Prymas Wyszyński „od siebie” o zawierzeniu

Ideałem Prymasa było zawierzenie, którego wzorem była Matka Jezusa.

Paweł Zuchniewicz
Paweł
Zuchniewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Prymas Wyszyński „od siebie” o zawierzeniu
Ideałem Prymasa było zawierzenie, którego wzorem była Matka Jezusa.

Od rana oddaję wszystko, co mnie w tym roku spotkać może, Matce mojej, Niepokalanej Pani Jasnogórskiej. Pragnę, aby i nadal mnie prowadziła, jak to czyni od mego dzieciństwa.

Tak pisał Prymas Wyszyński 1 stycznia 1954 roku w Stocku Warmińskim. Miał już za sobą trzy miesiące spędzone w odosobnieniu, absolutnie niewiadomą przyszłość (włącznie z możliwością procesu pokazowego lub wywózki do Związku Sowieckiego) a za sobą akt o doniosłym znaczeniu dla jego życia. 8 grudnia 1953 oddał się w duchową niewolę Jezusowi za pośrednictwem Jego Matki.

 

Jak nauczyć się zawierzenia Bogu?

Prymas konsekwentnie używał później właśnie tego słowa: „niewola”, choć przez to narażał się na niezrozumienie, a nawet krytykę. Nie było to niczym dziwnym w takim kraju jak Polska, która była w niewoli przez ponad sto lat, przeszła przez zniewolenie w czasie okupacji niemieckiej i cierpiała niewolę z powodu komunizmu. Niemniej Prymas, wierny oryginalnemu terminowi użytemu przez św. Ludwika Marię Grignion de Montfort w Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, mówił o niewoli. Termin ten w „łagodniejszej” wersji, to właśnie zawierzenie, ale Prymas chciał posługiwać się bardziej radykalnym sformułowaniem. Mogło to w pierwszej chwili budzić negatywną reakcję, lecz zarazem zmuszało do refleksji nad tym, co tak naprawdę oznacza „uwierzyć”. Ideałem Prymasa było takie zawierzenie, którego wzorem była Matka Jezusa.

Pragnę, by Jej Oblicze, widniejące na tarczy mego Prymasowskiego herbu, nigdy nie straciło swych radosnych świateł, by odbierało cześć należną i przez moje czyny, i przez cierpienia, i przez modlitwy – czytamy w dalszym ciągu zapisu z 1 stycznia 1954. Odnawiam akt oddania się całkowitego przez Jej Ręce przeczyste, w niewolę Jej Synowi, którego piastuje na swoich ramionach. Mój Jezus jest jeszcze maleńki. Ale pragnę, by rósł tak, jak ja mam się umniejszać.

Zawierzenie Maryi nie było teoretycznym aktem, lecz dokonywało się w konkretnych sytuacjach: gdy Archanioł Gabriel zaproponował Jej, aby  przyjęła wcielenie Syna Bożego, gdy zabrakło wina w Kanie, a przede wszystkim, gdy patrzyła na Mękę i śmierć Jezusa i gdy jako jedyna nie straciła wiary czekając w Wielką Sobotę na Jego zmartwychwstanie.

Podobnie zawierzenie Prymasa dokonywało się w konkretnych sytuacjach i w konkretnych wyborach. Jednym z nich była propozycją władz, które w sierpniu 1955 roku w Prudniku przedstawiły mu propozycję znacznego powiększenia jego osobistej swobody.

 

Propozycja ta była bardzo kusząca. Jak Ksiądz Prymas na nią zareagował?

Prosiłem o kilka godzin do namysłu. (…) Po modlitwie doszedłem do wniosku, że nowa sytuacja, jaka miałaby złagodzić izolację, równa się: 1) aprobacie wytworzonej przez dekret sytuacji, aprobacie pozbawienia wolności, domu i pracy; 2) jest zastąpieniem „niewoli bezwolnej” „niewolą dobrowolną”; 3) stwarza warunki, które mogą być okazją do zarzutów i konfliktów z władzami; 4) klasztorowi, w którym będę umieszczony, skomplikuje warunki życia i narazić może na przykrości; 5) może być okazją do komentarzy w społeczeństwie, budzących zgorszenie.

Wobec tych i innych racji, udzieliłem (…) Rozmówcy następującej odpowiedzi: 1) na złożone przedłożenie nie mogę udzielić odpowiedzi; 2) uważam to za nowy wymiar kary – po dwóch latach więzienia – gdy nie mogłem nowych win zaciągnąć – bo jest to pozbawienie domu, pracy i wolności; 3) proszę Rząd o sprawiedliwość.

 

Takie postawienie sprawy oznaczało rezygnację ze znacznego polepszenia swojej sytuacji. Czy Ksiądz Prymas nie miał wątpliwości co do swojego wyboru?

Całą sprawę złożyłem w ręce Matki Najświętszej, w duchu wska­zań (…) liturgii mszalnej (Dm. X post Pent.): Iacta cogitatum tuum in Dominum et Ipse te enutriet.[Porucz swoją troskę Panu, On sam o tobie mieć będzie pieczę]. – De vultu Tuo iudicium meum prodeat: oculi Tui videant aequitatem. [Od Ciebie niech wyjdzie wyrok w mej sprawie, oczy Twe widzą, gdzie słuszność].– Wydaje mi się, że inaczej nie mogłem postąpić. Trudno, żebym stał się współpracownikiem Rządu w sprawie mego ponownego uwięzienia. Miejsce moje, wyznaczone mi przez Stolicę Świętą jest przy katedrze biskupiej; nie mogę więc „wybierać” miejsca pobytu, gdy mam obowiązek rezydować przy kate­drze.

 

A jak zareagowali na ten wybór ludzie wokół?

O decyzji swojej poinformowałem Księdza, wyjaśniając Mu powody mej decyzji. Zdaje się, że początkowo był zdezorientowany i nie doceniał motywów mej odmowy. Wydało mu się, że uzyskanie odrobiny wolności dałoby mi możność jakiejś pracy dla Kościoła. Po namyśle jednak Ksiądz przyznał, że innej odpowiedzi nie mogłem udzielić. (…) Odmowa odpowiedzi na propozycje UB wywarła wielkie wrażenie na moim otoczeniu. Widocznie wszyscy byli przekonani, że propozycje przyjmę skwapliwie. Kierownik zatrzymał Księdza zapytaniem: „Co, Ksiądz Prymas zgodził się?” – Ksiądz wyraził zdziwienie. „Na co?” – „No, na wyjazd do klasztoru”. – Zrozumiałem, że moja „zgoda” mogłaby być atutem propagandowym, może nawet dla prasy, może dla przedstawicieli zagranicy.

 

Do decyzji potrzebne były Księdzu Prymasowi: czas, rozsądek i modlitwa. Ta ostatnia oświetliła całą sytuację światłem wiary. W jaki sposób człowiek zawierzenia modli się do Boga?

Należy się Tobie, Ojcze przyszłego wieku, którego lata nie ustają, formalne wotum zaufania od Twego sługi. Wszystko, czegoś dokonał dla mnie – to miłosierdzie i prawda. Wszystko, czegom dokonał dla Ciebie (…) to dziecięca uległość i niemowlęca ufność . Tyś sam miłością i łaską i mocą! Ja – samolubstwem, grzechem i słabością. Bierzesz całą nieudolność moją w swoje święte Dłonie i zostawiasz na niej ślady miłosierdzia i wyrozumienia. Ty sam sprawiasz we mnie, że nie mogę stracić wiary w Twoją mądrość i dobroć. Ty sam odmieniasz w oczach swoich moją wolę i moje myśli. Ty sam sprawiasz, że uznaję Twoją sprawiedliwość. Ty sam budzisz w mojej duszy pragnienie ofiary i męczeństwa za Twój Kościół, dla Twojej chwały. Ty sam uśmierzasz we mnie lęk i niechęć do cierpienia. Ty sam wlewasz w serce moje spokój wobec nieznanego i radość ze wszystkiego, co mnie spotkać może. Ty sam sprawiasz, że człowiek zmysłowy i przywiązany do siebie, pragnie zostać wrogiem siebie samego, by zrozumieć Twoją przyjaźń. Ty czynisz, że nie mogę poznać siebie, że zaczynam dziwić się sam sobie(…)

 

„Soli Deo” (Tylko Bogu) – to hasło wybrane jako motto przy sakrze biskupiej przez Księdza Prymasa oznacza postawę zawierzenia. Jak Ksiądz Prymas mówił o tym Bogu?

Gdybyś nawet nie miał dla mnie, Ojcze Najlepszy, nic więcej jak kamień rzucony złośliwą ręką, to pragnę przyjąć go jak największą łaskę Twoją; pragnę go ucałować, aby – jak świętemu Szczepanowi – wydał mi się słodki. I gdybyś nawet nie miał dla mnie, Ojcze Miłości, żadnego słowa dobrego, tylko obelgę nieprzyjaciół krzyża, tylko potwarz i szyderstwo – to jeszcze pragnę uznać to za łaskę, na którą jedynie zdolny jestem sobie zasłużyć. I gdyby już nie było dla mnie miejsca przy Twoich ołtarzach, Ojcze Wieczystego Kapłana, to jeszcze pragnę w tym widzieć świętość Troistą, która sama jedna zna wartość i godność kapłaństwa i wie, kto jest zdolny godnie Ci służyć. I gdybyś zamknął usta moje tak, żebym nie miał możności więcej wyznawać Syna Twego przed ludźmi – to jeszcze wyznając Cię w sercu swoim, czcić będę potęgę Twoją, która zdolna jest ożywić kamienie ze ścian, by głosiły chwałę Twoją, by wołały go głuchych. Tak, Ojcze, bo wszystko, co od Ciebie przychodzi, co z Twego jest dopuszczenia, jest największą dla mnie łaską, jest znakiem Twojej miłości; wszystko to zasługuje na zawierzenie Tobie.

 

Mówi się, że pierścień biskupi jest znakiem zaślubin z powierzoną pasterzowi diecezją. Związek ten jest nierozerwalny, ale podlega wielu próbom. Czy Ksiądz Prymas je dostrzegał?

[Pokusa] wiele się upracuje, by rozerwać tę więź. Miarą oporu w walce z pokusą, jest miara siły więzi z Bogiem. Jeśli nie ustępuje łatwo, to znaczy, że moje zaślubiny są trwałym związkiem. Przyjdzie doświadczenie w ogniu pokusy i człowiek wychodzi z większym jeszcze pragnieniem Ciebie, Oblubieńcze, który trzymasz mnie na zaślubionym pierścieniu moim.

 

A zatem zawierzenie jest związane z wewnętrzną walką…

(…) Wraca tragiczna scena z Wielkiego Kuszenia Syna Człowieczego. Do dziś dnia powtarza się w dziejach człowieczeństwa, w życiu Kościoła Chrystusowego, w duszy każdego chrześcijanina. Wielką jest łaską, że Chrystus dał poznać na sobie, jakimi metodami posługuje się kusiciel, jakie są jego kusicielskie chwyty. Czyż nie widzę w sobie, jak wrażliwy jestem na pokusę „chleba”, na pokusę łatwizny życiowej, na pokusę „świętego spokoju”. Czyż nie dobrze podpatrzył kusiciel moje słabości? Jeślim nie uległ tym pokusom dotąd, to wcale nie znaczy, żem już bezpieczny. Jeślim wytrwał, to czy nie dlatego, że Bóg walczył za mnie?

 

Ta walka toczy się głęboko w człowieku. Kiedy patrzymy na Księdza Prymasa z zewnątrz widzimy człowieka o wielkiej godności, silnego, umiejącego oprzeć się złu. A co dzieje się w środku, w duszy która staje przed Bogiem?

Ja nieustannie gubię się w sobie, Ty nieustannie rozpoznajesz się we mnie. – Ja ciągle wątpię o sobie, Ty nigdy nie wątpisz we mnie. – Ja ciągle się przeceniam lub nie doceniam, Ty ciągle widzisz całą moją prawdę. – Ja unoszę się pychą, gdy coś zrozumiem z Ciebie, Ty ciągle dajesz mi pojąć, że jestem analfabetą. – Ja wpadam w rozpacz, gdy przegram, Ty nieustannie mi szepczesz: wystarczy ci łaski mojej, bo moc w słabościach się udoskonala. – Ja ciągle szukam mojej drogi, mojej prawdy, mojego życia, Ty zawsze jesteś moją Drogą, moją Prawdą, moim Życiem. Jedna myśl moja o Tobie odsłania mi całą prawdę o mnie. Widzę siebie dobrze tylko w Tobie. Poznaję siebie przez Ciebie. Odnajduję cały sens mego bytu w Tobie. Gdybym już zaginął i przepadł w otchłaniach piekieł, jeszcze bym mógł odzyskać grunt pod nogami przez jeden odruch serca ku Tobie. Jestem nicością bez Ciebie, jestem potęgą w Tobie. ,,Ja, proch, będę z Panem gadał…”.

 

🔷 Przeczytaj także:

Prymas Wyszyński „od siebie” o cierpieniu

Prymas Wyszyński „od siebie” o rozpoznawaniu woli Bożej

Prymas Wyszyński „od siebie” o odwadze

 

O co dziś chciałbyś zapytać Prymasa Tysiąclecia?

Nauczanie Prymasa jest aktualne do dzisiaj. Może nurtują cię pytania dotyczące wiary, życia, historii, bieżących problemów, dylematów, kontrowersji? Może szukasz odpowiedzi i wskazówek do podjęcia właściwych decyzji życiowych, a może chcesz pogłębić swoją wiarę, sięgając po wartościowe teksty i rozważania?

Zachęcamy, by zadawać pytania wpisując je w poniższy, anonimowy formularz. Odpowiedzi zostaną sformułowane na podstawie tekstów dokumentujących naukę kardynała Wyszyńskiego wraz z ich omówieniem.

 


„Od siebie
to cykl zawierający odpowiedzi Prymasa Wyszyńskiego na pytania zadane przez Czytelników Stacji7. Odpowiedzi pochodzą z tekstów przemówień, homilii i zapisków Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Cykl jest okazją do poszukiwań odpowiedzi na najtrudniejsze pytania, wskazówek do podjęcia właściwych decyzji życiowych, czy pogłębienia swojej wiary. Zacznij więc OD SIEBIE.


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Paweł Zuchniewicz

Paweł Zuchniewicz

Dziennikarz, pisarz, autor powieści biograficznych o św. Janie Pawle II, Prymasie Wyszyńskim (Ojciec wolnych ludzi) i innych świadkach wiary. Wicedyrektor ds. wychowawczych w szkole "Żagle" Stowarzyszenia STERNIK.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Zuchniewicz
Paweł
Zuchniewicz
zobacz artykuly tego autora >

Znamy datę beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz podał dziś ustaloną przez Stolicę Apostolską datę beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Uroczystość odbędzie się 7 czerwca 2020 r. w Warszawie.

Polub nas na Facebooku!

Znamy datę beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego
Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz podał dziś ustaloną przez Stolicę Apostolską datę beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Uroczystość odbędzie się 7 czerwca 2020 r. w Warszawie.

Stolica Apostolska na legata papieskiego promulgującego dekret beatyfikacyjny wyznaczyła kard. Angelo Becciu – prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Archidiecezja warszawska uruchomiła jednocześnie stronę internetową poświęconą uroczystości pod adresem prymaswyszynski.pl

– O wyznaczenie daty i miejsca przyszłej beatyfikacji poprosiłem Ojca Świętego niezwłocznie po ogłoszeniu przez niego dekretu zatwierdzającego cud za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego. Za pośrednictwem Sekretariatu Stanu właśnie otrzymałem odpowiedź, że będzie to 7 czerwca 2020 r. w Warszawie – powiedział kard. Nycz. Zauważył, że choć od tego dnia dzieli nas jeszcze kilka miesięcy już możemy do tego dnia się przygotowywać, zarówno organizacyjnie, jak i – przede wszystkim – duchowo.

Podczas briefingu prasowego zaprezentowano także oficjalne logo beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. Twórcami loga jest zespół kreatywny Stacji7.

 

🔷 PRZECZYTAJ: Oto logo beatyfikacyjne kard. Wyszyńskiego

 

W tych przygotowaniach mają pomóc wydarzenia, które archidiecezja warszawska już zaplanowała i rozpoczyna w listopadzie. Będą to comiesięczne konferencje, w każdy 3. czwartek miesiąca poświęcone życiu i działalności Prymasa Tysiąclecia oraz comiesięczne Msze św. zawsze 28 dnia miesiąca – nawiązując do dnia jego śmierci. Msze będą odprawiane jak dotychczas w katedrze warszawskiej, ale przewodniczyć im będą księża i biskupi miejsc związanych z osobą kard. Wyszyńskiego. – Prymas był prymasem całej Polski, dlatego wiemy że wiele miejsc w kraju będzie przygotowywać się do tego święta, jakim będzie jego beatyfikacja – podkreślił kard. Nycz.

Proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 maja 1989 r. a zakończył 6 lutego 2001 r. Trwał prawie 12 lat, w jego trakcie odbyło się 289 sesji, przesłuchano 59 świadków, dokładnie przebadano całą spuściznę kard. Wyszyńskiego – co w efekcie dało 2500 stron akt.Akta zebrane w toku procesu – w sumie 37 tomów – wraz załącznikami (książkami, artykułami autorstwa kandydata na ołtarze) zostały 27 kwietnia 2001 r. złożone w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.Watykańska część procesu beatyfikacyjnego rozpoczęła się 7 czerwca 2001 r. oficjalnym otwarciem akt beatyfikacyjnych. Kongregacja wyznaczyła relatora, tym samym rozpoczął się etap studium i udowadniania heroiczności cnót sługi Bożego.

Postulatorem generalnym procesu był o. Zbigniew Suchecki OFM Conv. Relatorem w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych o. Zdzisław Kijas OFM Conv.

Trzytomowy zbiór materiałów tzw. Positio o świętości życia i heroiczności cnót Sługi Bożego kard. Kazimierz Nycz złożył 22 listopada 2015 r.na ręce prefekta watykańskiej kongregacji kard. Angelo Amato. Przekazana dokumentacja dotyczyła cnót teologalnych: wiary, nadziei i miłości; kardynalnych – roztropności, sprawiedliwości, męstwa, umiarkowania oraz moralnych – czystości, ubóstwa, posłuszeństwa i pokory w życiu Prymasa Wyszyńskiego.Następnie komisje teologów oraz kardynałów i biskupów analizowały czy sługa Boży praktykował te cnoty chrześcijańskie w stopniu heroicznym. 25 kwietnia 2016 r. – zebrał się kongres teologów konsultorów. Spotkanie to służyło dyskusji nad „Positio super virtutibus”, czyli dokumentacją o heroiczności cnót Prymasa Polski.Natomiast 12 grudnia 2017 r. odbyła się sesja kardynałów i biskupów pod przewodnictwem prefekta kard. Angelo Amato. Grono to uznało, że sługa Boży praktykował cnoty teologalne w stopniu heroicznym. Prefekt kongregacji podczas audiencji przekazał papieżowi Franciszkowi dokumentację oraz zdanie komisji. Papież potwierdził opinię kardynałów i polecił Kongregacji opublikować dekret o heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego. Dekret o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia datowany jest na 18 grudnia 2017 r. Od tego dnia kard. Wyszyńskiemu przysługuje tytuł “Czcigodny Sługa Boży”, a do zakończenia procesu beatyfikacyjnego potrzeba było już tylko przeprowadzenia postępowania w sprawie cudu za przyczyną kandydata na ołtarze. To postępowanie ma także dwa etapy: diecezjalny, a potem watykański.

 

 

Diecezjalny etap procesu ws. cudu toczył się w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, ponieważ to tam, w 1988 roku, nastąpiło domniemane uzdrowienie młodej osoby za przyczyną kard. Stefana Wyszyńskiego. Chodzi o niewytłumaczalne medycznie zdarzenie, dotyczące 19-latki, która zachorowała na nowotwór tarczycy i nie dawano jej szans na przeżycie. Proces diecezjalny w sprawie cudu zakończył się 28 maja 2013 r. podczas uroczystej sesji w bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie. Licząca 300 stron kompletna dokumentacja medyczna oraz zeznania świadków zostały przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.Po ogłoszeniu dekretu o heroiczności cnót kard. Wyszyńskiego sprawa domniemanego uzdrowienia za jego wstawiennictwem została przebadana przez grupę biegłych lekarzy pracujących na zlecenie Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. 29 listopada 2018 r. konsylium lekarskie uznało to zdarzenie za niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia.Następnym etapem były obrady komisji teologów, której zadaniem było stwierdzenie czy uzdrowienie miało związek z modlitwą za przyczyną Sługi Bożego. 24 września 2019 r. zebrała się komisja kardynałów i biskupów, która potwierdziła autentyczność uzdrowienia za wstawiennictwem sługi Bożego i zaopiniowała pozytywnie papieżowi.2 października br., podczas audiencji dla prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Giovanniego Angelo Becciu, papież Franciszek upoważnił Kongregację do ogłoszenia dekretu o cudzie.

W 1988 r. młoda (19-letnia wówczas) kobieta zachorowała na nowotwór tarczycy i nie dawano jej szans na przeżycie. 17 lutego 1988 r. wykonano w Szczecinie rozległą operację usuwając zmiany nowotworowe oraz dotknięte przerzutami węzły chłonne. Po początkowym pozornym polepszeniu stan zdrowia pacjentki pogorszył się. Podczas pobytu w Instytucie Onkologii w Gliwicach w styczniu i marcu 1989 kobietę leczono jodem radioaktywnym. W gardle wytworzył się guz wielkości 5 cm, który dusił pacjentkę i zagrażał jej życiu.14 marca 1989 r., po intensywnych modlitwach za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego, stwierdzono przełom. Kolejne badania prowadzone w gliwickim Instytucie Onkologii, potwierdzały dobry stan kobiety. W ciągu 30 lat nie stwierdzono u niej reemisji nowotworu i jest całkowicie zdrowa.

ad, KAI/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7