video-jav.net

Miłosierdzie z życia wzięte. Chorych nawiedzać

Zarówno tych w szpitalach i hospicjach, jak i w domach. Najczęściej największym skarbem i prezentem dla chorego jest... sama obecność drugiej osoby. Rozmowa, trzymanie za rękę, wspólne milczenie. Tak niewiele, może znaczyć dla kogoś tak wiele

Polub nas na Facebooku!

Ks. Jan Kaczkowski ma glejaka mózgu. Mimo śmiertelnej choroby intensywnie pracuje odwiedzając chorych, potrzebujących i umierających. Jak podkreśla w publikacjach i swoich książkach „żyje na pełnej petardzie”. Uważa, że cierpienie da się oswoić. Choć wcale nie jest to łatwe.

 

W licznych wywiadach zaznacza, że należy chorym mówić prawdę. Tylko trzeba to robić przede wszystkim z miłością. Tak samo wielokrotnie wskazuje jak ważny jest sakrament namaszczenia chorych. Nie powinno się nim czekać do „ostatniej chwili”.

 

Sam śmiertelnie chory, nie zapomina o innych chorych. A czy my – zdrowi i pełni sił potrafimy zauważyć obok tych starszych, chorych, zniedołężniałych? Czy umiemy wygospodarować w swoim napiętym planie życia choćby chwilę dla leżącego w szpitalnym czy domowym łóżku?

 

Papież Franciszek zachęca do ponownego odkrycia uczynków miłosierdzia. Podkreślił, że „miłosierdzie nie jest postawą na pokaz. Jest sprawdzianem autentyczności naszej postawy jako uczniów Jezusa, naszej wiarygodności jako chrześcijan we współczesnym świecie”.

 

Zdajmy dobrze ten sprawdzian. Rozejrzyjmy się wkoło siebie. Wygospodarujmy czas. I z prawdziwa miłością odwiedźmy chorych.

 

Grysiak_Kochaja_mnie_popr

Książka “Kochają mnie do szaleństwa” autorstwa Brygidy Grysiak ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.

 

Niezwykła siła całej rodziny, miłość bliskich i wiara w to, że Jurek mimo zdiagnozowanego glejaka złośliwego może wyzdrowieć, to lekcja nadziei dla wszystkich. Także dla tych, którzy ją stracili. Dopiero w najtrudniejszych sytuacjach możemy odkryć, ile mamy w sobie siły, i zrozumieć, że każdy dzień daje szansę na wielką wygraną. Wystarczy tylko docenić to, co już się ma. I kochać do szaleństwa.

 

Miłosierdzie z życia wzięte. Więźniów pocieszać

Za napady. Za handel narkotykami. Za morderstwa. Osadzeni na 5 lat, 20 lat albo dożywocie. Skazani. Osądzeni. Grzeszni. Więźniowie. W Roku Miłosierdzia i oni mogą przekroczyć bramy miłosierdzia. Może być to dla nich nowy początek

Polub nas na Facebooku!

Nie muszą jechać do Rzymu, ani do kościoła wyznaczonego w danej Archidiecezji, by przekroczyć Bramę Miłosierdzia. Wystarczą drzwi. Drzwi ich celi. – W kaplicach więziennych będą mogli uzyskać odpust, a kiedy będą przechodzili przez drzwi swojej celi, kierując myśli i modlitwę do Ojca, niech za każdym razem ten gest oznacza dla nich przejście przez Drzwi Święte, ponieważ miłosierdzie Boże, które potrafi przemienić serca, jest również w stanie przeobrazić kraty w doświadczenie wolności – wyjaśnił Papież Franciszek.

 

Bóg wyciąga dłoń do więźniów. Przychodzi z miłosierdziem. Przyjmuje ich i przebacza. Daje szansę. Franciszek poprzez wyznaczenie drzwi celi jako Bramy Miłosierdzia pociesza więźniów. Drzwi takie mają ogromną, jubileuszową moc łaski. Więźniowie odpust zupełny będą mogli otrzymać w kaplicach więziennych. Muszą szczerze pragnąć na nowo włączyć się w życie społeczne, uczestniczyć we Mszy Św., a przechodząc przez drzwi celi skierować myśli i modlitwę do Ojca.

 

Franciszek podkreślił, że „Jubileusz zawsze stanowił okazję do wielkiej amnestii, obejmującej bardzo wiele osób, które choć zasługują na karę, uświadomiły sobie jednak, że to, co uczyniły, było niesprawiedliwe, i szczerze pragną na nowo włączyć się w życie społeczeństwa, wnosząc w nie swój uczciwy wkład”.

 

 

skalski“Mam odwagę mówić o cudzie”.

Historia lekarza, który o swoich pacjentów walczy do końca

O Adasiu, „cudownie ocalonym dziecku z Polski” pisały media na całym świecie – od Florydy po Singapur. Lekarz, który pomógł Panu Bogu przywrócić chłopca do życia, od wielu lat walczy o każdego młodego pacjenta. W duecie z Panem Bogiem uratował już niejedno dziecięce serce.

 

Prof. Janusz Skalski jest wybitnym kardiochirurgiem i człowiekiem głębokiej wiary. Stawia dobro pacjenta ponad swoje. W 2007 roku oddał własną krew noworodkowi, którego następnie operował przez kilka godzin. Jako pierwszy na świecie przeprowadził zabieg wszczepienia zastawki płucnej serca 5-letniej dziewczynce. Sam doznał zawału w trakcie walki o życie pacjenta. Jego życiorys to ważna lekcja dla każdego z nas – zawsze trzeba walczyć…