Nasze projekty
Ks. Andrzej Persidok

Czym jest „katolickość” Kościoła?

Słowo „katolicki” w języku potocznym służy po prostu do odróżniania chrześcijan uznających zwierzchnictwo papieża od tych, którzy go nie uznają. Choć jest to najszerzej rozpowszechnione rozumienie tego słowa, nie jest ono bynajmniej pierwotne ani najistotniejsze.

Reklama

Dwa wymiary powszechności

Nim trafiło do języka kościelnego, słowo katholikos miało swoje miejsce w filozofii i w klasycznej grece, gdzie oznaczało pojęcie ogólne, powszechnik. Grecki przysłówek kath’olou, od którego się wywodzi, oznacza natomiast „razem”, „jako jedno”. Kiedy zatem pojęcia te zaadaptowano do teologii, chciano podkreślić, że Kościół, nawet wtedy, gdy był „małą trzódką”, niewiele różniącą się od innych grup religijnych późnej starożytności, był już w swej istocie ukierunkowany na zjednoczenie w sobie całego stworzenia. Zarazem wskazywano na szczególny rodzaj tego zjednoczenia: nie na wzór sumy obcych sobie cząstek, ale na wzór części żywego organizmu, który, choć złożony, jest czymś pojedynczym. Warto pamiętać o tym, kiedy w pacierzu czy w czasie Mszy świętej wyznajemy wiarę w „święty Kościół powszechny”. W słowach tych chodzi właśnie o taki szczególny rodzaj powszechności, który nazywamy „katolickością”.

Kościół, nawet wtedy, gdy był „małą trzódką”, niewiele różniącą się od innych grup religijnych późnej starożytności, był już w swej istocie ukierunkowany na zjednoczenie w sobie całego stworzenia.

Katechizm mówi w tym kontekście o dwóch wymiarach powszechności. Po pierwsze, „Kościół jest powszechny, ponieważ jest w nim obecny Chrystus (…). Istnieje w nim pełnia Ciała Chrystusa zjednoczona z Głową, w wyniku czego Kościół otrzymuje od Niego pełnię środków zbawienia”. W tym pierwszym znaczeniu „Kościół był już powszechny w dniu Pięćdziesiątnicy i taki będzie aż do dnia Paruzji” (KKK 830). Po drugie, „Kościół jest powszechny, ponieważ został posłany przez Chrystusa do całego rodzaju ludzkiego” (KKK 831).

Reklama
Reklama

Zjednoczenie wszystkich?

Czy jednak takie patrzenie na Kościół — jako depozytariusza pełni, a zarazem zaczątek zjednoczenia wszystkich — jest jeszcze dzisiaj do utrzymania? Przecież realne znaczenie Kościoła w życiu ludzi z dnia na dzień maleje. Wskazuje na to choćby ciągły spadek praktyk religijnych w krajach niegdyś uznawanych za katolickie czy też rozdźwięk między nauczaniem Kościoła a stylem życia ludzi ochrzczonych (nazywany nieraz „milczącą apostazją”).

Zdaniem czeskiego filozofa religii i laureata Nagrody Templetona, ks.Tomáša Halíka, chrześcijaństwo ściśle związane z instytucją i doktryną jest tonącym statkiem, którego nie da się już uratować. To, co należy ratować, to skarby, które ten statek wiezie – wartości, które chrześcijaństwo wniosło w nasz świat. Halík widzi chrześcijaństwo przyszłości nie jako łódź Kościoła, ale raczej jako wielobarwną ławicę łódek, których wspólną cechą będą nie przekonania doktrynalne, a inspirowane Ewangelią ideały etyczne (HALÍK, T., Co nie jest chwiejne, jest nietrwałe, Kraków 2004, s.147.).

W jedności wokół Chrystusa

Czy nie jest to bardziej realistyczna wizja powszechności Kościoła? Być może. Nie oddaje ona jednak w pełni tego, co rozumiemy przez jego „katolickość”. W misji Kościoła nie chodzi bowiem jedynie o jakiś twórczy wkład w budowanie lepszego świata, zgodnie z aktualnymi dążeniami ludzkości, ale o bycie zaczątkiem zjednoczenia wszystkich ludzi wokół Chrystusa. Nawet jeśli „czas, gdy wejdzie do Kościoła pełnia pogan” (Rz 11,25) wydaje się nam czymś tak odległym, że aż nierealnym, to kierunek dążenia ma być właśnie taki. Kościół chce dać tym wszystkim, tak bardzo różnym ludziom, prawdziwą jedność — nie jakąś umowną, wyobrażoną, ale konkretną, wcieloną także w cały porządek doktrynalny, sakramentalny i etyczny.

Reklama
Reklama

Kościół chce dać tym wszystkim, tak bardzo różnym ludziom, prawdziwą jedność — nie jakąś umowną, wyobrażoną, ale konkretną, wcieloną także w cały porządek doktrynalny, sakramentalny i etyczny.

Chrystus, wokół którego ta jedność się organizuje, działa jak magnes o nieograniczonym polu przyciągania, wokół którego chaotycznie rozrzucone opiłki metalu zaczynają układać się w określoną strukturę. Św. Paweł pisał o tym już w czasach, gdy Kościół dopiero nabierał kształtów:

„Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich” (Ef 4, 4-6).

Reklama
Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite