Miłosierdzie z życia wzięte. [13] Chorych nawiedzać

Najczęściej największym skarbem i prezentem dla chorego jest... sama obecność drugiej osoby. Rozmowa, trzymanie za rękę, wspólne milczenie. Tak niewiele, może znaczyć dla kogoś tak wiele

Polub nas na Facebooku!

Miłosierdzie z życia wzięte. [13] Chorych nawiedzać
Najczęściej największym skarbem i prezentem dla chorego jest... sama obecność drugiej osoby. Rozmowa, trzymanie za rękę, wspólne milczenie. Tak niewiele, może znaczyć dla kogoś tak wiele

Ks. Jan Kaczkowski miał glejaka mózgu. Mimo śmiertelnej choroby intensywnie pracował odwiedzając chorych, potrzebujących i umierających. Jak podkreślał w publikacjach i swoich książkach „żył na pełnej petardzie”. Uważał, że cierpienie da się oswoić. Choć wcale nie jest to łatwe.

W licznych wywiadach zaznaczał, że należy chorym mówić prawdę. Tylko trzeba to robić przede wszystkim z miłością. Tak samo wielokrotnie wskazywał jak ważny jest sakrament namaszczenia chorych. Nie powinno się nim czekać do „ostatniej chwili”.

Sam śmiertelnie chory, nigdy nie zapominał o innych chorych. A czy my – zdrowi i pełni sił potrafimy zauważyć obok tych starszych, chorych, zniedołężniałych? Czy umiemy wygospodarować w swoim planie życia choćby chwilę dla chorego i potrzebującego człowieka?

Papież Franciszek zachęca ciągle do ponownego odkrycia uczynków miłosierdzia. Podkreśla, że „miłosierdzie nie jest postawą na pokaz. Jest sprawdzianem autentyczności naszej postawy jako uczniów Jezusa, naszej wiarygodności jako chrześcijan we współczesnym świecie”.

 

Zdajmy dobrze ten sprawdzian. Rozejrzyjmy się wkoło siebie. Wygospodarujmy czas. I z prawdziwa miłością odwiedźmy chorych.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Miłosierdzie z życia wzięte. [11] Więźniów pocieszać

Za napady. Za handel narkotykami. Za morderstwa. Osadzeni na 5 lat, 20 lat albo dożywocie. Skazani. Osądzeni. Grzeszni. Więźniowie. W Roku Miłosierdzia i oni mogli przekroczyć bramy miłosierdzia. Może być to dla nich nowy początek

Polub nas na Facebooku!

Miłosierdzie z życia wzięte. [11] Więźniów pocieszać
Za napady. Za handel narkotykami. Za morderstwa. Osadzeni na 5 lat, 20 lat albo dożywocie. Skazani. Osądzeni. Grzeszni. Więźniowie. W Roku Miłosierdzia i oni mogli przekroczyć bramy miłosierdzia. Może być to dla nich nowy początek

Nie muszą jechać do Rzymu, ani do kościoła wyznaczonego w danej Archidiecezji, by przekroczyć Bramę Miłosierdzia. Wystarczą drzwi. Drzwi ich celi. – W kaplicach więziennych będą mogli uzyskać odpust, a kiedy będą przechodzili przez drzwi swojej celi, kierując myśli i modlitwę do Ojca, niech za każdym razem ten gest oznacza dla nich przejście przez Drzwi Święte, ponieważ miłosierdzie Boże, które potrafi przemienić serca, jest również w stanie przeobrazić kraty w doświadczenie wolności – wyjaśnił Papież Franciszek.

Bóg wyciąga dłoń do więźniów. Przychodzi z miłosierdziem. Przyjmuje ich i przebacza. Daje szansę. Franciszek poprzez wyznaczenie drzwi celi jako Bramy Miłosierdzia pociesza więźniów. Drzwi takie mają ogromną, jubileuszową moc łaski. Więźniowie odpust zupełny będą mogli otrzymać w kaplicach więziennych. Muszą szczerze pragnąć na nowo włączyć się w życie społeczne, uczestniczyć we Mszy Św., a przechodząc przez drzwi celi skierować myśli i modlitwę do Ojca.

 

Papież Franciszek mówił, że „Jubileusz zawsze stanowił okazję do wielkiej amnestii, obejmującej bardzo wiele osób, które choć zasługują na karę, uświadomiły sobie jednak, że to, co uczyniły, było niesprawiedliwe, i szczerze pragną na nowo włączyć się w życie społeczeństwa, wnosząc w nie swój uczciwy wkład”.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap