video-jav.net
ZE ŚWIATA

Włochy: tragiczna sytuacja po trzęsieniu ziemi

Wstrząsy o sile 6,2 w skali Richtera nawiedziły w środę nad ranem miasteczka w regionach Umbria, Lacjum i Marche. Są już co najmniej 73 ofiary trzęsienia ziemi we Włoszech. Takie najnowszy bilans tragedii podaje miejscowa obrona cywilna. Wiele osób wciąż pozostaje uwięzionych pod gruzami zawalonych budynków.

Polub nas na Facebooku!

Znajduję się w miejscu gdzie sytuacja jest tragiczna – powiedział biskup Ascoli, Giovanni D’Ercole, który przebywa w Pescara del Tronto. Miasteczko jest jednym z tych, które najbardziej ucierpiały w wyniku dzisiejszego trzęsienia ziemi w regionach Umbria, Lacjum i Marche w środkowych Włoszech.

– Gdy wzeszło słońce zobaczyłem zniszczoną wioskę, słyszałem krzyki i widziałem zabitych. Nie wiemy ilu nich jest – powiedział w rozmowie z Radiem Watykańskim bp D’Ercole.

Biskup zaznaczył, że sytuacja jest naprawdę rozpaczliwa i niestety nie jest to jedyne miejsce, ponieważ jest też wiele innych. Niektóre części miasta są całkowicie odcięte i nie można do nich absolutnie dotrzeć. Niektórzy ludzie nie dają żadnych oznak życia. Właśnie błogosławiłem zwłoki dwóch młodych ludzi. Nie mogę powiedzieć ile osób zginęło. Są ranni ale nie wiem, ilu nie żyje. Sytuacja jest trudna ponieważ jest zimno a oddziałom ratunkowym ciężko jest dotrzeć do miejsc najbardziej poszkodowanych gdyż drogi zostały zniszczone przez trzęsienie ziemi, które było bardzo silne” – powiedział biskup.

W rozmowie z papieską rozgłośnią burmistrz Amatrice, Sergio Pirozzi powiedział, że sytuacja jest dramatyczna. “Nie istnieje trzy czwarte miasta. Teraz ratujemy życie kogo się da. Pracuje straż pożarna, również grupy ratowniczo-poszukiwawcze z psami. Tego czego najbardziej potrzebujemy to pomoc ludziom. To jest tragedia” – powiedział burmistrz.

Wstrząsy o sile 6,2 w skali Richtera nawiedziły w środę nad ranem miasteczka w regionach Umbria, Lacjum i Marche. Wstrząsy odczuwalne były także w Rzymie, oddalonym od epicentrum o 150 km. Najbardziej poszkodowane miejscowości to Accumoli, Amatrice, Posta i Pescara del Tronto.

W 2009 roku potężne trzęsienie ziemi o sile 6,3 w skali Richtera nawiedziło region Aquila w środkowych Włoszech. Zginęło wówczas ponad 300 osób.


tom (KAI) / Watykan

 

 

Syria: za wojnę najbardziej płacą niewinni ludzie

Oblężone Aleppo stało się ogromnym więzieniem, w którym najwyższą cenę za toczącą się wojnę płaci niewinna ludność cywilna. Wskazuje na to pracujący w tym syryjskim mieście franciszkanin o. Firas Lutfi.

Polub nas na Facebooku!

Przypomina on, że w ciągu pięciu lat konfliktu aż o połowę zmniejszyła się liczba chrześcijan w Aleppo. „Mimo prześladowań pozostają jednak wierni Chrystusowi i nie lękają się oddać za Niego życia” – mówi franciszkanin wskazując, że ich postawa przypomina zachodniemu światu, iż musi wrócić do korzeni swej wiary.

„W Aleppo zostali już tylko najbiedniejsi. Ci, których było na to stać, już na początku konfliktu opuścili to miasto, a często także Syrię. Wspieramy więc ludzi naprawdę potrzebujących. Pilne zawieszenie broni jest naprawdę koniecznością humanitarną – mówi Radiu Watykańskiemu o. Firas Lutfi. – Najwyższą cenę za to, co się dzieje, płaci niewinna ludność cywilna. W tej wojnie zginęło już ponad 380 tys. ludzi, z czego połowa to kobiety i dzieci. Powiedziałbym, że prawdziwa informacja bazuje na rzeczywistości. Istnieje problem w samym islamie między szyitami i sunnitami, jednak to nie on jest przyczyną tej wojny. U jej podstaw stoją interesy polityczne i ekonomiczne, a także rynek broni, którą się sprzedaje, bo jest na nią popyt. Jako kapłan codziennie modlę się o pokój, a także za tych wszystkich, którzy mogą wyciszyć broń i sprawić, by Syria wkrótce przeszła z cierpienia i śmierci do zmartwychwstania”.

Nawiązując do zamachów popełnianych przez islamskich terrorystów, także w Europie, syryjski franciszkanin zauważa, że wizyta muzułmanów w katolickich kościołach w geście solidarności to zdecydowanie zbyt mało. „Potrzeba jasnego odcięcia się świata islamu od tych zbrodni i działań Państwa Islamskiego, a dotąd to jeszcze się nie wydarzyło” – wskazuje o. Lutfi. Zaznacza, że przed muzułmanami jest jeszcze długa droga do tego, by z odwagą potępić przemoc popełnianą w imię Allaha.


RV / Aleppo