video-jav.net

Młodzi Polacy ze wszystkich stron świata

W Warszawie trwa Kongres Młodzieży Polonijnej z całego świata. Uczestnicy wspólnie modlą się, biorą udział w licznych wydarzeniach i warsztatach oraz integrują się z rówieśnikami. W rozmowie ze Stacją7 opowiadają jak czują się na spotkaniu, co ich zaskakuje w Polsce i jak wygląda wiara w krajach, które zamieszkują.

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Warszawski kościół Detkensa to zazwyczaj miejsce niezwykłe. To tu proboszczem jest ks. Wojciech Drozdowicz, znany z gry na różnych instrumentach również podczas Mszy św. czy trzymania całorocznej szopki z żywymi zwierzętami przed świątynią. Właśnie to miejsce jest bazą dla kilkuset młodych Polaków mieszkających na co dzień w różnych zakątkach świata, którzy przyjechali do Warszawy na Kongres Młodzieży Polonijnej – polskie “przedłużenie” Światowych Dni Młodzieży.

Pomysł zrodził się przed ŚDM w Krakowie. – Pomyśleliśmy, że skoro papież zaprasza młodych na ŚDM, to my zaprosimy Polonię z całego świata do Polski na Kongres. Organizujemy go już drugi raz. Wielu uczestnikom tak się spodobało, że przyjechali na spotkanie ponownie, a nawet zabrali ze sobą znajomych – mówi Ilona Trojnar  jedna z pomysłodawczyń wydarzenia, związana z Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży.

Na Kongres Młodzieży Polonijnej przyjechało ponad 250 osób z 21 krajów całego świata, takich jak Austria, Belgia, Białoruś, Brazylia, Francja, Grecja, Hiszpania, Kazachstan, Mołdawia, Niemcy, Norwegia, Paragwaj, Rosja, Ukraina, USA, Uzbekistan, Węgry, Wielka Brytania i Włochy. Przez ponad tydzień biorą udział w warsztatach, spotkaniach oraz wydarzeniach patriotycznych w stolicy, takich jak 74. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Hasło Kongresu „Wiarą powołani” związane jest z obchodami rocznicy 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, także nawiązuje do zbliżającego się Synodu o młodzieży. – Chcemy pokazać, że warto odkrywać swoje życiowe powołanie, ale także to do bycia chrześcijaninem w świecie – mówiła Ilona Trojnar.

 

Polonez jej nie straszny

Kongres spotyka się z coraz większym zainteresowaniem młodych ludzi, takich jak choćby Ingrid Semeniuk Wlosek z Paragwaju, która jest na tym spotkaniu po raz drugi. Wraz z nią przyjechała też trójka jej przyjaciół. Wspólnie należą do Zgromadzenia Polaków z Paragwaju. Dziadkowie mamy Ingrid są Polakami. Ona sama co prawda słabo mówi po polsku, ale jest dumna ze swoich korzeni i wraz z bliskimi kultywuje rodzinne tradycje oraz zna polskie tańce ludowe. Dodaje, że w Paragwaju są chrześcijanie, ale brakuje jej rozmów po polsku, dlatego cieszy się, że teraz może nie tylko rozwinąć się duchowo, ale też lepiej poznać język ojczysty swoich krewnych. – Bardzo dobrze, że zorganizowano taki kongres. Przywraca wiarę, przypomina o realizacji powołania. Dzięki niemu poznajemy też historię tego kraju i mamy kontakt z żywym językiem polskim – mówi Ingrid w rozmowie ze Stacją7. Najtrudniej jest jej przyzwyczaić się do 6-godzinnej różnicy czasowej. Wprawdzie teraz w Paragwaju trwa zima, jednak latem jest jeszcze goręcej niż w Polsce, więc ostatnio panujące upały w Warszawie nie są jej straszne.

Z Ingrid pomaga mi się porozumieć rodzeństwo Ania i Patryk Kowalscy, którzy pochodzą z Opola, ale od dziesięciu lat wraz z rodzicami mieszkają w Walencji w Hiszpanii. W domu rozmawiają po polsku, słuchają też vlogów i konferencji o. Adama Szustaka, ale brakuje im polskich znajomych. Twierdzą, że wbrew pozorom Polacy są bardziej otwarci od Hiszpanów. – Bardzo nam się tutaj podoba. Na kongresie jesteśmy dopiero od kilku dni, a już prawie z wszystkimi rozmawialiśmy. W Walencji ludzie zazwyczaj tylko witają się ze sobą i nie wdają się w głębsze rozmowy. Nie zależy im tak bardzo, by bliżej poznać znajomych – zauważa Patryk Kowalski.

 

Jestem u siebie

Z Brazylii na Kongres Młodzieży Polonijnej jako jedyna przyleciała Lidiana Milczuk. Na spotkanie zaprosiła ją znajoma zakonnica z polskiej parafii w tamtym kraju. 20-letnia dziewczyna jest pierwszy raz w Polsce. Jej pradziadek był Polakiem, dlatego ona w kraju Mieszka I czuje się jak u siebie. – Nie bałam się sama przylecieć z tak daleka. Wiedziałam, że przybywam do kraju moich bliskich. Chciałam poznać innych Polaków i zobaczyć, jak im się żyje. Podoba mi się w Polsce, choć mówicie tak szybko, że nie zawsze mogę was zrozumieć – mówi z uśmiechem Lidiana.

Dziewczyna zwraca uwagę, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu wielu Brazylijczyków było katolikami, a teraz coraz więcej osób uważa się za protestantów czy ewangelików. Jednak ona należy do polskiej parafii katolickiej, w której msze celebrowane są po portugalsku, ale w każdy pierwszy piątek miesiąca ksiądz odprawia nabożeństwo w języku polskim. Dziewczyna wspomina, że szczególnie cieszą się z tego starsze panie, gdyż tęsknią za żywym językiem ojczystym. Dla Lidiany wiara przede wszystkim oznacza codzienną modlitwę i bliską więź z Bogiem, która pozytywnie wpływa na relacje z bliźnimi. – Chrześcijanin jest serdeczny i pomocny wobec innych, ale nie dlatego, że ma z tego korzyści. On to robi to z miłości – mówi młoda mieszkanka Brazylii.

 

Wzmocnić wiarę, by się nią dzielić

Sebastian Ziomek na Kongres przyjechał z Aten. Jego rodzice pochodzą z Podkarpacia  poznali się na wakacjach w Grecji i tam założyli rodzinę. Chłopak co roku latem odwiedza bliskich w Polsce. Jednak w Warszawie jest pierwszy raz. Stwierdza, że wygląda dużo ładniej niż na zdjęciach. Podobają mu się też zabytkowe świątynie w stolicy. Przyznaje, że młodzi Grecy rzadziej chodzą do kościoła niż polska młodzież, ale są tolerancyjni wobec wierzących rówieśników, a nawet zadają im pytania dotyczące życia duchowego. – Wierzą, że jest Stwórca, ale nie wiedzą, jak mogą wejść z Nim w relację, nie tylko indywidualnie, ale też jako wspólnota. Kongres pomoże mi wzmocnić wiarę, którą będę mógł dzielić się z moim znajomym z Grecji – mówi Sebastian. W sierpniu wybiera się jeszcze z młodzieżą na pielgrzymkę do Częstochowy.

Sebastian na Kongresie Młodzieży Polonijnej obchodził swoje 18 urodziny. W jego intencji została odprawiona msza, a potem na obiedzie uczestnicy spotkania odśpiewali mu głośne “Sto lat” oraz składali życzenia. – To bardzo miłe. Wszyscy czujemy się Polakami. Tworzymy jedną wspólnotę, mimo że mieszkamy daleko od siebie – mówił Sebastian Ziomek.

W trakcie Kongresu młodzi, oprócz zajęć na terenie Bielan, gdzie była ich baza, zwiedzali również Warszawę. Odwiedzili m.in. siedzibę Episkopatu Polski i Pałac Prezydencki. Wzięli również w obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Mieszkają u polskich rodzin. Kongres potrwa do 5 sierpnia.

 

Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Stroje pierwszokomunijne z Polski już na Syberii

Do syberyjskich parafii trafiła pierwsza część strojów pierwszokomunijnych, których zbiórkę prowadzi Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie. Alby i komże z Polski posłużą dzieciom w Ułan-Ude i położonym przy granicy z Chinami Błagowieszczeńsku.

Polub nas na Facebooku!

– Polacy bardzo chętnie odpowiadają na zaproszenie, żeby podzielić się strojami pierwszkomunijnymi z dziećmi na Wschodzie. Niedawno odwiedziła nas mama, która mówiła, że zbiórka alb i komż, to dobra okazja do ponownego spotkania rodziców, którzy przed Pierwszą Komunią działali razem, a potem ich drogi się rozeszły. Teraz łączy ich ten wspólny projekt. Był też u nas tato, z dwójką dzieci, które osobiście przywiozły swoje stroje. Były nieco smutne, że je oddają, ale bardziej cieszyły się, że ktoś inny z nich skorzysta – opowiada w rozmowie z KAI ks. Leszek Kryża TChr, dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy KEP. Jak wyjaśnia, stroje są na bieżąco przekazywane na Wschód, głównie za pośrednictwem misjonarzy ze Wschodu, którzy w wakacje odwiedzają Polskę. Pierwszą partię, zawierającą ok. 30 sztuk strojów, zabrały ze sobą polskie siostry, pracujące na Syberii: w Ułan-Ude i położonym przy granicy z Chinami Błagowieszczeńsku.

Ks. Kryża przypomina, że zbiórka trwa nadal, a alby i komże można przekazywać osobiście lub pocztą do mieszczącego się w KEP biura Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie. Dodaje, że za sprawą projektu w ostatnich tygodniach siedzibę Konferencji Episkopatu Polski odwiedziło wielu gości, przywożąc stroje, także spoza Warszawy.

Wszystkie alby i komże, które przekażą młodzi Polacy i ich rodziny, trafią do dzieci w parafiach krajów byłego ZSRR, które nie mają możliwości zakupu nowych strojów. Do stroju można też dołączyć list lub pocztówkę z Polski.

O akcji zbierania strojów pisaliśmy tutaj>>

KAI/ad