ŚDM: Wolontariusze są na pierwszej linii frontu

„Wolontariusz jest na pierwszej linii frontu Światowych Dni Młodzieży. To znaczy, że jest pierwszą osobą, z jaką zetknie się pielgrzym, jest najbardziej widoczny i jako osoba może dać najbardziej czytelne świadectwo” – powiedziała w rozmowie z KAI Katarzyna Kucik, koordynatorka wolontariatu Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

Polub nas na Facebooku!

Łukasz Kaczyński (KAI): Często mówi się, że wolontariusze są wizytówką Światowych Dni Młodzieży.

Katarzyna Kucik: Wolontariusz jest nie tylko wizytówką, ale też, zakładając, że papież Franciszek jest głową Światowych Dni Młodzieży, wolontariusze są jego rękami. Wolontariusz jest na pierwszej linii frontu: jest pierwszą osobą, z jaką zetknie się pielgrzym, jest najbardziej widoczny i jako osoba może dać najbardziej czytelne świadectwo.

Co w jest głównym celem Departamentu Wolontariatu Komitetu Organizacyjnego ŚDM?

– Zrekrutowanie, przeszkolenie i przygotowanie do pracy wolontariuszy, którzy będą działać podczas ŚDM. Na co dzień dbamy o to, żeby wolontariusze, którzy już teraz zajmują się przygotowaniem tego wydarzenia, zarówno z Polski, jak i ze świata, mieli jak najlepsze warunki pracy. Etapem końcowym, kiedy będziemy mogli powiedzieć: „Sprawdzam!”, będzie lipiec i te dwa tygodnie ciągłej służby wolontariuszy na rzecz Kościoła i młodzieży z całego świata.

Czym powinna się wyróżniać osoba, która chce zostać wolontariuszem ŚDM?

– Patrząc od strony formalnej, to osoba, która najpóźniej do końca czerwca tego roku ukończy 18. rok życia, ma podstawową, komunikatywną znajomość języka obcego, najlepiej angielskiego i wypełni formularz zgłoszeniowy. Natomiast z punku widzenia idei ŚDM, dla nas jako organizatorów najważniejsze jest, by taka osoba chciała służyć Panu Bogu i drugiemu człowiekowi – jest to dla nas kluczowe.

Czy trudno kieruje się taką międzynarodową grupą?

– Niewątpliwie ta praca jest wymagająca. Jednakże pewne wypracowane metody zarządzania są wspólne. Środowisko międzynarodowe daje nam szansę nauki wyrozumiałości dla drugiego człowieka, który często pewne zadania wykonuje po prostu inaczej, co nie zmienia faktu, że może dojść do tego samego efektu.

A jakie środowisko tworzy Departament Wolontariatu?

– To grupa międzynarodowa. Są z nami Martin z Nowej Zelandii oraz Ezequiel z Argentyny oraz kilku wolontariuszy z różnych krajów, którzy już wcześniej mieszkali w Polsce. Dzięki temu, że mamy osoby z innych kontynentów, możemy lepiej przygotować materiały formacyjne dla osób innych narodowości.

Jakie jest Pani najlepsze wspomnienie pracy z wolontariuszami?

– To, co chciałabym najbardziej podkreślić to fakt, że są to osoby, które są bardzo zaangażowane i bardzo chcą. Mają bardzo dobrą wolę. I każdy, kto rzuca wszystko i przyjeżdża do Polski, żeby tworzyć jakieś dzieło, jest osobą silnie zmotywowaną i zdeterminowaną, co widać po tym, ile pracuje i ile jest w stanie poświęcić. Widać to także po błysku w oku, który ma każdy z wolontariuszy angażujących się w przygotowania. Ci, którzy tu przyjeżdżają, sami tutaj przyszli, włożyli wysiłek w to, by skierować do nas swoje kroki. Świadczy to o tym, że byli głęboko przekonani, że to będzie dobre miejsce. I dlatego moje najlepsze wspomnienie z pracy z wolontariuszami to ich niezwykła radość i motywacja, którą nie tak często widać u młodych dzisiaj.

Ilu potrzeba wolontariuszy? Ilu już jest?

– Potrzeba ich około 25 tys. Tych działających w parafiach w całej archidiecezji krakowskiej, tych, którzy przyjeżdżają z Polski i tych młodych, którzy zjadą się ze świata. Wydaje się, że jest to bardzo duża liczba, ale w perspektywie ponad 2 milionów pielgrzymów tak wcale nie jest. Obecnie zaangażowanych w pracę jest kilka tysięcy młodych ludzi w parafiach, kilkaset osób realizujących poszczególne projekty przy Komitecie Organizacyjnym oraz osoby ze świata pracujące w formie wolontariatu długoterminowego lub działające zdalnie, w oczekiwaniu na przyjazd do Krakowa.

Jakie zadania czekają na wolontariuszy w czasie samych ŚDM?

– Będą pracować 15 dni. Pierwszy tydzień będzie tygodniem szkoleń – wszyscy wolontariusze poznają czym są Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, jak dokładnie wyglądają punkty programu. Wszystkie informacje zastaną im przekazane po to, by jak najlepiej służyli pielgrzymom. Przekażemy im też informacje dotyczące komunikacji, transportu, bezpieczeństwa czy pierwszej pomocy. To będzie podstawa. Wolontariusz jest wszędzie tam, gdzie pielgrzym i służy informacją oraz radą, pomaga dostać się na miejsce zakwaterowania, pomaga rozdawać pakiety pielgrzyma, stanowi duże wsparcie służby porządkowej oraz działów liturgii i katechez. Wolontariusz powinien być tak dostępny, żeby każdy pielgrzym, jeśli tylko powstanie w jego głowie jakieś pytanie, mógł się w pierwszej kolejności do niego zwrócić o pomoc.

Czy pracując stale z wolontariuszami, ma Pani jakieś przemyślenia o stanie wolontariatu w Polsce?

– Naszym marzeniem jako Departamentu Wolontariatu jest odczarowanie pojęcia wolontariatu w Polsce. Marzy nam się, aby tak jak w kulturze anglosaskiej czy w Stanach Zjednoczonych, wolontariat był miejscem, gdzie zdobywamy konkretne umiejętności i które przyszłemu pracodawcy dużo mówią o człowieku. Bardzo nam zależy, aby po zakończeniu Światowych Dni Młodzieży, wpisanie do CV informacji o tym, że było się wolontariuszem tego wydarzenia, coś znaczyło. Że ta osoba nabyła pewne umiejętności, robiła coś ciekawego, ale równocześnie, że ma pewne doświadczenie, które jest unikalne – regularnej pracy, dzięki której można zebrać duże owoce w przyszłości. Chcemy by wolontariat nabrał poważnego znaczenia, a ludzie angażujący wolontariuszy zdawali sobie sprawę, że poświęcany przez nich czas jest najcenniejszym co można ofiarować.

Trwa Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia. Czy wolontariat uczy miłosierdzia?

– Pracując w wolontariacie już dłuższy czas mogę przyznać, że niejednokrotnie byłam zaskakiwana, jak można się ofiarować bliźniemu. Jak można bardzo głęboko zaufać, że praca, nieraz ciężka i często z pozoru niezauważalna, może przynosić bardzo duże owoce – nie materialne, ale w postaci wartościowych relacji, dużego doświadczenia czy wewnętrznego spokoju i poczucia sensowności tego, co się robi.

O ile miłosierdzie Boże jest nieogarnione, to miłosierdzie ludzkie jest czymś, co nabiera kształtu i charakteru wraz z doświadczeniem i rozwojem. Wolontariat jako służba na rzecz drugiego człowieka stanowi zatem doskonałą przestrzeń do tej nauki. To jest dobry kierunek na drodze kształtowania w sobie miłości miłosiernej. Wolontariat to szkoła miłosierdzia.

Zgłoszenia na wolontariat ŚDM można nadsyłać do końca marca. Jak jeszcze zachęcić młodych do podjęcia tej służby?

– Myślę, że do wolontariatu ŚDM nie trzeba zachęcać. Ale bardzo chciałabym zaprosić: do bycia blisko czegoś, co ma bezprecedensowy charakter. Chciałabym zaprosić młodych z archidiecezji krakowskiej, jak i całej Polski do uczestnictwa w tworzeniu historii. W końcu, chciałabym, żeby zrobili coś dla siebie – bo tak naprawdę wolontariat, czyli pomoc i służba innym, jest ogromną radością dla nas samych.
rozmawiał Łukasz Kaczyński / Kraków

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Nie bój się samotności

Nie ma ludzi, którzy nie doświadczaliby samotności. Nie oznacza to jednak, że trzeba od niej uciekać, bo doświadczenie samotności może pomóc lepiej zrozumieć siebie i drugiego człowieka.

Urszula Mela
Urszula
Mela
zobacz artykuly tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z Urszulą Melą rozmawia Otylia Brendel


Czy są ludzie, którzy nie doświadczają samotności?

Wydaje mi się, że nie ma. Myślę, że każdy człowiek w jakiś sposób doświadcza samotności, chociaż czasem tego nie widać – bo to są pewne procesy wewnętrzne. Wiemy, że każdy z nas jest niepowtarzalny, wyjątkowy – i to jest oczywiście piękne, ale to też oznacza, że nikt z nas nie znajdzie nikogo tak bardzo podobnego do siebie, by być w pełni zrozumianym. Każdy doświadcza więc samotności w swojej wyjątkowości, inności, odrębności. Z jednej strony potrzebujemy się różnić, ale z drugiej to też powoduje w nas jakiś lęk tego, że nie ma nikogo takiego samego jak my.

 

A czy samotność może być czymś rozwojowym?

Oczywiście, samotność pozwala lepiej poznać siebie samego. Skoro jest niejako naszym lękiem, to warto – gdy się pojawia – dotknąć jej, doświadczyć egzystencjalnie. Na tym poziomie często możemy poznać swoje własne, podstawowe potrzeby, szukać odpowiedzi na pytanie – kim jestem, czego naprawdę chcę od życia, jaki sens ma moje życie. To bardzo ważny moment. Ten wewnętrzny obszar samotności jest też miejscem, w którym możemy spotkać się z Bogiem. To On zna nas w naszej osobności.

 

wood-light-fashion-people

 

To znaczy, że nie warto uciekać od samotności?

Raczej warto rzeczywiście ją poczuć – to może być punkt, z którego bardziej przytomnie popatrzymy na swoje życie. Jeśli pojawia się doświadczenie samotności i od razu nas wyrywa, żeby biec gdzieś do ludzi i się przykleić, to bieda z nami. Ten lęk będzie nas gonił cały czas – tak z nim jest. W jednej z książek – wprawdzie nie jest to jakaś katolicka książka – „Czarnoksiężnik z Archipelagu” jest taka historia: jeden z czarowników popełnił jakieś zło, a potem przed skutkami tego nieustannie uciekał. Im bardziej starał się uciec, tym miał wrażenie, że to, co go goni, jest coraz większe. Pewnego razu zdecydował się odwrócić i stanąć twarzą w twarz z – jak się okazało – ciemną stroną jego samego.

 

Trochę przypomina to porównanie do negatywnych emocji, które – kiedy nie da im się żadnego upustu – nadymają się jak balon. A balon musi w pewnym momencie pęknąć.

Dokładnie tak – a w dodatku z lękami jest tak, że się przekładają na wszystkie nasze życiowe sytuacje. Negatywne emocje są też dla nas sygnałem, że jakieś nasze potrzeby nie są zaspokojone – jeśli podejdziemy do tego w ten sposób, to możemy odnieść wielką korzyść. Tu przypomina się też Jung i jego teoria cienia. Każdy z nas ma swój cień i naprawdę nie jest bezpiecznie na niego nie patrzeć, bo on przejmie kontrolę. Trochę się to spotyka z koncepcją świętości – świętość nie polega na tym, że ktoś robi wyłącznie dobre rzeczy, to przecież niemożliwe. Chrześcijanin, który dąży do świętości, musi mieć świadomość swojego grzechu, świadomość, że jest zdolny do popełnienia absolutnie każdego grzechu – to zależy tylko od okoliczności – a miłosierdzie Boga po prostu do tego nie dopuszcza.

 

life-863037_1920

 

W jakich sytuacjach najbardziej doświadczamy samotności?

Można powiedzieć że są dwa rodzaje samotności – egzystencjalna, codzienna – że każdy z nas jest niepowtarzalny i u nikogo nie znajdziemy pełnego zrozumienia oraz samotność w cierpieniu. Jest taki wiersz Miłosza, „Campo di Fiori”. Opowiada w nim o śmierci Giordana Bruno (znany renesansowy myśliciel – przyp. red.) na jednym z rzymskich placów – został skazany. Wspomina też Miłosz sytuację z Warszawy – karuzela i bawiący się ludzie przy murze, za którym płonie getto. Są tam takie słowa „Ja jednak wtedy myślałem o samotności ginących”. Doświadczenie samotności w cierpieniu jest chyba najtrudniejsze – przeżywamy wtedy nierzadko rzeczy, które trudno jest nam nazwać. To sprawia też, że jeszcze bardziej czujemy się niezrozumiani.

 

Jak pomagać takim ludziom – samotnym w cierpieniu?

Taka pomoc polega na tym, by znaleźć w sobie podobną samotność. Chodzi o danie poczucia „wiem, gdzie jesteś, tam jest strasznie”. Taka solidarność w cierpieniu. Nie chodzi o jakieś wzajemne dołowanie się, ale zauważenie. Miłosz dostrzegł tych ludzi. Podobnie Jezus – przyszedł i wziął nasze cierpienie. W całym naszym poniżeniu, odrzuceniu – On jest. On to wszystko przeżył również jako człowiek – tak jak każdy z nas doświadcza.

 

Czyli najlepszą pomoc osobie samotnej może dać ktoś, kto przeżył coś podobnego?

Można tak powiedzieć, choć brzmi to okrutnie. Wiadomo też, że ja nie jestem w stanie doświadczyć wszystkich trudności tego świata. Są jednak pewne podobne mechanizmy np. uzależnień i w tych niejako kawałkach jakiegoś problemu mogę się z daną osobą realnie porozumieć – jakąś część naszych doświadczeń mamy wspólną.

Każdemu z nas trudno jest patrzeć na cierpienie. Dlaczego? Dlatego, że prawdopodobnie podobną trudność, podobne doświadczenie mamy w sobie nieprzepracowane. Czasami więc najlepszą pomocą dla takiej osoby jest przede wszystkim poradzenie sobie ze swoim cierpieniem. Wtedy mogę się spotkać na podobnej płaszczyźnie z kimś innym.

 

girl-1001192_1920

 

Dzisiaj na popularności zyskują bardzo media społecznościowe. Wydawałoby się, że to ma być pomoc w budowaniu znajomości, a jednak zdarza się częściej, że osoby coraz mocniej obecne w takich miejscach, mają coraz większe trudności z budowaniem relacji w rzeczywistym świecie. Z czego to wynika?

Myślę, że z kilku rzeczy. Przede wszystkim – to mogą być trudności z komunikacją. Wiemy, że mały procent, zaledwie 7% przekazu, to przekaz werbalny. Cała reszta to komunikacja niewerbalna – mowa ciała, ton głosu, mimika. Jeśli spotykam się z kimś twarzą w twarz, mogę lepiej, pełniej człowieka poznać. Zauważam wtedy więcej podobieństw między nami. Jeśli komunikacja idzie tylko za pomocą czatu – ogołacamy się z pełnego prawdziwego przekazu, nie możemy też do końca ufać temu, co ktoś do nas pisze. Nierzadko też mowa ciała mówi więcej, niż nasze słowa, bo w słowach jesteśmy w stanie przekazać tylko to, z czego sami zdajemy sobie sprawę. To, co widzimy w Internecie to tylko wycinek czyjegoś życia. W dodatku komputer można w każdej chwili wyłączyć, a człowiek potrzebuje realnej obecności, nawet milczącej.


Urszula Mela – z wyształcenia psycholog, mieszka z mężem i dwiema córkami w Malborku. Jej najstarszy syn, Jasiek, zdobył z Markiem Kamińskim dwa bieguny jako pierwsza osoba niepełnosprawna na świecie. W 2016 roku ukazała się nakałdem wydawnicwa Znak książka-wywiad z U. Melą, zatytułowana “Bóg dał mi kopa w górę”.

 

WKLEJKAULAMELA

Urszula Mela

Urszula Mela

Zobacz inne artykuły tego autora >

Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i “Przyjaciół” oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Urszula Mela
Urszula
Mela
zobacz artykuly tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap