video-jav.net

Oczekuj Boga, ale nie zapomnij, że On cały czas jest przy Tobie

Kluczem do przeżywania Adwentu jest znalezienie właściwej harmonii między oczekiwaniem na Jego przyjście a odkrywaniem Jego obecności. Czekam, bo oczekiwanie mówi o pewnym braku, o tym, że ciągle zbyt mało jest Boga w moim życiu, że chcę Go bardziej i bardziej Go potrzebuję.

Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

fragment książki “Przyjdź, Panie Jezu!”


Oczekiwanie jest potrzebne dla naszego nawrócenia, wrastania, tęsknoty, która wzmaga miłość. Jednakże możemy ciągle czekać i nie zauważać tego wszystkiego, co Bóg czyni dla nas w naszym życiu już dzisiaj. Możemy nie zauważać, że On jest z nami, że przychodzi do nas w sakramentach, że moje życie jest ciągle w Jego rękach i ani na moment z nich nie wypadło. Czekam, bo oczekiwanie mówi o pewnym braku, o tym, że ciągle zbyt mało jest Boga w moim życiu, że chcę Go bardziej i bardziej Go potrzebuję. Coraz mniej mnie, a coraz więcej Ciebie, Boże. Po to jest Adwent.

Równocześnie jest to czas wypełnienia mnie Bogiem, który stał się człowiekiem dla mojego zbawienia i który przyjdzie na końcu czasów, aby dopełnić całą historię zbawienia, i które dokonuje się przez codzienne odkrywanie Jego obecności, a szczególnie przez karmienie się przychodzącym Bogiem w Eucharystii. To właśnie tutaj najpełniej wyraża się ta prawda, że Bóg jest obecny (mamy na ołtarzu Jego realną obecność) i równocześnie przychodzi (zaraz po konsekracji w jednej z aklamacji śpiewamy: „oczekujemy Twego przyjścia w chwale”), że jest Bogiem najbardziej obecnym (Jego realna obecność pod postaciami chleba i wina) i najgłębiej ukrytym (tylko oczami wiary mogę odkryć Jego obecność pod osłoną chleba i wina). Tylko ten, kto już dzisiaj ma piękną relację z Panem, będzie z radością oczekiwał na Jego powtórne przyjście.

Jak zauważył niemiecki teolog Karl Rahner, w eschatologii mamy do czynienia z projektowaniem w przyszłość tego, co jest doświadczeniem teraźniejszości, bo o rzeczywistości ostatecznej wiemy tylko tyle, ile zostało nam objawione w Piśmie Świętym, oraz to, co z niej jest obecne w teraźniejszości. Eschatologia tak naprawdę nie mówi ani o „potem”, ani „o tamtym świecie”, ale o życiu na ziemi, w które wkracza Bóg, a wraz z Nim wieczność.

Dzieje się tak dlatego, że eschatologia nie mówi o niczym więcej jak tylko o Bogu, który tak umiłował całe stworzenie, że pragnie je na nowo przygarnąć do siebie, odnowić i dokonać nowego stworzenia, w którym nie przekreśli całej wcześniejszej historii, ale przez wejście w nią, wprowadzi całą historię człowieka i świata do wieczności – czyniąc nowe niebo i nową ziemię. Ostatecznie bowiem – jak mówi Hans Urs von Balthasar – niebo jest tam, gdzie jest Bóg. To On jest niebem.

Ks. Krzysztof Porosło

Ks. Krzysztof Porosło

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >

Skąd się wzięły roraty?

Od kilkuset lat w Polsce w kościołach i kaplicach odprawiane są roraty - poranne, uroczyste msze ku czci Najświętszej Maryi Pannie. Niewiele wiadomo o tym, jak zrodziła się ta tradycja.

Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

fragm. książki “Przyjdź, Panie Jezu!”


Nie jest łatwo odpowiedzieć na pytanie, jakie były początki rorat, ponieważ niewiele o nich wiemy. Powstały na ten temat bardzo różne hipotezy. Jedna z nich mówi, że roraty zostały zapoczątkowane w XIII wieku przez cystersów ze Śląska. Być może podpatrzyli oni gdzieś taką formę mszy, a może została ona przez nich stworzona z racji czci żywionej do Matki Najświętszej? W każdym razie msza o Najświętszej Maryi Pannie, którą wprowadzili w okresie Adwentu, w XIV wieku była już odprawiana w całej Polsce, a na XVI wiek przypada kulminacja jej rozwoju.

Sama nazwa „roraty” pochodzi od pierwszych słów introitu Rorate caeli – jak śpiewamy w pieśni tradycyjnej: „Spuśćcie nam rosę na ziemskie niwy”. Był taki moment w historii, kiedy celebrowano tę mszę codziennie, a działo się tak w katedrze na Wawelu. Dopiero w XX wieku za sprawą kard. Stefana Wyszyńskiego zwyczaj ten został ujednolicony dla całej Polski i celebrowanie tej mszy ograniczono  do Adwentu.

Warto tu również wspomnieć o formularzu mszy ku czci Najświętszej Maryi Panny w Adwencie. Jeśli  popatrzymy na ten formularz, to zobaczymy bardzo duże podobieństwo do formularza na uroczystość Zwiastowania. Dlaczego? Może dlatego, że uroczystość Zwiastowania była obchodzona w Adwencie, 18 grudnia. To był jeden z dni Suchego Tygodnia adwentowego, który był pierwotnym przygotowaniem do Bożego Narodzenia. Z czasem formularz mszy o Zwiastowaniu  był używany każdego dnia od 18 grudnia do Bożego Narodzenia. I stąd mogła się wytworzyć taka praktyka, żeby codziennie w tych dniach odprawiać mszę o Najświętszej Maryi Pannie, która została rozciągnięta, chociażby w Polsce, na cały okres Adwentu.

Ks. Krzysztof Porosło

Ks. Krzysztof Porosło

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >