Ziarno wiary

W życiu człowieka wierzącego przychodzi taka chwila, gdy wiara przestaje tętnić młodzieńczym entuzjazmem, oazowym zachwytem, gdy trzeba na nowo zdefiniować ją i określić się wobec niej.

Dorota Smoleń
Dorota
Smoleń
zobacz artykuly tego autora >

Mój Piotruś – drugoklasista przyniósł ze szkolnych rekolekcji wielkopostnych garść pszenicy.

– To jest ziarno wiary – wyjaśnił – Ksiądz powiedział, żebyśmy je zasiali w doniczce, podlewali, a ono będzie rosło i rosło, urośnie piękne i wysokie, a potem uschnie. I tak samo będzie z naszą wiarą.

– I co dalej? – zapytałam.

– Nic – wzruszył ramionami – po prostu uschnie, i tyle.

Zastanawiam się, czy Piotruś nie zapamiętał konkluzji, czy też ksiądz był realistą.

Ziarno wiary

W życiu człowieka wierzącego przychodzi taka chwila, gdy wiara przestaje tętnić młodzieńczym entuzjazmem, oazowym zachwytem, gdy trzeba na nowo zdefiniować ją i określić się wobec niej.

Przeciętny polski katolik idzie jak po sznurku, choć może czasem czuje się jak ciągnięty na smyczy przez poczucie obowiązku albo obawę „co ludzie powiedzą”, po głowie kołaczą mu się fragmenty formułek wykutych do I Komunii, drogę życia wyznaczają mu kolejne sakramenty, niespecjalnie się zastanawia nad swoją wiarą, aż przychodzi moment, że musi.

Dla mnie był to czas, gdy dzieci mając po kilka lat zaczęły zadawać pytania:

– Mamo, ale właściwie po co chodzimy do kościoła?

– Mamo, w kościele jest nudno, musimy iść?

Ziarno wiary

Żeby szczerze odpowiedzieć na te pytania trzeba samemu być przekonanym, że to ma sens, że jest czymś więcej niż kultywowaniem obrzędów wpojonych przez rodziców, niż tradycją, do której chętnie się odwołujemy, ale którą często spłycamy do pisanki na wielkanocnym stole.

Wiara bywa dobrze zasuszona, jak palma raz do roku zdejmowana ze strychu i niesiona do kościoła zgodnie z obyczajem Niedzieli Palmowej. Wiara bywa jak wydmuszka – z wierzchu kolorowa, przyjemna dla oka, ale pusta w środku.

Wielkanoc przypomina, że nasza wiara musi ciągle ożywać na nowo, musi zmartwychwstawać, rozsadzać od środka skorupę grzechu, religijnego marazmu i bylejakości, w których grzęźnie nasza dusza.

Ziarno wiary

Wiara nie jest nam dana jako gwarancja zbawienia, przepustka do Raju – do ukrycia w sejfie i wyjęcia na Sądzie Ostatecznym. Z wiarą jest jak z miłością – trzeba o nią dbać, pielęgnować, podtrzymywać, rozwijać.

Jest łaską, skarbem, ale też moim osobistym wyzwaniem. Nikt nie podejmie go za mnie.

Wesprzyj nas
Dorota Smoleń

Dorota Smoleń

Dziennikarka, redaktorka, blogerka, żona, matka trzech chłopców. Autorka książek „Mamo dasz radę!”, „Sześciolatki w szkole” i "Jaś Pierwszoklasista i Połykacz Liter", koordynatorka akcji charytatywnej „Macierzyństwo bez lukru”.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Smoleń
Dorota
Smoleń
zobacz artykuly tego autora >

Książkowe must have

W marcu jak w garncu - to wiadomo. Ale marcowo, czyli różnorodnie, jest również na półkach księgarskich. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, bo jest ambitnie, refleksyjnie i rozrywkowo!

Monika Bartys
Monika
Bartys
zobacz artykuly tego autora >

Książkowe must have

Przede wszystkim z nową powieścią wraca John Maxwell Coetzee. Dla fanów jest to nie lada gratka, bo Noblista z 2003 roku sięgnął po temat, który dotychczas konsekwentnie omijał. Nazywany czasem największym ateistą pośród współczesnych pisarzy, tym razem napisał powieść pod znaczącym tytułem: „Dzieciństwo Jezusa”. Nie jest to jednak prosta parafraza biblijnych wydarzeń. Pięcioletni Jezus, który w książce nosi imię David, zjawia się w świecie, który Boga nie zna. Ludzie postępują wobec siebie uprzejmie i uczynnie, ale nie ma między nimi miłości i poświęcenia. Coetzee napisał powieść, która poraża wielością odczytań i interpretacji. Książka, do której wrócicie nie raz.

Książkowe must have

„Dopiero wczoraj wieczorem, idąc zmoczonymi deszczem ulicami Vallcarki, zrozumiałem, że przyjście na świat w tej rodzinie było niewybaczalnym błędem". „Wyznaję” Jaume Cabré uwodzi i zachwyca od pierwszego zdania. Dawno nie czytałam książki, która wywarłaby na mnie tak ogromne wrażenie! Imponująca konstrukcja, piękny język, niebywała erudycja. A do tego tajemnicza historia głównego bohatera, w którą wplątane i zasupłane są historie kilkuset (!) innych osób. Zapomnijcie o linearnej narracji! To książka dla uważnego czytelnika, który trafi ogarnąć akcję rozgrywającą się na przestrzeni wieków. Powieść wymagająca, ale sprawiająca niebywałą satysfakcję. Stoi na półce obok Eco, Zafona i Pereza-Reverte.

Książkowe must have

Czy jest wśród nas ktoś, kto nie chciałby wiedzieć jak wygląda rzeczywistość po drugiej stronie życia? Co czeka nas w czyśćcu, w niebie, nie mówiąc już o piekle? „Dowód” Ebena Alexandra uchyla nieco rąbka tajemnicy. To prawdziwa historia neurochirurga, który zachorował na zapalenie opon mózgowych i na tydzień zapadł śpiączkę. Choć jego ciało wyłączyło wszystkie funkcje życiowe, mózg pracował resztką sił i rejestrował wspomnienia z tego niebywałego tygodnia, kiedy doktor Alexander pozostawał w stanie śmierci klinicznej. Nie będę tu zdradzała co zobaczył po drugiej stronie, dość powiedzieć, że nie ma się czego bać! Książka momentami przypomina trzymający w napięciu odcinek „Doktora House'a”.

Książkowe must have

„Poradnik pozytywnego myślenia” to oczywiście nie jest żaden poradnik, a zabawna, lekka i wzruszająca powieść na bardzo poważny temat. Ciekawa jestem kto z Was widział już film? Jennifer Lawrence, która za rolę Tiffany otrzymała Oskara jest w nim podobno rewelacyjna. Ja postanowiłam najpierw przeczytać książkę i udało mi się to w czasie trzygodzinnej podróży pociągiem z Krakowa do Warszawy. Powieść nie stawiała żadnego oporu, raz tylko ściągnęłam na siebie wzrok pasażerów, gdy nie zważając na nic zaczęłam chlipać ze wzruszenia. Historia Pata, dorosłego mężczyzny, o świadomości nastolatka jest bowiem piękną opowieścią o marzeniach, miłości, dojrzałości i sile pozytywnego myślenia.

Książkowe must have

W marcu dzieciaki też mają „coś” dla siebie. Klasyczna książka Edith Nesbit w przekładzie Ireny Tuwim, to wydarzenie, które trzeba odnotować. „Pięcioro dzieci i coś” to gratka dla wszystkich fanów paczki z Bullerbyn czy klasycznych wydań A.A. Milne'a. Tym razem zwariowane rodzeństwo spędza wymarzone wakacje na wsi. Nie dość, że wszystko im wolno, to jeszcze spotykają duszka Piaskoludka, który każdego dnia spełnia jedno ich życzenie. Niestety tak się niefortunnie składa, że zawsze wpędza je to w kłopoty, powoduje szalone przygody lub niespodziewane zwroty zdarzeń. Dzieciaki na pewno się nie nudzą, a do tego odkrywają znaczenie takich wartości, jak miłość, rodzina, odpowiedzialność. Piękna, klasyczna opowieść.

Wesprzyj nas
Monika Bartys

Monika Bartys

Monika Bartys – zaczęła czytać w wieku trzech lat. Czytała wszystko: od książeczek o Misiu Uszatku po instrukcje obsługi. Rodzice trochę się o nią martwili i w efekcie zapisali na naukę gry na akordeonie. Oczywiście czytanie nut przegrało z czytaniem liter. Kiedy ukończyła polonistykę przez jakiś czas uczyła małe dzieci. Obecnie namawia wszystkich do czytania i kupowania książek. Prywatnie jest szczęśliwą mamą. W wolnych chwilach śpi lub… czyta.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Monika Bartys
Monika
Bartys
zobacz artykuly tego autora >