W Syrii nie działa połowa szpitali. “Epidemia będzie katastrofą”

Syria weszła w swój jedenasty wojenny rok, jednak tak wielkiego strachu wśród ludności nie było nawet w czasie najsroższych miesięcy konfliktu. O sytuacji w tym kraju opowiada nuncjusz apostolski kard. Mario Zenari.

Polub nas na Facebooku!

Nuncjusz przypomina, że w obliczu epidemii Syryjczycy nie mają gdzie szukać ratunku. Ponad połowa szpitali została zniszczona, z kraju wyemigrowało dwie trzecie lekarzy i pielęgniarek. „Rozprzestrzenienie wirusa sprowokuje niewyobrażalną katastrofę” – podkreśla

Włoski hierarcha, który pozostał z Syryjczykami przez całą wojnę wyznaje, że „nigdy nie słyszał w Damaszku tak grobowej ciszy, jak teraz”. Przed tygodniem odnotowano pierwsze przypadki zakażeń. Ludzie bardzo się boją. Władze wprowadziły godzinę policyjną (od godz. 18 do 6 rano) oraz zamknęły szkoły, meczety i kościoły oraz znacząco ograniczyły działalność zakładów pracy. „Nikt z nas jednak nie wie jak naprawdę wygląda sytuacja. Ponad 6 mln Syryjczyków żyje zmasowanych w obozach dla uchodźców, trudno tam nawet marzyć o samoizolacji. Osiem osób na dziesięć żyje poniżej progu ubóstwa” – mówi kard. Zenari. Podkreśla, że ludzie zastanawiają się, czy w ogóle w takich warunkach da się ograniczyć epidemię, skoro tak boleśnie dotyka ona kraje Zachodu.

Nuncjusz apostolski w Syrii wyznaje, że stara się jak najlepiej zaopatrzyć w leki i konieczny sprzęt tzw. „Szpitale otwarte”, czyli trzy placówki działające w Damaszku i Aleppo dzięki finansowemu wsparciu Papieża Franciszka. W ciągu dwóch lat udzieliły one bezpłatnego wparcia medycznego ponad 30 tys. najbardziej potrzebujących. Obecnie największym wyzwaniem jest sprowadzenie respiratorów. „Może uda nam się je zdobyć w Libanie. Z powodu zamknięcia ruchu lotniczego jesteśmy odizolowani od reszty świata i wszelkie działania są jeszcze trudniejsze” – mówi kard. Zenari. Hierarcha zaznacza, że rozprzestrzenienie wirusa w Syrii na taką skalę, jak to się dzieje na Zachodzie oznaczałby katastrofę o niewyobrażalnych teraz rozmiarach. Mogłaby ona sprowokować więcej ofiar niż dziesięć lat wojennej pożogi.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Seminarium duchowne w Kolonii zamieni się w noclegownię dla bezdomnych

Metropolita Kolonii kard. Rainer Maria Woelki zdecydował, aby budynek wyższego seminarium duchownego tej archidiecezji oddać do dyspozycji osobom bezdomnym. Posługiwać im będą alumni i młodzi wolontariusze.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

O swoim pomyśle opowiedział w rozmowie z włoskim serwisem Vatican News

W ostatnich dniach moi współpracownicy z Caritas powiedzieli mi, że sytuacja osób bezdomnych jest coraz bardziej dramatyczna. Wspomniały o tym także gazety i telewizja. Wielu bezdomnych nie ma teraz gdzie zjeść ani się umyć przez kilka dni, brakuje im podstawowych możliwości. Także tutaj, w Niemczech, kryzys związany z koronawirusem stawia przed nami wielkie wyzwania. Organizacje pomagające bezdomnym musiały zamknąć stołówki a swoje siły przerzucić na opiekę nad samotnymi seniorami, także zagrożonymi zarażeniem. Dlatego pomyślałem: musimy zainterweniować jako Kościół. Jesteśmy przecież nie tylko wspólnotą Eucharystyczną, ale również wspólnotą miłości caritas, to należy do naszego bycia chrześcijaninem.

mówi kard. Woelki. Przyznaje, że jest to również ich odpowiedź na często powtarzane apele papieża Franciszka. Nie dalej jak dziś Ojciec Święty znów przypomniał o tym, żeby nie zapominać o pomocy bezdomnym, szczególnie zagrożonym w czasie epidemii.

Chce, aby w budynku seminarium znalazły się nie tylko miejsca do spania, ale też możliwość umycia i posilenia się dla bezdomnych. Gotować dla nich będą pracownicy i wolontariusze diecezjalnej Caritas, we współpracy z młodzieżą z różnych duszpasterstw oraz chętnymi klerykami. 

W tej chwili nie wiem, ilu bezdomnych przyjdzie prosić o przyjęcie. Mam jednak nadzieję, że wszyscy potrzebujący znajdą drogę do nas. Myślę, że możemy zająć się nawet 100-150 osobami. Kuchnia naszego Wikariatu, która zwykle przygotowuje posiłki codziennie dla współpracowników, jest w stanie przygotować ich znacznie więcej, to nie problem

mówi kardynał. 

ad, Vatican News/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap