Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Zwiastowanie

„Wszystko postawiłem na Maryję”. Doświadczenie Prymasa Wyszyńskiego prowadzi nas do zawierzenia swoich adwentowych zmagań Tej, która na swoje zwiastowanie odpowiedziała w sposób pełny.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Zwiastowanie
„Wszystko postawiłem na Maryję”. Doświadczenie Prymasa Wyszyńskiego prowadzi nas do zawierzenia swoich adwentowych zmagań Tej, która na swoje zwiastowanie odpowiedziała w sposób pełny.

Jeśli ktoś ruszy w Adwent sam – prawdopodobnie zabłądzi. Albo straci motywację, albo utknie przy wytyczaniu kierunku, albo stwierdzi, że może jednak lepiej byłoby zawrócić.

Na szczęście od nikogo Pan Bóg nie wymaga, żeby po ścieżkach wiary wędrował samotnie. Wręcz przeciwnie – Adwent przeżywamy wszyscy razem we wspólnocie Kościoła. Wspólnie nabieramy gotowości do otwarcia na obecność Jezusa w naszym życiu.  Ci, którzy się tego nauczyli, pokazują nam swoich przewodników, którzy swoje życie uczynili drogą do świętości.

Wyruszając w drogę za świętymi najtrudniej zrobić pierwszy krok. Później, im bardziej się z nimi zaprzyjaźniamy, tym bardziej stają się… swojscy. Okazuje się nagle, że nie są pomnikami, ideałami, monolitami – czują, wątpią, popełniają błędy, a ich jedyną wygraną jest to, że ciągle wracają do tego, aby wszystko oprzeć na Bogu. Nie inaczej było w życiu kardynała Stefana Wyszyńskiego.

 

Zwiastowanie

Ruszając w podróż za kardynałem Stefanem Wyszyńskim, gdy mówił o tajemnicy swojego biskupstwa na Jasnej Górze 12 maja 1971, okazuje się, że wskazał na temat bardzo adwentowy… scenę zwiastowania.

„Wydaje mi się, że najbardziej bezpośrednią Mocą w moim życiu jest Maryja. Przez szczególną tajemnicę, której w pełni nie rozumiem, została Ona postawiona na mej nowej drodze… Stało się to pamiętnego dnia, 25 marca 1946 roku, gdy mój Poprzednik, wielkiej pamięci kardynał Prymas August Hlond, sprawował wobec mnie zwiastowanie woli Ojca świętego Piusa XII. Myślałem wtedy podobnie jak Maryja: „Jakoż się to stanie?”.”

W Adwencie każdy z nas może przeżyć zwiastowanie. Przed każdym na początku Adwentu stoi okazja do odkrycia Bożej woli – zrozumienia czegoś więcej z tego, co dzieje się w jego życiu.

W Adwencie każdy z nas może przeżyć zwiastowanie. Może nie będzie to spotkanie z aniołem Gabrielem, jak w przypadku Maryi, czy też objawienie woli Ojca Świętego wobec nas, jak w przypadku księdza Wyszyńskiego. Pewne jest jednak, że przed każdym na początku Adwentu stoi okazja do odkrycia Bożej woli – zrozumienia czegoś więcej z tego, co dzieje się w jego życiu. Bóg może tą wolę objawić na różne sposoby. Może posłużyć się ludźmi w naszym otoczeniu, może przemówić przez Słowo Boże, może do komunikacji z nami wykorzystać ciszę modlitwy lub umartwienia związane z postanowieniami adwentowymi. To jest punkt wyjścia – On chce mówić do każdego.

 

Wątpliwość

Jak ksiądz Stefan Wyszyński zareagował na otrzymaną wiadomość? Patrząc przez pryzmat wyobrażenia o niezłomnym Prymasie Tysiąclecia, moglibyśmy pomyśleć, że nie wahając się ani chwili przyjął to „małe zwiastowanie”. Tymczasem, gdy w retrospekcji stajemy u jego boku, sytuacja wygląda zupełnie inaczej…

Człowiek nigdy nie jest dobrze przygotowany do zadania, które jest mu z nagła zlecane. I ja miałem wiele wątpliwości. Dlatego też ociągałem się z naśladowaniem Matki Chrystusowej, która od razu powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska”. Ja się na to tak szybko nie zdobyłem. Myślałem zbyt po ludzku, pamiętałem o własnej nieudolności, a zapomniałem o tym, co Bóg zdolny jest uczynić, posługując się takimi narzędziami, jakie On sam wybiera.

Skuteczny środek jest jeden – nie opierać na sobie, ale na Tym, który może się nami posłużyć. Podjąć postanowienie, wzbudzić w sobie intencję, ale efekty oddać Panu Bogu.

Jak niezwykła jest wielkość człowieka, który umie nie tylko przyznać się do wątpliwości, ale również do tego, że ktoś jest większy od niego. To jest moment, w którym nasz przewodnik odsyła nas do Maryi, jakby mówił: „Od Niej nauczycie się więcej niż ode mnie”. Jego doświadczenie prowadzi nas do zawierzenia swoich adwentowych zmagań Tej, która na swoje zwiastowanie odpowiedziała w sposób pełny.

I w nas mogą na początku Adwentu pojawić się wątpliwości… Czy jest sens coś zmieniać? Czy to postanowienie cokolwiek zmieni? A co, jeśli nie dam rady? Żeby dobrze wystartować, trzeba od razu skutecznie rozprawić się z tymi wątpliwościami, a taki skuteczny środek jest jeden – nie opierać na sobie, ale na Tym, który może się nami posłużyć. Podjąć postanowienie, wzbudzić w sobie intencję, ale efekty oddać Panu Bogu. Wtedy nawet, jeśli coś nie wyjdzie po naszemu, możemy być spokojni, że On sam zadziała.

 

Zgoda

Początek drogi biskupiej Stefana Wyszyńskiego był zwyczajny. Wola Ojca Świętego, wątpliwości powołanego, że nie da rady i wreszcie… zgoda. Podejmując decyzję ksiądz Stefan Wyszyński nie spodziewał się, że ponad 70 lat później cała Polska będzie przygotowywać się do jego beatyfikacji. On po prostu złożył swoją przyszłość w Boże ręce.

Na początku Adwentu przeżyjmy za przykładem kardynała Wyszyńskiego te trzy etapy zwiastowania: gotowość na słuchanie i odczytanie Bożej woli, świadome nazwanie wątpliwości i oddanie ich w Boże ręce, a wreszcie zgodę na to, co On chce zadziałać w moim życiu. Nie odkładajmy adwentowych przygotowań do Bożego Narodzenia na jutro. Choć dla wielu z nas ten czas przyszedł znienacka i niespodziewanie, wcale nie potrwa długo.– Właśnie teraz jest czas na to, żeby zacząć go świadomie przeżywać.

 


Adwent z Prymasem Wyszyńskim

Zapraszamy na cykl adwentowych rozważań z Prymasem Wyszyńskim. W każdy poniedziałek na rozpoczęcie kolejnego tygodnia Adwentu, zapraszamy do zadań, które w swoim życiu realizował Prymas Tysiąclecia.
W tym Adwencie postaw na Maryję, tak jak w swoim życiu na Maryję postawił kard. Wyszyński!


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️

Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju, od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży. Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych. Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10, pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Czy Kard. Wyszyński był mężem stanu?

Na pamiętnym zdjęciu trumny Prymasa Tysiąclecia można zobaczyć szarfę z napisem: “Niekoronowanemu królowi Polski”. Czy to znaczy że Prymas był politykiem? Mężem stanu? Jeśli tak, to w jakim sensie? Publikujemy tekst prelekcji prof. Pawła Skibińskiego, wygłoszonej 28 listopada w katedrze warszawskiej.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czy Kard. Wyszyński był mężem stanu?
Na pamiętnym zdjęciu trumny Prymasa Tysiąclecia można zobaczyć szarfę z napisem: “Niekoronowanemu królowi Polski”. Czy to znaczy że Prymas był politykiem? Mężem stanu? Jeśli tak, to w jakim sensie? Publikujemy tekst prelekcji prof. Pawła Skibińskiego, wygłoszonej 28 listopada w katedrze warszawskiej.

“Prymas Stefan Wyszyński – mąż stanu”

 

1. Wszyscy pamiętamy zdjęcie, trumny prymasa z okresu publicznego jej wystawienia w ciągu kilku dni między zgonem a pogrzebem Prymasa Wyszyńskiego i szarfę, która przykrywała tę trumnę z napisem: “Niekoronowanemu królowi Polski”.

Co właściwie znaczył ten napis? Czy jest to potwierdzenie politycznych ambicji Prymasa? Czy Prymas był politykiem?

Był nim z pewnością, ale po pierwsze nie tylko, nie przede wszystkim, a w znacznej mierze z konieczności. Składało się na to kilka przyczyn:
Po pierwsze – komunizm polityzował całość życia społecznego, nawet to co się czytało w domowym zaciszu było polityczne, a co dopiero życie Kościoła – wspólnoty i instytucji uznawanej za wroga przez reżim.
Po drugie – każdy biskup jest z konieczności po trosze politykiem – w tym znaczeniu że prowadzi (czy powinien prowadzić) świadome działania na rzecz moralnego kształtowania przestrzeni publicznej.
Po trzecie – Prymas nie bez racji, uważał że w Polsce Kościół żyje w bliskim związku, w symbiozie, z narodem, a więc w godzinie próby, jaką jest komunizm musi wspierać zniewolony przez rządzących naród, dysponując jedyną organizacja społeczną niezależną od komunistycznego państwa.

2. Służba Prymasa Tysiąclecia stanowiła też z pewnością nawiązanie do tradycji interrexa – który sprawował władzę pomiędzy dwoma prawomocnymi władcami. Taką rolę bez wątpienia pełnił prymas Wyszyński – tyle że rządził raczej duszami i umysłami narodu – w okresie między II RP, a III RP. Miał bezsprzeczny autorytet u Polaków – autentyczny bo umocowany w akceptacji społecznej i niekontrolowany przez komunistów, którzy z punktu widzenia prymasa sprawowali władzę realną – powinni więc ponosić za to realną odpowiedzialność – ale nie prawomocną, bowiem nie mieli akceptacji narodu.

Dodajmy, że prymas lubił się orientować w polityce, rozumiał i znał jej reguły, ale nie lokował w niej swoich ambicji osobistych.

3. W sprawowaniu tej prymasowskiej władzy głównie chodziło o obronę narodu – zagrożonego:
– po pierwsze – demoralizacją i dewastacją powojenną;
– po drugie – zgubnymi skutkami uzależnienia od Moskwy – drapieżnego, komunistycznego imperium;
– po trzecie – laicyzacją – wprowadzaną w sposób forsowny przez komunistów.

W swoim przekonaniu nie mógł liczyć na pomoc Zachodu, który chciał wykorzystać Polaków do destabilizacji sowieckiego imperium, ale już nie wziąć odpowiedzialność za skutki swych działań. Od 1955-1956 Prymas powtarzał, że Zachód nie zaangażuje się militarnie przeciwko Sowietom, a nie miał też zaufania do Zachodu – wiedząc więcej niż przeciętny Polak o moralnych skutkach przemian cywilizacyjnych na Zachodzie i powstawania społeczeństwa konsumpcyjnego.

Komunizm natomiast odbierał Prymas jako system nienaturalny i bezbożny zarazem. Wynaturzał on władzę, niewolił i deprawował społeczeństwo, niszczył własność, wprowadzał bezbożnictwo. Ale w związku z tym był systemem nienaturalnym, ale nietrwałym. Przyznajmy, że Prymas nie pomylił się w jego ocenie.

3. Czy Prymas pragnął powierzonej mu przez historię władzy? Z pewnością nie – uważał jej sprawowanie za swój obowiązek, ale z ulgą przyjął w 1980 r. pojawienie się “Solidarności” – autentycznej reprezentacji społeczeństwa – umożliwiającej Kościołowi powrót do sprawowania głównie misji moralnej i duchowej, a cofnięcie się z polityki, w którą komunizm wpychał Kościół przez poprzednie dekady.

4. Prymas pojmował swą misję w sferze polityki, jako element służby Ojczyźnie – wynik praktykowania przezeń cnoty miłości – w tym wypadku miłości wobec rodaków, zgodnie z zasadą “Ordo caritatis”. “Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce…” – mawiał i ta miłość kazała mu, służąc Polsce występować w jej imieniu – domagając się od komunistycznych władz, poszanowania praw wiernych do wolności religijnej, broniąc rodzimej kultury przed dewastacjami, czy domagając się polityki pronatalistycznej. Nawet w stosunku do urzędników Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej Prymas także bronił dobra Polski i Kościoła w naszym kraju, często narażając się na krytykę i niezrozumienie.

Miłość Ojczyzny u Prymasa była bardzo uporządkowana – nie kłóciła się nigdy z miłością do Boga i Kościoła, które u Prymasa Wyszyńskiego zawsze były na miejscu pierwszym, jako fundament egzystencji człowieka i chrześcijanina. Prymas potrafił oddzielić ją od nienawiści do nieprzyjaciół – ba, odnosił się z chrześcijańska miłością do nich (np. modlitwa za “chłopców z UB, którzy najbardziej tego potrzebują”). Nie odczuwał nienawiści do innych narodów (Niemców, Rosjan czy Ukraińców), ale łączył ją ze świadomością że służy przede wszystkim swojej wspólnocie, za którą odpowiada.

Miłość Ojczyzny – na wzór Prymasa Wyszyńskiego – to trudna sztuka – której od Prymasa my wszyscy możemy się z pewnością uczyć. Dziś Kościół zatwierdzając dekret o heroiczności cnót prymasa, zapowiadając jego beatyfikację, stawia także i ten aspekt jego egzystencji za wzór dla chrześcijan, dla katolików. Dziś powinniśmy spojrzeć na tę służbę Prymasa wobec narodu, wobec społeczeństwa… i uczyć się miłości Ojczyzny od niego.

5. Podsumowując – Prymas Wyszyński był przywódcą narodu, był w specjalny sposób polskim mężem stanu, ale nie był nim ani z własnej woli, ani przede wszystkim. To że mówimy o jego dorobku dla Polski, nie powinno przyćmiewać tego, że był przede wszystkim duszpasterzem, moralnym wychowawcą narodu, sługą Kościoła powszechnego, który czuł także wielką odpowiedzialność za swoją Ojczyznę.

 

Wykład został wygłoszony w archikatedrze św. Jana Chrzciciela, Warszawa, 28 listopada 2019, na pierwszym z cyklu spotkań duchowo przygotowujących do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, która będzie miała miejsce 7 czerwca 2020 r. w Warszawie.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >