Przestrzelony kielich mszalny i dziesięć świec. Symbole beatyfikacji elżbietanek

Kielich mszalny, który sprofanowali żołnierze Armii Czerwonej, najpierw używając go w czasie posiłków, a później strzelając do niego, będzie jedną z relikwii na beatyfikacji dziesięciu elżbietanek męczenniczek.

fot. Annie Theby/Unsplash/selzbietanki.com

W najbliższą sobotę 11 czerwca o godz. 11.00 w katedrze wrocławskiej delegat papieża Franciszka kard. Marcello Semeraro, prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych ogłosi błogosławionymi siostrę M. Paschalis Jahn i jej dziewięć towarzyszek. O szczegółach uroczystości dziennikarze dowiedzieli się na śniadaniu prasowym w klasztorze sióstr elżbietanek we Wrocławiu.

Szczególne zainteresowanie wzbudziły relikwie, które zostaną wniesione po odsłonięciu obrazu nowych błogosławionych. Jedną z nich będzie kielich mszalny z 1945 roku, który służył do sprawowania mszy świętych w kaplicy Najświętszego Serca Pana Jezusa w Domu św. Elżbiety w Nysie. Później jednak kielich sprofanowali żołnierze Armii Czerwonej, najpierw używając go w czasie posiłków, a następnie strzelając do niego. Dlatego widać na nim liczne ślady po kulach.

Abp Józef Kupny w liście do diecezjan napisał, żeby w twarzach s. M. Paschalis i jej dziewięciu towarzyszek dostrzec twarze kobiet i dzieci, gwałconych i zabijanych na Ukrainie. Ten kielich zaś jest symbolem nie tylko grozy tamtych dni, ale również brutalności oprawców i przypomina, że to, co było doświadczeniem sióstr, wciąż dotyka konkretne osoby, ludzi, którzy mają swoje imiona i nazwiska, twarze – zaznaczył rzecznik archidiecezji wrocławskiej ks. Rafał Kowalski

Reklama
Reklama

Elżbietanki ofiarują dziesięć świec. „Każda z nich symbolizuje jedną męczenniczkę”

W procesji z darami elżbietanki ofiarują obraz nowych błogosławionych, monstrancję, czerwony ornat, kwiaty oraz dziesięć świec. Każda z tych świec symbolizuje jedną męczenniczkę, a znak jest bardzo mocny, bo świeca, by być sobą i realizować to, do czego została stworzona, nie wystarczy, że jest. Ona musi płonąć. Wtedy daje światło i ciepło, niestety za cenę swojego życia. Po prostu spala się – to jest takie oczywiste – tłumaczył ks. Kowalski.

Ten znak ma nam wszystkim uświadomić, że człowiek, by być sobą, by się spełnić, by zrealizować swoje powołanie, bez względu na to czy jest to powołanie kapłańskie, zakonne czy do życia rodzinnego nie wystarczy, że jest. Trzeba spalać się dla innych, bo świeca która nie płonie – może wygląda ładnie, ale jest bezużyteczną bryłką wosku. Człowiek, który dba jedynie o siebie i myśli tylko o sobie nigdy nie będzie szczęśliwy i nigdy nie będzie czuł się spełniony – dodał rzecznik archidiecezji wrocławskiej.

Przeczytaj również

Do ołtarza przyniosą je elżbietanki z całego świata, z różnych prowincji. Wśród nich będą zarówno siostry, które dziś posługują we władzach zgromadzenia, jak i te, które są na początku życia zakonnego – zauważył ks. Kowalski, dopowiadając: To pokazuje, że beatyfikacja nie jest jedynie sprawą ważną dla Dolnego Śląska czy Polski, ale że cały chrześcijański świat tego dnia będzie patrzył na Wrocław i łączył się z nami.

Reklama
Reklama

kh, KAI/Stacja7

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę