Nasze projekty

Rodzeństwo – najważniejsze laboratorium społeczne

Nie mamy, jako ludzie, innej takiej relacji. Nasi rodzice odejdą od nas po jakichś 50 może 60 latach. Nasi współmałżonkowie pojawią się w okolicy naszych 30. urodzin. A to nasi bracia i nasze siostry są z nami od początku do końca. Ogrom czasu, który spędzamy z rodzeństwem, unikalny, znany tylko nam „kod rodzinny”, a przede wszystkim wspólne przeżycia, czynią tę więź absolutnie wyjątkową

Reklama

Za długo jestem już wielo-mamą, żeby robiły na mnie wrażenie kąśliwe uwagi otoczenia na widok naszej gromadki. Bez mrugnięcia oka na wszelkie „O Jezu, to wszystko pani?” odpowiadam – „Drugie tyle zostało w domu”, albo „Mam nadzieję, że to dopiero początek”. Jest jednak tekst, który mnie szczerze drażni: „O matko! Jak oni się wszyscy muszą kłócić! Pewnie ma ich pani ciągle dość”. Skąd się bierze stereotyp rodzeństwa prowadzącego zażarte wojny pozycyjne, wykańczającego się wzajemną rywalizacją? Prawdopodobnie z naszych własnych trudnych doświadczeń. Deficyt rodzicielskiej uwagi, faworyzowanie, porównywanie, nieumiejętne rozwiązywanie sporów, to wszystko ma ogromny wpływ na jakość więzi między rodzeństwem. Jednak pomimo wszelkich trudności związanych z wychowywaniem liczniejszej gromady, nigdy nie mieliśmy z mężem wątpliwości, że nie ma – poza wiarą – większego skarbu jaki możemy dać naszym dzieciom jak właśnie rodzeństwo.  

Od momentu pojawienia się ich na świecie nasze siostry i bracia to nasi najwięksi sprzymierzeńcy, wspólnicy i obrońcy. Są niezbędni przy każdej zabawie, wygłupie, a przede wszystkim przy wszystkim, co zakazane. Kto kiedyś wylał z siostrą wszystkie szampony, płyny do kąpieli i pianki do golenia do wanny ten wie, że bez niej zbrodnia nie smakowałaby tak rozkosznie. I kto wspólnie knuł za plecami mamy strategię jak dostać się po ostatnie żelki do najwyższej szafki w kuchni, ten ma świadomość jakim skarbem jest rodzeństwo. To najlepsze antidotum na nudę i rozwój kreatywnego myślenia. I pewnie, sąsiad – jedynak ma może wszystkie zestawy Lego, łącznie z seriami limitowanymi, ale to twój syn ma w młodszym bracie żywego Chewbaccę.

Reklama
Reklama

 

Przywykliśmy – my wyedukowani, oczytani rodzice do przywiązywania bardzo dużej wagi do naszych relacji z dziećmi upatrując w tym najważniejszy czynnik kształtujący ich poczucie własnej wartości. I oczywiście, nie ma badań które podważyłyby kluczową dla rozwoju psychicznego człowieka relację rodzic – dziecko. Ale sęk w tym, że w naszym uważnym rodzicielstwie zdarza nam się przeoczyć jeszcze jeden czynnik, który ma na rozwój naszych dzieci ogromny wpływ. Nim w ich świecie pojawią się rówieśnicy, zwykle jest już obok brat lub siostra. Są to relacje, których nie dano im wybrać: wobec rodzeństwa każdy z nas zostaje postawiony jak wobec faktu dokonanego. Obwieszczając radośnie swoim dzieciom: „Będziecie mieć rodzeństwo!” często nie zdajemy sobie sprawy jak brzemienna w skutki jest ta wiadomość.

Interakcja między rodzeństwem jest potężnym czynnikiem kształtującym naszą osobowość. Relacja z bratem lub siostrą to najważniejsze laboratorium społeczne, w jakim przyjdzie nam się znaleźć. Szkoła, rówieśnicy zwykle przychodzą później. Poprzedzają je niekończące się kłótnie i zaczepki, histeryczne wrzaski i prawdziwe wojny pozycyjne o „moje, mojsze, najmojsze”. Ale z drugiej strony – poprzedza je także najbardziej szczere „Przepraszam”, najwspanialsze ramię starszej siostry tulące przed szczepionką i spontaniczna modlitwa brata na korytarzu szpitala za „Młodego”, któremu za ścianą składają złamaną rękę. I jeszcze ta lojalność wobec współwinowajcy powodzi u sąsiada i te najbardziej urocze ciche konszachty za plecami rodziców. To z pokoju dziecinnego wynosimy nasze pierwsze umiejętności negocjacyjne, zdolności do wykładania swojej racji i do bronienia jej. To nasze rodzeństwo może uczynić nas w przyszłości zdolnymi do budowania zdrowych emocjonalnych więzi ze współmałżonkiem, do rozpoznawania i wyrażania swoich potrzeb.

Reklama
Reklama

Nie mamy, jako ludzie innej takiej relacji. Nasi rodzice odejdą od nas po jakiś 50 może 60 latach. Nasi współmałżonkowie pojawią się w okolicy naszych 30 urodzin. A to nasi bracia i nasze siostry są z nami od początku do końca. Ogrom czasu, który spędzamy z rodzeństwem, unikalny, znany tylko nam „kod rodzinny”, a przede wszystkim wspólne przeżycia, czynią tę więź absolutnie wyjątkową.

Bardzo lubię wyobrażać sobie spotkania Pana Jezusa z rodzeństwem z Betanii. Myślę, że pośród wszystkich wyjątkowych cech, które posiadali Maria, Marta i Łazarz – jedna szczególnie zaskarbiła sobie przyjaźń Chrystusa: ich naturalność. Kiedy jest się blisko swojego rodzeństwa nie sposób udawać kogoś kim się nie jest. Wobec rodzeństwa wszelkie sztuczki z zakładaniem masek, odgrywaniem wyuczonych ról po prostu nie przejdą. Jeśli istnieje naturalny sprzymierzeniec Ducha św. w oduczaniu nas gry pozorów, będzie to w pierwszej kolejności nasze rodzeństwo.

Mam ogromne szczęście przeżywać moje dorosłe życie razem z dwiema siostrami i bratem. Z nikim nie śmieję się tak jak z nimi i nikt mnie, poza mężem, nie rozumie tak dobrze jak oni. Nie potrafię nawet opisać jak ogromną wdzięczność czuję do naszych rodziców za to, że dali nam siebie. Jedyne co mogłam zrobić to z premedytacją pójść w ich ślady. I dzisiaj, kiedy nasza słodka piątka daje nam do wiwatu, przyjmujemy to wszystko z dużym spokojem. Bo tak, jak teraz trzymają się za ręce podczas przebijania uszu, tak kiedyś będą razem przeżywać pierwsze miłości, zaręczyny, choroby, porody. Kiedy trzeba – będą ze sobą płakać, kiedy indziej – śmiać się do rozpuku. Mamy jako ich rodzice tylko jedno pragnienie: żeby potrafili stworzyć taką drużynę, wobec której Sam Bóg będzie bezradny: ilekroć będzie w pobliżu – nie będzie umiał odmówić sobie przyjemności odwiedzenia ich i siedzenia z nimi przy jednym stole.

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę