video-jav.net

Włochy: politycy podarowali ciasto więźniom

Jak co roku grupa włoskich polityków, zainteresowanych sytuacją więziennictwa w swoim kraju, podarowała kilkaset sztuk świątecznego ciasta „panettone” więźniom z zakładu karnego w Pizie pw. św. Jana Bosko.

Polub nas na Facebooku!

Ciężarówkę, którą dostarczono podarunek, udostępniła miejscowa Caritas, której politycy ofiarowali przy okazji pół tysiąca euro.

Zakładów karnych noszących imiona świętych jest we Włoszech kilka. W Alessandrii jest więzienie św. Michała, w Lanusei na Sardynii – św. Daniela, w Piacenzy – św. Łazarza, w Rzymie – Regina Coeli (Królowa Niebios), a w Wenecji – Matki Bożej Większej.

Rzymskie więzienie Rebibbia (co można by przetłumaczyć jako „król Biblii”) zapożyczyło nazwę od północno-wschodniej dzielnicy miasta, która się tak nazywa.


kg (KAI Rzym) / Piza

Niech każdy młody nawiąże kontakt z uchodźcą

Proponuję, by w nowym roku każdy młody człowiek nawiązał osobisty kontakt z jednym z uchodźców. Niekoniecznie po to, by od razu pomagać mu materialnie, ale by wsłuchać się w jego historię, by wziąć ją sobie do serca i uczynić przedmiotem modlitwy - zachęca w rozmowie z KAI br. Alois, przeor ekumenicznej wspólnoty z Taizé, który towarzyszy ponad 20 tys. uczestników 40. Europejskiego Spotkania Młodych w Bazylei.

Polub nas na Facebooku!

Dorota Abdelmoula (KAI): Na progu Nowego Roku zaprasza Brat młodych ludzi, by tematem i inspiracją najbliższych miesięcy uczynili “niewyczerpaną radość”. Skąd taki wybór?

Br. Alois: Ponieważ jest to radość wynikająca z wiary, z bycia kochanym przez Boga, to wreszcie radość Bożego Narodzenia: radość Maryi i Boga, który raduje się, że zamieszkał wśród nas. Jeśli nie będziemy pogłębiali w nas tej radości, istnieje ryzyko, że zaczniemy traktować ją jako wysiłek do podjęcia, a nie dar otrzymany z Niebios. Ryzykujemy, że będziemy pogrążeni w strachu, będziemy się bronić – tak jak np. młodzi, przed którymi jest tyle trudności, lęków, którzy nie są w stanie zaplanować swojej przyszłości.

Radość, to antidotum na zwątpienie i lęk!

 

Mówiąc o wyzwaniach, stojących przed współczesną młodzieżą, często opowiada Brat o swoich ostatnich spotkaniach z młodymi mieszkańcami Afryki i Bliskiego Wschodu. Jak, jako Europejczycy i chrześcijanie, powinniśmy odpowiedzieć na wyzwania, z którymi się mierzą?

– Przede wszystkim trzeba lepiej poznać tych ludzi i całą sytuację. Dwa lata temu spędzałem Boże Narodzenie w Syrii. Potem byłem w Libanie, a w kończącym się roku odwiedziłem m.in. mieszkańców Sudanu Południowego, starając się wsłuchać w sytuację mieszkańców tych terenów.

Zbyt długo myśleliśmy, że te kraje Afryki i Bliskiego Wschodu są daleko od nas. Tymczasem, one są u naszych drzwi! Wielkie wyzwanie, jakim są migranci, których będzie wśród nas coraz więcej – to niezwykle trudna rzeczywistość. I jeśli będziemy do niej podchodzić z lękiem i postawą obronną, nie znajdziemy rozwiązania.

Proponuję, by w nowym roku każdy młody człowiek nawiązał osobisty kontakt z jednym z uchodźców. Niekoniecznie po to, by od razu pomagać mu materialnie, ale by wsłuchać się w jego historię, by wziąć ją sobie do serca i uczynić przedmiotem modlitwy. Bez tego osobistego kontaktu nie znajdziemy drogi do podjęcia tego wyzwania.

 

Taki kontakt jest już nawiązywany w Taizé, gdzie od wielu miesięcy mieszka grupa migrantów z Afryki. Jaka przyszłość ich czeka?

– Oni sami nie umieją odpowiedzieć na to pytanie. Są zagubieni. Na razie integrują się ze społeczeństwem francuskim i być może w przyszłości, kiedy zobaczą, że zdaje to egzamin, zechcą pozostać u nas. Oni nie mają dalekosiężnych planów. Po prostu chcą być przyjęci, wysłuchani, a my jesteśmy zadziwieni tym, jak bardzo lokalne społeczeństwo wychodzi im na spotkanie i nas wspiera.

 

Nie jest to jedyna inicjatywa, podejmowana przez Waszą wspólnotę. W ostatnich dniach zachęca Brat m.in. do udziału w pielgrzymce i spotkaniu młodzieży azjatyckiej, które odbędzie się latem przyszłego roku w Hongkongu. Skąd wybór akurat tego miejsca? Azja, to przyszłość, czy teraźniejszość Kościoła?

– W Azji jest wiele krajów, w których wiara niezwykle się rozprzestrzeniła, ale są też takie, w których chrześcijanie stanowią mniejszość i mierzą się z trudnościami. Dlatego ważne jest byśmy wyruszyli z Europy na spotkanie z nimi. Abyśmy towarzyszyli im w poszukiwaniu tego, jak żyć wiarą, jak przebaczać i budować pokój.

W Hongkongu spotkają się m.in. młodzi z Japonii, Korei i Chin. Wiemy z historii, że relacje między tymi narodami były naznaczone wielkim cierpieniem, a pojednanie jeszcze całkiem się nie dokonało. To chrześcijanie są odpowiedzialni za doprowadzenie do tego pojednania.

 

Czy ta odpowiedzialność dotyczy też Europy, która – choć zbudowana na chrześcijańskich fundamentach – cierpi obecnie z powodu głębokich podziałów i odejścia od jedności opartej na wierze i wspólnych wartościach?

– Oczywiście. Chrześcijanie są odpowiedzialni za budowanie większej jedności w Europie i są też do tego uzdolnieni. A jedność między chrześcijanami może pomóc w dalszym budowaniu wspólnoty europejskiej.

 

Jednym z wyzwań chrześcijan w najbliższych miesiącach będzie też Synod Biskupów nt. młodzieży i rozeznawania powołania. Co powie Brat uczestnikom tego zgromadzenia i samemu papieżowi, jeśli będzie miał ku temu okazję?

– Spotkałem papieża Franciszka trzykrotnie podczas prywatnych audiencji i za każdym razem dziękowałem mu za jego odwagę i otwartość na młodych, na ekumenizm. On także bardzo mnie zachęca do dalszego towarzyszenia młodzieży.

Myślę, że to właśnie towarzyszenie jest niezwykle ważne, a w Kościele powinniśmy jeszcze bardziej się zastanawiać, jak towarzyszyć młodym ludziom. Kard. Lorenzo Balidesseri, który przewodniczy Sekretariatowi Synodu Biskupów był w lecie w Taizé. Odbyliśmy wiele rozmów, on sam spotykał się też często z młodzieżą. Naprawdę, bardzo się cieszymy, że ten Synod się zbliża.

 

Dziękuję za rozmowę.