Franciszek Macharski Fot. Pawel Piotrowski/REPORTER

Kard. Franciszek Macharski. Pewnie patrzy teraz z Nieba i myśli sobie: Udało się!

"Kiedy raz powie się Bogu „cały Twój” to już na całe życie. On zawsze nasze decyzje bierze na serio, w przeciwieństwie do nas, którzy nie zawsze traktujemy się poważnie." Odszedł człowiek, który był dla nas światłem. Odszedł człowiek, który znał odpowiedzi na pytania, na które pewnie nigdy sami ich nie znajdziemy.

Reklama

Jedyna taka okazja, spotkania Go osobiście, podania ręki, wymiany spojrzeń, zdarzyła się podczas występów mojej córki wraz z innymi niepełnosprawnymi dziećmi z okazji Dnia Dziecka. Miałam miejsce bardzo blisko Kardynała i z wielką niecierpliwością czekałam aż zasiądzie. Kiedy pojawił się razem z tym pięknym, dobrotliwym uśmiechem, nie zajął miejsca. Najpierw podszedł do dzieci. Wszystkie głaskał po głowie i błogosławił. Z wielką miłością przytulał. Potem, gdy wskazano mu miejsce, zadziwił się, że ma siadać, w pierwszym rzędzie, na środku. Odwrócił do nas i zapytał czy nikomu nie będzie zasłaniał. Nie zasłaniał. Wręcz przeciwnie, zostawił mi na zawsze w głowie obraz wielkiej miłości i szacunku do innych.

Podobnie zresztą jak wtedy, gdy stał po śmierci Jana Pawła II i ktoś zapytał, czy podać krzesełko, kardynał odpowiedział: przepraszam, że zasłaniam i przesunął się pod ścianę.

Odszedł człowiek, który znał odpowiedzi na pytania, na które pewnie przez całe życie sami ich nie znajdziemy.

Reklama
Reklama

Mówi się, że ludzie z pokolenia Kolumbów są ulepieni z innej gliny. Są dla nas światłem i prawdziwym świadectwem tego, co to znaczy zaprzeć się samego siebie. W imię Boga, w imię drugiego człowieka, w imię Ojczyzny, w imię honoru.

Odszedł człowiek, który był dla nas światłem. Odszedł ten, który miał do przekazania tę mądrość, której Papież Franciszek każe nam szukać. Odszedł człowiek, który znał odpowiedzi na pytania, na które pewnie przez całe życie sami ich nie znajdziemy.

Nauczyciel danego słowa

Zapytany kiedyś w wywiadzie przez Judytę Syrek: czy gdy zachorował na raka, prosił Jana Pawła II o modlitwę, odpowiedział, że nikogo nie prosi. Powiedział, że kiedy raz powie się Bogu „Cały Twój” to tak jest przez całe życie. On zawsze nasze decyzje bierze na serio, w przeciwieństwie do nas, którzy nie zawsze traktujemy się poważnie. Podobnie kiedy po śmierci Jana Pawła II mógł lecieć do Rzymu, być na pogrzebie swojego wielkiego przyjaciela, zdecydował bez namysłu, że zostanie z tymi, którzy mu zostawili powierzeni. W momencie obejmowania katedry krakowskiej dał słowo, więc nie mógł zwyczajnie opuścić swoich braci i sióstr, wśród których żył.

Reklama
Reklama

Mówił, że nikt nie ma prawa powiedzieć: „Nie becz! Uspokój się!”, ponieważ nie wszyscy panują nad swoją wrażliwością, dlatego każda modlitwa jest inna.

Nauczyciel modlitwy

Uważał, że nawet jako pasterz krakowski, nie ma apelować do ludzi, nie ma im mówić co mają robić. Ma pokazywać swoim przykładem. Nie mówił, idźcie na czuwanie, bądźcie tam, mówił ja będę. W rozmowach na temat wiary, w nauce modlitwy mówił, że nie chodzi o perswazję ale o obecność. Uważał, że: wystarczy BYĆ a całą resztą kieruje Pan Bóg i to On może sprawić, że śniegowa kula zamieni się w lawinę – w lawinę dobrych ludzkich serc.

W modlitwie dawał każdemu wolną rękę, uważając, że wrażliwość każdego człowieka jest inna. Mówił, że nikt nie ma prawa powiedzieć: Nie becz! Uspokój się!, ponieważ nie wszyscy panują nad swoją wrażliwością, dlatego każda modlitwa jest inna, każdy krzyk do Pana Boga jest inny, i każdy płacz jest inny. Po śmierci Jana Pawła II pokazał, że nikt nie planował takich rekolekcji, takiej modlitwy. Nic nie było zaaranżowane. Twierdził, że nawet fachowcy od tworzenia nastroju, nie przekazywali tych nastrojów, tylko modlili się z wszystkimi. To objęło wszystkich. Dlatego, że zawsze przychodzi taki czas, kiedy modlitwa sama z człowieka płynie, kiedy człowiek sam, cały staje się modlitwą.

Reklama

Nauczyciel skromności i pokory

Zawsze starał się być blisko najsłabszych: biednych, chorych, cierpiących, umierających. Wiedział co to jest cierpienie, bo sam zmagał się z chorobą nowotworową. Po wprowadzeniu stanu wojennego odwiedzał internowanych i założył Arcybiskupi Komitet Pomocy Więźniom i ich rodzinom. Zawsze żył skromnie. Nigdy nie zabiegał o popularność, mimo, że zawsze podczas pielgrzymek Jana Pawła II do Polski, był na pierwszym planie, zaraz obok papieża.

Kiedy zaproponowano Mu, że zostanie honorowym obywatelem Krakowa, powiedział, że nie czuje się godny. Jest zwykłym obywatelem tego miasta, co można sprawdzić w księgach wieczystych i to mu wystarczy. Nigdy nie korzystał ze swojego stanowiska. Odchodząc na emeryturę zamieszkał w skromnej rezydencji u sióstr Albertynek. Nie oczekiwał żadnych szczególnych względów, czy warunków, które należą się tak wybitnej postaci.

Był też nauczycielem miłości i miłosierdzia. Dziełem Jego życia była budowa Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Miłość do innego człowieka miał zawsze na pierwszym planie.

Pewnie patrzy teraz na nas z Nieba i myśli sobie: „Udało się!” – pokazałem Wam jak modlić się trzeba.

Kardynał Franciszek Macharski zmarł 2 sierpnia 2016 r, dzień po zakończeniu Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Ciężko chorował, był bardzo słaby ale poczekał na papieża. Poczekał aż skończą się Światowe Dni Młodzieży. Poczekał na nas. Jest sprawą absolutnie niesamowitą to, jak człowiek w obliczu śmierci, we współpracy z Panem Bogiem, potrafi dopasować ostatnie momenty swojego życie do spraw, które były dla Niego najważniejsze. Poczekał na nas tydzień i jeden dzień dłużej.

Pewnie Kardynał Franciszek dał sam sobie słowo, że zrobi nam swoim cierpieniem rekolekcje. Pewnie dał sobie słowo, że poczeka na papieża. Pewnie w swej skromności przekonał siebie, że doczeka końca Światowych Dni Młodzieży i jeden dzień dłużej, żebyśmy mogli nacieszyć się tym co się wydarzyło. Pewnie patrzy teraz na nas z Nieba i myśli sobie: Udało się! – pokazałem Wam jak się trzeba modlić. Nie przekonywałem. Nie perswadowałem. Pokazałem to swoim życiem i umieraniem.

Dziękujemy. Żyj w pokoju Kardynale Franciszku!

Tekst ukazał się na stronie wszystkoconajwazniejsze.pl

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę