ROZMOWY

Jak poszczą weganie?

Czy można być zaangażowanym katolikiem i weganinem jednocześnie? Jak w piątki poszczą weganie? Rozmawiamy o tym z Agnieszką Sztajner-Pikułą, praktykującą katoliczką i weganką jednocześnie, zaangażowaną mamą trójki dzieci.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jak poszczą weganie? Czy pani pości czasami, jeśli tak to, jak sobie to organizuje?

Od jakiegoś czasu właściwie poszczę codziennie, ponieważ miałam nawyk jedzenia w godzinach wieczornych i nocnych, co się bardzo niekorzystnie odbijało na moim zdrowiu. Źle się z tym czułam, mój organizm na to nie najlepiej reagował. Nie chodzi o tycie, ale o złe samopoczucie. Ciężko mi było wprowadzić nawyk, że od którejś godziny wieczorem po prostu nie jem. Postanowiłam potraktować to w kategoriach postu, wyrzeczenia, któremu często staram się nadawać też jakąś intencję modlitewną. Wśród znajomych mamy taki zwyczaj, że gdy ktoś przeżywa jakąś trudność i prosi nas o modlitwę czy ofiarowanie czegoś w tej intencji, to ja wykorzystuję właśnie ten post. Gdy jest intencja, jest mi łatwiej w nim wytrwać. Każdego dnia odczuwam to jednak jako wyrzeczenie. Jeśli zaś chodzi o taki post piątkowy – to wiadomo, trudno byłoby mi formalnie go złamać, bo mięsa przecież w ogóle nie jem. Staram się wtedy podejmować inne wyrzeczenia, np. rezygnuję z zakupu czegoś dobrego na zakupach, albo kupuję to i odkładam zjedzenie na inny dzień. Nie są to jakieś stałe rzeczy, czyli nie jest tak, że zawsze w piątek nie jem słodyczy. Za każdym razem to rezygnacja z czegoś innego.

 

A jak z postami ścisłymi, nakazanymi przez Kościół? Czy jako osobie domyślnie niejedzącej mięsa, czyli pewnie jedzącej częściej z uwagi na mniejszą kaloryczność diety roślinnej, jest je trudniej pani znosić?

Nie zauważam, by w związku z tym, że nie jem mięsa, moje zapotrzebowanie na posiłki było większe. Nie jem częściej, jem tyle samo co inni, ponieważ dużo mam w diecie roślin strączkowych, na przykład soczewicy, którą bardzo lubię. One są tak sycące, że nawet niewielkie ich ilości na długo zaspokajają głód. Zatem post ścisły jako jeden posiłek do syta a dwa pozostałe mocno skąpe, nie jest dla mnie trudniejszy niż dla osób jedzących mięso.

 

Przejdźmy jednak do motywacji, o ile to nie jest bardzo osobista sprawa. Dlaczego jest pani weganką?

Dla sprostowania: nie jestem na ściśle wegańskiej diecie, bardziej jest to dieta owowegańska, bowiem jem czasem jajka. Nie jem mleka od zwierząt, ani jego przetworów, ale czasem dopuszczam jajka. Jeśli zaś chodzi o motywy, to były proste: w zasadzie nigdy nie lubiłam mięsa. Nie smakowało mi. W czasach mojego dzieciństwa, skomponowanie pełnowartościowego posiłku bez mięsa wydawało się niemal niemożliwe i w związku z tym mięso znajdowało się w moim menu. Jedzenie mięsnych dań było to dla mojego podniebienia niemal koszmarem. Jadałam tylko białe mięso, czyli drób i ryby. To był więc pierwotny motyw, który spowodował, że już jako młoda osoba dorosła postanowiłam spróbować jak się będę czuła gdy całkowicie wykluczę mięso, a znajdujące się w nim składniki odżywcze dostarczę w inny sposób. Później dopiero doszła do tego też ta większa świadomość zdrowotna. Uznałam, że skoro nigdy nie lubiłam mięsa, mój organizm pewnie po prostu intuicyjnie domagał się tego rodzaju odżywiania, jako zdrowszego dla mnie.

 

Nie chodziło zatem o cierpienie zwierząt czy zanieczyszczenie środowiska, tylko o samopoczucie?

Argumenty dotyczące zwierząt czy ochrony środowiska mam dopiero teraz, długo po przejściu na wegetarianizm. Mięso przestałam jeść bowiem dosyć dawno temu, bo już na studiach, zanim jeszcze zaczęło się mówić o kulisach przemysłowej hodowli zwierząt. Nie był to zatem pierwotny powód mojego wegetarianizmu. Ale teraz, gdy już wiem o tym więcej, po prostu traktuję to jako kolejny argument. Uważam bowiem przemysłową hodowlę zwierząt za nieetyczną i przepełnioną niepotrzebnym cierpieniem zwierząt. Nie oznacza to jednak, że stawiam los zwierzęcia i los człowieka na równi. Mam jednak poczucie, że świadome zadawanie cierpienia istotom żywym i uśmiercanie ich tylko dlatego, że komuś smakuje mięso, to postępowanie dalekie od wartości chrześcijańskich. Co więcej, chów przemysłowy przyczynia się do ogromnego zanieczyszczenia środowiska. Dla mnie jest nieetyczne napędzanie biznesu tym, którzy działają w sposób daleki od jakichkolwiek wartości.

 

Jak ta decyzja jest odbierana przez pani wierzących a mięsożernych znajomych? Czy to w ogóle jest jakiś temat rozmów czy wymiany myśli?

Dla moich wierzących znajomych faktycznie nie ma większego znaczenia sposób w jaki się odżywiam, nie jest to komentowane. Ale owszem spotykałam się kilka razy z argumentacją wierzących osób, że weganizm jest grzechem, bo jednak Bóg powiedział “czyńcie sobie ziemię poddaną”. Myślę jednak, że to zbyt daleko idące uproszczenie. Na pewno nie jest dobrze, gdy ktoś skrajnie podchodzi do pewnych tematów. Nie uważam, żeby wegetarianizm był sprzeczny z moją wiarą, wręcz przeciwnie, uważam, że to też w pewnym sensie czyni mnie lepszym człowiekiem niż byłam zanim zrezygnowałam z jedzenia mięsa. Mam poczucie, że biorąc sobie do serca los innych żywych istot oraz planety, na której żyję, mam swój maleńki wkład w lepsze jutro moich dzieci. Nie wiem też, czy jest w ogóle sens rozpatrywać sposób odżywiania w perspektywie wiary, no chyba że ktoś motywację czerpie z jakiejś ideologii czy innej religii, do czego oczywiście też ma prawo. Granicą jest dla mnie moment stawiania losu zwierzęcia ponad losem człowieka. Dopóki tak nie myślimy, albo dopóki to nie jest naszą motywacją, sprawa wegetarianizmu nie dotyka płaszczyzny wiary.

 

Agnieszka Sztajner-Pikuła – magister filozofii, doula z certyfikatem DONA International, pracująca z rodzinami w okresie okołoporodowym w ramach Stowarzyszenia Doula w Polsce. Aktualnie mieszka i działa w Częstochowie, szczęśliwa żona, matka trzech córek.

 

Rozmawiała Anna Druś

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor, w latach 2018-20 odpowiedzialna za sekcję news w Stacji7. Wcześniej pracowała w “Pulsie Biznesu”, “Newsweeku” i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
ROZMOWY

Post, który daje obfitość. Rozmowa z Kubą Blycharzem

„Gdyby nie post, cała historia z hymnem Światowych Dni Młodzieży w Krakowie najprawdopodobniej nigdy by się nie wydarzyła. Tak to Pan Bóg ułożył: najpierw był post – mój pierwszy, prawdziwy – ze wspólnotą Głos na Pustyni, potem było Słowo, o które nie ośmieliłbym się prosić Boga, gdyby nie przemiana myślenia o Nim zapoczątkowana postem.”

Kuba Blycharz
Kuba
Blycharz
zobacz artykuly tego autora >
Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

O małych cudach postu, wznoszeniu relacji na najwyższe poziomy i o tym, dlaczego warto choć na jeden dzień wejść w post, rozmawiamy z Kubą Blycharzem, liderem zespołu „niemaGOtu”.

 

Czy postem można się modlić?

 

Właściwie to nim nie można się nie modlić. Dzieje się tak, ponieważ post sam w sobie jest nieustającą modlitwą przez to, że skłania człowieka do wnętrza. Głód przynosi nieodpartą samoświadomość – dzięki niemu zaczynasz doświadczać tego, co dzieje się w Tobie, w twoim sercu, a więc w przestrzeni, którą zamieszkuje Bóg. A jak nazwać trwałą postawę wobec takiej rzeczywistości inaczej, niż modlitwą?

 

Co zrobić, by post nie stał się dla nas jedynie zwykłą dietą, sposobem na pozbycie się kilku kilogramów?

 

Podczas postu utrata wagi nie jest priorytetem ani celem, choć owszem, daj Boże, by przynajmniej w moim przypadku występowała jako jeden ze skutków ubocznych ograniczenia jadłospisu (śmiech). Każdy post wiąże się z dietą, ale już nie każda dieta wiąże się z postem. Aby pościć, trzeba ograniczyć czy wręcz zrezygnować z przyjmowania pokarmów, ale z przyczyn duchowych. Byś postu nie rozmienił na diety, już uprzednio musi być w tobie głód – z początku może i nierozpoznany, nienazwany, jednakże będący w istocie tęsknotą za Bogiem. Dzięki wyrzeczeniu będącemu istotą postu, możesz wyostrzyć swoje zmysły, stać się czujny i zacząć czuwać. Dlatego jeśli marzy ci się w życiu plon stokrotny, połącz koniecznie post z jałmużną i modlitwą! Doświadczysz wówczas, jak twoje myślenie o Panu się zmienia; zobaczysz nad sobą niebo otwarte na miarę twojego nawrócenia ku wierze. Jezus na pustyni odparł atak przeciwnika Słowem: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Mt 4,4). Nie dopuść i ty, byś umarł z głodu – odżywiaj się systematycznie Jego Słowem!

 

Chyba nie jest łatwo przenieść te słowa w czyn?

 

Cóż, ostatnim razem, gdy podejmowaliśmy z żoną post, podszedłem do sprawy dość optymistycznie, choć – jak się okazało później – całkiem autoagresywnie. Wyobrażałem sobie, że każdy głód “zamodlę”; że ilekroć zachce mi się jeść, padnę na kolana i korzystając ze sposobności, porozmawiam z Jezusem twarzą w twarz. Tymczasem okazało się inaczej: głód i związany z nim ból głowy doskwierały prawdziwie, ja zaś, zamiast na kolanach plądrować niebo, przebierałem nogami przed lodówką, kombinując, jakby tu z pustego nalać w próżne i najeść się jakąś nową wersją połączenia marchwi z jabłkiem.

 

Jak przezwyciężyć taki stan?

 

Na kolanach! I to nie tylko dlatego, że szczęśliwy posiadacz lodówko-zamrażarki najzwyczajniej w świecie nie dosięgnie z klęczków tego, co w lodówce (śmiech), ale dlatego, że pewien rodzaj złych duchów wyrzuca się wyłącznie modlitwą i postem (Mt 17, 21). Musimy pamiętać, że Zły zrobi wiele, by przeszkodzić nam w drodze do Ziemi Obiecanej, a tym w swej istocie jest post w imię Jezusa!

 

Drugie niebezpieczeństwo to nasze rozczarowania w związku z postnymi niepowodzeniami. Najważniejsze, byśmy pamiętali, że nie Boga próbujemy zmienić poprzez post, a siebie samych! Bóg jest dużo, dużo lepszy, niż sobie to jesteśmy w stanie wyobrazić i w Jezusie Chrystusie pragnie nam błogosławić ponad miarę. Jego łaska jest dla nas bezwarunkowa. Post ma jedynie pomóc nam ją przyjąć w pełni. Dlatego jeśli w poście podjadasz, nie zmieniasz woli Boga względem ciebie, niemniej sobie samemu utrudniasz przylgnięcie do Pana z ufnością. Dlatego, jak pisał św. Piotr w swoim liście, upokórzcie się pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili (1 P, 5,6).

 

Jakie jest twoje doświadczenie postu?

 

Gdyby nie post, cała historia z hymnem Światowych Dni Młodzieży w Krakowie najprawdopodobniej nigdy by się nie wydarzyła. Tak to Pan Bóg ułożył: najpierw był post – mój pierwszy, prawdziwy – ze wspólnotą Głos na Pustyni, potem było Słowo, o które nie ośmieliłbym się prosić Boga, gdyby nie przemiana myślenia o Nim zapoczątkowana postem. Dotąd wydawało mi się, że Bóg patrzy na moje zachowanie i – w zależności od niego – nagradza mnie albo każe. Nie wiedziałem, że w rzeczywistości Bóg jako Sprawiedliwy Sędzia ukarał już mój grzech w Jezusie po to, by teraz mnie, jako wierzącego w Jego Syna, nagrodzić za wszelkie dobro, jakie Ten wysłużył, przechodząc przez życie i dobrze czyniąc. Dzięki wejściu w post byłem w stanie zaryzykować, że Bóg jest mi przychylny i nie tylko może, ale również chce pobłogosławić moje życie. Tak też się stało. Powierzyłem Mu swoje marzenie o hymnie na ŚDM, a On zrewanżował się mi słowem z Pwt 31, 19: Zapiszcie teraz sobie ten oto hymn. Tak też zrobiłem i moje życie zostało wywrócone do góry nogami: Bóg zstąpił w nie z nowym objawieniem siebie jako życzliwego, dobrego, przychylnego i łaskawego Ojca, który zaprasza mnie do całego swego dziedzictwa.

 

Ale to nie był twój ostatni post. Do kolejnego zachęciłeś wiele osób.

 

Ostatnio pościliśmy w ramach niemaGOtu i było to niesamowite doświadczenie z wielu względów. Po pierwsze – było nam raźniej, gdyż weszliśmy w post grupą trzynastu ochotników. Dzięki temu mogliśmy się wspierać, wysłuchiwać utyskiwań itd. Mogliśmy też poczuć odpowiedzialność za siebie nawzajem. Naszą wspólną i nadrzędną intencją było, byśmy przestali uciekać; byśmy skonfrontowali się ze swoimi lękami, nieufnością i zaryzykowali otwarcie się na Boga. Każdy z nas chciał głębiej przyjąć Jego Ewangelię, wyraźniej ją usłyszeć. I wiesz, że to się stało? Tak dużo zmieniło się w niemaGOtu od tamtego czasu! Bardzo nas to do siebie zbliżyło, ponieważ każdy wylał przed resztą swoje serce, wypowiedział swoje intencje, wyznał to, na czym mu najbardziej zależy. Niesamowicie nas to zbliżyło i do siebie i do Boga.

 

Siła wspólnoty połączona ze wspólnym postem daje więc małe cuda.

 

Wcale nie takie małe! Pamiętam post w intencji naszych znajomych, którzy tracili nadzieję na potomstwo. Było im bardzo ciężko. Również badania lekarskie pokazywały, że jest coraz gorzej. I wtedy weszliśmy wraz z żoną i przyjaciółmi rzeczonej pary w post w jej intencji. Prosiliśmy Boga o słowo dla nich i dla nas, byśmy mogli je przyjąć jako rękojmię Bożego błogosławieństwa. Słowo dostała moja żona: „O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna”. I rzeczywiście – weszliśmy w tygodniowy post w tej intencji, a za rok o tej porze może nie Sara, tylko Kasia, miała nie syna, lecz córeczkę, ale czy komuś trzeba więcej dowodów dla poparcia tezy, że Bóg jest dobry?

 

Post ostatecznie może pomóc w odkryciu samego siebie i zauważeniu realnego działania Boga?

 

Amen! Pamiętaj tylko, by nie próbować poprzez post uczynić Boga swoim dłużnikiem! Post jest po to, żebyś to ty się otworzył i przyjął jak najwięcej. Żebyś mógł się opamiętać, nawrócić, przemienić myślenie w kierunku biblijnego obrazu Boga–Ojca. Jeśli więc jest w tobie pragnienie, by doświadczyć w życiu przełomu i obfitości; by dać się Bogu zaskoczyć – nie jedz, lecz miej buzię otwartą, gdyż mówi Pan: Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej; otwórz szeroko usta, abym je napełnił (Ps 81, 11).

 

rozmawiała Zofia Świerczyńska

Kuba Blycharz

Kuba Blycharz

Zobacz inne artykuły tego autora >

Zofia Świerczyńska

Zofia Świerczyńska

Dziennikarz, sekretarz redakcji portalu Stacja7. Pracowała w Sekcji Komunikacji Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, agencji kreatywnej, swoje teksty publikowała także na łamach tygodników katolickich. Odpowiedzialna za projekty medialne i marketingowe.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Kuba Blycharz
Kuba
Blycharz
zobacz artykuly tego autora >
Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap