Czujesz niepokój, lęk, smutek, rozpacz? Zadbaj o ducha

Nie pozwólmy, aby przetrwanie epidemii w zdrowiu fizycznym, zakończyło się obudzeniem się w nowym świecie… z całym szeregiem chorób duszy.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czujesz niepokój, lęk, smutek, rozpacz? Zadbaj o ducha
Nie pozwólmy, aby przetrwanie epidemii w zdrowiu fizycznym, zakończyło się obudzeniem się w nowym świecie… z całym szeregiem chorób duszy.

Test sprawnościowy

W czasie epidemii nie możemy przespać zadbania o higienę ducha – zagrażające mu wirusy także zaczęły się niepokojąco rozwijać. Higiena ducha wymaga w pierwszej kolejności zadbania o świadomość naszej duchowej kondycji. Teraz, gdy „wyjście do kościoła” nie załatwia poczucia „bycia w porządku” względem Pana Boga, każdy powinien zmierzyć się z tym, jak właściwie wygląda jego modlitwa – która jest tak naprawdę nieodłącznym elementem życia chrześcijanina.

Trzeba znaleźć miejsce, czas i sposób na modlitwę – stworzyć przestrzeń, w której On będzie mówił, a my staniemy się aktywnymi słuchaczami. Stałe miejsce modlitwy stwarza poczucie bezpieczeństwa. Choćby myśli były rozbiegane, a w ciągu dnia nic nie układało się według ustalonego porządku – uklęknięcie tam ma sprawić, że czujesz się jak u siebie. Podobnie z czasem. Zaplanowanie konkretnej, niezmiennej pory modlitwy i czasu na nią przeznaczonego jest konieczne, aby ta modlitwa prowadziła do pokoju serca. Wylanie tego pokoju odbywa się przez wierność, regularność. Gdy Pan Bóg może na Ciebie liczyć, Ty też możesz na siebie. Te stałe punkty są ważne w treningu, w diecie, w higienie… i w życiu duchowym również, o ile mamy nadzieję na jakiekolwiek postępy.

Teraz, gdy „wyjście do kościoła” nie załatwia poczucia „bycia w porządku” względem Pana Boga, każdy powinien zmierzyć się z tym, jak właściwie wygląda jego modlitwa

Pozostaje jeszcze kwestia sposobu. Przyglądając się swojej modlitwie trzeba stwierdzić, czy samych siebie poznajemy – czy ten człowiek, który się modli, to ja? Z moim temperamentem, z tym, czym żyję na co dzień, z moimi smutkami i słabościami? Bo jeśli patrząc z boku nie poznaję tego człowieka, który się modli, coś jest do zmiany. Może ta modlitwa została gdzieś z tyłu, utknęła w punkcie mojego życia odległym o kilka lat wstecz? Może to, w jaki sposób się modlę, zupełnie już nie jest… moje? Trzeba spojrzeć z dystansu i zastanowić się, czy rzeczywiście przed Bogiem stajemy z tym wszystkim, co się w nas dzieje w ciągu dnia. Dlatego zawsze w modlitwie musi znaleźć się przestrzeń ciszy, która pozwala stwierdzić, kim ja tu jestem… to właśnie w tej ciszy On najmocniej przemawia. Trzeba dopuścić Go do głosu. Dzięki temu każdego dnia na modlitwie dowiadujemy się o sobie czegoś nowego, a to pozwala później na nawiązanie jakiejkolwiek współpracy z Bożą łaską.

 

Właściwa dieta

Gdy już wiem, w jakiej jestem kondycji duchowej, konieczne jest podjęcie środków, które pozwolą na jej utrzymanie lub poprawę. To najczęściej jakimi warunkowane jest treściami, którymi na co dzień się karmimy. Jeśli jest w kimś dużo niepokoju i strachu, konieczne jest, aby poszukał tego, co da mu choć trochę pokoju serca i wytchnienia. Logiczne, prawda? Niestety, codzienność wcale nie wychodzi tym poszukiwaniom naprzeciw.

Dla niektórych codziennością stał się niepokój, lęk, smutek, może i rozpacz. Musimy szukać w pierwszej kolejności tego, co tych uczuć nie będzie potęgować. Przede wszystkim przez zastosowanie odpowiedniej „diety informacyjnej”

Wybuch epidemii zaskoczył wszystkich i każdy – w mniejszym lub większym stopniu – znalazł się w sytuacji nieprzygotowany. Dla niektórych codziennością stał się niepokój, lęk, smutek, może i rozpacz. Musimy szukać w pierwszej kolejności tego, co tych uczuć nie będzie potęgować. Nie chodzi o ubranie twarzy w sztuczny uśmiech i udawanie, że nic się nie dzieje. Trzeba wpłynąć na stan swojego ducha tak, jak to możliwe. Przede wszystkim przez zastosowanie odpowiedniej „diety informacyjnej”.

Swoistym bożkiem tych dni jest wiedza o epidemii. Odświeżane co 15 minut strony ze statystykami, żeby sprawdzić, czy może ktoś na drugim końcu Polski właśnie się zaraził. Czytanie wypowiedzi specjalistów, którzy mówią, że to niegroźne, i innych specjalistów, którzy prognozują koniec świata. Śledzenie wiadomości w telewizji przez cały dzień, żeby przypadkiem nie stracić ani jednej. Jaki jest efekt? Karmimy się na okrągło tymi samymi informacjami. Powtórzona dwadzieścia razy zła wiadomość wcale nie sprawi, że będziemy wiedzieć więcej lub lepiej, ale gwarantuje dużo większy wzrost stresu, niepokoju i lęku. Ograniczenie dostępu do tych wiadomości do np. jednego momentu dnia, a w pozostałe dostarczenie innych – przede wszystkim modlitwy, rozważania Słowa Bożego, lektury – zaowocuje złagodzeniem objawów paniki, która obecnie nie pomoże  zupełnie w niczym.

 

Jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się ze stanem ducha ludzi w naszym otoczeniu. Szczególnie teraz, gdy mamy wiele niepowtarzalnych okazji do budowania relacji rodzinnych i z przyjaciółmi, musimy zadać sobie pytanie, czy w te relacje wnosimy pokój

Wspólny trening

Higiena ma nas chronić przed rozprzestrzenianiem się wirusa, ale żeby działała, muszą się do niej stosować wszyscy – jedna osoba może być zagrożeniem dla całego otoczenia. Tak samo jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się ze stanem ducha ludzi w naszym otoczeniu. Szczególnie teraz, gdy mamy wiele niepowtarzalnych okazji do budowania relacji rodzinnych (siedząc w domu) i z przyjaciółmi (za pośrednictwem przeróżnych komunikatorów), musimy zadać sobie pytanie, czy w te relacje wnosimy pokój, czy wręcz przeciwnie. Wystarczy – jak zwykle – poczytać komentarze w sieci, żeby stworzyć długą listę sposobów wprowadzania niepokoju i rozłamów. Narzekanie, nakręcanie się, powielanie niesprawdzonych informacji, obrażanie innych – to tylko wierzchołek góry lodowej. I wiele, wiele osądów – na co wolno dać pieniądze, a na co nie. Kto bardziej teraz zasługuje na docenienie, a kto mniej. Komu wolno prosić o pomoc, a kto powinien radzić sobie sam. Słowa, które sieją pogardę i niepokój, w żaden sposób nie pomagają w przeżyciu epidemii z zachowaniem zdrowia duchowego. Do nich proponuję zastosować nie tyle dietę informacyjną, co konsekwentny post ścisły.

Każdy z nas zda sprawę ze słów, które pisze i wypowiada – każdy z nas jest też odpowiedzialny za treści, które dostarcza swojej duszy. W obliczu zagrożenia dotyczącego nas wszystkich weźmy sobie mocno do serca te Jezusowe słowa: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”. Nie pozwólmy, aby przetrwanie epidemii w zdrowiu fizycznym zakończyło się obudzeniem się w nowym świecie… z całym szeregiem chorób duszy.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju, od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży. Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych. Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10, pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Jak pobłogosławić pokarmy na Wielkanoc?

W tym roku nie jest możliwa tradycyjna forma błogosławieństwa pokarmów w Wielką Sobotę, dlatego zaleca się, aby błogosławienie pokarmów miało miejsce w domach. Piszemy jak to zrobić.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jak pobłogosławić pokarmy na Wielkanoc?
W tym roku nie jest możliwa tradycyjna forma błogosławieństwa pokarmów w Wielką Sobotę, dlatego zaleca się, aby błogosławienie pokarmów miało miejsce w domach. Piszemy jak to zrobić.

W niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, na początku śniadania wielkanocnego ojciec, matka lub inny członek rodziny może pobłogosławić pokarmy. 

Błogosławieństwo warto rozpocząć znakiem krzyża, zapalić świecę (np. paschalik) wypowiadając wielkanocne pozdrowienie: Chrystus zmartwychwstał Alleluja, na co zebrani przy stole odpowiadają Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja! Następnie można odczytać tekst Pisma świętego:

 

Ewangelia wg św. Mateusza 6, 31 ab.32b-33

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie troszczcie się zbytnio i nie mówicie: co będziemy jeść? co będziemy pić? Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane».

 

Na koniec odmawiamy modlitwę Ojcze Nasz.

 

Chętni mogą skorzystać z szerszej formuły obrzędu błogosławienia pokarmów >>> Formuła obrzędu błogosławienia pokarmów.

Można także pobłogosławić stół wielkanocny >>> Obrzęd błogosławieństwa stołu w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap