video-jav.net

“Modlitwa za więźniów to starożytna tradycja Kościoła”

Modlitwa za więźniów to starożytna tradycja Kościoła, którą znamy już z Dziejów Apostolskich - przypomina w rozmowie z KAI Massimiliano Signifredi, nawiązując do obchodzonego w Kościele w Polsce Dnia Modlitwy za Więźniów. Wspólnota Sant'Egidio, za którą odpowiada na terenie Polski, towarzyszy m.in. osobom uwięzionym.

Polub nas na Facebooku!

Dorota Abdelmoula (KAI): Czy towarzyszenie więźniom można uznać za jeden z obowiązków współczesnego chrześcijanina?

Massimiliano Signifredi: Tak. Więzień, to osoba, która przeżywa trudności, która popełniła błąd i z tego powodu została zamknięta w więzieniu. A chrześcijanie powinni okazywać bliskość takim osobom, mając w pamięci, że jest to jeden z uczynków miłosierdzia, opisany w 25 rozdziale Ewangelii wg św. Mateusza słowami: “byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.

 

W jaki sposób należy dziś wypełniać ten uczynek miłosierdzia?

Przede wszystkim poprzez troskę o to, by więźniowie nie byli pozbawiani ludzkiej godności. Bo w wielu przypadkach więzienia, to miejsca nieludzkie. Tak jest w Europie, ale przede wszystkim w biedniejszych krajach Afryki i Ameryki Łacińskiej, gdzie po wejściu do więzienia już się z niego nie wychodzi.

 

Zatem w jaki sposób “zwykły chrześcijanin” może pomagać osobom, które się tam znalazły?

Po pierwsze: modląc się za więźniów. To starożytna tradycja Kościoła. Pamiętamy już z Dziejów Apostolskich, że wspólnota jerozolimska spotykała się na modlitwie w intencji uwolnienia Piotra. Ale ważnym aspektem, który również należy docenić, jest towarzyszenie osobom uwięzionym. W więzieniach posługują oczywiście kapelani, ale jest też wielu wolontariuszy. My, jako wspólnota Sant’Egidio jesteśmy obecni w wielu więzieniach Afryki i Ameryki Łacińskiej.

Każdego tygodnia odwiedzamy ok. 20 tys. osadzonych. Chcemy zapewnić im towarzyszenie duchowe, np. poprzez katechezy, sakramenty, ale też działamy na rzecz humanizacji tych placówek: dostarczając jedzenie, ubrania, zapewniając pomoc medyczną i dając możliwość formacji zawodowej. Bo wiele więzień nie oferuje rehabilitacji, czyli pomocy, aby dana osoba, gdy już wyjdzie na wolność mogła zmienić swoje życie. Taka formacja polega na uczeniu zawodu, czy prowadzeniu kursów. Próbujemy też pomóc byłym więźniom ponownie odnaleźć się w społeczeństwie.

Staramy się tak działać we wszystkich krajach, w których jesteśmy obecni, choć szczególnie podkreślam naszą pracę w krajach afrykańskich i Ameryki Łacińskiej, ponieważ w Roku Miłosierdzia wszystkie nasze wspólnoty na świecie zbierały ofiary na pomoc więźniom z tych kontynentów.

 

Pamiętam, że także w Polsce młodzi, przygotowując się do ŚDM i realizując uczynki miłosierdzia, odwiedzali więźniów. Ale czy ten uczynek miłosierdzia odnosi się jedynie do tych, którzy fizycznie odsiadują wyrok?

Ludzie są pozbawiani wolności na wiele sposobów. Zniewoleniem może być uzależnienie np. od narkotyków, ale nałożenie kary więzienia jest konkretnym, fizycznym sposobem pozbawienia wolności. Także zachęta do tego, by nawiedzać więźniów jest bardzo konkretnym zaproszeniem, by odwiedzić osadzonych, choć oczywiście nie zawsze można to zrobić osobiście.

Piękny i prosty przykład dają nam kolejni papieże. Nie dalej jak wczoraj Franciszek odwiedził więźniów w Mediolanie, pamiętamy też liczne wizyty Jana Pawła II w więzieniach, czy historyczną wizytę Jana XXIII w rzymskim zakładzie “Regina Coeli”. Prosty gest pójścia na spotkanie z więźniem, rozmowy z nim, nawiązania przyjaźni – do tego powinniśmy zachęcać.

Także wymiana listów, to sposób okazywania człowieczeństwa. Np. we wspólnocie Sant’Egidio bardzo cenimy korespondencję pomiędzy osobami, które są na wolności i skazanymi na śmierć. To ekstremalna forma pozbawienia wolności, która kończy się pozbawieniem życia.

 

Co daje taka korespondencja?

Świadomość, że nie jest się samemu. Dla kogoś, kto jest w więzieniu, kto odsiaduje wyrok, osoba z która może porozmawiać, podzielić się swoimi uczuciami, zaprzyjaźnić się – to wielki dar. Obdarowana jest także osoba na wolności, która pisze listy. Każdy z nas może zostać pozbawiony wolności, a spotkanie z kimś, komu została wymierzona taka kara, jest wielką nauką.

Jednemu z byłych więźniów, z którymi się zaprzyjaźniliśmy, powierzyliśmy niesienie krzyża podczas 1 stacji Drogi Krzyżowej z papieżem na Błoniach w czasie ŚDM. Towarzyszyliśmy mu, gdy znalazł się w więzieniu i bardzo głęboko doświadczył Bożego Miłosierdzia.

Myślę, że to dobrze, że Kościół zachowuje tę piękną praktykę odwiedzania więźniów, modlenia się za nich, towarzyszenia im. Oni nie powinni być pozostawieni sami sobie, bo osoby osamotnione mają trudności z odnalezieniem wolności.

 

A jaka jest rola więźniów we wspólnocie Kościoła? Bardzo często społeczeństwo wyrzuca takie osoby na margines.

Miałem przywilej osobistego poznania wielu więźniów, zwłaszcza tutaj w Rzymie. I stąd wiem, że osoby osadzone mają wiele czasu na modlitwę i rzeczywiście: dużo się modlą. To osoby, które intensywnie czytają Słowo Boże.

Jako wspólnota odwiedzamy we Włoszech ok. 5 tys. osób w 43 więzieniach. Organizujemy dla nich katechezy, przybliżamy ich do sakramentów i widzimy tego wielkie owoce. Mogę śmiało powiedzieć, że wiele dzieł, które podejmujemy jako Sant’Egidio na świecie, kończy się powodzeniem, ponieważ towarzyszy im modlitwa więźniów.

Zdarza się też, że więźniowie z północnych Włoch, którzy mają szansę pracować zarobkowo, odkładają pieniądze, by przekazać je na pomoc więźniom w Afryce. Zatem więzień nie jest tylko osobą odrzuconą przez społeczeństwo. Jest osobą, która dzięki towarzyszeniu ma szansę powrócić i spłacić swój dług. Dlatego wierzymy w wielkie owoce pracy włożonej w humanizację więzień.

 

Ta humanizacja jest zatem obowiązkiem chrześcijańskim?

Z pewnością tak. Nie możemy zapominać, że wielu wielkich świętych Kościoła, a nawet Pan Jezus, przeszli przez więzienie. Musimy pamiętać, że każdy z nas może popełnić błąd, zrobić coś złego i znaleźć się w więzieniu. Dlatego Kościół, by nie utracić swojego człowieczeństwa, powinien być blisko każdego człowieka, także osadzonego.


rozmawiała Dorota Abdelmoula / Rzym

 

Europa jest pełna młodych ludzi, w których drzemie wielki potencjał

Europejscy biskupi mają świadomość, że nasz kontynent jest pełen młodych ludzi, w których drzemie wielki potencjał, a zadaniem Kościoła jest pomóc młodzieży odkryć ten potencjał - mówi w rozmowie z KAI ks. Michel Remery, zapowiadając sympozjum CCEE o towarzyszeniu młodym ludziom, które rozpocznie się w najbliższy wtorek w Barcelonie

Polub nas na Facebooku!

Z ks. Michelem Remerym, wicesekretarzem generalnym Rady Konferencji Biskupów Europy (CCEE) rozmawia Dorota Abdelmoula (Katolicka Agencja Informacyjna)

 

Dorota Abdelmoula (KAI): Dlaczego biskupi z całej Europy chcą się spotkać, by rozmawiać o młodzieży? Czy, mając w pamięci wyzwania, przed jakimi stoi dziś nasz kontynent – to rzeczywiście jeden z najbardziej aktualnych problemów?

Ks. Michel Remery: Istotnie, wiele spraw w Europie wymaga dziś uwagi, ale kiedy spojrzymy na szereg zagadnień istotnych dla Kościoła, najważniejszym z nich jest zdecydowanie przekazywanie wiary. Wierzymy, że dzięki wierze ludzie mogą stać się dużo bardziej szczęśliwi w swoim życiu i w społeczeństwie. Młodzi ludzie zawsze byli w centrum zainteresowania Kościoła – zwłaszcza za sprawą ostatnich papieży, którzy poświęcają im wiele uwagi. Jednym z przykładów tej uwagi są oczywiście Światowe Dni Młodzieży, przy okazji których Jan Paweł II, a potem Benedykt XVI i Franciszek wkładali wielki wysiłek w spotkanie z młodym człowieka.

Europejscy biskupi mają świadomość, że nasz kontynent jest pełen ludzi, w których drzemie wielki potencjał, a zadaniem Kościoła jest pomóc młodzieży odkryć ten potencjał i odnaleźć to, co może dać im w życiu szczęście i co wyznacza cel. Właśnie dlatego młodzi ludzie są bardzo ważni dla biskupów w Europie i dla całego Kościoła.

 

KAI: To sympozjum jest kontynuacją zainteresowania młodymi, wywoływanym przez przygotowania do kolejnych Światowych Dni Młodzieży, czy jest zupełnie nową inicjatywą?

– Nigdy tak liczna grupa osób na poziomie konferencji episkopatów nie zgromadziła się na europejskim sympozjum, więc w tym znaczeniu to nowość. W spotkaniu wezmą też udział młodzi ludzie i ŚDM z pewnością będą wspominane, jako jedna z podejmowanych inicjatyw. Tym bardziej, że jednym z prelegentów jest ks. João Chagas, zaangażowany w organizację ŚDM z ramienia watykańskiej dykasterii ds. świeckich, życia i rodziny. Wiemy, że niezwykle ważne jest to, by doprowadzić do spotkania ludzi, którzy w różnych aspektach zajmują się towarzyszeniem młodym. Rolą Kościoła nie jest towarzyszenie im tylko wtedy, kiedy się uczą, rozeznają powołanie, czy przygotowują do sakramentów, ale bycie blisko przez cały czas, zwłaszcza wtedy, kiedy odkrywają kim są, jako młodzi i w jaki sposób mają stać się dobrymi dorosłymi.

 

KAI: A co z towarzyszeniem tym, którzy na co dzień są daleko od Kościoła? Skąd biskupi i ci, którzy towarzyszą młodym, czerpią informacje na temat ich potrzeb i opinii?

– Ekspertami są właśnie ci delegaci, którzy przyjadą z całej Europy i będą dzielili się swoim doświadczeniem i doświadczeniem współpracy z animatorami, którzy na co dzień są wśród młodzieży. My, jako sekretariat CCEE nie jesteśmy “ekspertami od wszystkiego”, ale mamy dobrą praktykę w doprowadzaniu do spotkań odpowiednich osób. Ci, których zaprosiliśmy do udziału w sympozjum, o młodzieży pomogą nam zgłębić ten temat. Wspólnie obejrzymy też materiał video przygotowany przez młodych ludzi, nie tylko katolików, którzy opowiedzą nam o współczesnej sytuacji młodzieży w Europie.

Sympozjum będzie też towarzyszył przegląd najciekawszych inicjatyw dedykowanych młodzieży w całej Europie. Zarówno tych, realizowanych w Kościele, jak i w zupełnie świeckim kontekście. Chcemy pokazać, że można wyjść poza Kościół do młodych, niezależnie od tego, czy są katolikami, czy nie, i pomóc im w odkrywaniu siebie coraz bardziej, w stawaniu się coraz lepszymi obywatelami, lepszymi ludźmi i w odkrywaniu wiary.

 

KAI: Czy organizowane w Barcelonie sympozjum jest ważne dla codziennego funkcjonowania parafii i wspólnot?

– Myślę, że to spotkanie jest bardzo ważne, o czym świadczy choćby fakt, że mamy więcej uczestników, niż kiedykolwiek się spodziewaliśmy: w sumie ponad 260 osób. To pokazuje, że w Europie jest wielkie pragnienie pogłębienia wiedzy i podzielenia się doświadczeniem w zakresie współpracy z młodzieżą.

W wielu miejscach nie brak dobrej woli współpracy z młodzieżą, ale często trudno odpowiedzieć na pytanie: jak to robić? lub: jakiś projekt świetnie funkcjonuje, ale jest znany tylko lokalnie. Dlatego mamy nadzieję, że to spotkanie uwrażliwi wspólnoty w całej Europie na potrzebę współpracy z młodzieżą, ale też zainspiruje do tego, by z nową energią zabrać się za tę pracę. Bazując na konkretnych przykładach: z Chorwacji, Anglii czy Polski. Bo patrząc na listę uczestników widzę, że przyjeżdżają oni naprawdę z całej Europy.

 

KAI: Ta wymiana doświadczeń jest też przygotowaniem do przyszłorocznego synodu o młodzieży?

– CCEE organizuje różnego rodzaju spotkania poświęcone opiece duszpasterskiej nad młodymi, np. w obszarze duszpasterstw akademickich, katechezy, rozeznawania powołań. Ale teraz chcemy zaprosić tych wszystkich, którzy pracują z młodzieżą w Europie, na poziomie konferencji episkopatów, aby spotkali się na jednym sympozjum i wspólnie odpowiedzieli na pytania: co robimy w ramach naszej działalności, jak towarzyszymy młodzieży i pomagamy jej odpowiedzieć na Boże wezwanie.

Nasze sympozjum zaczęliśmy przygotowywać kilka lat temu. I bardzo nas ucieszyła wiadomość o tym, że papież zwołuje synod o młodzieży, która pojawiła się już w trakcie naszych przygotowań. To było potwierdzeniem, że europejska potrzeba mówienia o tym temacie zbiega się z myślą Ojca Świętego. Mamy nadzieję, że nasze dyskusje pomogą biskupom przygotowującym synod.

 

Sympozjum CCEE zatytułowane: “Szedł z nimi (Łk 24,15). Towarzyszenie młodym, by w wolności odpowiadali na wołanie Chrystusa” odbędzie się w Barcelonie w dn. 28-31 marca br. Wezmą w nim udział biskupi, księża i świeccy z ponad 30 krajów i międzynarodowych wspólnot, m.in. Chemin Neuf, Emmanuel, Focolare i Międzynarodowej Federacji Uniwersytetów Katolickich.


Rozmawiała: Dorota Abdelmoula / St Gallen

Katolicka Agencja Informacyjna