszcza i zawsze potrafi je wykorzystać do większego dobra.
poprzednie
następne
Krok szósty
To co zabija w człowieku spontaniczność i wolność, to nadmierne pragnienie sukcesu i brak umiejętności przegrywania. Jeśli ktoś nie potrafi przegrywać konflikt jest nieunikniony.
poprzednie
następne
Krok piąty
Ewagriusz z Pontu pisał o takim okresie w życiu duchowym człowieka, który określił „letniością”. Tego typu stan duszy popycha człowieka do byle jakich czynów i obowiązków. Wiąże się on z przeciętnością, nie ma zgody na grzech ciężki, ale też nie ma gorliwości. To tak, jakby uczyć się w szkole tylko po to, by nie dostać oceny niedostatecznej. W chrześcijaństwie nie chodzi o to, by wciąż myśleć o tym, jak żyć, żeby nie zgrzeszyć, ale co zrobić, by w życiu było więcej miłości.
poprzednie
następne
Krok czwarty
Jeden z niemieckich filozofów, Martin Heidegger, twierdził, że gdy umieramy, świat ginie razem z nami. Przed śmiercią jednak dodał: „Tylko Bóg może nas uratować”.
poprzednie
następne
Krok trzeci
Benedykt XVI na spotkaniu z młodzieżą w Niemczech powiedział zdanie, które przeszło niemal niezauważone: Bóg nie pamięta o naszych upadkach, ale o tym ile razy powstajemy.
poprzednie
następne
Krok drugi
Mówienie o tym, że środowisko wiele znaczy, to teza socjologów, a nie Pana Boga. Zupełnie beznadziejne środowisko potrafi wydać świętego, ale też święte środowisko potrafi wydać drania. Judasz miał środowisko fenomenalne, najlepsze z możliwych: Matka Boża, Apostołowie, sam Jezus – jednak nie było go stać na próbę ratowania siebie. Może nie pomyślał, że Chrystus mu przebaczył. Są ludzie, którzy wolą skończyć ze sobą, niż nad sobą zapłakać.
poprzednie
następne
Krok pierwszy
Pod wpływem konfliktów w środowisku najprościej się wycofać. Proboszcz na parafii, nie jest taki jak bym chciał, przełożony w klasztorze, współpracownicy, szefowie, podwładni... Jestem niezaakceptowany więc odchodzę. Zastanawiam się jednak, w którym miejscu Ewangelii jest napisane, że przełożony musi spełniać moje oczekiwania? Jezus nie miał „wybitnych” przełożonych: Herod, Piłat, Kajfasz, Ananiasz… Jeśli chcesz znaleźć wolność w Bogu, najpierw naucz się żyć z takimi ludźmi, jakich daje ci Bóg.
poprzednie
następne

Krzysztof Pałys OP

Krzysztof Pałys OP

Dominikanin, pasjonat odnajdywania Pana Boga w ludziach, duszpasterz powołań dominikańskich. Nudny, tuzinkowy, powtarzalny. Nie potrafi grać na gitarze, śpiewać, ani być w centrum uwagi. Nie jest szalony, oryginalny, odjazdowy, błyskotliwy czy odjechany. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >