Papieska Checklista

Nie potrzeba nam Papieża: detektywa, szeryfa, zarządcy, policjanta czy nawet erudyty. Świat woła o Bożego człowieka, który na nowo da nam nadzieję…

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Tym bardziej teraz, gdy po ustąpieniu Benedykta XVI wśród wielu ludzi dominuje poczucie, że Łódź Piotrowa płynie przez nieznane i wzburzone wody, i potrzeba jej dobrego kapitana.

Kościół to coś więcej niż afera Vatileaks, sięgająca zenitu watykańska biurokracja, daleki od codziennego życia mechanizm rozpasionych urzędów Kurii Rzymskiej, czy kolejne afery seksualne z duchownymi w tle. A tak właśnie Kościół jest coraz częściej ukazywany w mediach, także w czasie obecnego konklawe, którego kulminacją ma być zdobycie „światowej władzy”, a nie „pokorna służba”.

Na dzień przed swym ustąpieniem Benedykt XVI przypomniał nam, że „Kościół to nawet nie jakaś organizacja czy stowarzyszenie o celach religijnych czy humanitarnych, ale żywe ciało, komunia braci i sióstr w Ciele Jezusa Chrystusa, które jednoczy wszystkich”. Warto się zastanowić, czy spoglądając na rzeczywistość przez krzywe lustro mediów i portali społecznościowych nie tracimy z oczu tej perspektywy?

Papieska Checklista

Nie oznacza to negowania, czy wręcz zamiatania pod dywan istniejących w Kościele problemów. Trzeba jednak zmienić perspektywę.

Nowy Papież musi być bowiem nie tylko zarządcą starającym się usprawnić kontakt rzymskiej centrali z lokalnymi Kościołami, czy policjantem przywołującym do porządku i karzącym siejących zgorszenie. Przede wszystkim ma głosić Ewangelię i pociągać do Chrystusa. Słowo nie wystarczy, potrzeba przejrzystego świadectwa życia. A także wiary, nadziei, i miłości, których ludzkość tak bardzo dziś potrzebuje. Za tym pójdzie cała reszta.

Zsekularyzowana Europa i kraje Ameryki Północnej borykają się z potężnym kryzysem gospodarczym i o wiele większym kryzysem wartości.

Dramatycznie spada liczba nowo wyświęconych księży, seminaria pustoszeją, a domy zakonne świecą pustkami.

Wyrzeczenie i służbę zastępuje konsumizm, egoizm i coraz większa samotność ludzi mających wszystko, a niewidzących nadziei na przyszłość. Karykaturalne prawa decydują o tym kto ma żyć, a kto umrzeć. One też próbują nam wmówić co jest dobre, a co złe. Chrystus wypychany jest z przestrzeni publicznej, a przyznawanie się do wiary w Niego staje się niepoprawne politycznie.

Europejska gleba jest coraz bardziej jałowa, przypomina pustynię…

Papież odpowiada za ponad 1 mld 200 mln katolików na całym świecie. Ogromna siła i ogromna odpowiedzialność. Co ciekawe ponad 80 proc. wszystkich wyznawców Chrystusa zamieszkuje już na półkuli południowej.

I to właśnie ona, mimo swych wielu problemów, jest bijącym źródłem wiary i nadziei.

W trzech ostatnich dekadach liczba chrześcijan w Afryce potroiła się. Będący w gronie elektorów, pochodzący z Gwinei kard. Robert Sarah nazywa Czarny Ląd „duchowym płucem ludzkości”.

Wciąż bardzo młody Kościół pragnie prawdziwie żyć misją ewangelizacyjną. Kościół nie tylko głosi Chrystusa, ale wychodząc naprzeciw wielu bolączkom tego kontynentu prowadzi szpitale, leprozoria, szkoły. Angażuje się także w budowanie pokoju. Trwające w Afryce wojny i konflikty wciąż pozostają w cieniu, mimo powszechnej globalizacji. Brak sprawiedliwości, powszechna korupcja i dokonująca się na masową skalę grabież bogactw naturalnych, wołają o nową nadzieję. Nie będzie jej – przypomniał Benedykt XVI – bez postawienia Chrystusa w centrum Czarnego Lądu.

Papieska Checklista

Bez Boga nie da się bowiem uleczyć chorób Afryki. Po okresie pierwszej ewangelizacji kontynent ten od razu musi stawiać czoła dokonującej się na naszych oczach kolonizacji ducha i wartości.

Jednak jak podkreślali na ostatnim synodzie na temat Afryki biskupi tego kontynentu Europa musi zrozumieć, że Afryka nie przyjmie wszystkiego co jej się wciska wraz z neopogańską etyką. Afryka mimo różnych bolączek i słabości stanowi ogromne duchowe płuco dla ludzkości cierpiącej na kryzys wiary i nadziei. 

Azja jest kontynentem przeżywającym w ostatnich latach nowy wigor wiary. Ewangelia wydaje się zarażać swym przesłaniem z niespotykaną wcześniej siłą.

Tylko na Filipinach mieszka ponad 70 mln katolików, pracownicy banków i wielkich korporacji wspólnie z klientami odmawiają Koronkę do Bożego Miłosierdzia, a z głośników supermarketów płynie modlitwa różańcowa. Krzyżyk na szyi nikogo nie dziwi, tak samo jak kolorowy napis na samochodzie: Jezus jest moim Panem!

Dynamicznie rośnie liczba wierzących w Korei Południowej.

Prawdziwa wiosna Kościoła, o której świadczą też liczby: posługuje tam 4.455 księży koreańskich i tylko 166 cudzoziemców; 34 biskupów i 1 kardynał; prawie 70 proc. kapłanów nie ukończyła jeszcze 40 lat, a w siedmiu seminariach przygotowuje się do kapłaństwa 1.587 kleryków.

Zupełnie odmienna sytuacja panuje w rządzonej przez komunistów Korei Północnej gdzie codziennie dokonywane są najbardziej okrutne prześladowania chrześcijan we współczesnym świecie. Szacuje się, że w obozach koncentracyjnych przetrzymywanych jest ok. 70 tys. ludzi, których jedyną „winą” jest wiara w Chrystusa. Krew męczenników przynosi owoce.

Wydaje się, że ateistyczna polityka chińskich władz poniosła porażkę. Mimo trwających prześladowań mieszkańcy Państwa Środka garną się do Chrystusa. Szacuje się, że mieszka tam 200 milionów chrześcijan różnych denominacji.

Wkrótce komunistyczne Chiny mogą się stać najbardziej religijnym krajem świata!

Papieska Checklista

Bez wątpienia jednak to Ameryka Łacińska jest kontynentem gdzie wiara w Chrystusa jest wręcz powietrzem decydującym o życiu jego mieszkańców.

Tylko w Brazylii, która będzie najprawdopodobniej celem pierwszej pielgrzymki nowego Papieża na planowane w Rio De Janerio Światowe Dni Młodzieży, mieszka prawie 160 mln katolików! Nie oznacza to chrześcijańskiej sielanki, braku trudności i poważnych wyzwań. Próby wykorzystywania wiary w kluczu politycznym przez tamtejszych populistycznych polityków lewicy nie należą do rzadkości; swe sieci skutecznie zarzucają różnego rodzaju protestanckie sekty, które w miejsce „wymagań Ewangelii” stawiają obietnicę szczęścia, dostatniego życia i zera problemów… A że za kaznodziejami płyną z Północy wciąż duże pieniądze wielu ludzi daje się na to nabrać.

Nie wystarczy głosić Chrystusa, trzeba formować. Umacniać braci w wierze, to misja każdego Następcy św. Piotra.

Papieska Checklista

Afryka, Azja, Ameryka Łacińska to kontynenty nadziei ale i braku nadziei, to Kościół wciąż bardzo ubogi, często żyjący na granicy nędzy.

„Żywotność tamtejszego Kościoła przynosi radość, ale nie możemy też zapominać o problemach z którymi stykają się tamtejsi ludzie – mówi kard. Georges Cottier. – Biedy takie jak: głód, choroby, wojny, rażące niesprawiedliwości, które prowadzą do utraty  nadziei na przyszłość też muszą znaleźć się w sercu nowego Papieża”.

Potrzeba takiego kapitana Łodzi Piotrowej, który pragmatycznie będzie interpretował Ewangelię, który zwróci uwagę na najuboższe obszary świata, który wejdzie w ludzką biedę, by zrozumieć korzenie globalnego kryzysu wiary i nadziei. Który będzie umiał wziąć na swe barki problemy i bóle współczesnego światawylicza Franco Bucarelli, włoski watykanista śledzący życie za Spiżową Bramą już do 60 lat, a tym samym już szóste konklawe!

Gdy zastanawiam się nad tym jaki ma być Boży następca Benedykta XVI przychodzi mi na myśl też ta karta Kościoła, która nie jest w tych dniach przywoływana:

Kościół prześladowany. Szacuje się, że różnego rodzaju prześladowania cierpi codziennie na świecie 100 mln chrześcijan! W konklawe biorą udział kardynałowie, którzy byli więzieni, torturowani, którzy byli świadkami krwawych masakr i musieli grzebać tych, co wcześniej ochrzcili.

Papieska Checklista

Na Zanzibarze, wyspie będącej częścią Tanzanii islamscy fundamentaliści zapowiedzieli, że w czasie Wielkanocy rozprawią się z chrześcijanami. Także uczestniczący w konklawe kard. Polycarp Pengo otrzymał wiadomość: „Wymordowani zostaną wszyscy niewierni”.  Rosną obawy, że w Tanzanii dojdzie do wojny religijnej. Niełatwa sytuacja jest też w Nigerii i Indiach, gdzie tylko w ubiegłym roku doszło do ponad 170 różnego rodzaju ataków na chrześcijan ze strony hinduistycznych fundamentalistów. Trzeba o tym pamiętać.

Potrzeba nam za sterem Łodzi Piotrowej Bożego człowieka, który przywróci światu Nadzieję. A za tym pójdzie rozwiązywanie wszelkich innych problemów takich jak chociażby: afera Vatileaks, przejrzystość Baku Watykańskiego, pedofilia wśród duchowieństwa, coraz większa liczba odejść z kapłaństwa i życia zakonnego, brak powołań, komunia dla rozwiedzionych, rola kobiet i świeckich w Kościele, nie mówiąc o celibacie księży i dialogu międzyreligijnym. Do tej listy zadań każdy z nas może jeszcze coś dorzucić. I pewno będzie miał rację.

Zanim jednak zaczniemy narzekać na nowego Papieża, módlmy się by okazał się człowiekiem, dla którego Jezus nie jest teorią lecz  Życiem.

Wesprzyj nas
KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Kościół ma 5 nowych kardynałów

W bazylice św. Piotra w Watykanie odbył się 28 czerwca zwyczajny konsystorz publiczny, na którym Franciszek włączył do Kolegium Kardynalskiego 5 nowych purpuratów. 29 czerwca będą oni koncelebrować z Ojcem Świętym Mszę św. w uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła

 

Nowymi kardynałami zostali:

1. Jean Zerbo – Malijczyk, arcybiskup Bamako.

2. Juan José Omella Omella – Hiszpan, arcybiskup Barcelony.

3. Anders Arborelius OCD – Szwed, biskup Sztokholmu.

4. Louis-Marie Ling Mangkhanekhom – Laotańczyk, wikariusz apostolski Paksé.

5. Gregorio Rosa Chávez – Salwadorczyk, biskup pomocniczy archidiecezji San Salvador.

 

W imieniu nominatów papieżowi podziękował kard. Juan José Omella Omella. Zauważył, że przybyli oni z Kościołów geograficznie odległych, ale chlubiących się swoją wiernością Ewangelii w okolicznościach nie zawsze łatwych, a w niektórych przypadkach wręcz dramatycznych. Wskazał, że purpura nie jest dla nich powodem do chluby, lecz pamiątką Zbawiciela, który za nas przelał swoją krew. „Nie chcemy być Kościołem samym dla siebie. Chcemy być Kościołem pielgrzymującym, wychodząc na spotkanie łez, które trzeba osuszyć. Chcemy odrzucić nasze własne interesy, być Kościołem pielgrzymującym, szukając każdego, kto potrzebuje Chrystusa” – zapewnił metropolita Barcelony.

 

Po krótkiej Liturgii Słowa homilię wygłosił Ojciec Święty. Nawiązał w niej do zawartych w odczytanym fragmencie Ewangelii św. Marka słów: „Jezus wyprzedzał ich”, gdy podążał wraz z uczniami do Jerozolimy i nazwał ten obraz tłem dla obecnego konsystorza. “Między sercem Jezusa a sercami uczniów istnieje dystans, który może wypełnić jednie Duch Święty. Jezus o tym wie; dlatego jest wobec nich cierpliwy, mówi do nich otwarcie, a przede wszystkim ich wyprzedza, idzie przed nimi” – wyjaśnił papież.

 

Zwrócił uwagę, że uczniowie są zwodzeni interesami sprzecznymi z „nastawieniem” Jezusa, Jego wolą, która jest całkowicie zgodna z wolą Ojca. “Nie patrzą na rzeczywistość! Sądzą, że widzą a nie widzą, że wiedzą, a nie wiedzą, że rozumieją lepiej niż inni a nie rozumieją” – powiedział Franciszek i dodał: “Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna: to ta, którą Jezus ma na myśli i która kieruje Jego krokami. Rzeczywistością jest krzyż i grzech świata”. A tą rzeczywistością, którą widzi Jezus są niewinni, którzy cierpią i umierają z powodu wojen i terroryzmu; to niewolnictwo, które nieustannie zaprzecza godności, także w czasach praw człowieka; rzeczywistością są obozy dla uchodźców, które czasami bardziej przypominają piekło niż czyściec; rzeczywistością jest systematyczne odrzucanie wszystkiego, co już nie jest potrzebne, w tym osoby ludzkiej – podkreślił kaznodzieja.

 

“To widzi Jezus, idąc do Jerozolimy” – stwierdził i podkreślił: „My też, bracia i siostry, z Jezusem idziemy tą drogą”.

 

Zwracając się do nowych kardynałów Franciszek powiedział: “Jezus «idzie przed wami» i prosi, abyście Go zdecydowanie naśladowali, idąc Jego drogą. Wzywa was, abyście patrzyli na rzeczywistość, abyście nie dali się zwieść przez inne sprawy, inne perspektywy”.

 

Przestrzegł ich również, by nie stawali się „książętami” Kościoła. “Wzywa was, abyście służyli tak jak On i z Nim. Służyli Ojcu i braciom. Wzywa was do stawienia czoła, taką postawą jak On, grzechowi świata i jego skutkom we współczesnej ludzkości. Idąc za Nim, także wy będziecie wyprzedzali święty lud Boży, koncentrując wasze spojrzenie na krzyżu i zmartwychwstaniu Pana” – zaapelował Ojciec Święty.

 

Na zakończenie, wzywając wstawiennictwa Matki Dziewicy, Franciszek zachęcił: “Z wiarą przyzywajmy Ducha Świętego, aby wypełnił wszelki dystans naszymi sercami a sercem Chrystusa, a całe nasze życie stawało się służbą Bogu i bliźnim”.

 

Następnie odczytał listę nowych purpuratów, którzy złożyli wyznanie wiary i przysięgę wierności Franciszkowi i jego prawnie wybranym następcom. Ojciec Święty ogłosił, że wszyscy mianowani dziś kardynałowie będą kardynałami-prezbiterami.

 

Każdy z nowych purpuratów podchodził kolejno do Ojca Świętego, który nakładał im na głowy birety kardynalskie, na palce – pierścienie i wręczał bullę z wyznaczonym kościołem tytularnym w Rzymie (jest to symboliczne włączenie kardynała do prezbiterium diecezji rzymskiej).

 

Nowi kardynałowie otrzymali następujące kościoły: Jean Zerbo – św. Antoniego Padewskiego przy Via Tuscolana; Juan José Omella Omella – Świętego Krzyża Jerozolimskiego Santa Croce di Gerusalemme), który do niedawna był kościołem tytularnym zmarłego 18 marca br. kard. Miloslava Vlka z Pragi; Anders Arborelius OCD – Matki Bożej od Aniołów (Santa Maria degli Angeli); Louis-Marie Ling Mangkhanekhom – św. Sylwestra (San Silvestro in Capite); Gregorio Rosa Chávez – Najświętszego Sakramentu przy Tor de’ Schiavi.

 

Przez dłuższy czas nowi purpuraci wymieniali uściski z obecnymi w bazylice dotychczasowymi członkami Kolegium Kardynalskiego, którzy w ten sposób witali ich w swoim gronie.

Po wspólnym odmówieniu przez wszystkich po łacinie modlitwy Ojcze nasz Franciszek udzielił zebranym błogosławieństwa. Na zakończenie uroczystości podszedł do figury św. Piotra, oddając hołd Księciu Apostołów.

W godz. 18-20 w atrium Auli Pawła VI nowi purpuraci będą przyjmowali życzenia i pozdrowienia od krewnych, znajomych i przyjaciół.

 

W czasie dotychczasowych 4 konsystorzy Franciszek włączył w skład Kolegium Kardynalskiego 61 duchownych. Obecnie w jego skład wchodzi 225 purpuratów, w tym 121 elektorów, mających prawo do udziału w ewentualnym konklawe. 53 z nich pochodzi z Europy (w tym czterech Polaków: Stanisław Dziwisz, Zenon Grocholewski, Stanisław Ryłko i Kazimierz Nycz), 15 z Afryki, tyle samo z Azji, 4 z Oceanii oraz po 17 z Ameryki Północnej i Łacińskiej.


st (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

1. rocznica ŚDM już wkrótce! Ruszyła rejestracja na obchody

Ruszyła rejestracja na koncert „Młodość – projekt życia”, organizowany w Krakowie w ramach obchodów 1. rocznicy Światowych Dni Młodzieży. Odbędzie się on 29 lipca w Tauron Arena Kraków

Tego dnia planowana jest również katecheza dla młodych, a w niedzielę – Msza św. pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego.

 

Rejestracji można dokonać na stronie http://rejestracja.krakow2016.com/. System rejestracyjny przewiduje zarówno zgłoszenia grupowe, jak i indywidualne. W wyniku rejestracji uczestnicy koncertu otrzymują miejsca w określonym sektorze oraz bezpłatny bilet, który zostanie automatycznie wygenerowany przez system. Bilet jest gwarancją rezerwacji miejsca w sektorze, uprawnia do wstępu na Tauron Arena i do udziału w koncercie. Osoby, które się nie zarejestrują w systemie, będą wpuszczane w miarę wolnych miejsc. Wstęp jest bezpłatny i otwarty.

 

W obchody rocznicy ŚDM w Krakowie zaangażowani są znani artyści z Polski i zagranicy, wśród nich m.in. Ambasadorzy ŚDM. Nad muzycznym aspektem przedsięwzięcia czuwa dyrygent i aranżer Adam Sztaba. Podczas koncertu usłyszymy takie gwiazdy, jak TGD, Krzysztof Iwaneczko, Arkadio i Anita Lipnicka. Wieczór poprowadzą m.in. Marika i Jasiek Mela.

 

W trakcie koncertu abp Marek Jędraszewski wręczy Nagrodę Metropolity Krakowskiego „Młodość – projekt życia”, przyznawaną młodym ludziom, którzy ofiarnie i twórczo angażują się w życie Kościoła oraz środowisk lokalnych, podejmując inicjatywy służące pomocy drugiemu człowiekowi, promocji kultury i edukacji, projektom społecznym oraz ożywieniu życia religijnego we wspólnotach parafialnych i duszpasterstwach.

 

Koncert w Tauron Arena będzie poprzedzony katechezą dla młodych, którą w pobliskim kościele księży pijarów wygłosi abp Marek Jędraszewski. Nie zabraknie także miejsca na wymianę doświadczeń i świadectwa oraz na prezentację licznych inicjatyw powstałych jako owoc ŚDM.

 

W niedzielę w Sanktuarium św. Jana Pawła II zostanie odprawiona Msza św. dziękczynna za owoce Światowych Dni Młodzieży.

 

Organizatorem obchodów jest Archidiecezja Krakowska we współpracy z miastem Kraków i Województwem Małopolskim. Na wydarzenie zaprasza arcybiskup Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

 


PROGRAM

 

 

29 lipca 2017 (sobota)

 

Katecheza:

13.00 – rozpoczęcie, animacje;

14.00-16.00 – katecheza dla młodzieży – głosi abp Marek Jędraszewski (Kościół XX. Pijarów Matki Bożej Ostrobramskiej / ul. Meissnera 20, Kraków)

 

Koncert na TAURON Arena Kraków:

16.00 – otwarcie bram, prewydarzenia

18.00 – rozpoczęcie koncertu

Podczas koncertu zostanie wręczona nagroda Metropolity Krakowskiego „Młodość – projekt życia”

 

30 lipca 2017 (niedziela)

 

12.30 – Msza Święta pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego (Sanktuarium św. Jana Pawła II)

 

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Akademia Dziennikarstwa [ZAPISY]

W październiku tego roku w Warszawie ruszy druga edycja Akademii Dziennikarstwa. Dla osób pasjonujących się światem mediów przygotowaliśmy 2 kursy - podstawowy i zaawansowany. Zapisy potrwają do 30 września.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Warsztat dziennikarski, praca z aparatem i kamerą, psychologia mediów, Kościół w sieci. Wokół tych tematów skupia się Akademia Dziennikarstwa – kurs prowadzony przez Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie oraz portal Stacja7.pl. Kolejna edycja Akademii ruszy w październiku. W nowej edycji Akademii wystartują jednocześnie dwa kursy – podstawowy i zaawansowany.

Zajęcia poprowadzą znani redaktorzy – m.in. Krzysztof Ziemiec, Alina Petrowa-Wasilewicz, ks. Krzysztof Pawlina, o. Marek Kotyński, Aneta Liberacka, Szymon Hołownia, ks. Marek Dobrzeniecki, Krzysztof Skórzyński, dr Tomasz Rożek, Jakub Szymczuk, Patrycja Michońska, Małgorzata Ziętkiewicz, Marcin Jończyk, Mateusz Ochman. Kierownikiem studium jest ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej.



KURS PODSTAWOWY – informacje i zapisy



KURS ZAAWANSOWANY – informacje i zapisy



 

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Modlitwa św. Jana Pawła II o pojednanie

Boże, pomóż nam poświęcić się szczeremu dążeniu do miłości, która przezwycięża nienawiść

Aby przeciwnicy podali sobie ręce

św. Jan Paweł II, papież

Boże, Stworzycielu świata, który każde stworzenie otaczasz swoją ojcowską troską i kierujesz biegiem historii, by osiągnęła swój cel – zbawienie. My widzimy Twoją ojcowską miłość, gdy łagodzisz zatwardziałość człowieka i otwierasz rozdarty konfliktami i walką świat na pojednanie.

Odnów dla nas cuda Twojego miłosierdzia: ześlij swojego Ducha, by działał w głębi naszych serc, aby wrogowie dojrzeli do dialogu, przeciwnicy uścisnęli sobie dłonie, a ludzie żyli w zgodzie.

Pomóż nam poświęcić się szczeremu dążeniu do prawdziwego pokoju, który kładzie kres kłótniom, do miłości, która przezwycięża nienawiść, do wybaczenia, które rozbraja wszelką zemstę.

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

 

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Modlitwa wstawiennicza o pokój w Syrii

Boże daj nam nadzieję na przyszłe budowanie pokoju dla wszystkich

Boże Miłosierdzia,
usłysz krzyki rozpaczy mieszkańców Syrii.
Pociesz tych, którzy cierpią z powodu doznanej przemocy.
Pociesz tych, którzy opłakują swoich zmarłych.

Daj siłę sąsiednim krajom, aby chętnie przyjęły uchodźców z Syrii.
Przemień serca tych, którzy chwycili za broń;
I chroń tych, którzy poświęcają się dla pokoju.

Boże nadziei, zachęcaj przywódców, aby wybrali pokój, a nie przemoc i aby szukali pojednania ze swoimi wrogami.

Rozpal w Kościele Powszechnym współczucie dla narodu syryjskiego;
I daj nam nadzieję na przyszłe budowanie pokoju dla wszystkich, które będzie oparte na sprawiedliwości.

Prosimy o to przez Jezusa Chrystusa, Księcia Pokoju i Światłość Świata.

Amen.

 

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Panie, uczyń mnie narzędziem Twego pokoju

Spraw, Panie, abym nie tyle szukał pociechy, ile pociechę dawał

Modlitwa św. Franciszka z Asyżu

Panie, uczyń mnie narzędziem Twego pokoju.
Tam, gdzie nienawiść – pozwól mi siać miłość,
gdzie krzywda – przebaczenie,
gdzie zwątpienie – wiarę,
gdzie rozpacz – nadzieję,
gdzie mrok – światło,
tam gdzie smutek – radość.

Spraw, Panie, abym nie tyle szukał pociechy,
ile pociechę dawał;
nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał
nie tyle był kochany, ile kochał.

Albowiem dając – otrzymujemy,
przebaczając – zyskujemy przebaczenie,
a umierając – rodzimy się do życia wiecznego.

 

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Gietrzwałd. Matka Boża mówiła po polsku

140 lat temu rozpoczęły się objawienia maryjne w Gietrzwałdzie. W sumie było ich 160

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

We wtorek 27 czerwca przypada 140. rocznica rozpoczęcia objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Od czerwca do września Maryja objawiała się dwóm dziewczynkom: Justynie Szafryńskiej i Barbarze Samulowskiej, w sumie tych objawień było 160. Gietrzwałd jest jedynym miejscem w Polsce, gdzie objawień maryjne zostały uznane za autentyczne przez Kościół. Z tej okazji we wtorek w sanktuarium gietrzwałdzkim odbywają się uroczystości rocznicowe.

Ich głównym punktem będzie o godz. 18.00 Msza św. pod przewodnictwem abp. seniora Edmunda Piszcza, poprzedzona modlitwą różańcową i konferencją na temat objawień gietrzwałdzkich.

Wierni upamiętniają rocznicę objawień od początku roku. Odbyły się już i są planowane liczne pielgrzymki. Jedną z nich będzie pielgrzymka rodzin do Gietrzwałdu 15 sierpnia, w uroczystości odpustowe ku czci Wniebowzięcia NMP, połączona z rodzinnym apelem maryjnym a także dzień chorych 20 sierpnia, czy wrześniowe czuwanie młodzieży oraz spotkanie modlitewne kapłanów warmińskich 7 września. Trwają też comiesięczne czuwania modlitewne z udziałem ruchów i wspólnot katolickich.

Na 10 września planowane są główne uroczystości odpustowe z udziałem nuncjusza apostolskiego w Polsce abp. Salvatore Pennacchio, Episkopatu Polski i władz państwowych. Homilię podczas uroczystej Mszy św. o godz. 11.00 wygłosi prymas Polski abp Wojciech Polak.

Objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 r. Głównymi wizjonerkami były: trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska. Matka Boża przemówiła do nich po polsku, co podkreślił ks. Franciszek Hipler – „w języku takim, jakim mówią w Polsce”.

11 września 1977 r. odbyły się, poprzedzone IV Ogólnopolskim Kongresem Mariologicznym, uroczystości 100-lecia objawień Matki Bożej, którym przewodniczył metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła. W tym dniu bp Józef Drzazga, biskup warmiński, uroczyście zatwierdził kult objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Jest to jedyne miejsce w Polsce, gdzie objawienia Matki Bożej zostały uznane przez Kościół katolicki jako autentyczne.

KAI

 


Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej wraz z Archidiecezją Warmińską zapraszają na obchody jubileuszowe.

 

 

 

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Przełożeni Zakonów Męskich o uchodźcach

Z racji naszego powołania należymy do ubogich tej ziemi i czujemy się wezwani do służby ludziom potrzebującym. Stawiając się w wygodnym dystansie od ludzkich zranień, zaprzeczylibyśmy podstawom swojego istnienia

Janusz
Sok CSsR
zobacz artykuly tego autora >

W związku z pytaniami jakie otrzymałem od portalu stacja7.pl w sprawie uchodźców, postanowiliśmy udzielić jednej – wspólnej odpowiedzi, skonsultowanej w gronie Konsulty Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich.

Autor artykułu, o. Janusz Soka CSsR, jest Przewodniczącym Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce.

 

-//-

 

Osoby konsekrowane, muszą widzieć ludzką biedę i podejmować konkretne czyny. Z racji naszego powołania i wyboru należymy do ubogich tej ziemi i czujemy się wezwani do służby ludziom potrzebującym. W przeciwnym razie, stawiając się w wygodnym dystansie od ludzkich zranień, zaprzeczylibyśmy podstawom swojego istnienia.

 

Większość zakonów i zgromadzeń zakonnych w Polsce ma charakter międzynarodowy. Pracujemy w wielu krajach poza Polską i poza bogatą Europą. Nasi współbracia to osoby różnych narodowości i kultur. Posługujemy w szkołach i sierocińcach, bywa, że większość uczniów to np. muzułmanie czy buddyści. Pomocą ogarniamy ludzi bez względu na ich rasę i wyznanie. To jest nasza codzienność, a nie sporadyczne akcje.

 

Mamy głębokie przekonanie, że nasza pomoc powinna się realizować przede wszystkim w krajach objętych wojną czy skrajną niesprawiedliwością. Słyszymy raz po raz apele, kierowane do nas przez tamtejszych biskupów, by pomóc ludziom pozostać w ich własnych domach, by pomoc nieść przede wszystkim na miejscu. Stąd też tysiące zakonnych misjonarzy, także z Polski, angażuje się od lat z wielkim poświęceniem, a często z ofiarnością zagrażającą życiu, w zapewnienie ludziom pokrzywdzonym, w tym uchodźcom, godnych warunków egzystencji. W ostatnim czasie mamy tego żywe przykłady choćby w Republice Środkowej Afryki, Nigerii, Jemenie, Syrii czy Iraku. Od dawna, w wielu miejscach świata, osoby konsekrowane angażują się w pomoc uchodźcom i migrantom, bez względu na różnice kultur i wyznań.

 

Obóz uchodźców w Grecji | fot. Fotomovimiento / flickr.com

 

Zdajemy sobie jednocześnie sprawę, że wyjście na peryferie, do czego tak często wzywa osoby konsekrowane papież Franciszek, nie oznacza jedynie wysiłku podejmowanego w krajach ubogich i dotkniętych wojną. Jest też konieczne większe zaangażowanie na rzecz ludzi potrzebujących w krajach bogatych. Wiele osób konsekrowanych organizuje, nie od dzisiaj, pomoc materialną i medyczną. Płynie ona z krajów, z których pochodzą, przy zachowaniu troski o to, by pomoc docierała do osób naprawdę potrzebujących. Przykładowo, chyba wszystkie rodziny zakonne biorą dziś udział w programie „Rodzina Rodzinie”.

 

Zadajemy sobie jednak pytanie: co lub kto sprawia i jaka jest tego przyczyna, że setki tysięcy ludzi zmuszanych jest do migracji? Czymś przecież naturalnym, wpisanym w życie każdego człowieka, jest fakt, że chce pozostać we własnym domu. Jeżeli się go ludziom odbierze i nawet jeśli będą potem żyli w relatywnym dobrobycie materialnym, nie będą szczęśliwi – jak podkreślał ostatnio abp Marek Jędraszewski.

 

Dlatego towarzysząc wielu tysiącom pokrzywdzonych i pomagając uchodźcom, próbujemy zrozumieć współczesną migrację. Jest to ważne i aktualne wyzwanie dla świata i Kościoła. Nie odwracamy oczu od tego problemu, bo nie sposób nie widzieć twarzy ludzi prześladowanych, których sytuacja zmusza do opuszczenia domów, a nawet rodzinnego kraju. To są nasi bliźni, bracia i siostry, którzy mają prawo do uczynnej miłości ze strony wszystkich ludzi dobrej woli, a może szczególnie przez posługę i zaangażowanie osób konsekrowanych.

 

Ulica w syryjskim mieście Homs po ustaniu walk | fot. Xinhua/Pan Chaoyue/flickr. com

 

Jest sprawą oczywistą, że każdy ma prawo bronić się przed agresją, terroryzmem czy niesprawiedliwością. Jednocześnie faktem jest, że pomoc dla drugiego człowieka dotkniętego wojną, głodem, czy to w jego ojczyźnie, czy poza nią jest obowiązkiem chrześcijan. Kierujemy się bowiem wskazaniami Ewangelii, chcemy być jej wierni, gdyż jest światłem w świecie, w którym jest więcej rozdroży niż dróg.

 

Nie mamy wpływu na decyzje polityków i nie zamierzamy ich komentować, ale nasze wspólnoty w Polsce – już dzisiaj – otwierają się na ludzi potrzebujących bez względu na pochodzenie, kolor skóry czy wyznawaną wiarę. Jeśli decyzje polityczne i okoliczności historyczne sprawią napływ nowych uchodźców, z pewnością nie pozostaniemy na to obojętni i zaangażujemy się w każdy możliwy sposób, by przyjść z pomocą potrzebującym. Powyższa postawa – mamy takie przekonanie – jest w pełni zgodna ze stanowiskiem Ojca Świętego Franciszka i Kościoła w Polsce, wyrażonym niejednokrotnie głosem Konferencji Episkopatu Polski.

 

Łączę wyrazy szacunku i pozdrowień dla wszystkich czytelników

W imieniu Konsulty Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce,

Janusz Sok CSsR

Przewodniczący Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce

 

Przeczytaj także:


Uchodźcy obnażają kryzys naszej cywilizacji

Artykuł Tomasza Nowaczka MIC, prowincjała marianów


“Mamy rodzinę w Iraku”. Dominikańska odpowiedź na atak islamistów

Artykuł Pawła Kozackiego OP, prowincjała dominikanów


 

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Janusz Sok CSsR

Prowincjał zakonu redemptorystów w Polsce, od 2013 roku Przewodniczący Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Janusz
Sok CSsR
zobacz artykuly tego autora >

Nie ma podziału w Kościele w sprawie uchodźców

Nie można wykorzystywać uchodźców do tego, by pokazać, że jesteśmy podzieleni. Nie można “używać” uchodźców do tego, by pokazać, kto jest do kogo w kontrze. Nie można niczego rozgrywać na tragedii innych

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Słuchając wielu komentarzy, nie ma wątpliwości, że w dyskusji o uchodźcach, która rozgrywa się niby w sprawie obrony pokrzywdzonych i z drugiej strony bezpieczeństwa rodaków wcale nie chodzi ani o jednych, ani o drugich. Każda ze stron sporu próbuje różnymi obrazkami przekonać więcej ludzi do swoich racji, które nie mają często nic wspólnego ani z pomocą ani z bezpieczeństwem. Raczej z podniesieniem liczby fanów, followersów, czy budową poparcia dla danej strony.

 

Najgorsze jest to, że robi się to kosztem innych. Oraz to, że próbuje się prowadzić tę rozgrywkę “udowadniając” podział w Kościele. Tymczasem żadnego podziału w Kościele nie ma.

 

Póki co obserwujemy toczącą się rozmowę na dwa różne, kompletnie pomieszane ze sobą tematy. W ten sposób nigdy się nie dogadamy, ponieważ to dwie różne rozmowy. Czy więc przypadkiem nie chodzi tylko o to, byśmy się różnili, bo tak nam się podzieliła ta nasza Ojczyzna, że każdy temat jest dobry do wygrania jakiejś większości, jakiegoś kapitału, czy to będzie zasięg, liczba odbiorców, czytelników, czy też kapitał polityczny? Zostały postawione dwie tezy, których każda ze stron się trzyma i nawet nie próbuje inaczej postawić problemu. Konflikt został zdefiniowany tak, że:

• jeśli jesteś za pomocą uchodźcom, to znaczy, że jesteś za islamizacją Europy

• jeśli jesteś za blokowaniem granic przed imigrantami, to znaczy, że  jesteś ksenofobem i jesteś obojętny na los człowieka, nawet dziecka

 

Otóż nie. Mogę być za tym, by pomagać ludziom na miejscu, a rodziny w najtrudniejszej sytuacji wyciągać stamtąd, i jednocześnie mogę być za uszczelnieniem granic dla imigrantów społecznych czy ekonomicznych, wśród których przenikają radykalni islamiści.

 

Do bólu wyjaśniana może być różnica pomiędzy imigrantami i uchodźcami. I tak ciągle dla wielu te pojęcia są tożsame. Podobnie jak stanowisko, że pomaganie wyklucza bezpieczeństwo. Kiedy Kardynał Nycz zaapelował byśmy nie dali sobie wmówić, że jest konflikt między pomaganiem a bezpieczeństwem, natychmiast doczekał się odpowiedzi, że jakakolwiek pomoc jest sztuczką forsowaną przez lewicę i niektóre środowiska kościelne.

 

Konsulta Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce wydała wspólne oświadczenie, że: “Jest sprawą oczywistą, że każdy ma prawo bronić się przed agresją, terroryzmem czy niesprawiedliwością. Jednocześnie faktem jest, że pomoc dla drugiego człowieka dotkniętego wojną, głodem, czy to w jego ojczyźnie, czy poza nią jest obowiązkiem chrześcijan.” W oświadczeniu można przeczytać także powołanie się na słowa innych hierarchów w Polsce. Gdzie tu jest podział w Kościele? (Przeczytaj całe stanowisko Konsulty Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce)

 

Nie dajmy się podzielić. Nie dajmy sobie wmówić, że Kościół jest w jakimś wewnętrznym konflikcie w tej sprawie.

 

 

Każdy boi się o bezpieczeństwo, każdy chciałby spokojnie żyć, korzystać z niedawno odzyskanej wolności. Patrząc na wydarzenia z Francji, Anglii, Szwecji… nikt nie ma wątpliwości, że Europa sobie z tym nie radzi, więc nie poradzi sobie także Polska. (Więcej o naszym uzasadnionym strachu w artykule Aliny Petrowej – Wasilewicz: Uchodźcy i Migranci. Dwie narracje) Dlatego też Kościół nigdy nie nawoływał do całkowitego otwarcia granic dla migrantów, nie utożsamiał się z naiwną koncepcją multi-kulti, a jedynie zaproponował – we współpracy z Caritas – pomoc tylko tym rodzinom, które naprawdę nie mogą dłużej zostać na terenach objętych wojną. Chodziło zawsze o uchodźców.

 

W budowie korytarzy humanitarnych chodzi o jeszcze coś innego. Chodzi o zapewnienie hospitalizacji kilkuset rannym, którzy odpowiedniego leczenia nie doczekają się w swym kraju, objętym wojną. Nic nie wiadomo o tym, by mieli pozostać dłużej, jak tylko na czas leczenia, jeśli tylko warunki pozwalają na bezpieczny powrót do własnej ojczyzny. Jak nie dopuścić, by takim korytarzem przedostał się ktoś niebezpieczny? To jest właśnie zadanie Caritas, która jest obecna w każdym niemal kraju na świecie, rządu i Kościoła tam na miejscu.

 

Nie mamy zakus, jak inne kraje Europy, na łatanie sobie dziury demograficznej ściąganiem imigrantów (szerzej o tym pisze Ojciec Tomasz Nowaczek w artykule: “Uchodźcy obnażają kryzys naszej cywilizacji”). Udało się nam ustrzec Polskę przed napływem niezweryfikowanych tłumów ludzi, wśród których mogliby przeniknąć radykalni islamiści. Wszelkie decyzje dotyczące migrantów leżą wyłącznie po stronie rządu, ponieważ to on odpowiada za nasze bezpieczeństwo. Kościół jedynie apeluje o współpracę z Caritas w obronie człowieka, rodziny, może kilkuset rodzin na terenie objętym wojną.

 

Na Stacji7 robimy raz jeszcze otwarcie tej rozmowy. Może warto zacząć od początku, żeby dojść do wspólnych podsumowań. Zaprosiliśmy przełożonych zakonów w Polsce o zdanie na ten temat, przytaczamy obszerne opinie dziennikarzy, oparte na toczącej się dyskusji jak również własnych doświadczeniach, powracamy do słów hierarchów.

 

Kościół to jedna wspólnota, mamy te same wartości, mamy tego samego Ojca. Musimy tylko przestać torpedować się emocjonalnymi obrazkami a zacząć wracać do korzeni. “Kierować się wskazaniami Ewangelii, chcemy być jej wierni, gdyż jest światłem w świecie, w którym jest więcej rozdroży niż dróg.”

 

Zapraszam do rozmowy na temat uchodźców. Można się włączyć poprzez komentowanie tekstów, postów w mediach społecznościowych oraz przekazanie szerszej refleksji na naszym blogu: http://blogownia.stacja7.pl/

 


Uchodźcy i Migranci. Dwie narracje

 

Przełożeni Wyższych Zakonów Męskich o uchodźcach

 

“Uchodźcy obnażają kryzys naszej cywilizacji”

 

“Mamy rodzinę w Iraku”. Dominikańska odpowiedź na atak islamistów

 

Terroryzm, strach, Facebook

 

Wy też możecie nam pomóc!

 

Rozmowy z Janem Pawłem II: Imigranci

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Dyrektor i redaktor naczelna Stacji7.pl, z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
UCHODŹCY

“Mamy rodzinę w Iraku”. Dominikańska odpowiedź na atak islamistów

Dziesiątki tysięcy chrześcijan z okolic Mosulu zostało zmuszonych do ucieczki przed bojownikami Państwa Islamskiego. Dominikanki, które wraz z innymi ludźmi uciekały w nieznane przed fanatycznymi islamistami, nie załamały się. Wprost przeciwnie.

Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Gdy w mediach toczy się zażarta dyskusja na temat uchodźców, wspominam inicjatywę moich młodych współbraci, którzy nie chcieli pozostać bierni wobec dramatu chrześcijańskiej społeczności w Iraku. Do konkretnego gestu solidarności zainspirowały ich irackie dominikanki.

 

W nocy z 5 na 6 sierpnia 2014 roku dziesiątki tysięcy chrześcijan z okolic Mosulu zostało zmuszonych do ucieczki przed bojownikami Państwa Islamskiego. Musieli opuścić swoje domy, miejsca pracy i miasta… Dominikanki, które wraz z innymi ludźmi uciekały w nieznane przed fanatycznymi islamistami, nie załamały się. Wprost przeciwnie. Gdy tylko chrześcijańscy uchodźcy znaleźli schronienie w Kurdystanie, czyli północno-wschodniej części Iraku, siostry zaczęły pomagać rodzinom koczującym na ulicy, a potem zorganizowały fundusze i wybudowały szpital, szkołę podstawową i mały dom dziecka.

 

Polscy Dominikanie, bracia: Mateusz, Rafał i Gaweł skontaktowali się z siostrami i ustalili, że konkretną formą pomocy może być ich miesięczny pobyt w społeczności uchodźców, połączony z nauczaniem angielskiego. W sierpniu ubiegłego roku polecieli do trzymilionowego Irbilu, w którym schronienie znalazło około 130 tysięcy chrześcijańskich uchodźców.

 

Przed wyjazdem zorganizowali zbiórkę pieniędzy w dominikańskich kościołach pod hasłem „Mamy rodzinę w Iraku”. Zaangażowanie ludzi i chęć włączenia się w pomoc była ogromna, choć niektórzy sceptycy pytali, czy nie lepiej przesłać uchodźcom pieniądze, a nie organizować sobie wycieczkę. Równie często spotykali się z wątpliwościami, czy jest sens jechać do tak odległego regionu, skoro tuż za naszą granicą – na Ukrainie – ludzie też potrzebują pomocy, bo toczy się tam wojna. Bracia jednak dostrzegli ludzi cierpiących w Iraku i stwierdzili, że nie mogą pozostać bezradni. Czuli, że odległość 3 tysięcy kilometrów nie zwalnia ich z odpowiedzialności za żyjących tam ludzi. Na miejscu nie musieli zbyt długo tłumaczyć, skąd przyjechali, bo nazwa Polska jest dobrze znana mieszkańcom Iraku. Pamięta się tam nasze zaangażowanie w wojnę roku 2003, która uczyniła los mieszkańców jeszcze bardziej niepewnym.

 

Jednym z najbardziej poruszających momentów dla polskich dominikanów była wieczorna modlitwa, 5 sierpnia, w drugą rocznicę nocy, kiedy chrześcijanie musieli uciekać ze swoich domów. Dominikanki zorganizowały czuwanie: ból znalazł ujście w psalmach, śpiewanych niegdyś przez Izraelitów wygnanych z Jerozolimy. Dzisiaj znowu te psalmy są dla wielu wygnańców znakiem i mową Bożej obecności w ich trudnym doświadczeniu.

 

Bracia powrócili z przekonaniem, że upokorzeni ucieczką uchodźcy potrzebują nie tylko wsparcia materialnego, ale zwykłej obecności, osobistego zainteresowania i szczerego dzielenia ich codzienności. Dla wygnanych ze swoich domów irackich chrześcijan ważne było, że ktoś o nich pamięta, że z nimi się modli, że są ludzie, którym nie jest obojętny ich los, którzy są gotowi przyjechać do nich ze swojego bezpiecznego świata.

 

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba
Paweł Kozacki OP

Paweł Kozacki OP

Dominikanin, publicysta, blogger, były przeor Konwentu Świętej Trójcy w Krakowie oraz wieloletni redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Od 1 lutego 2014 r. Prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Strefa Chwały Festiwal. Rekolekcje, muzyka, ludzie.

Pięć dni, sześć krajów, siedemset osób, jeden Duch. Tak zapowiadają się tegoroczne, rekordowe nie tylko pod względem uczestników, rekolekcje Strefa Chwały Festiwal w Starym Sączu.

W najbliższy czwartek – 29 czerwca rozpocznie się kolejna edycja rekolekcji Strefa Chwały Festiwal. Stary Sącz na kilka dni zamieni się w oazę pełną kultury. Do udziału w tegorocznej edycji zgłosiło się blisko 700 osób z Polski, a także Niemiec, Belgi, Ukrainy, Anglii oraz Chorwacji. Uczestnicy to zarówno młodzież, dorośli, małżeństwa z dziećmi w wieku od kilku miesięcy w górę. Przyjeżdżają na rekolekcje jako muzycy, artyści plastycy, dziennikarze, liderzy wspólnot, organizatorzy różnorodnych wydarzeń, sportowcy, politycy, przedsiębiorcy, a przede wszystkim jako osoby na co dzień starające się żyć według Dekalogu – jako Ludzie Nowej Kultury.

Z każdym kolejnym rokiem zwiększa się liczba uczestników, co generuje większe zaangażowanie logistyczne organizatorów. W tym roku na Placu Papieskim powstanie wielki namiot – miejsce centralnych wydarzeń oraz cztery mniejsze namioty. W odpowiedzi na zapotrzebowania uczestników organizatorzy postanowili o jeden dzień wydłużyć czas rekolekcji. Tak więc inauguracja zaplanowana jest na czwartek – 29 czerwca, a zakończenie na wtorek – 4 lipca. W programie wiele ciekawych spotkań, konferencji, paneli, a przede wszystkich dużo muzyki na najwyższym poziomie.

 

 

Po raz pierwszy w historii na Strefa Chwały Festiwal pojawi się trzech biskupów, organizatorzy zapowiadają udział bp Grzegorza Rysia, bp Andrzeja Siemieniewskiego oraz bp Leszka Leszkiewicza. Ponadto wśród gości będą m.in. dziennikarka i autorka książek – Brygida Grysiak, wieloletnia organizatorka spotkań Strefa Chwały, liderka wspólnoty Dom Zwycięstwa, Alpha Polska – Stanisława Iżyk-Dekowska, psychoterapeutka – Urszula Mela, publicysta, redaktor naczelny portalu deon.pl – Piotr Żyłka, były marszałek Sejmu, poseł do Parlamentu Europejskiego – Marek Jurek, twórca portalu SzukajacBoga.pl – Henryk Król, aktor – Dariusz Kowalski

Jak co roku wyjątkowa będzie Niedziela – dzień otwarty! To Rodzinne Świętowanie Niedzieli – na które organizatorzy zapraszają wszystkich pragnących poprzez rodzinne zabawy i muzykowanie wielbić Boga.

Strefa Chwały Festiwal – rekolekcje Ludzi Nowej Kultury to wyjątkowy czas, jedyna w swoim rodzaju płaszczyzna spotkania ludzi wielu talentów, wielu profesji. Wszystkich ich łączy Nowa Kultura, czyli życie w wolności i godności, jaką daje tylko bliska relacja z Bogiem na wszystkich płaszczyznach życia.

Organizatorem rekolekcji jest stowarzyszenie Muza Dei przy współpracy z Urzędem  Gminy Stary Sącz oraz Diecezją Tarnowską.  Szczegółowe informacje na https://www.facebook.com/strefachwalyfestiwal oraz  www.strefachwalyfestiwal.pl


KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Terroryzm, strach, Facebook

Wiadomości o kolejnych zamachach powodują, że coraz bardziej się do nich przyzwyczajamy. O zagrożeniu terrorystycznym, przyzwyczajeniu do wiadomości o kolejnych atakach i dbaniu o własne bezpieczeństwo opowiada Łukasz Bok, redaktor naczelny portalu Konflikty i katastrofy światowe.

Łukasz Bok
Łukasz
Bok
zobacz artykuly tego autora >
Otylia Brendel
Otylia
Brendel
zobacz artykuly tego autora >

W których krajach najczęściej są ataki terrorystyczne? Prowadzisz takie statystyki?

Łukasz Bok: Statystyk nie prowadzę, aczkolwiek łatwo zauważyć, iż najwięcej zamachów terrorystycznych przeprowadzanych jest w Iraku, Syrii czy Somalii. Dochodzą do tego też takie kraje jak Afganistan, Pakistan, Jemen. Jak widać – są to głównie państwa, które zmagają się z konfliktami zbrojnymi i innymi poważnymi problemami. Jest to najlepsze środowisko dla ugrupowań terrorystycznych.

 

Ale nie zawsze są udziałem Państwa Islamskiego? Wydawałoby się, że można mówić o czymś w rodzaju monopolu na zamachy w ich przypadku.

W ostatnich latach zdecydowanie najwięcej zamachów przeprowadziło tzw. Państwo Islamskie. Stwierdzenie jednak, iż mają na nie monopol, jest sporym nadużyciem. Na świecie działa mnóstwo organizacji terrorystycznych mniejszych czy większych, które co jakiś czas dają o sobie znać – na przykład al-Kaida, PKK czy Talibowie. Jest ich naprawdę wiele, ale nie działają na tak szerokim polu jak IS.

 

Czy ta częstotliwość zamachów to zapowiedź lub już część wojny światowej?

Moim zdaniem wojna już trwa. Od lat nazywana jest wojną z terroryzmem. Teraz jest to głównie wojna z tzw. Państwem Islamskim, ale to nie jedyna kwestia konfliktowa. W tym starciu biorą udział wszystkie tuzy świata, które przy okazji załatwiają swoje interesy. Oglądamy kilka stron barykady i choć praktycznie wszystkie zapewniają, że ich celem jest pokonanie dżihadystów, to układanka jest na tyle skomplikowana, iż nie sposób określić, kiedy zostanie to dokonane. Szczegółowa rozmowa na ten temat zajęłaby nam długie, długie godziny. Warto też wspomnieć o słowach papieża Franciszka, który zauważył w ubiegłym roku, że mamy do czynienia z III wojną światową. I ma w tym sporo racji.

 

Czy zatem są jeszcze gdzieś na świecie są miejsca bezpieczne, wolne od ataków?

To trudne pytanie. Gdyby na nie spojrzeć z jednej strony, to trzeba by odpowiedzieć, iż większość krajów na świecie jest wolna od zamachów terrorystycznych. Ale z drugiej strony – jeśli mowa o terroryzmie międzynarodowym – trzeba wyraźnie powiedzieć, iż taki stan rzeczy nie jest spowodowany tak dobrymi środkami bezpieczeństwa w owych krajach, a “nieatrakcyjnością” dla terrorystyów. Zorganizowanym grupom terrorystycznym w głównej mierze zależy na rozgłosie, stąd na cel wybierają Paryż czy Londyn znane na całym świecie stolice. Dodatkowo dochodzi do tego chęć odwetu. Atakowane przez zamachowców są głównie kraje, które uczestniczą w operacjach zbrojnych przeciwko nim.

 

Dlatego Polska jest niejako “omijana”? Możemy być spokojni, bo to nie jest miejsce ‘atrakcyjne’ dla terrorystów?

Tylko dlatego. Ale to może zmienić się w przeciągu chwili. Na przykład z powodu jednej nieprzemyślanej decyzji władz. Granice mamy otwarte.

 

Powinniśmy je zamknąć? Przecież nie każdy uchodźca to muzułmanin i nie każdy muzułmanin to terrorysta. Jak znaleźć złoty środek między bezrefleksyjnym przyjmowaniem wszystkich a paranoicznym strachem?

Kontrole na granicach to z pewnością wzrost bezpieczeństwa, ale nie likwidacja problemu. Większa część ostatnich zamachów w Europie, to nie uchodźcy z ostatnich fal, a ludzie rodzący się tutaj, potomkowie imigrantów. Być może nie każdemu spodoba się to, co teraz powiem, lecz jeśli Europa nie zaostrzy swojego prawa, to zamachy terrorystyczne staną się chlebem powszednim i codziennością naszych miast. Trzeba między innymi poddać inwigilacji sunnickie meczety, bo jest to poza internetem główne miejsce, gdzie regularnie odbywa się pranie mózgów przyszłych terrorystów. Skończyć z polityczną poprawnością. Nie bać się deportacji et cetera. Nie każdy muzułmanin to terrorysta ale i nie każdy terrorysta, to muzułmanin – przed niespełna dwoma tygodniami Brytyjczyk celowo wjechał w grupę muzułmanów przed meczetem. Był to odwet za poprzednie ataki. Przemoc rodzi przemoc, spirala nienawiści się nakręca. Wygląda to źle i wygląda to tak, jak sobie życzy tzw. Państwo Islamskie.

 

Przychodzą mi na myśl zeszłoroczne Światowe Dni Młodzieży. Było wiele strachu o możliwe ataki, niektórzy wyjeżdżali z Krakowa. Nikomu jednak nic się nie stało. Nie jest jednak powiedziane, że możemy czuć się całkowicie bezpiecznie. Co powinniśmy zrobić w razie zagrożenia?

Przede wszystkim trzeba być czujnym i dbać najpierw o własne bezpieczeństwo. Czujność to obserwacja – co się dzieje naokoło mnie, kto koło mnie stoi. Nie popadać w paranoję, ale też nie bagatelizować. Jeśli czekasz na metro i widzisz kogoś dziwnie się zachowującego – najlepiej spokojnie odejść, bez siania paniki, zadbać o własne bezpieczeństwo.

 

Prowadzisz na Facebooku fanpage “Konflikty i katastrofy światowe”. Jako pierwszy – zdaje się – informujesz o atakach, wybuchach, nalotach, czy katastrofach przyrodniczych. Jaką rolę pełnią w tej rzeczywistości media społecznościowe – raczej ostrzegającą i edukacyjną? A może ma to też na celu budzenie świadomości zagrożenia?

W dziedzinie mediów społecznościowych pionierem jest tzw. Państwo Islamskie (IS). To właśnie dzięki nim zdobyło tak wielką popularność. Mnóstwo filmów propagandowych, mnóstwo brutalnych filmów z egzekucjami, z pola bitwy, nawoływania do ataków. Robią to bardzo profesjonalne, mają do tego specjalnie wyszkolonych ludzi. Internet jest głównym źródłem prania mózgów młodym, potencjalnym zamachowcom. Dżihadyści wynajdują osoby podatne na propagandę, a następnie skutecznie rekrutują. Bardzo wielu Europejczyków po takich kontaktach zdecydowało się na wylot do Syrii. Są nawet przypadki nastolatek.

Media społecznościowe mają oczywiście też swoją dobrą misję i taką nazywam moją pracę. Od kilku lat staram się przekazywać czytelnikom prawdę, jaką by ona nie była. Skupiam się tylko i wyłącznie na faktach i toczących się wydarzeniach bez okazywania, po której stronie barykady stoję.

 

I jakie reakcje najczęściej obserwujesz na wieść o kolejnych atakach?

Jeszcze dwa lata temu po atakach w Paryżu, później po Brukseli czy Nicei dało się odczuć strach, niepokój, złość. Teraz coraz częściej wśród swoich czytelników zauważam, co jest niepokojące – przyzwyczajenie, a czasem wręcz znudzenie. Część ludzi zdaje się już przywykła do aktów terroru w Europie. Ja nie.

 

A nie jest tak, że oprócz zniechęcenia i przyzwyczajenia ludzie trochę pobłażają problemowi zagrożenia i że może to osłabić ich czujność?

W gruncie rzeczy przeciętny Kowalski ma niewielki wpływ na walkę z terroryzmem. Wywieranie presji na władzę czy odpowiedni wybór przy urnie to nie są silne narzędzia. Jak już wcześniej mówiłem – trzeba być czujnym, dbać o bezpieczeństwo własne oraz najbliższych. Z problemem ataków przede wszystkim mierzyć mają się nasi przedstawiciele u władzy czy służby. W takiej Francji na słynnej liście “S”, gdzie znajdują się osoby potencjalnie niebezpieczne, jest ponad 10 tysięcy osób, to jest olbrzymie wyzwanie. My, zwykli obywatele niewiele z tym możemy już zrobić.

 

Nie da się  ukryć, że masz żywy kontakt z fanami na facebooku. Odpisujesz na wiele komentarzy, cierpliwie odpowiadasz na uwagi i pytania.

Myślę, że kontakt z czytelnikami to podstawa. Wzrost popularności strony przyczynił się do większej aktywności hejterów, trolli, ale też nowych czytelników, którzy dopiero “uczą się” tematyki, więc wiele pytań po prostu się powtarza – wyrobiłem sobie dzięki temu jednak bardzo dobrą cierpliwość (śmiech). Męczące są jedynie komentarze cechujące się nienawiścią czy prowokacją. Jest to jednak problem, z którym cały internet zmaga się od lat, bo sieć to przede wszystkim anonimowość.

 

Ale dla osób, które odnoszą się pogardliwie do ofiar zamachów, wyrażają swoją nienawiść – jesteś bezwględny. Jest jakaś grupa docelowa, do której najbardziej chciałbyś dotrzeć z wiadomościami na “Konfliktach…”?

Moją grupą docelową są wszystkie osoby, które chcą być na bieżąco ze wszystkimi informacjami z tematyki konfliktów zbrojnych, terroryzmu czy katastrof naturalnych. Tak jak wspomniałem wcześniej – w ostatnim czasie strona przeżyła spory wzrost popularności. Ma to dobre i złe strony. Pojawiło się mnóstwo komentarzy, które absolutnie nie mają prawa widywać światła dziennego. Staram się takim ludziom odbierać głos. Nie chcę, aby KiKŚ był kojarzony z nawoływania do nienawiści czy cieszenia się z czyjejś śmierci. Regularnie z tym walczę.

 

Na koniec pytanie o zbliżający się Twój wyjazd do szwedzkiego Malmö. Co skłoniło Cię, by się tam wybrać?

Myślę, że to połączenie moich pasji. Podróżowania oraz dziennikarstwa. Kilka miesięcy temu zaproponowałem moim czytelnikom relację z jednego z europejskich miast, o których było głośno w mediach właśnie ze względu na uchodźców. Wybór ludzi padł na szwedzkie Malmö, choć proponowana była też Bruksela czy Paryż. Malmö ma w mediach opinię miasta szalenie niebezpiecznego ze względu na olbrzymi napływ uchodźców, którzy w zdecydowanej większości nie mają zamiaru asymilować się z lokalną społecznością. Relacje mieszkańców nie są zachecające, przyznają się, że boją się wieczorami wychodzić z domów, ponoć regularnie dochodzi do strzelanin. Szwedzi chcąc uniknąć konfliktów – nic z tym nie robią i opuszczają miasto, powoli oddając je “gościom”.

Mam cichą nadzieję, iż w tym rejonie nie jest tak źle, jak się o tym mówi. Mój wyjazd zaplanowany jest na lipiec, porozmawiam ze Szwedami, spotkam się z Polakami mieszkającymi w mieście i pokażę jak wygląda życie nie tylko w centrum Malmö, ale również w miejscach, które określane są jako strefy “no-go”. Już teraz zachęcam, by podglądać w tych dniach (i nie tylko) KiKŚ.

 

Zobacz fanpage Konflikty i katastrofy światowe

 

KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba
Łukasz Bok

Łukasz Bok

Twórca i redaktor naczelny portalu Konflikty i katastrofy światowe, na którym można znaleźć najszybsze informacje dotyczące konfliktów zbrojnych i katastrof na świecie. Dziennikarz, bloger, podróżnik. Pochodzi z Katowic.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Brendel

Otylia Brendel

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Łukasz Bok
Łukasz
Bok
zobacz artykuly tego autora >
Otylia Brendel
Otylia
Brendel
zobacz artykuly tego autora >