video-jav.net

Skupmy się bardziej na relacji, niż na czyjejś “użyteczności”

– Zmieńmy swoje serca, nie oceniajmy ludzi na podstawie ich wartości rynkowej – zaapelował filipiński kard. Luis Tagle z Manili w wystąpieniu podczas IX Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie.

Polub nas na Facebooku!

Temat przemówienia kard. Tagle brzmiał: „Papież Franciszek i kultura odrzucenia”. Rozpoczął je od wyznania, że przyleciał do Dublina o północy, a o trzeciej nad ranem w hotelu rozległ się dźwięk alarmu przeciwpożarowego. – Wybaczcie, jeśli wyglądam na śpiącego, ale jeśli mnie nie wyrzucicie za drzwi, będziecie miłosierni: wybierzecie życie, a nie odrzucenie – mówił kardynał.

Przypomniał, że kultura odrzucenia, o której Franciszek mówi od początku swego pontyfikatu nie jest jego wymysłem, lecz ma swe początki w latach 30. XX w., gdy po wielkim kryzysie w Stanach Zjednoczonych zaczęto produkować rzeczy tak, by się szybko psuły. Trzeba było sprzedać, zarobić i zapełniać kasy pancerne państw. Przez to „zaprogramowane starzenie się” stopniowo rozwijała się nowa kultura, zmieniająca mentalność wszystkich: „Nawet jeśli twój samochód jeszcze dobrze jeździł, przekonywano nas, że jest już przestarzały, niemodny, że w sumie powinniśmy go zmienić. Przekonywano nas, że czujemy się niezadowoleni”. W tamtych czasach było to postrzegane nie jako wynaturzenie, tylko jako czyn patriotyczny, bo wydajemy pieniądze (korzystając, wyrzucając i kupując ponownie) dla dobra państwa, co niepostrzeżenie zaakceptowaliśmy.

Jednak z czasem zaprogramowane starzenie się wyemigrowało z dziedziny samochodów i pralek do dziedziny wartości, priorytetów, stylu życia i postrzegania świata, przenikając całą kulturę. Cytując teksty ekonomistów z lat 60. arcybiskup Manili wykazał, jak ludzie zaczęli być oceniani na podstawie możliwości ich wykorzystania, zaś wyrzucanie uznano za coś dobrego. Dopiero w latach 80. narodziła się odpowiedzialność społeczna i ekologiczna w związku z zanieczyszczeniem środowiska odpadami, a w latach 90. zaczęto domagać się, by produkty dotychczas przedwcześnie wyrzucane zyskały większą trwałość.

Kard. Tagle zaproponował zrobienie rachunku sumienia, gdyż „także my urodziliśmy się i dorastaliśmy w świecie, który zna jedynie kulturę odrzucenia, przez którą niszczymy swoje zdrowie, swój dobrostan, swoją mentalność”. – Papież prosi nas, byśmy się zatrzymali, bo negatywne skutki [kultury odrzucenia – przyp. KAI] już niszczą nasz wspólny dom, który Bóg stworzył taki piękny – stwierdził filipiński purpurat.

Dodał z uśmiechem, że według tej kultury „także twój współmałżonek jest w pewnym sensie dotknięty tym zaprogramowanym starzeniem się i może być zastąpiony”. – Na akcie małżeństwa powinniśmy umieszczać datę ważności! Śmieję się, ale tak się dzieje i jest to poważna rzecz – zaznaczył metropolita Manili.

Jego zdaniem dwa teksty Franciszka: encyklika „Laudato si’” (o trosce o wspólny dom) i adhortacja apostolska „Amoris laetitia” (o miłości w rodzinie) mają wspólną konkluzję, gdyż w obu papież mówi o ekologi integralnej, w którą włącza ekologię człowieka. – Musimy odzyskać znaczenie osoby. To jest wielki wkład, jaki chrześcijaństwo powinno dzisiaj wnieść, wpatrując się w misterium Trójcy Świętej – wskazał hierarcha. – Jednostka żyje bowiem w izolacji, zaś osoba w relacji. Nasza tożsamość rodzi się w relacji, jaką mamy z innymi: jesteśmy ojcami, jeśli mamy dzieci, mężami, jeśli mamy żonę, a kiedy syn utraci relację z rodzicami „zmienia imię – staje się sierotą”. Trzeba wyjść z pułapki indywidualizmu, zrozumieć, że odnajdujemy samych siebie tylko wtedy, gdy w centrum stawiamy innego. W przeciwnym razie będziemy wyrzucać odpady, czyli tego, kto nie jest użyteczny, zajmuje miejsce, nie przynosi zysku – analizował arcybiskup stolicy Filipin.

Podzielił się wspomnieniem z 1973 r., gdy po zdaniu matury otrzymał od rodziców zegarek, który do dziś nosi. Często słyszy: „Eminencja jest chodzącym muzeum, proszę wyrzucić ten zegarek, kardynał zasługuje na coś lepszego”. – Ale to nie jest przedmiot, ten zegarek ma oblicze, moi rodzice zadłużyli się, żeby zrobić mi prezent. Nigdy nie będzie starociem, bo ma oblicze miłości mojego ojca i mojej matki. Kiedy widzą, że go noszę, są szczęśliwi – wyznał kard. Tagle, dodając, że jego rodzice właśnie obchodzą 62. rocznicę ślubu.

Jego zdaniem nie jest przesadą twierdzenie, iż dzisiaj także ludzi mierzy się „według ich wartości rynkowej”. Papież ukazuje to na konkretnych przykładach z codziennego życia, gdy odrzuca się – bo nie są na tym rynku nic warci – nienarodzone dzieci, starców, niepełnosprawnych, ludzi, którzy popełnili w życiu błędy i są odtrącani jako przestępcy, dzieci i kobiety będące ofiarami handlu ludźmi, „zamienione w towar”, uchodźców, ofiary dyskryminacji, choć nie zrobiły nic złego… – Ale to są osoby! – wołał purpurat, który jako przewodniczący Caritas Internationalis na własne oczy widział, jak na granicy Macedonii i Grecji kierowca autobusu domagał się od migrantów pięć razy więcej za bilet. – Nawet z ludzkiego nieszczęścia uczynił biznes – ubolewał arcybiskup Manili.

Swe wystąpienie zakończył apelem o osobiste nawrócenie, przemianę serc, powrót do korzeni naszej duchowości, do świadectwa świętych, o skupienie się bardziej na swych relacjach niż na użyteczności. Nikt nie prosi nas, byśmy zbawili świat. Wystarczy przejście od odrzucenia do troski, wystarczą małe gesty dobroci. – Zapewniam was, że wystarczą, aby zobaczyć narodziny nowego życia osób odrzuconych. Tak jak u chłopaka-narkomana, który powiedział mi: „Jestem śmieciem, nie mam żadnej nadziei”, a po kilku latach spotkałem go, gdy pomagał innym się uratować. Odnalazł własną wartość jako część Bożego stworzenia – powiedział kard. Tagle.

Uczestnicy IX Światowego Spotkania Rodzin zebrani w sali Royal Dublin Society zgotowali mu owację na stojąco.


KAI/ot

Polska bardziej niż Irlandia otworzyła się na odnowę wiary

Katolicka Irlandia często jest porównywana do Polski. Posługujący tam polski werbista o. Bartłomiej Parys zastrzega jednak, że Irlandia tylko pod pewnymi względami podobna jest do naszej ojczyzny. W odróżnieniu od Polski tamtejszy Kościół nie otworzył się na ruchy odnowy wiary.

Polub nas na Facebooku!

Zdecydowaną większość rozpoczynającej się w sobotę wizyty apostolskiej Franciszek spędzi w Dublinie. Żyje tam jedna trzecia irlandzkiej populacji. Zarazem jest to jednak najbardziej zlaicyzowana część Zielonej Wyspy. Najżywsze ośrodki katolickiej wiary pozostały na prowincji, w regionach wiejskich. Jak zauważa posługujący od 7 lat w Irlandii o. Bartłomiej Parys SVD, to właśnie tam znajdziemy jeszcze obraz Kościoła, który jest podobny do tego, co znamy z Polski. Werbista zastrzega jednak, że katolicka Irlandia tylko pod pewnymi względami podobna jest do katolickiej Polski.

– Na pewno i w przypadku Polski i w przypadku Irlandii nie można zdefiniować narodu, jeśli się pominie kulturotwórczą i narodotwórczą rolę wiary – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Parys. – Natomiast Polska na pewno różni się od Irlandii tym, że Kościół w Polsce, zwłaszcza po wojnie musiał istnieć w przestrzeni, która nie ułatwiała mu życia. Wbrew pozorom to był czynnik, który pomógł się otworzyć na pewne procesy. Na pewno Kościół w Polsce bardziej otworzył się po Soborze [Watykańskim II] na ruchy odnowy Kościoła, życia chrześcijańskiego, osobistej relacji z Chrystusem, żywej relacji do sakramentów. To oczywiście nie oznacza, że tego wcześniej nie było, natomiast Polska się bardziej otworzyła na ten powiew Ducha, który dostrzegał też Jan Paweł II. W Polsce też na pewno mamy jeszcze w dużej mierze do czynienia z katolicyzmem kulturowym. Przestroga dla nas jest taka, że na dłuższą metę, gdyby Kościół w Polsce czekał jakiś kryzys, to ten katolicyzm kulturowy nie jest w stanie utrzymać ludzi przy Kościele – dodał.


KAI/ot