Matka, czyli mission imppossible

Mówię do was, ale nie słuchacie. Wołam was, a udajecie głuchych. Daję wam wiele znaków, a ciągle nie wierzycie. Jak długo jeszcze będziecie głusi na moje wezwania?

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Dwoje dzieci idzie nad przepaścią. Jest burzliwie i groźnie, ale może będzie dobrze, bo towarzyszy im anioł z rozpostartymi skrzydłami. Chyba, że nie zmienią raz obranej trasy. Podobnie można przedstawić objawienia maryjne. Jest kierunek, ostrzeżenie i apel o zawrócenie oraz otchłań, w której można się pogrążyć lub nie.

Scenariuszy jest tysiące, ale coś je łączy, choć bywają wyjątki. Ktoś idzie do lasu po chrust lub wypasa owce, zazwyczaj jest to miejsce odludne, bo tam łatwiej usłyszeć komunikaty specjalne. Choć wydarzały się także w gwarnej stołówce szkoły w Kibeho, w Rwandzie, przy roznoszeniu posiłków. Nagle spotykają przepiękną Panią, często towarzyszą temu nadzwyczajne zjawiska: ogniste kule, wichura, tajemnicze światła, to wszystko nagle przenika do ich codzienności. Zjawa jest szokująco inna i ci, co ją spotkali, nie mają wątpliwości, że nie jest z tego świata. Zazwyczaj prosi, żeby w miejscu spotkania ludzie zbudowali kapliczkę. Wiele sanktuariów maryjnych, a w Polsce jest ich ponad pięćset, ma taką założycielską opowieść, a po zbadaniu sprawy władze kościelne wydają werdykt, czy była to Matka Boża.

Są bardziej skomplikowane scenariusze – widzący otrzymują konkretne przesłanie. Matka mówi na przykład: pokutujcie, módlcie się, jednym słowem – ogarnijcie się. Przestańcie pracować w niedzielę, przecież dostaliście pozostałe sześć dni, nie przeklinajcie – mówiła do dwójki dzieci w La Salette. Bernadetcie w Lourdes poleciła, żeby modliła się za grzeszników i odmawiała różaniec. Tak samo jak trójce dzieci w Fatimie: Odmawiajcie różaniec.

Matka, czyli mission imppossible

Takie wizje ściągają na wizjonerów same kłopoty, niektórych widzących zamykano, wielu z nich na prośbę Pani musiało stawić się przed proboszczem lub innym kościelnym dostojnikiem żeby przekazać im Jej przesłanie, a w tych poleceniach są słowa, których nie rozumieją, na przykład „Niepokalane Poczęcie”, co usłyszała Bernadetta lub „Rosja”, o istnieniu której właśnie dowiedzieli się pastuszkowie z Fatimy i jeszcze to, że trzeba się za nią szczególnie modlić. Tym wydarzeniom towarzyszą znaki – tryskające źródła, uzdrowienia fizyczne, tańczące słońce, spektakularne nawrócenia – zatwardziali ateiści uznają istnienie Boga.

Badacze objawień maryjnych zwracają uwagę, że od XIX wieku począwszy stają się one coraz częstsze. I wiele z nich zawiera ostrzeżenie: zawróćcie. Pani z La Salette mówiła o ramieniu Jej Syna, które spada na ludzi i o skutkach niegodziwości, które dosięgną mieszkańców okolicznych wiosek – o zepsutych zbiorach, zgniłych ziemniakach i głodzie. W Fatimie zapowiedziała kolejną wojnę, która będzie jeszcze straszniejsza od tej, dobiegającej końca, cierpieniach papieża, prześladowaniach Kościoła, męczeństwie dobrych.

Świat jest w bardzo złym stanie, idzie ku swemu zniszczeniu, wpadnie w przepaść, to znaczy, że się pogrąży w licznych i niekończących się nieszczęściach – mówiła w Kibeho, już w XX wieku. – Jest w stanie buntu wobec Boga, zbyt wiele grzechów się na nim popełnia, nie ma miłości ani pokoju. Jeśli nie okazujecie żalu i nie nawracacie się, wpadniecie w przepaść.

Matka, czyli mission imppossible

Przepaść to słowo najmocniejsze. Matka Boża objawia się w czasie kryzysu, stawia światu diagnozę i ostrzega przed skutkami. I nawołuje do zawrócenia.

Kościół zostawia wiernym wolną rękę co do objawień prywatnych – do zbawienia nie jest niezbędna wiara w to, co mówi piękna Pani do pastuszków na odludziu. Można sobie wziąć do serca Jej słowa, można przejść obojętnie. Można też uznać, że to czysty przypadek, że w Europie rzeczywiście wybucha jeszcze straszniejsza wojna, a w Rwandzie mają miejsce apokaliptyczne rzezie, w trakcie których ginie milion ludzi. I nie zmieniać kierunku.

Ojciec Joachim Badeni powiedział kiedyś, że zapowiadane przez proroków zwycięstwo Maryi będzie polegało na oczyszczeniu zbiorowej podświadomości. Do takiego czyszczenia jest zaś niezbędna Niewiasta, bo kobiety szczególnie działają na podświadomość.

W 1982 Matka Słowa, jak o sobie powiedziała, mówiła w Kibeho siedemnastoletniej Nathalie: Mówię do was, ale nie słuchacie. Chcę was podźwignąć, a wciąż nie chcecie wstać. Wołam was, a udajecie głuchych. Kiedy zaczniecie czynić to, o co was proszę? Jesteście obojętni na wszystkie Moje wezwania. Kiedy zaczniecie interesować się tym, co pragnę wam powiedzieć? Daję wam wiele znaków, a ciągle nie wierzycie. Jak długo jeszcze będziecie głusi na moje wezwania?

Niewykluczone, że Matka nadchodzi, gdy większość jest nad krawędzią. Przychodzi, bo już wszystkie środki zawiodły i Bóg jest bezsilny wobec twardych serc i karków. Inne środki zawiodły? – Mission Impossible? Dlatego posyła Matkę i to już naprawdę ostatnia szansa. Bo reszta – jest otchłanią.

Wesprzyj nas
Alina Petrowa-Wasilewicz

Alina Petrowa-Wasilewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

W wojennej Warszawie. Objawienia na Siekierkach

„Syn Mój umarł w młodości. Więc matki, którym synowie poginęli, módlcie się i proście dziś, bo dziś jest wasze święto.” Te słowa Maryja skierowała do okupowanej Warszawy przed wybuchem powstania

Dominik Kołodziej
Dominik
Kołodziej
zobacz artykuly tego autora >

W wojennej Warszawie. Objawienia na Siekierkach

3 maja 1943 roku 12-letnia Władysława Papis wróciła z nabożeństwa majowego, które z powodu braku kościoła w okolicy, odbywały się w pobliżu jej domu, pod przydrożnym krzyżem. Stanęła w oknie przyglądając się kwitnącym drzewom. W koronie wiśni obsypanej kwiatami zobaczyła Maryję. Tak wspominała w napisanej książce tamto wydarzenie:

Na wiśni, w miejscu, w którym pień rozgałęzia się w konary, zobaczyłam postać. Ubrana była w białą suknię koloru reflektorów, jarzeniówek, jak gdyby mgły. To była postać kobiety, młodej dziewczyny. Suknię miała przepasaną niebieską, niezbyt szeroką szarfą. Na głowie miała welon, tylko nie przejrzysty, tego samego koloru. Ręce złożone. Była boso. Na prawym ręku miała biały różaniec. Nie stała bezpośrednio na drzewie, pod stopami miała biały obłoczek. Kwiaty białej wiśni zdawały się martwe przy tej postaci. To było tak bardzo świetliste.

Tak wyglądało pierwsze z wielu objawień, które miały miejsce w latach 1943-1945. Do dwóch ostatnich doszło w 1949 roku po czteroletniej przerwie. Początkowo, Władysława Papis widziała wyłącznie Maryję, ale 18 sierpnia 1943 po raz pierwszy objawił się jej Jezus. Matka Boska i jej Syn przekazywali Władysławie orędzie, które ta spisywała pod kierownictwem duchowym ks. Feliksa Szmita (pełna treść objawień dostępna tutaj). Maryja wzywała do modlitwy, pokuty i podążania swoimi śladami. Odpowiadała również na pytania zadawane przez dziewczynkę, np. po upadku Powstania Warszawskiego ta zapytała ją kiedy wojna dobiegnie końca. Na wstążce widocznej obok Maryi pojawiła się data 1945.

Podczas ostatnich objawień we wrześniu 1949 roku Jezus powiedział Krzyżują Mnie ci wszyscy, którzy Mnie znieważają. Wynagradzajcie za nich. Brońcie Mnie, albowiem Ja was kiedyś obronię… Nie odchodźcie ode Mnie, którzy Mi służycie. Odchodzę, a wy proście Matkę Moją, bo Ona was teraz słucha.

W wojennej Warszawie. Objawienia na Siekierkach

Na Siekierki tłumy ludzi przychodziły jeszcze podczas niemieckiej okupacji. Powstała wówczas pierwsza, drewniana kapliczka, którą zamieniono na większą w 1946 roku budując ją z powojennych gruzów. Podczas jednego z objawień, Maryja przekazała Władysławie przepowiednię, która brzmiała: Cześć Moją rozsławi wielki kapłan, który tu przybędzie. Uważa się, że wypełnij ją Kardynał Stefan Wyszyński, który do miejsca objawień pielgrzymował wielokrotnie, a w 1960 roku przed murowaną kaplicą powiedział Jeśli nie ja, to mój następca zbuduje świątynię, aby Matka Boża otrzymała tu należną chwałę. Władze PRL odmawiały zgody na jej budowę aż do 1984 roku. Wybudowany kościół w 1994 roku poświęcił Kardynał Józef Glemp, a w 1997 erygował ją sanktuarium pod wezwaniem Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży.

Wesprzyj nas
Dominik Kołodziej

Dominik Kołodziej

Szczęśliwy mąż i ojciec, specjalista ds. zarządzania stronami internetowymi w portalu Stacja7.pl. Były szef krakowskiego Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego "Beczka".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dominik Kołodziej
Dominik
Kołodziej
zobacz artykuly tego autora >