Nasze projekty
Elly Fairytale/Pexels

Wdzięczność w codzienności

Uczucia to taki termometr tego, na ile żyjemy. Wszyscy doświadczyliśmy zmierzenia się z lękiem o życie, zdrowie i byt. Może ta wrażliwość wyczuliła nas na emocje i potrzeby innych?

Reklama

Myślę, że nie jestem jedyną kobietą, którą pociesza viralowa grafika o brudnych podłogach. Brzmi ona w całości „Dobre mamy mają klejące się podłogi, brudne piekarniki, tonę prania i szczęśliwe dzieci”.  Jej odmian mających nieść pokrzepienie matkom (rodzicom!) już trochę jest. W podobnym tonie znajdziemy jeszcze taki słodko-gorzki rodzicielski motywator, wysławiający pełen zlew po kolacji czy rozparowane dziecięce skarpetki na suszarce. I może niektórym już się te hasła przejadły, to trzeba im oddać, że w swój banalny sposób mogą uchwycić istotę rzeczy, która stymuluje wzrost naszego człowieczeństwa – istotę wdzięczności.

Stare i nowe

Przełom starego i nowego roku to zawsze dobra okazja do podsumowań. Nie tylko tych społecznych, politycznych czy skupiających się na ostatnich pożegnaniach, ale przede wszystkim do tych z własnego podwórka. Nasza natura lubi takie podsumowania zapewne też dlatego, że to moment dostrzeżenia efektów własnej pracy, zaniedbań czy nierzadko – błędów. Pewne jest, że mijający rok, zwłaszcza od marca, nikogo nie rozpieszczał. Wiele osób bardzo dotkliwie odczuło wielopoziomowe skutki zarówno pandemii, jak i związanej z nią reorganizacji życia rodzinnego. Część z nas musiała przejść na tryb pracy zdalnej, który w pierwszych tygodniach mógł być miłą odmianą. Część tę pracę straciła. Dzieci i młodzież doświadczyły edukacji zdalnej i pozbawienia kontaktów z rówieśnikami i możliwości realizowania swobodnie swoich pasji. Część z nich przymusowo zostawała w domu, który być może do tej pory azylem bezpieczeństwa nigdy nie był. Ludzkie dramaty związane z lękiem o zdrowie, stratą bliskich, mieszały się z zasadnym niepokojem o byt i stały się także papierkiem lakmusowym na nasze rodzinne relacje pod jednym dachem. Słowem – rok 2020 dla nikogo nie był łatwy. Pomimo zróżnicowanych trudności, które każdy z nas mógłby jednym tchem wyliczyć, jestem przekonana, że coś ważnego udało nam się osobiście, rodzinnie czy jako grupie społecznej odkryć.

Kiedy światło pada na inną stronę niż zwykle

Trudności życiowe mają to do siebie, że budzą nas z letargu. Mam takie osobiste doświadczenie, że wypadek czy jakiś poważny kryzys mogą stać się dla nas naprawdę dobrym zwrotem akcji w życiu. I jasne jest, że to boli. Nie zmienia to jednak faktu, że w obliczu czegoś po prostu niekomfortowego czy wręcz dramatycznego, światło zaczyna padać trochę na inną niż zwykle stronę. Zmienia się nasz punkt widzenia, bo zmienił się punkt siedzenia. I wyostrzają się zmysły.

Reklama
Reklama

Czy nie doświadczyliśmy tego, jak rodzina jest ważna? Jedni może z ogromną ulgą i poczuciem spełnienia, inni z bólem w sercu, żalem i listą spraw do uporządkowania. Ale jestem pewna, że w każdym z nas zrodziła się taka myśl, że dom, bliscy to największe szczęście i wartość ponad wszystko. Może dla kogoś stała się ona motywatorem do zmian, impulsem do przewartościowania dotychczasowego życia. A może ktoś po raz pierwszy od dłuższego czasu odkrył, jak wspaniałą ma żonę czy męża, jak bardzo kocha swoje pełne energii i trudnych emocji dzieci i mimo wszystko cieszy się perspektywą czasu razem. Może wreszcie ktoś zadzwonił do kogoś i zapytał o zdrowie. To takie ludzkie, że ten przebłysk głębszej świadomości pojawia się wtedy, kiedy dzieje się coś trudnego. Jeśli to budzi nas z letargu, to dobrze. Jeśli to rodzi w nas wdzięczność, za to jak staramy się żyć – to wspaniale.

 

Reklama
Reklama

Uczucia to termometr tego, na ile żyjemy

Emocje, dużo emocji, aż za dużo emocji. W obrazach czy opisach działających nie zawsze kojąco na wyobraźnię. Od grafiki przedstawiającej szczep wirusa, po zdjęcia setek trumien obok siebie. Obrazy bazujące na lęku, niepokoju, strachu i przerażeniu. Większość oglądała, śledziła każde informacje, byle poznać „wroga”. Bo taki trochę oswojony najzwyczajniej w świecie mniej przeraża. To, co mogło być cenne w tym doświadczeniu, to odkrycie swoich uczuć i emocji. Oczywiście, często nieprzyjemnych, ale jak potrzebnych. Przez doświadczenie niepokoju o zdrowie, ktoś mógł odkryć, że je ma. Ktoś inny, że ma go więcej niż myślał, a ktoś jeszcze, że dobrze, że ma tyle, ile ma, bo co, jeśli będzie mieć mniej. Uczucia to taki termometr tego, na ile żyjemy. Wiadomo, że zależą od wielu czynników, jak choćby temperament, ale mówią coś ważnego: czujesz, bo żyjesz. Jeśli coś wewnętrznie boli, to możesz odkryć, co boli, jaka potrzeba jest w Tobie nienakarmiona, co zapomniałeś odżywiać. Jeśli o coś jesteśmy zatroskani, to jest to dla nas widocznie ważne, choć może zakopane i przykurzone pod pozorną obojętnością czy zapracowaniem. Wszyscy doświadczyliśmy zmierzenia się z lękiem o życie, zdrowie i byt. Może ta wrażliwość wyczuliła nas na emocje i potrzeby innych?

Zmarnowane okazje

Nagle okazało się, że to, co zawsze było na wyciągnięcie ręki, dostępne już tak łatwo nie jest. Nie wchodząc w dyskusje o słuszności decyzji czy nie, Msze Święte i dostęp do sakramentu pokuty stały się naprawdę rarytasem. Pamiętam jedną z naszych pierwszych rodzinnych Mszy online. Podczas Komunii Świętej trudno było mi powstrzymać łzy żalu i tęsknoty. I niestety, sumienie wyrzucało mi od razu zmarnowane okazje, kiedy do tej pory w tygodniu nie zależało mi aż tak na Eucharystii, by ten czas wyłuskać. Zabolało dość mocno. Ale też pojawiła się myśl, że owszem, bardzo potrzebuję sakramentów, ale mam też coś wyjątkowego w sobie. Co więcej, Ty też to masz. Godność Dziecka Bożego, które ma stały przystęp do Ojca, do Jego serca. Oczywiście, wierzymy, że dzięki wyjątkowym znakom i kanałom łaski jakim są sakramenty, pełniej możemy czerpać z Bożej miłości. Ale może umyka nam to, że w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy cali zanurzeni? Że ta intymna przestrzeń naszej relacji po prostu w nas jest.

Mam poczucie, że wielu z nas wtedy chętniej sięgało po Pismo Święte i mieliśmy kolejną okazję, by na nowo je odkryć. I co ciekawe – mnóstwo księży przeniosło swoje duszpasterskie działania do przestrzeni wirtualnej – rekolekcje, konferencje, codzienne Msze święte z krótką nauką. Osobiście czułam dużą wdzięczność za ich gotowość do takiej służby w świecie online.

Reklama

Każdy dzień jest szansą

Perspektywa kolejnego roku daje symbolicznie nową szansę na zmiany, ale bądźmy szczerzy – każdy dzień jest taką szansą. Gdyby takie podsumowania robić w sercu regularnie, to okazałoby się, że powodów do wdzięczności, takich jak brudna podłoga czy bolące od stania w kolejce nogi jest więcej. Do praktykowania takiej postawy w rodzinie mogą posłużyć dwa ćwiczenia, które w naszym domu stały się pewnymi rytuałami.

Pierwszy to wspólne oglądanie zdjęć w sylwestrowy wieczór z całego mijającego roku. Miesiąc po miesiącu, wydarzenie po wydarzeniu. I choć mąż wpadł na ten pomysł na początku dla naszych dzieci, to widzę jak my, dorośli na tym też korzystamy. Jest okazja do szerokiego uśmiechu i wspomnień pełnych radości, ale i do nieco kwaśnego na widok łóżka szpitalnego czy innego rodzinnego dramatu. Czy przyjemne czy nieprzyjemne, to nasze doświadczenia, które kształtują nas osobiście i naszą przestrzeń.

Drugie ćwiczenie to kartki wdzięczności, zwłaszcza dla małżonków. Na drzwiach sypialni czy nad biurkiem warto powiesić kartki z treścią „Kocham Cię Żono/ Mężu i dziękuję Ci za to, że dziś…” . Staramy się codzienne wpisać tam jedno podziękowanie. Haczyk polega na tym, żeby to podziękowanie było konkretne, a nie ogólne. Ogarnięcie dzieci, przygotowanie dobrego obiadu czy czas popołudniowej kawy to wszak same konkrety!

Wdzięczność to nie tylko uczucie, które rodzi się w odpowiedzi na doświadczone dobro. To także docenienie wszystkich trudności i dostrzeżenie w nich ogromnego potencjału. Uważne i czujne serce sporo z tych okazji może wykorzystać.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę