Nasze projekty

Czekając na Mesjasza

Ilekroć gromadzimy się na celebracji liturgii, tylekroć – przez ryt i teksty modlitw – mówi nam ona, że oczekujemy na przyjście Chrystusa. Pierwsze słowa kapłana w czasie Mszy św. to radosny okrzyk „Pan z wami”, wyrażający prawdę o tym, że Chrystus jest obecny wśród nas. Gdy kapłan wypowie słowa ustanowienia Eucharystii, czcimy realną obecność Chrystusa w Jego Ciele i Krwi, wołamy: „Ile razy ten chleb spożywamy i pijemy z tego kielicha, głosimy śmierć Twoją, Panie, oczekując Twego przyjścia w chwale”. Jak zrozumieć to rozdwojenie, „już” i „jeszcze nie”?

Reklama

Greckie słowo parousia, którego tradycyjnie używamy na wyrażenie chwalebnego przyjścia Chrystusa na końcu wieków – wraz z towarzyszącymi mu wydarzeniami: końcem świata, sądem i ostatecznym odnowieniem całego stworzenia – oznacza „obecność, przybycie, oczekiwanie”. Najczęściej posługiwano się nim do wyrażenia radości z powodu przybycia władcy, króla. Używa go sam Jezus, gdy mówi: Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a jaśnieje aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem (parousia) Syna Człowieczego (Mt 24,27). Ten sam termin św. Pawła stosuje w innym znaczeniu, gdy mówi o swojej cielesnej, fizycznej obecności: A zatem, umiłowani moi, skoro za­wsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem nie tylko w mojej obecności (parousia), lecz jeszcze bardziej teraz, gdy mnie nie ma (Flp 2,12).

 

Widzimy, że słowo parousia jest niejednoznaczne, nosi w sobie pewne napięcie. Z jednej strony mówi o oczekiwaniu na nadejście, o nadchodzeniu króla, z drugiej – wyraża cielesną, zwyczajną obecność w danym miejscu. To napięcie między oczekiwaniem i obecnością zarazem jest charakterystyczne dla liturgii.

Reklama
Reklama

 

Czekając na Mesjasza

Mesjasz już jest z nami

Reklama
Reklama

 

Spójrzmy na dwa elementy celebracji Eucharystii: orientację i Modlitwę Pańską. Tradycyjne ukierunkowanie ołtarza, a tym samym całego zgromadzenia, w kierunku wschodnim [1] wyraża eschatologiczne oczekiwanie na nadejście „Przychodzącego ze Wschodu Słońca sprawiedliwości” (por. Łk 1,78), Jezusa Chrystusa. Wraz z kapłanem i wiernymi całe stworzenie zwraca się na wschód, wołając Marana tha! – „Przyjdź Panie!”. Jednak gdy ów aramejski zwrot odczytamy Marana tha, wtedy musimy go przetłumaczyć jako okrzyk radości: „Pan jest przychodzący, jest obecny!”.

 

Reklama

Podobnie jest z jedną z siedmiu próśb Modlitwy Pańskiej, w której oczekujemy przyjścia królestwa Bożego. Często nie uświadamiamy sobie, o co naprawdę prosimy, i jakie to pociąga konsekwencje. Bo czy mogę świadomie prosić o przyjście Królestwa, gdy nie jestem w stanie łaski uświęcającej, albo nie jestem pogodzony z bliźnim? I czy naprawdę w głębi serca chcę tego radykalnego i ostatecznego wkroczenia Boga w moją historię? Katechizm Kościoła Katolickiego, tłumacząc tę prośbę, podkreśla: „Od Ostatniej Wieczerzy Królestwo Boże przychodzi w Eucharystii: jest pośród nas. Królestwo przyjdzie w chwale, gdy Chrystus przekaże je swemu Ojcu” (2816).

 

Choć w liturgii jest wiele elementów wyrażających oczekiwanie, nadzieję i tęsknotę za powtórnym, chwalebnym przyjściem Pana, to jednak koncentruje się ona na Jego aktualnym przychodzeniu, „tu i teraz”. Ten, który przychodzi w Eucharystii, jest Tym samym, który przyjdzie, aby zwieńczyć dzieje świata. Spróbujmy uchwycić to liturgiczne napięcie.

Czekając na Mesjasza
„Wniebowstąpienie Pańskie” – Benvenuto Tisi

Nasze wniebowstępowanie

 

Liturgia, szczególnie eucharystyczna, jest oczekiwaniem powtórnego przyjścia Chrystusa, a równocześnie przyjmowaniem Jego obecności. Dzieje się tak dlatego, że celebrujemy w niej nieprzerwanie trwające Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie Jezusa. Chrystus, wstępując czterdzieści dni po swoim Zmartwychwstaniu do Ojca, rozpoczyna powrót całego stworzonego świata do Boga. Tylko w Chrystusie jest możliwy nasz powrót do Boga, Źródła naszego życia. Jezus stał się Synem ludzkim, abyśmy my mogli stać się synami Bożymi – zapewniają nas Pismo Święte i Ojcowie Kościoła. Ta tajemnica spełnia się w nas przez liturgię, której najgłębszym sensem jest przyjmowanie Bożego życia.

 

Choć historycznie Wniebowstąpienie jest „momentem”, to jednak przenika ono całą historię i trwa nieprzerwanie. Zakończy się dopiero wtedy, kiedy wszystkie członki Ciała Chrystusa zostaną przyciągnięte do Ojca. I w tym sensie liturgia jest oczekiwaniem na Chrystusa, który w tajemnicy swojego Wniebowstąpienia jest ciągle przychodzącym, aby zjednoczyć się z nami i zanieść nas do Ojca. Równocześnie, celebrując liturgię, „już” jesteśmy uczestnikami liturgii niebieskiej. Bóg, mocą swojego Ducha, odpowiada na złożoną ofiarę swojego Syna, przemienia chleba i wino, czyniąc je Ciałem i Krwią Chrystusa.

Ojcowie Kościoła mówili o zjednoczeniu z Bogiem, o staniu się Ciałem Chrystusa. Św. Augustyn, rozważając przyjmowanie Komunii Świętej, wzywał wiernych: „Bądźcie więc tym, na co patrzycie, i przyjmijcie to, czym jesteście”. Św. Cyryl Aleksandryjski pisał: „Jednorodzony Syn Boży znalazł cudowny sposób stopienia nas w jedno ze Sobą i pomiędzy nami wzajemnie, mimo że każdy z nas pozostaje odrębną osobą. Przez jedno Ciało, własne swoje Ciało, uświęca On wiernych w komunii mistycznej, czyniąc ich Ciałem, stanowiącym jedno z Nim i pomiędzy sobą”.

 

Czekając na Mesjasza

Eucharystia jest „momentem”, w którym każdy ochrzczony żyje w Bogu. A przecież tym właśnie jest niebo. Ono nie jest odległe, nie jest kwestią przyszłości. Jak pisze R. Taft, amerykański teolog, „koniec czasów nie jest przyszłością, ale jest teraz. I owo teraz działa w każdym wieku (…) w słowie i sakramencie dynamicznej, prawdziwej obecności Boga z nami” [2]. W tradycji chrześcijańskiego Wschodu mówi się o „eucharystycznej Paruzji”, bo liturgia uczy, jak przeżywać oczekiwanie na Paruzję Chrystusa, równocześnie jednocząc się z Nim jako już obecnym wśród nas.

W liturgii celebrujemy powrót Chrystusa, a w Nim nas wszystkich do Ojca, aż do chwili, gdy Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (por. 1 Kor 15,28). Benedykt XVI napisał, że modlitwa eucharystyczna „jest radosną proklamacją, że Pan jest, i jednocześnie wołaniem do Niego, aby przyszedł, ponieważ jako Obecny pozostaje jednak wciąż jeszcze Tym, który ma nadejść” [3]. Nie ma tu sprzeczności, lecz paradoksalna równowaga między „już” i „jeszcze nie”. Dzięki liturgii możemy odkryć najgłębszą prawdę naszego życia i znaczenie eschatologicznego oczekiwania na powtórne przyjście Mesjasza.

 

Ksiądz Krzysztof Porosło, interesuje się teologią liturgii i jej popularyzacją; jest pomysłodawcą i współorganizatorem rekolekcji liturgicznych Misterium Fascinans; ostatnio wydał: „W głębi… Formacja i posługa animatora liturgicznego”, Kraków 2011.

 


1. Dzisiaj, głównie za sprawą Benedykta XVI, coraz częściej wraca się do tematu orientacji ołtarza i kierunku celebracji liturgii. Według Papieża alternatywą dla orientacji jest umieszczenie krucyfiksu na środku ołtarza.

2. R.F. Taft, Toward a Theology of the Christian Feast, [w:] Beyond East and West. Problems in Liturgical Understanding, Rome 1997, s. 24.

3. J. Ratzinger, Śmierć i życie wieczne, tłum. M. Węcławski, Warszawa 1986, s. 21.

 

Tekst opublikowany w „BIBLIA Krok po Kroku” nr 35/ 2012

Więcej o „BIBLII Krok po Kroku” na stronie: http://www.list.media.pl

 

Czekając na Mesjasza

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę