кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Papieska Checklista

Nie potrzeba nam Papieża: detektywa, szeryfa, zarządcy, policjanta czy nawet erudyty. Świat woła o Bożego człowieka, który na nowo da nam nadzieję…

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tym bardziej teraz, gdy po ustąpieniu Benedykta XVI wśród wielu ludzi dominuje poczucie, że Łódź Piotrowa płynie przez nieznane i wzburzone wody, i potrzeba jej dobrego kapitana.

Kościół to coś więcej niż afera Vatileaks, sięgająca zenitu watykańska biurokracja, daleki od codziennego życia mechanizm rozpasionych urzędów Kurii Rzymskiej, czy kolejne afery seksualne z duchownymi w tle. A tak właśnie Kościół jest coraz częściej ukazywany w mediach, także w czasie obecnego konklawe, którego kulminacją ma być zdobycie „światowej władzy”, a nie „pokorna służba”.

Na dzień przed swym ustąpieniem Benedykt XVI przypomniał nam, że „Kościół to nawet nie jakaś organizacja czy stowarzyszenie o celach religijnych czy humanitarnych, ale żywe ciało, komunia braci i sióstr w Ciele Jezusa Chrystusa, które jednoczy wszystkich”. Warto się zastanowić, czy spoglądając na rzeczywistość przez krzywe lustro mediów i portali społecznościowych nie tracimy z oczu tej perspektywy?

Papieska Checklista

Nie oznacza to negowania, czy wręcz zamiatania pod dywan istniejących w Kościele problemów. Trzeba jednak zmienić perspektywę.

Nowy Papież musi być bowiem nie tylko zarządcą starającym się usprawnić kontakt rzymskiej centrali z lokalnymi Kościołami, czy policjantem przywołującym do porządku i karzącym siejących zgorszenie. Przede wszystkim ma głosić Ewangelię i pociągać do Chrystusa. Słowo nie wystarczy, potrzeba przejrzystego świadectwa życia. A także wiary, nadziei, i miłości, których ludzkość tak bardzo dziś potrzebuje. Za tym pójdzie cała reszta.

Zsekularyzowana Europa i kraje Ameryki Północnej borykają się z potężnym kryzysem gospodarczym i o wiele większym kryzysem wartości.

Dramatycznie spada liczba nowo wyświęconych księży, seminaria pustoszeją, a domy zakonne świecą pustkami.

Wyrzeczenie i służbę zastępuje konsumizm, egoizm i coraz większa samotność ludzi mających wszystko, a niewidzących nadziei na przyszłość. Karykaturalne prawa decydują o tym kto ma żyć, a kto umrzeć. One też próbują nam wmówić co jest dobre, a co złe. Chrystus wypychany jest z przestrzeni publicznej, a przyznawanie się do wiary w Niego staje się niepoprawne politycznie.

Europejska gleba jest coraz bardziej jałowa, przypomina pustynię…

Papież odpowiada za ponad 1 mld 200 mln katolików na całym świecie. Ogromna siła i ogromna odpowiedzialność. Co ciekawe ponad 80 proc. wszystkich wyznawców Chrystusa zamieszkuje już na półkuli południowej.

I to właśnie ona, mimo swych wielu problemów, jest bijącym źródłem wiary i nadziei.

W trzech ostatnich dekadach liczba chrześcijan w Afryce potroiła się. Będący w gronie elektorów, pochodzący z Gwinei kard. Robert Sarah nazywa Czarny Ląd „duchowym płucem ludzkości”.

Wciąż bardzo młody Kościół pragnie prawdziwie żyć misją ewangelizacyjną. Kościół nie tylko głosi Chrystusa, ale wychodząc naprzeciw wielu bolączkom tego kontynentu prowadzi szpitale, leprozoria, szkoły. Angażuje się także w budowanie pokoju. Trwające w Afryce wojny i konflikty wciąż pozostają w cieniu, mimo powszechnej globalizacji. Brak sprawiedliwości, powszechna korupcja i dokonująca się na masową skalę grabież bogactw naturalnych, wołają o nową nadzieję. Nie będzie jej – przypomniał Benedykt XVI – bez postawienia Chrystusa w centrum Czarnego Lądu.

Papieska Checklista

Bez Boga nie da się bowiem uleczyć chorób Afryki. Po okresie pierwszej ewangelizacji kontynent ten od razu musi stawiać czoła dokonującej się na naszych oczach kolonizacji ducha i wartości.

Jednak jak podkreślali na ostatnim synodzie na temat Afryki biskupi tego kontynentu Europa musi zrozumieć, że Afryka nie przyjmie wszystkiego co jej się wciska wraz z neopogańską etyką. Afryka mimo różnych bolączek i słabości stanowi ogromne duchowe płuco dla ludzkości cierpiącej na kryzys wiary i nadziei. 

Azja jest kontynentem przeżywającym w ostatnich latach nowy wigor wiary. Ewangelia wydaje się zarażać swym przesłaniem z niespotykaną wcześniej siłą.

Tylko na Filipinach mieszka ponad 70 mln katolików, pracownicy banków i wielkich korporacji wspólnie z klientami odmawiają Koronkę do Bożego Miłosierdzia, a z głośników supermarketów płynie modlitwa różańcowa. Krzyżyk na szyi nikogo nie dziwi, tak samo jak kolorowy napis na samochodzie: Jezus jest moim Panem!

Dynamicznie rośnie liczba wierzących w Korei Południowej.

Prawdziwa wiosna Kościoła, o której świadczą też liczby: posługuje tam 4.455 księży koreańskich i tylko 166 cudzoziemców; 34 biskupów i 1 kardynał; prawie 70 proc. kapłanów nie ukończyła jeszcze 40 lat, a w siedmiu seminariach przygotowuje się do kapłaństwa 1.587 kleryków.

Zupełnie odmienna sytuacja panuje w rządzonej przez komunistów Korei Północnej gdzie codziennie dokonywane są najbardziej okrutne prześladowania chrześcijan we współczesnym świecie. Szacuje się, że w obozach koncentracyjnych przetrzymywanych jest ok. 70 tys. ludzi, których jedyną „winą” jest wiara w Chrystusa. Krew męczenników przynosi owoce.

Wydaje się, że ateistyczna polityka chińskich władz poniosła porażkę. Mimo trwających prześladowań mieszkańcy Państwa Środka garną się do Chrystusa. Szacuje się, że mieszka tam 200 milionów chrześcijan różnych denominacji.

Wkrótce komunistyczne Chiny mogą się stać najbardziej religijnym krajem świata!

Papieska Checklista

Bez wątpienia jednak to Ameryka Łacińska jest kontynentem gdzie wiara w Chrystusa jest wręcz powietrzem decydującym o życiu jego mieszkańców.

Tylko w Brazylii, która będzie najprawdopodobniej celem pierwszej pielgrzymki nowego Papieża na planowane w Rio De Janerio Światowe Dni Młodzieży, mieszka prawie 160 mln katolików! Nie oznacza to chrześcijańskiej sielanki, braku trudności i poważnych wyzwań. Próby wykorzystywania wiary w kluczu politycznym przez tamtejszych populistycznych polityków lewicy nie należą do rzadkości; swe sieci skutecznie zarzucają różnego rodzaju protestanckie sekty, które w miejsce „wymagań Ewangelii” stawiają obietnicę szczęścia, dostatniego życia i zera problemów… A że za kaznodziejami płyną z Północy wciąż duże pieniądze wielu ludzi daje się na to nabrać.

Nie wystarczy głosić Chrystusa, trzeba formować. Umacniać braci w wierze, to misja każdego Następcy św. Piotra.

Papieska Checklista

Afryka, Azja, Ameryka Łacińska to kontynenty nadziei ale i braku nadziei, to Kościół wciąż bardzo ubogi, często żyjący na granicy nędzy.

„Żywotność tamtejszego Kościoła przynosi radość, ale nie możemy też zapominać o problemach z którymi stykają się tamtejsi ludzie – mówi kard. Georges Cottier. – Biedy takie jak: głód, choroby, wojny, rażące niesprawiedliwości, które prowadzą do utraty  nadziei na przyszłość też muszą znaleźć się w sercu nowego Papieża”.

Potrzeba takiego kapitana Łodzi Piotrowej, który pragmatycznie będzie interpretował Ewangelię, który zwróci uwagę na najuboższe obszary świata, który wejdzie w ludzką biedę, by zrozumieć korzenie globalnego kryzysu wiary i nadziei. Który będzie umiał wziąć na swe barki problemy i bóle współczesnego światawylicza Franco Bucarelli, włoski watykanista śledzący życie za Spiżową Bramą już do 60 lat, a tym samym już szóste konklawe!

Gdy zastanawiam się nad tym jaki ma być Boży następca Benedykta XVI przychodzi mi na myśl też ta karta Kościoła, która nie jest w tych dniach przywoływana:

Kościół prześladowany. Szacuje się, że różnego rodzaju prześladowania cierpi codziennie na świecie 100 mln chrześcijan! W konklawe biorą udział kardynałowie, którzy byli więzieni, torturowani, którzy byli świadkami krwawych masakr i musieli grzebać tych, co wcześniej ochrzcili.

Papieska Checklista

Na Zanzibarze, wyspie będącej częścią Tanzanii islamscy fundamentaliści zapowiedzieli, że w czasie Wielkanocy rozprawią się z chrześcijanami. Także uczestniczący w konklawe kard. Polycarp Pengo otrzymał wiadomość: „Wymordowani zostaną wszyscy niewierni”.  Rosną obawy, że w Tanzanii dojdzie do wojny religijnej. Niełatwa sytuacja jest też w Nigerii i Indiach, gdzie tylko w ubiegłym roku doszło do ponad 170 różnego rodzaju ataków na chrześcijan ze strony hinduistycznych fundamentalistów. Trzeba o tym pamiętać.

Potrzeba nam za sterem Łodzi Piotrowej Bożego człowieka, który przywróci światu Nadzieję. A za tym pójdzie rozwiązywanie wszelkich innych problemów takich jak chociażby: afera Vatileaks, przejrzystość Baku Watykańskiego, pedofilia wśród duchowieństwa, coraz większa liczba odejść z kapłaństwa i życia zakonnego, brak powołań, komunia dla rozwiedzionych, rola kobiet i świeckich w Kościele, nie mówiąc o celibacie księży i dialogu międzyreligijnym. Do tej listy zadań każdy z nas może jeszcze coś dorzucić. I pewno będzie miał rację.

Zanim jednak zaczniemy narzekać na nowego Papieża, módlmy się by okazał się człowiekiem, dla którego Jezus nie jest teorią lecz  Życiem.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >
WIARA

Witajcie ekscelencje! Zakończenie roku wg abpa Rysia

Jeśli modlitwa w Was nic nie zmienia, jeśli wypowiadane słowo nie jest owocne to możecie gadać i gadać i gadać. Nie liczy się to co wypowiecie, tylko to, co Duch Św. razem z Wami zrobi z tymi słowami. To, że ktoś kończy sensowną szkołę nie znaczy, że się nauczył wielu słów ale, że te słowa go zmieniają. Chodzi o to, co robi z Wami prawda, którą poznajecie. Z czym z tej szkoły wyjdziecie.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wakacje powiedzą wam dużo o Was!

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Pastuszkowie z Fatimy coraz popularniejsi

W Portugalii i Polsce jest najbardziej widoczny kult pastuszków z Fatimy - świadków objawień maryjnych z 1917 r., a w ostatnich latach zjawisko to się nasiliło.

Polub nas na Facebooku!

Według siostry Angeli Coelho z Sanktuarium Matki Bożej Różańca Świętego, w obu tych krajach przybywa zarówno wizerunków św. Hiacynty i Franciszka Marto, jak i poświęconych im kościołów. “W Portugalii są już trzy takie świątynie, a w Polsce cztery. Sądzę, że kult pastuszków będzie nadal się rozwijał” – stwierdziła zakonnica portugalska.

Na początku czerwca władze Sanktuarium w Fatimie ujawniły rosnącą liczbę próśb o relikwie św. Franciszka i Hiacynty. Jak wyjaśniła s. Coelho, napływają one z całego świata. Zwróciła uwagę, że tylko między majem a grudniem ub.r. pozytywnie rozpatrzono 400 takich próśb. Według zakonnicy owe relikwie to fragmenty oryginalnych trumien obojga pastuszków, a wśród osób, które w ostatnim czasie je otrzymały, jest m.in. papież Franciszek.

Hiacyntę i Franciszka Marto beatyfikował 13 maja 2000 w Fatimie św. Jan Paweł II podczas swej trzeciej, a zarazem ostatniej pielgrzymki do Portugalii (a właściwie czwartej, gdyż oprócz trzech podróży w latach 1982, 1991 i 2000 – zawsze w maju, Ojciec Święty zatrzymał się na krótko w Lizbonie 2 marca 1983 w drodze do Ameryki Środkowej). Wydarzenie to zgromadziło wówczas ponad 1 mln wiernych z kraju i zagranicy. Niebawem też rozpoczęto proces kanonizacyjny obojga, zakończony ogłoszeniem ich świętymi 13 maja ub.r., również w Fatimie, przez papieża Franciszka podczas jego dwudniowej wizyty w tym miejscu, dokładnie sto lat po pierwszym objawieniu maryjnym.

KAI

Papież ponownie o komunii dla protestantów

Rozmawiając z dziennikarzami przez około 30 minut na pokładzie samolotu lecącego z Genewy do Rzymu Ojciec Święty poparł stanowisko prefekta Kongregacji Nauki Wiary na temat możliwości udzielania Komunii św. protestanckim współmałżonkom katolików.

Polub nas na Facebooku!

Papież w pełni poparł stanowisko wyrażone przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary, abp Luisa Ladarii, który żądał od biskupów niemieckich ponownego przemyślenia projektu zezwolenia niekatolickim współmałżonkom katolików na przyjmowanie, pod pewnymi warunkami Komunii św. Zaznaczył, że abp Ladaria działał za jego zgodą. Przypominał, że zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego decyzja o możliwości przystępowania protestantów do Komunii św. należy do biskupa diecezjalnego, a nie do konferencji episkopatu. Doszło by bowiem wówczas do powszechnej interkomunii. Jednocześnie Franciszek pochwalił wysiłki biskupów niemieckich, stwierdzając, że ich dokument wypływał z ducha chrześcijańskiego. Wyraził nadzieję, że ich nowy dokument będzie miał charakter orientacyjny, aby każdy z biskupów diecezjalnych sam mógł określić, na co już pozwala Kodeks Prawa Kanonicznego.

Zgodnie z projektem wytycznych zatwierdzonych przez Niemiecką Konferencję Biskupów w lutym b.r. większością 2/3 głosów (anonimowe źródła twierdzą, że jedynie 13 spośród 67 głosowało przeciw lub wstrzymało się), małżonkowie protestanccy mogliby przyjmować Komunię św. po “poważnym rozeznaniu sumienia”, a także musieli by “potwierdzić wiarę Kościoła katolickiego” co do Eucharystii, pragnąc zakończyć “poważne cierpienie duchowe” oraz “zaspokoić głód Eucharystii”. Projekt spotkał się z uznaniem Kościołów protestanckich.

Kodeks Prawa Kanonicznego wskazuje obecnie, że udzielenie Komunii św. dla protestantów jest możliwe “jeśli istnieje niebezpieczeństwo śmierci albo przynagla inna poważna konieczność, uznana przez biskupa diecezjalnego lub Konferencję Episkopatu” (kan. 844 § 4).


KAI

Nigeria. Siła, wzrost, szybkość

Nie bez szans na awans. Jak każda drużyna z Afryki, Nigeria bazuje przede wszystkim na swoich fizycznych atutach. Siła, wzrost, szybkość, to z pewnością elementy, w których “Superorły” czują się mocni

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dla Nigerii występ w Rosji będzie siódmym w historii, czym zrówna się z reprezentacją Kamerunu, mającą najwięcej występów na mundialach spośród afrykańskich drużyn. Jak wiadomo Kameruńczyków w Rosji nie ma, na co wpływ mieli Nigeryjczycy, którzy byli od nich lepsi w afrykańskich eliminacjach, w jednym ze spotkań ograli sąsiadów aż 4:0.

 

Architekci sukcesu

Największym sukcesem obecnej drużyny jest z pewnością zwycięstwo w Pucharze Narodów Afryki 2013. Naturalnie teraźniejsza kadra wygląda trochę inaczej niż zwycięska ekipa sprzed 5 lat, ale architekci tego sukcesu nadal są kluczowymi dla reprezentacji postaciami.

Jednym z tych ważnych zawodników jest Victor Moses, największa gwiazda Nigerii. Moses to skrzydłowy cechujący się dużą szybkością, tak potrzebną w jego firmowych rajdach po prawej flance. Jego gra może okazać się niezwykle istotna w akcjach ofensywnych, tym bardziej, że lewa obrona to pozycja słabo obsadzona u wszystkich grupowych rywali Nigeryjczyków. Moses pokazał na co go stać w meczu z Chorwacją, w którym był najaktywniejszym ofensywnym zawodnikiem drużyny. Innym istotnym elementem zwycięzców z roku 2013 był John Obi Mikel, przez wiele lat będący podstawowym defensywnym pomocnikiem Chelsea, z którą wygrał Ligę Mistrzów. Rok temu Obi Mikel udał się na zasłużony odpoczynek w lidze chińskiej co może odbić się na jego formie na mundialu, z drugiej strony nie będzie widać efektów ubocznych intensywnego sezonu u filara drużyny. Obecność doświadczonych zawodników nie oznacza, że do Rosji przyjechały same dinozaury. Jest wprost przeciwnie, Obi Mikel jest drugim najstarszym piłkarzem w kadrze, a średnia wieku powołanych Nigeryjczyków wynosi 24,9 lat. Dla porównania, taka średnia dla Polaków wynosi 28 lat. Obok Obiego Mikela za szybkie przecinanie akcji rywali odpowiada 21-letni Wilfried Ndidi, który ma za sobą kapitalny sezon w Leicester City. Na lewym skrzydle niemiecki selekcjoner Gernot Rohr stawia na urodzonego w 1996 roku Alexa Iwobiego z Arsenalu, chyba najlepiej wyszkolonego technicznie piłkarza drużyny. Najsłabszym punktem młodej kadry zdaje się być pozycja bramkarza, którą na ten moment okupuje 19-letni rezerwowy Deportivo La Coruna, Francis Uzuho. Nastoletni golkiper, nie będący do tego w rytmie meczowym, z pewnością będzie ostrzeliwany przez Messiego i Heung-Min Sona,

 

Atuty – siła, wzrost, szybkość

Chorwaci próbowali uderzeń z dystansu, ale nie były to groźne próby. Na swoje nieszczęście Nigeria trafiła bowiem do grupy z mocnymi w ataku rywalami, czyli Chorwacją, Argentyną i Koreą Południową. Nie oznacza to jednak, że są bez szans na awans w zmaganiach grupowych. Jak każda drużyna z Afryki, Nigeria bazuje przede wszystkim na swoich fizycznych atutach. Siła, wzrost, szybkość, to z pewnością elementy, w których “Superorły” czują się mocni.

 

Równa grupa

Grupa D jest wyrównana i każda z drużyn będzie pewnie do ostatniego meczu walczyć o awans. Pierwsze mecze pokazały słabości i atuty każdej z drużyn. Na grze Nigeryjczyków mogą odbić się słabe warunki w hotelu. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na wielkich sportowych imprezach zawodnikom niczego nie brakuje, w końcu polscy piłkarze w swoim pięciogwiazdkowym hotelu Hyatt w Sochi mają nawet możliwość oglądania meczów z polskim komentarzem. Tymczasem jeden z nigeryjskich kadrowiczów na swoim Instagramie zamieścił dość niecodzienne zdjęcie, na którym widzimy reprezentantów kraju siedzących na podłodze w korytarzu hotelu szukając połączenia z internetem.

Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Nigeria. Kościół prześladowany

Wśród krajów afrykańskich Nigeria jest jednym z czołowych pod względem prześladowań chrześcijan. Działająca tam bojówka islamska Boko Haram postawiła sobie za cel kompletne wyeliminowanie wyznawców Chrystusa z północy kraju.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nazwa tego kraju pochodzi od rzeki Niger, jest on położony w Afryce Zachodniej, nad Zatoką Gwinejską. Nigeria to najliczniejsze państwo afrykańskie, obecnie żyje tam ponad 190 mln osób, co pod względem liczby ludności plasuje Nigerię na 7. miejscu na świecie. Jest to kraj bardzo zróżnicowany etnicznie, zamieszkuje go ponad 250 grup etnicznych. Najliczniejsze z nich to lud Hausa (21% społeczeństwa), Jorubowie (20%), Ibo (18%), Fulani (11%). Połowa ludności to chrześcijanie, drugą wielkościowo grupą są muzułmanie (43%). Poza tym w Nigerii mieszkają także animiści i świadkowie Jehowy.

Wśród krajów afrykańskich Nigeria posiada największą społeczność chrześcijańską różnych wyznań – liczy ona ponad 80 mln osób. Niestety chrześcijanie są w Nigerii doświadczani przez prześladowania. To właśnie tam działa znana bojówka islamska Boko Haram, mająca na celu całkowite wyeliminowanie chrześcijaństwa z północy Nigerii. W ostatnich latach znacznie nasiliły się ataki na chrześcijańskie kościoły i wspólnoty.

O czystkach i procesie islamizacji kraju napisał w książce “Horda” jedyny nigeryjski laureat nagrody Nobla, Wole Soyinka. Według statystyk od 2015 roku w Nigerii zginęło 16 tys. chrześcijan. Nie ma dnia, by muzułmańscy ekstremiści nie dokonywali ataków. Jednocześnie czują się bezkarni, ponieważ w szeregach sił bezpieczeństwa mają swoich informatorów.

Jak dotąd niewiele zrobiono, aby skutecznie powstrzymać terrorystyczną działalność radykalnych ugrupowań islamskich. W 12 stanach północnych Nigerii wprowadzono islamskie prawo szariatu, którego nieprzestrzeganie jest bezlitośnie karane.

Chrześcijanie mimo konstytucyjnej gwarancji wolności wyznania nie mogą liczyć na pomoc ze strony elity rządzącej, faworyzującej muzułmanów. Nieustannie liczą jednak na wsparcie z zewnątrz i modlitwę w ich intencji.

Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Słowo “Ojciec” to klucz dostępu do serca Boga

Papież Franciszek zachęcił szwajcarskich katolików, by nie zamykali się na innych, ale byli gotowi na uczynienie pierwszego kroku w modlitwie, w braterskim spotkaniu, w konkretnej miłości. Przewodnicząc Eucharystii w Pałacu Wystaw i Kongresów Palexpo w Genewie papież nawiązał do czytanego w czwartek fragmentu Ewangelii (Mt 6,7-15), zawierającego słowa Modlitwy Pańskiej. Msza św. była ostatnim punktem programu papieskiej pielgrzymki do Szwajcarii.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

Ojciec, chleb, przebaczenie. Trzy słowa, które daje nam dzisiejsza Ewangelia. Trzy słowa, które prowadzą nas do serca wiary.

„Ojcze”. Tak zaczyna się modlitwa. Może rozwijać się różnymi słowami, ale nie można zapomnieć o pierwszym, ponieważ słowo „Ojciec” jest kluczem, by uzyskać dostęp do serca Boga. Jedynie bowiem mówiąc Ojcze modlimy się w języku chrześcijańskim. Modlimy się „po chrześcijańsku”: nie do Boga ogólnikowego, ale Boga, który jest przede wszystkim tatą. Jezus prosił nas  bowiem, byśmy mówili „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”, a nie „Boże niebieski, który jesteś Ojcem”. Bóg, zanim jest nieskończonym i wiecznym, jest przede wszystkim Ojcem.

Od Niego pochodzi wszelkie ojcostwo i macierzyństwo (por. Ef 3, 15). W Nim jest źródło wszelkiego dobra i naszego życia. „Ojcze nasz” jest zatem formułą życia, która ujawnia naszą tożsamość: jesteśmy ukochanymi dziećmi. Jest to formuła, która rozwiązuje twierdzenie o samotności i problem osierocenia. To równanie wskazujące, co czynić: kochać Boga, naszego Ojca i innych, naszych braci. Jest to modlitwa nas, Kościoła; modlitwa bez ja i bez moje, cała skierowana do ty Boga („imię Twoje”, „królestwo Twoje”, „wola Twoja”) i odmienia się wyłącznie w pierwszej osobie liczby mnogiej. „Ojcze nasz”, dwa słowa, które wyznaczają kierunek życia duchowego.

Tak więc za każdym razem, gdy czynimy znak krzyża na początku dnia i przed każdą ważną czynnością, za każdym razem, gdy odmawiamy „Ojcze nasz”, przyswajamy sobie korzenie, na których opiera się nasze życie. Potrzebujemy tego w naszych często wykorzenionych społeczeństwach. „Ojcze nasz” umacnia nasze korzenie. Kiedy jest Ojciec, nikt nie jest wykluczony; nie dominują lęk i niepewność. Powraca pamięć o dobru, ponieważ w sercu Ojca nie jesteśmy wirtualnymi statystami, ale umiłowanymi dziećmi. Nie łączy On nas w grupach dzielenia się, ale odradza nas razem jako rodzinę.

Niestrudzenie odmawiajmy „Ojcze nasz”. Modlitwa ta przypomni nam, że żadne dziecko nie istnieje bez Ojca, a zatem nikt z nas nie jest sam na tym świecie. Ale przypomni nam również, że nie ma Ojca bez dzieci: nikt z nas nie jest jedynakiem,  każdy musi zatroszczyć się o braci w jednej ludzkiej rodzinie. Odmawiając „Ojcze nasz”, stwierdzamy, że należy do nas każda istota ludzka, i w obliczu wielu niegodziwości, które obrażają oblicze Ojca, my Jego dzieci jesteśmy wezwani, by reagować jako bracia, jako dobrzy opiekunowie naszej rodziny i dawać z siebie wszystko, aby nie było obojętności wobec brata, każdego brata: dziecka, które jeszcze się nie urodziło, podobnie jak starca, który już nie mówi, znajomego, któremu nie potrafimy wybaczyć, jak ubogiego odrzuconego. Tego żąda od nas Ojciec, nakazuje nam, byśmy się miłowali sercem dzieci, które są między sobą braćmi i siostrami.

Chleb – następne słowo. Jezus mówi, aby każdego dnia prosić Ojca o chleb. Nie trzeba prosić o więcej: tylko o chleb, to znaczy o to, co jest niezbędne do życia. Chleb jest przede wszystkim pożywieniem wystarczającym na dziś, dla zdrowia, na dzisiejszą pracę. Niestety tego pokarmu brakuje wielu naszym braciom i siostrom. Dlatego mówię: biada tym, którzy spekulują na chlebie! Podstawowy pokarm, niezbędny dla codziennego życia narodów, musi być dostępny dla wszystkich.

Proszenie o chleb powszedni to także stwierdzenie: „Ojcze, pomóż mi uczynić moje życie prostszym”. Życie stało się bardzo skomplikowane. Chciałbym powiedzieć, że dziś dla wielu jest jakby „narkotyczne”: biega się od rana do wieczora, pośród tysięcy rozmów telefonicznych i sms-ów, niezdolni do zatrzymania się przed twarzami, zanurzeni w złożoności, która czyni kruchymi i w szybkości, która wznieca niepokój. Konieczny jest wybór życia wstrzemięźliwego, wolnego od zbędnych balastów. Wybór wbrew dominującym nurtom, podobnie jak to czynił w swoim czasie św. Ludwik Gonzaga, którego dziś wspominamy. Wybór, aby odrzucić wiele rzeczy, które wypełniają życie, ale opróżniają serce. Bracia i siostry, wybierajmy prostotę, wybierajmy prostotę chleba, by odzyskać odwagę milczenia i modlitwy, będących zaczynem życia prawdziwie ludzkiego. Wybierajmy osoby, a nie rzeczy, abyśmy rozwijali relacje osobowe, a nie wirtualne. Pokochajmy na nowo prawdziwą woń tego, co nas otacza. Kiedy byłem dzieckiem, w domu, gdy chleb spadł ze stołu, uczono nas, abyśmy go podnosili natychmiast i ucałowali. Doceńmy to, co proste, które mamy każdego dnia, strzeżmy tego: nie używajmy i wyrzucajmy, ale doceńmy i strzeżmy.

Nie zapominajmy, że „Chlebem powszednim” jest także Jezus. Bez Niego nic nie możemy uczynić (por. J 15,5). On jest podstawowym pokarmem, aby żyć dobrze. Czasami jednak sprowadzamy Jezusa do dodatku. Ale jeśli nie jest On naszym pokarmem życia, centrum dni, tchnieniem codzienności, to wszystko jest próżne, wszystko jest dodatkiem. Prosząc o chleb, zwracajmy się do Ojca i mówmy samym sobie codziennie: prostota życia, troska o to, co nas otacza, Jezus we wszystkim i ponad wszystko.

Trzecie słowo: przebaczenie. Trudno jest przebaczać. Zawsze nosimy w naszym sercu trochę żalu, urazy, a kiedy jesteśmy sprowokowani przez tych, którym już odpuściliśmy, uraza wraca wraz z zaległym oprocentowaniem. Ale Pan domaga się naszego przebaczenia jako daru. Zastanawiające, że jedyny komentarz oryginalny do Ojcze nasz, komentarz Jezusa, skupia się tylko w jednym zdaniu: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”  (Mt 6, 14-15). To jedyny komentarz, jaki czyni Pan! Przebaczenie jest wiążącym warunkiem Ojcze nasz. Bóg uwalnia nasze serce od wszelkiego grzechu, przebacza wszystko, wszystko, ale prosi nas tylko o jedno: abyśmy ze swej strony niestrudzenie przebaczali. Chce, aby każdy z nas udzielił powszechnej amnestii w odniesieniu do win innych osób. Należałoby dokonać dobrego prześwietlenia serca, aby zobaczyć, czy są w nas zablokowania, przeszkody do przebaczenia, kamienie, które trzeba usunąć. A wówczas powiedzieć Ojcu: „Zobacz ten głaz, powierzam go Tobie i modlę się za tę osobę, za tę sytuację; chociaż trudno mi przebaczyć, proszę cię o siłę, aby to uczynić”.

Przebaczenie odnawia, działa cuda. Piotr doświadczył przebaczenia Jezusa i stał się pasterzem Jego owczarni. Szaweł został Pawłem, gdy otrzymał przebaczenie od Szczepana. Każdy z nas rodzi się jako nowe stworzenie, gdy otrzymawszy przebaczenie od Ojca miłuje swoich braci. Tylko wtedy możemy wprowadzić w  świat prawdziwe nowości, bo nie ma wspanialszej nowości niż przebaczenie, które przemienia zło w dobro. Widzimy to w historii chrześcijaństwa. Jakże dobrze nam zrobiło i nadal czyni przebaczenie między nami, odkrycie siebie na nowo jako braci po wiekach sporów i rozdarć! Ojciec jest szczęśliwy, gdy miłujemy się nawzajem i z głębi serca sobie przebaczamy (por. Mt 18, 35). A wówczas daje nam swego Ducha. Prośmy o tę łaskę: by nie barykadować się z zatwardziałym sercem wymagając zawsze od innych, ale by uczynić pierwszy krok, w modlitwie, w braterskim spotkaniu, w konkretnej miłości. W ten sposób będziemy bardziej podobni do Ojca, który kocha nie oczekując niczego w zamian. I wyleje na nas Ducha jedności.

KAI

Papież: potrzebujemy nowego rozmachu ewangelizacyjnego!

„To, czego potrzebujemy naprawdę, to nowy rozmach ewangelizacyjny. Jesteśmy wezwani, aby być ludem, który żyje i dzieli się radością Ewangelii, który chwali Pana i służy braciom, z duszą, która płonie pragnieniem ukazywania niezwykłych horyzontów dobroci i piękna tym, którzy jeszcze nie mieli łaski prawdziwego poznania Jezusa” – powiedział papież Franciszek podczas spotkania ekumenicznego w Centrum Światowej Rady Kościołów w Genewie.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry,

Cieszę się, że mogę się z wami spotkać i dziękuję wam za życzliwe przyjęcie. Szczególnie jestem wdzięczny sekretarzowi generalnemu, wielebnemu dr. Olav Fykse Tveit, oraz pani moderator dr Agnes Abuom, za ich słowa i za zaproszenie z okazji 70-lecia ustanowienia Światowej Rady Kościołów.

Biblijnie, siedemdziesiąt lat przywołuje okres czasu wypełnionego, będącego znakiem Bożego błogosławieństwa. Ale siedemdziesiąt to także liczba, która przywodzi na myśl dwa słynne fragmenty Ewangelii. W pierwszym Pan nakazał nam przebaczać nie siedem, ale „siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,22). Liczba ta z pewnością nie wskazuje na określenie ilościowe, lecz otwiera perspektywę jakościową: nie mierzy sprawiedliwości, ale otwiera na oścież miarę bezgranicznej miłości, zdolnej przebaczyć bez ograniczeń. To właśnie ta miłość, po wiekach konfliktów pozwala nam być razem, jako bracia i siostry pojednani i wdzięczni Bogu naszemu Ojcu.

Jeśli tu jesteśmy, to także dzięki tym, którzy nas poprzedzili w wędrówce, obierając drogę przebaczenia i poświęcając swą energię, by odpowiedzieć na wolę Bożą: aby „wszyscy stanowili jedno” (J 17, 21). Pobudzani żarliwym pragnieniem Jezusa, nie dali się powstrzymać przez zagmatwane węzły sporów, ale znaleźli odwagę, aby spojrzeć dalej i wierzyć w jedność, przezwyciężając mury podejrzeń i lęku. To prawda, co twierdził starożytny ojciec w wierze: „Gdy jednak miłość całkowicie usunie lęk i lęk przemieni się w miłość, wtedy okaże się, że wszyscy zbawieni stworzyli jedność” (św. GRZEGORZ Z NYSSY, Homilia 15, w: Homilie do Pieśni nad pieśniami, Kraków, 2007, s. 238). Jesteśmy beneficjentami wiary, miłości i nadziei wielu tych, którzy z bezbronną mocą Ewangelii, mieli odwagę, by odwrócić kierunek dziejów, tej  historii, która doprowadziła nas do wzajemnej nieufności i oddalenia, wspierając diaboliczną spiralę nieustannego dzielenia się. Dzięki Duchowi Świętemu, inspiratorowi i przewodnikowi ekumenizmu nastąpiła zmiana kierunku i wytyczono drogę nową choć antyczną: drogę pojednanej komunii, ku widzialnemu ukazaniu tego braterstwa, które już jednoczy wierzących.

Liczba siedemdziesiąt podsuwa drugi motyw ewangeliczny. Przypomina o tych uczniach, których Jezus podczas posługi publicznej posłał na misję (por. Łk 10,1) i którym od dawna oddawana jest cześć na chrześcijańskim Wschodzie. Liczba tych uczniów odnosi do liczby znanych narodów, wymienionych na początku Pisma Świętego (por. Rdz 10). Cóż to nam sugeruje? Że misja skierowana jest do wszystkich narodów, i że każdy uczeń, aby nim być, musi stać się apostołem, misjonarzem. Światowa Rada Kościołów zrodziła się jako narzędzie tego ruchu ekumenicznego pobudzonego silnym powołaniem do misji: jakże chrześcijanie mogą ewangelizować, jeśli są podzieleni między sobą? To naglące pytanie wciąż ukierunkowuje nasze pielgrzymowanie i tłumaczy modlitwę Pana, abyśmy byli zjednoczeni, „aby świat uwierzył” (J 17, 21).

Pozwólcie mi, drodzy bracia i siostry, okazać wam, oprócz głębokiej wdzięczności za zaangażowanie, które poświęcacie jedności, także zatroskanie. Wypływa ono z wrażenia, że ekumenizm i misja nie są już tak ściśle ze sobą powiązane, jak pierwotnie. Jednak nie można zapominać o nakazie misyjnym ani pozbawiać go treści. Jest on czymś więcej niż diakonią i promocją ludzkiego rozwoju. Od tego zależy nasza tożsamość. Głoszenie Ewangelii aż po krańce ziemi jest nieodłączne od naszego bycia chrześcijanami. Z pewnością sposób, w jaki należy pełnić misję, jest różny w zależności od czasu i miejsca, a wobec powracającej niestety pokusy narzucania się według logiki światowej, należy pamiętać, że Kościół Chrystusowy rośnie przez przyciąganie.

Ale na czym polega ta siła przyciągania? Z pewnością nie na naszych pomysłach, strategiach czy programach: nie wierzy się w Jezusa Chrystusa poprzez pozyskiwanie poparcia, a Ludu Bożego nie można sprowadzić do rangi organizacji pozarządowej. Nie, siła przyciągania polega całkowicie na tym wzniosłym darze, który zdobył apostoł Paweł: „poznanie [Chrystusa]: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach” (Flp 3,10). To jest nasza jedyna chluba: „poznanie chwały Bożej na obliczu Chrystusa” (2 Kor 4, 6), dane nam przez ożywiającego Ducha. To jest skarb, który my, kruche gliniane naczynia (zob. w. 7), musimy ofiarować temu naszemu umiłowanemu i udręczonemu światu. Nie bylibyśmy wierni powierzonej nam misji, gdybyśmy sprowadzili ten skarb do wartości czysto immanentnego humanizmu, dostosowanego do chwilowej mody. I bylibyśmy złymi stróżami, gdybyśmy tylko chcieli go zachować, grzebiąc go w ziemi z obawy, że zostaniemy sprowokowani wyzwaniami świata (por. Mt 25,25).

To, czego potrzebujemy naprawdę, to nowy rozmach ewangelizacyjny. Jesteśmy wezwani, aby być ludem, który żyje i dzieli się radością Ewangelii, który chwali Pana i służy braciom, z duszą, która płonie pragnieniem ukazywania niezwykłych horyzontów dobroci i piękna tym, którzy jeszcze nie mieli łaski prawdziwego poznania Jezusa. Jestem przekonany, że jeśli wzrośnie impuls misyjny, to wzrośnie także jedność wśród nas. Podobnie, jak na początku przepowiadanie znaczyło wiosnę Kościoła, tak też ewangelizacja naznaczy rozkwitanie nowej ekumenicznej wiosny. Podobnie, jak na początku, gromadźmy się w komunii wokół Nauczyciela, doświadczając zawstydzenia z powodu naszych ciągłych wahań i mówiąc mu: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6, 68).

Drodzy bracia i siostry, pragnąłem osobiście uczestniczyć w obchodach tej rocznicy Rady, także po to, aby potwierdzić zaangażowanie Kościoła katolickiego w sprawę ekumeniczną i zachęcać do współpracy z Kościołami członkowskimi oraz z partnerami ekumenicznymi. W związku z tym chciałbym się trochę zastanowić nad mottem obranym na ten dzień: pielgrzymować – modlić się – razem pracować.

Iść: tak, ale dokąd? Na podstawie tego, co powiedziałem chciałbym zasugerować podwójny ruch: wejście i wyjście. Wejście – aby nieustannie kierować się do centrum, aby uznać siebie za latorośle wszczepione w jedyny krzew winny, którym jest Jezus (por. J 15, 1-8). Nie wydamy owocu, jeśli nie będziemy sobie wzajemnie pomagać, aby trwać zjednoczonymi z Nim. Wyjście – ku wielu dzisiejszym peryferiom egzystencjalnym, aby razem zanieść cierpiącej ludzkości uzdrawiającą łaskę Ewangelii. Możemy zadać sobie pytanie, czy pielgrzymujemy naprawdę, czy też tylko werbalnie, czy przedstawiamy braci Panu i naprawdę leżą nam oni na sercu, czy też może są oni dalecy od naszych rzeczywistych zainteresowań. Możemy również zadać sobie pytanie, czy nasza wędrówka to powrót do naszych kroków, czy też zdecydowane pójście do świata, aby zanieść tam Pana.

Modlić się: także w modlitwie, podobnie jak w pielgrzymowaniu nie możemy iść naprzód samotnie, gdyż łaska Boża, zamiast dostosowywać się do miary jednostki, rozprzestrzenia się harmonijnie wśród wierzących, którzy nawzajem się miłują. Kiedy odmawiamy „Ojcze nasz”, rozbrzmiewa w nas nasze synostwo, ale także fakt, że jesteśmy braćmi. Modlitwa jest tlenem ekumenizmu. Bez modlitwy komunia staje się bez wyrazu i nie posuwa się, ponieważ stawiamy przeszkody, żeby wiatr Ducha popychał ją naprzód. Zadajmy sobie pytanie: jak bardzo się modlimy za siebie nawzajem? Pan modlił się, abyśmy byli jedno: czy my Go w tym naśladujemy?

Razem pracować. Odnośnie do tego chciałbym podkreślić, że Kościół katolicki uznaje szczególne znaczenie pracy wykonywanej przez Komisję Wiara i Ustrój i pragnie nadal wnosić w nią swój wkład poprzez udział wysoko wykwalifikowanych teologów. Poszukiwania Wiary i Ustroju na rzecz wspólnej wizji Kościoła i jej praca nad rozeznaniem kwestii moralnych i etycznych dotykają kluczowych punktów wyzwania ekumenicznego. Podobnie, aktywna obecność w Komisji ds. Misji i Ewangelizacji; współdziałanie z Biurem ds. Dialogu i Współpracy Międzyreligijnej, ostatnio w ważnej dziedzinie wychowania do pokoju; wspólne przygotowanie tekstów na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan oraz różne inne formy współdziałania są znamionami solidnej i wypróbowanej współpracy. Ponadto, doceniam bardzo znaczącą rolę Bossejskiego Instytutu Ekumenicznego w formacji ekumenicznej młodych pokoleń odpowiedzialnych za działalność pasterską i naukową w wielu Kościołach i wyznaniach chrześcijańskich całego świata. Od wielu lat Kościół katolicki współpracuje w tym dziele edukacyjnym przez obecność katolickiego profesora na Wydziale; a co roku mam radość pozdrawiać grupę studentów, która przybywa z wizytą studyjną do Rzymu. Chciałbym również wspomnieć, jako dobry znak „zgody ekumenicznej”, o rosnącym udziale w Dniu Modlitwy o Ochronę Świata Stworzonego.

Oprócz tego, praca typowo kościelna ma dobrze określony synonim: diakonia. Jest to droga, którą należy iść za Nauczycielem, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć” (Mk 10,45). Różnorodna i intensywna posługa Kościołów – członków Rady znajduje doskonały wyraz w Pielgrzymce Sprawiedliwości i Pokoju. Wiarygodność Ewangelii jest poddawana próbie przez sposób, w jaki chrześcijanie reagują na wołanie tych, którzy w każdym zakątku ziemi niesprawiedliwie są ofiarami tragicznego narastania wykluczenia, które rodząc ubóstwo podsyca konflikty. Słabsi są coraz bardziej marginalizowani, pozbawieni chleba, pracy i przyszłości, podczas gdy bogatych jest coraz mniej i są coraz bogatsi. Czujmy się wzywani przez płacz tych, którzy cierpią i okazujmy współczucie, ponieważ „program chrześcijański to serce, które widzi” (BENEDYKT XVI, Enc. Deus caritas est, 31). Zobaczmy raczej, co można konkretnie uczynić, zamiast zniechęcać się tym, czego nie ma. Spójrzmy także na wielu naszych braci i siostry, którzy w różnych częściach świata, szczególnie na Bliskim Wschodzie cierpią, ponieważ są chrześcijanami. Bądźmy blisko nich. I pamiętajmy, że nasza pielgrzymka ekumeniczna jest poprzedzona i wspierana ekumenizmem już dokonanym, ekumenizmem krwi, który zachęca nas do podążania naprzód.

Zachęcajmy się do przezwyciężenia pokusy absolutyzowania pewnych paradygmatów kulturowych i dania się pochłonąć przez  niesprawiedliwe interesy. Pomagajmy ludziom dobrej woli, aby dawać więcej miejsca sytuacjom i zdarzeniom, które dotykają znacznej części ludzkości, ale które zajmują nazbyt marginalne miejsce w wielkiej informacji. Nie może nas to nie obchodzić, a przeciwnie jest to niepokojące, gdy niektórzy chrześcijanie okazują obojętność wobec tych, którzy są ubodzy. Jeszcze bardziej smutne jest przekonanie tych, którzy uważają własne korzyści za wyraźne oznaki szczególnej Bożej miłości, zamiast traktować je jako powołanie do odpowiedzialnego służenia rodzinie ludzkiej i do strzeżenia stworzenia. O miłość bliźniego, każdego bliźniego, Pan, Dobry Samarytanin ludzkości (por. Łk 10, 29-37), zapyta nas (por. Mt 25, 31-46). Zadajmy sobie zatem pytanie: co możemy uczynić razem? Jeśli służba jest możliwa, to dlaczego nie zaprojektować jej i nie wypełnić razem, poczynając od doświadczenia bardziej intensywnego braterstwa w wypełnianiu konkretnej miłości?

Drodzy bracia i siostry, ponawiam moje serdecznie podziękowanie. Pomagajmy sobie w wędrowaniu, modlitwie i wspólnej pracy, aby z Bożą pomocą jedność była coraz pełniejsza i by świat uwierzył. Dziękuję.

KAI

Trump cofa skrytykowane przez papieża przepisy

Prezydent USA Donald Trump podpisał w środę nową wersję przepisów migracyjnych USA, która znosi praktykę rozdzielania dzieci od ich rodziców - nielegalnych imigrantów, przekraczających granicę USA. Praktykę ostro skrytykowali m.in. amerykańscy biskupi oraz papież.

Polub nas na Facebooku!

Podpisane w środę rozporządzenie nakazuje sekretarzowi Sekretariatu Bezpieczeństwa Kirstjenowi Nielsenowi pozostawianie rodzin nielegalnych imigrantów w całości. Wcześniej przyjęta wersja przepisów migracyjnych USA spowodowała, że zatrzymane na granicy dzieci były odłączane od rodziców i umieszczane w placówkach opiekuńczych, zaś ich prawni opiekunowie trafiali do więzień.

Ten stan rzeczy oraz dramaty, którymi skutkowało nowe prawo spotkało się z masową krytyką organizacji humanitarnych oraz Kościoła, w tym biskupów USA. Nazwali oni wprost praktykę rozdzielania rodzin “niemoralną”. W opublikowanym w środę wywiadzie dla Reuters odniósł się do tej sytuacji również papież Franciszek. Podkreślił, że podziela w pełni stanowisko biskupów amerykańskich.

Nie wiadomo jeszcze, jaki skutek będzie miało nowe rozporządzenie wobec rodzin już rozdzielonych. Wypowiadający się w tej sprawie urzędnicy administracji prezydenta USA nie chcieli zdradzać szczegółów tłumacząc, że konkretna praktyka jeszcze będzie omawiana.

ad, AP, Bloomberg

Relikwie ze śmietnika trafiły do londyńskiej katedry

Jest ciąg dalszy w sprawie znalezionych na śmietniku w Londynie relikwii św. Klemensa. Firma komunalna przekazała je do katedry westminsterskiej – podaje agencja CNA.

Polub nas na Facebooku!

Jej właściciel, James Rubin przekazał w miniony wtorek, 19 czerwca relikwie przewodniczącemu komisji episkopatu Anglii i Walii ds. dziedzictwa, abp. George’owi Stackowi z Cardiff. Została umieszczona w skarbcu londyńskiej katedry katolickiej. Zawiera ona fragment kości św. Klemensa i znajduje się w opieczętowanej woskiem szkatułce z napisem że pochodzi ona „z kości św. Klemensa, papieża i męczennika”.

Klemens I był trzecim następcą św. Piotra (po Linusie i Klecie), a więc czwartym papieżem. Kierował Kościołem w latach 88-97. Miał być ochrzczony i otrzymać święcenia kapłańskie z rąk Piotra Apostoła – prawdopodobnie znał także św. Pawła. Tradycja chrześcijańska podaje, że Klemens poniósł męczeńską śmierć w 97 lub 101 r. Prawdopodobnie został wygnany z Rzymu do Chersonezu Taurydzkiego (dzisiejszy Krym), gdzie w kopalniach wśród ok. 2000 chrześcijan-skazańców głosił naukę Chrystusową, za co został skazany przez cesarza na śmierć i wrzucony do Morza Czarnego z kotwicą u szyi. W 868 r. św. Cyryl w czasie pobytu w tamtych stronach miał odnaleźć relikwie św. Klemensa I i przywieźć je do Rzymu, gdzie zostały przyjęte z najwyższymi honorami przez papieża Hadriana II i złożone w bazylice S. Clemente. Imię św. Klemensa wymieniane jest w Kanonie Rzymskim.

Firma Enviro Waste przeprowadziła w kwietniu na swej stronie internetowej sondaż publiczny, zanim zdecydowano, co zrobić z relikwią. Otrzymała ponad 650 sugestii, a jej stronę odwiedzono ponad 9000 razy. Większość uczestników sondażu opowiedziało się za umieszczeniem relikwii w katedrze westminsterskiej w Londynie.

O znalezieniu relikwii na śmietniku pisaliśmy w maju>>

KAI/ad

Zbiórka makulatury w Kielcach pomogła misyjnej szkole w Ghanie

Blisko 26 300 zł – taką kwotę udało się zebrać podczas akcji „Makulatura na misje” zorganizowanej w diecezji kieleckiej. Kwota pozwoli na kompletne wyposażenie szkoły i biblioteki w Ghanie prowadzonych przez siostry nazaretanki.

Polub nas na Facebooku!

Zbiórkę makulatury i elektrośmieci w diecezji kieleckiej koordynowało Towarzystwo Szkoły Katolickiej św. Stanisława Kostki w Kielcach. O pomoc finansową dla placówek misyjnych w Ghanie prosiła s. Daria Romanek pochodząca z diecezji kieleckiej. Głównie chodziło o zakup mebli dla szkoły i biblioteki. W liście do diecezji siostry pisały o dramatycznej sytuacji dzieci objętych opieką przez misjonarki.

Społeczeństwo Ghany w blisko połowie stanowią dzieci i młodzież w wieku szkolnym. Szkoły państwowe są liczne, ale często z różnych względów nie spełniają dobrze swojego zadania. Siostry nazaretanki w dwóch diecezjach podjęły się budowy i prowadzenia kompleksów edukacyjnych składających się z przedszkola, szkoły podstawowej i gimnazjum. W 2015 r. w miejscowości Yamfo w diecezji Goaso i w miejscowości Chiraa w diecezji Sunyani otworzyły dwa przedszkola.

Obecnie w Holy Family of Nazareth School w Chiraa uczy się 145 dzieci w pięciu grupach przedszkolnych i 25 uczniów w klasie pierwszej szkoły podstawowej. Budynek przedszkola nie jest w stanie pomieścić większej ilości uczniów. W grudniu 2017 r. ruszyła budowa szkoły podstawowej.

Siostry planują ją ukończyć przed początkiem nowego roku szkolnego 2018/19. „Zwykle w soboty po południu w budynku przedszkola Siostry organizują dodatkowe zajęcia dla około 30 dzieci z sąsiedztwa, które potrzebują pomocy w nauce czytania i pisania – piszą siostry. Kwota 26 292, 60 zł pozwoli zrealizować te projekty. – Mamy nadzieję, że dzięki zorganizowaniu i wyposażeniu biblioteki uda się tę pomoc rozszerzyć. Dziękujemy Księdzu Biskupowi Kieleckiemu Janowi Piotrowskiemu i wszystkim mieszkańcom diecezji kieleckiej za wsparcie naszego dzieła. Otaczamy darem modlitwy i ofiarnej służby na misjach” – dodają nazaretanki, prowadzące w Ghanie swoją misję od 2012 r.

To nie pierwsza zbiórka na cele misyjne w diecezji kieleckiej. Dzięki dotychczasowym akcjom “Makulatura na misje” udało się dotychczas zrealizować kilka dużych misyjnych projektów, m. in. budowę czterech studni w Afryce, wyposażenie kilku szkół, sierocińców, domów dla niepełnosprawnych, gdzie posługują misjonarze i misjonarki z diecezji.

KAI/ad

Ekumenizm jest przedsięwzięciem z wpisaną stratą

Trzeba postanowić być bardziej Jezusa niż „Żydem, lub Grekiem”, bardziej Pana, niż prawicy czy lewicy; wybrać w imię Ewangelii brata zamiast siebie. Co oznacza często jakąś stratę, ale jest to strata ewangeliczna. Ekumenizm jest taki przedsięwzięciem ze stratą! - mówił 21 czerwca papież Franciszek podczas ekumenicznego nabożeństwa w siedzibie Światowej Rady Kościołów w Genewie.

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy pełny tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry,

Wysłuchaliśmy słów apostoła Pawła do Galatów, którzy doświadczali udręk i zmagań wewnętrznych. Były tam bowiem grupy, które toczyły ze sobą spory i oskarżały się nawzajem. Właśnie w tym kontekście Apostoł, aż dwa razy w kilku wersetach, zaprasza do „postępowania według Ducha” (Ga 5, 16.25).

Postępować. Człowiek jest istotą w drodze. Przez całe życie jest wezwany do wyruszania w drogę, nieustannie wychodząc z miejsca, w którym się znajduje: od chwili, kiedy wychodzi z łona matki i kiedy przechodzi z jednego okresu życia w drugi; od chwili opuszczenia domu swoich rodziców, aż po opuszczenie tej ziemskiej egzystencji. Droga jest metaforą, która odsłania sens ludzkiego życia – życia, które nie wystarcza samo sobie, ale zawsze poszukuje czegoś dalej. Serce zachęca nas, aby iść, aby osiągnąć cel.

Ale postępowanie to dyscyplina, trud, potrzebna jest codzienna cierpliwość i nieustanny trening. Trzeba rezygnować z wielu dróg, aby wybrać tę, która prowadzi do celu i ożywiać pamięć, aby jej nie stracić. Cel i pamięć. Postępowanie wymaga pokory, by powracać do własnych kroków, i troski o swoich towarzyszy podróży, bo tylko razem idzie się dobrze. Krótko mówiąc, postępowanie wymaga ciągłego nawracania się. Dlatego tak wielu z niego rezygnuje, woląc zacisze domowe, gdzie można wygodnie dbać o swoje sprawy, bez narażania się na ryzyka podróży. Ale w ten sposób chwytamy się kurczowo ulotnych zabezpieczeń, które nie dają tego pokoju i radości, do których dąży serce, a które można znaleźć tylko wówczas, gdy wychodzimy ze swoich ograniczeń.

Bóg wzywa nas do tego, od samego początku. Już od Abrahama zażądano, aby opuścił swoją ojczyznę, by wyruszył w drogę, biorąc ze sobą jedynie w ufność w Bogu (por. Rdz 12, 1). Podobnie Mojżesz, Piotr i Paweł oraz wszyscy przyjaciele Pana żyli w drodze. Ale przede wszystkim Jezus dał nam tego przykład. Dla nas wyszedł ze swego Boskiego stanu (por. Flp 2, 6-7) i zstąpił między nas, aby wędrować, On który jest Drogą (por. J 14, 6). On, Pan i Nauczyciel, stał się pielgrzymem i gościem pośród nas. Wróciwszy do Ojca, dał nam dar swego Ducha, abyśmy również mieli siłę, by iść w Jego kierunku, aby wypełniać to, o co prosi Paweł: postępować według Ducha.

Według Ducha: jeśli każdy człowiek jest istotą w drodze, a zamykając się w sobie, zaprzecza swemu powołaniu, to tym bardziej chrześcijanin. Ponieważ, jak podkreśla Paweł, życie chrześcijańskie niesie ze sobą alternatywę, której nie da się pogodzić: z jednej strony postępować według Ducha, podążając ścieżką zainaugurowaną przez chrzest; z drugiej strony „spełniać pożądania ciała” (Ga 15, 16). Co oznacza to wyrażenie? Oznacza próbę samorealizacji poprzez kroczenie drogą posiadania, logikę egoizmu, zgodnie z którą człowiek próbuje zapewnić sobie tu i teraz wszystko, co mu odpowiada. Nie pozwala ulegle prowadzić się Bogu, tam gdzie On wskazuje, ale idzie swoim kursem. Na własne oczy widzimy konsekwencje tej tragicznej drogi: człowiek żądny rzeczy, traci z pola widzenia towarzyszy podróży; wtedy na drogach świata panuje wielka obojętność. Kierując się swymi instynktami, człowiek staje się niewolnikiem niepohamowanego konsumpcjonizmu: wówczas zostaje uciszony głos Boga; wtedy inni, zwłaszcza jeśli nie mogą chodzić na własnych nogach, jak maleństwa i osoby starsze, stają się irytującymi odpadami; wówczas stworzenie nie ma już innego sensu, jak tylko zaspokajanie produkcji, zależnie od potrzeb.

Drodzy bracia i siostry, dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek te słowa Apostoła Pawła są dla nas wyzwaniem: postępować według Ducha, to odrzucać światowość. Jest to wybór logiki służby i postępowania w przebaczaniu. To zstąpienie w historię krokiem Boga: nie dudniącym krokiem wiarołomstwa, lecz tym, któremu rytm nadaje „jeden nakaz: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (w. 14). Droga Ducha jest bowiem naznaczona kamieniami milowymi, wymienianymi przez Pawła: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (w. 22).

Razem jesteśmy wezwani, aby tak postępować: droga wiedzie przez nieustanne nawrócenie, przez odnowę naszej mentalności, aby dostosowała się do stylu Ducha Świętego. Na przestrzeni dziejów często dochodziło do podziałów między chrześcijanami, ponieważ do korzeni, w życie wspólnot, przeniknęła mentalność światowa: najpierw pielęgnowano własne interesy, a następnie Jezusa Chrystusa. W takich sytuacjach nieprzyjaciel Boga i człowieka z łatwością nas rozdzielał, ponieważ kierunek, w którym podążaliśmy, był określony przez ciało, a nie przez Ducha. Nawet pewne usiłowania w dawnych czasach, aby położyć kres tym podziałom, zawiodły, ponieważ inspirowane były głównie logiką światową. Jednak ruch ekumeniczny, do którego tak wielki wkład wniosła Światowa Rada Kościołów, zrodził się dzięki łasce Ducha Świętego (por. SOBÓR POWSZECHNY WATKAŃSKI II, Unitatis redintegratio, 1). Ekumenizm wprawił nas w ruch zgodnie z wolą Jezusa i będzie mógł się rozwijać, jeśli podążając pod kierunkiem Ducha odrzuci wszelkie zamknięcia autoreferencyjne.

Ale – można by argumentować – postępowanie w ten sposób to praca ze stratą, ponieważ nie są właściwie chronione interesy własnych wspólnot, często ściśle powiązanych z przynależnością etniczną czy z ustalonymi orientacjami, czy są one bardziej „konserwatywne” czy też „postępowe”. Tak, trzeba postanowić być bardziej Jezusa niż Apollosa czy Kefasa (por. 1 Kor 1, 12), bardziej Chrystusa, niż „Żydem, lub Grekiem” (por. Ga 3,28), bardziej Pana, niż prawicy czy lewicy; wybrać w imię Ewangelii brata zamiast siebie oznacza często w oczach świata pracę ze stratą. Nie lękajmy się pracować ze stratą. Ekumenizm jest „wielkim przedsięwzięciem z wpisaną stratą”. Ale idzie o stratę ewangeliczną, zgodnie z linią wytyczoną przez Jezusa: „Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9,24). Ocalić to, co swoje, jest postępowaniem według ciała; zatracenie siebie naśladując Jezusa jest postępowaniem według Ducha. Tylko w ten sposób przynosi się owoc w winnicy Pańskiej. Jak naucza sam Jezus, nie ci, którzy sobie gromadzą przynoszą owoc w winnicy Pańskiej, lecz ci, którzy służąc, kierują się logiką Boga, który stale obdarza i daje siebie (por. Mt 21, 33-42). Jest to logika Paschy, jedyna, która przynosi owoc.

Patrząc na naszą wędrówkę, możemy dostrzec siebie w niektórych sytuacjach wspólnoty Galatów tamtej epoki: jakże trudno uśmierzyć niechęć i dbać o komunię, jakże ciężko wydostać się ze sporów i wzajemnego odrzucenia, umacnianych przez wieki! Jeszcze trudniejsze jest stawianie oporu podstępnej pokusie: być z innymi, podążać razem, ale z zamiarem zaspokojenia jakiegoś partykularnego interesu. Nie jest to logika Apostoła, lecz Judasza, który chodził z Jezusem, ale dla własnych korzyści. Odpowiedź na nasze chwiejne kroki jest zawsze taka sama: postępowanie według Ducha, oczyszczając serca ze zła, obierając ze świętym uporem drogę Ewangelii i odrzucając światowe skróty.

Po wielu latach zaangażowania ekumenicznego, w tę siedemdziesiątą rocznicę Rady, prosimy Ducha, aby ożywił nasz krok. Zbyt łatwo zatrzymuje się on przed utrzymującymi się rozbieżnościami; zbyt często zatrzymuje się na starcie, wyczerpany pesymizmem. Niech dystanse nie będą wymówką, już teraz można postępować według Ducha: modlić się, ewangelizować, wspólnie służyć, to jest możliwe od dnia dzisiejszego i jest miłe Bogu! Postępować razem, modlić się razem, pracować razem: to jest nasza główna droga dnia dzisiejszego.

Ta droga ma precyzyjny cel: jedność. Droga przeciwna, droga podziału prowadzi do wojen i zniszczenia. Wystarczy poczytać historię. Pan żąda od nas, abyśmy nieustannie obierali drogę komunii, która prowadzi do pokoju. Podział bowiem „otwarcie sprzeciwia się woli Chrystusa i jest zgorszeniem dla świata, a nadto przynosi szkodę najświętszej sprawie głoszenia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu” (Unitatis redintegratio, 1). Pan prosi nas o jedność; świat rozszarpany przez nazbyt wiele podziałów, dotykających przede wszystkim najsłabszych, błaga o jedność.

Drodzy bracia i siostry, chciałem tu przyjechać jako pielgrzym w poszukiwaniu jedności i pokoju. Dziękuję Bogu, ponieważ znalazłem was tutaj, bracia i siostry już w drodze. Postępowanie razem dla nas chrześcijan nie jest strategią, by lepiej uwydatnić nasze znaczenie, ale aktem posłuszeństwa wobec Pana i miłości w odniesieniu do świata. Posłuszeństwa Bogu i miłości świata, prawdziwej miłości, która zbawia. Prośmy Ojca, abyśmy postępowali razem z większą energią na drogach Ducha. Niech Krzyż wyznacza kierunek wędrówki, bo tam, w Jezusie, są już obalone mury podziałów i pokonana jest wszelka wrogość (por. Ef 2,14): tam zrozumiemy, że mimo wszystkich naszych słabości, nic nas nigdy nie odłączy od Jego miłości (por. Rz 8, 35-39).

Tłumaczenie: KAI

Australia. Kościół, który uczy się słuchać

Kościół katolicki w Australii funkcjonuje w środowisku wieloetnicznym, wielokulturowym i wielowyznaniowym. Ale to właśnie tu, przed 10 laty, w Sydney odbyły się Światowe Dni Młodzieży, na które przyjechał Benedykt XVI. Jak dotąd kraj ten odwiedzili już 3 papieże

Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Co piąty Australijczyk to katolik (5 mln 250 tys. co stanowi 22,6 proc.), ale – co charakterystyczne – co trzeci deklaruje, że nie wyznaje żadnej religii. Liczba takich osób (7 mln – 30,1 proc). na przestrzeni ostatnich lat wzrosła. Stosunkowo liczni są też anglikanie (3 mln – 13,3 proc.) i różne wyznania protestanckie.

 

Trudne początki

Australia jest najpóźniej odkrytą częścią świata. W 1770 angielski żeglarz James Cook włączył to terytorium do posiadłości imperium brytyjskiego. Natomiast chrześcijaństwo dotarło do Australii wraz ze skazanymi na wygnanie przez rząd brytyjski.

Pierwszą Mszę świętą na kontynencie odprawił 15 maja 1803 przybyły do Australii na prośbę irlandzkich więźniów ks. James Dixon. Prawie 40 lat później, decyzją Stolicy Apostolskiej w Sydney powstało pierwsze w Australii arcybiskupstwo. Obecnie Kościół katolicki liczy 30 diecezji.

W Australii to Kościół założył pierwsze szkoły dla ubogich i szpitale dla biednych. Do dziś szkolnictwo katolickie zaliczane jest do największych zaraz po szkołach państwowych.

 

Trzej papieże w Australii

Jako pierwszy w 1970 r. odwiedził Australię Paweł VI a jego podróż była związana z 200. rocznicą odkrycia Australii i była jednym z etapów pielgrzymki na Daleki Wschód. Dwukrotnie kraj ten odwiedził Jan Paweł II – 1986 i 1995 r., choć niektórzy pamiętają, że jeszcze jako biskup wziął udział w Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Sydney w 1973 r.

Papież udał się śladami swojego poprzednika „jako pielgrzym, pasterz, brat i przyjaciel”. W 1995 r. Jan Paweł II spotykając się z katolikami, wezwał do „odnowy duchowej kraju w obliczu kryzysu kultury” oraz beatyfikował Mary MacKillop, pierwszą australijską świętą, przez biografów nazywaną świętą buntowniczką, a nawet prekursorką walki z pedofilią w Kościele.

Dla Benedykta XVI okazją do odwiedzenia Australii były Światowe Dni Młodzieży, które w 2008 r. odbyły się w Sydney pod hasłem „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami”.

10 lat po tym wydarzeniu Kościół w Australii obchodzi właśnie Rok Młodzieży. To okazja do ożywionego dialogu z młodymi i zaproszenia ich do odkrywania wiary i ewangelizacji.

 

Jak przywrócić zaufanie?

To poważny problem Kościoła w Australii, który przechodzi trudny i bolesny czas oczyszczenia związany m.in. ze skandalem pedofilskim i biernością władz kościelnych. Abp Anthony Fisher OP, metropolita Sydney, który zastąpił kard. George’a Pella, po swej nominacji wyraził przekonanie, że „w efekcie tych przemian Kościół stanie się silniejszy i pokorniejszy, bardziej współczujący i odnowiony duchowo”.

W ostatnich dniach, australijscy księża oświadczyli, że wolą iść do więzienia niż złamać tajemnicę spowiedzi (za co zresztą groziłaby im ekskomunika), po tym jak australijska komisja śledcza zajmująca się sprawami nadużyć seksualnych wobec osób małoletnich w różnych instytucjach zarekomendowała zobowiązanie duchownych do łamania tajemnicy spowiedzi, jeśli dowiedzieliby się w konfesjonale o przypadkach pedofilii.

Przewodniczący australijskiego episkopatu zapewnił, że Kościół „nie chce chronić przestępców” lecz chce „chronić przed nimi dzieci”, ale nie może zgodzić się na łamanie tajemnicy spowiedzi. W tej sprawie udał się też na konsultacje do Watykanu.

Okazją do głębokiego przemyślenia obecności Kościoła w kraju, którym wstrząsnął skandal pedofilski ma być zaplanowany na rok 2020 synod plenarny. Obecnie w diecezjach trwa faza konsultacji. Dla australijskich katolików jest to okazja do wspólnego wsłuchania się, co mówi Bóg i siebie nawzajem, by jako lud Boży „wspólnie rozeznać, czego wymagają od nas czasy, w których Kościół w Australii stawia czoło znaczącym wyzwaniom”. Na motto synodu wybrano werset z Apokalipsy: „Słuchając, co mówi Duch” (Ap 2,7).

Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >