Ostatni Anioł

„W modlitwie zawsze jesteśmy blisko siebie” - tymi słowami Benedykt XVI zakończył ostatnie spotkanie na Anioł Pański w swym pontyfikacie. Wcześniej dziękował za pamięć, dowody bliskości a szczególnie za modlitwę.

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Kiedy po ósmej rano zobaczyłam ludzi zmierzających z transparentami do Watykanu pomyślałam sobie: nie to za wcześnie, by szli już na południowe spotkanie z Papieżem. Grubo się myliłam.

Grupy parafialne, wspólnoty, całe rodziny ale i pojedynczy ludzie zaczęli gromadzić się pod papieskim oknem od samego rana. Mokre od padającego w nocy deszczu kamienie Placu św. Piotra przykryły karimaty i worki foliowe. Jedni siedzieli zadumani, inni przesuwali w palcach paciorki różańca, czytali specjalne wydanie włoskiego dziennika Avvenire, w całości poświęcone Benedyktowi XVI, a jeszcze inni tańcem i śpiewem dziękowali za Papieża. Trudno było ukryć wzruszenie. Tym bardziej, że okno papieskiej biblioteki od samego rana było otwarte na oścież, jakby w geście zaproszenia.  Przed samą modlitwą na Placu nie było już nawet skrawka wolnego miejsca.

Ostatni Anioł

W tłumie można było wypatrzeć mężczyzn z krótkofalówkami. Ze względu na ogromną rzeszę wiernych, która przyszła na spotkanie z Papieżem podjęto nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. W okolice Watykanu wysłano dodatkowe odziały policji i karabinierów. W stan pogotowia postawiono służby medyczne, a na dachach rozmieszczono strzelców wyborowych. Policja finansowa czuwała, by z chodników zniknęli nielegalni handlarze oferujący podróbki papieskich pamiątek.

Przeważnie jest tak, że choć pracuję kilkadziesiąt metrów od Watykanu to Anioł Pański śledzę w watykańskiej telewizji, przygotowując z niego relację dla polskich słuchaczy. Dziś wtopiłam się tłum wiernych. Na Plac św. Piotra się już nie dostałam. Próbowałam wypatrzeć Papieża między zasłaniającymi mi widok fragmentami rusztowania okalającego kolumnadę Berniniego. Obok stały dziewczyny z Filipin, Tanzanii i Kenii oraz grupa non stop robiących zdjęcia Chińczyków. Wspólna modlitwa połączyła wszystkich. „Nie znam łaciny. Wiedziałam jednak jaką modlitwę odmawiamy, mówiłam ją więc po suahili” – wyznała jedna z Afrykanek. Nie tylko zresztą ona modliła się w swoim języku. Za plecami słyszałam Polaków.

Ostatni AniołOstatni Anioł

„Czy ty sobie uświadamiasz, że dziś po raz ostatni zobaczyliśmy Benedykta XVI w oknie Pałacu Apostolskiego” – zagadnęła stojąca obok dziewczyna, która specjalnie na tę modlitwę przyjechała z północy Włoch. Jej oczy były pełne łez. O nic nie pytałam. Sama dalej mówiła: „On sprawił, że kilka dni temu się ochrzciłam. Wcześniej o tym myślałam, jednak ostateczną decyzję podjęłam na sylwestrowym spotkaniu Taizè w Rzymie. Teraz chcę mu podziękować, że pokazał mi Jezusa”. Tych słów wdzięczności pod adresem Benedykt XVI słyszałam dziś szczególnie wiele. Nie trzeba ich było zresztą mówić, wystarczała sama obecność, śmiem powiedzieć, ludzi z całego świata.

Wieczorem przechodziłam przez Plac św. Piotra. W oknach papieskiego apartamentu paliły się światła. Na dole spacerowali turyści, robili zdjęcia, codzienność. Stali też ludzie i patrząc w te rozświetlone okna – modlili się.


Wesprzyj nas

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Nowy wymiar decyzji Papieża

Decyzja papieża nabrała – przynajmniej dla mnie – nowego wymiaru. To już nie tylko po ludzku rozeznany wybór dla dobra Kościoła. Benedykt XVI dał dziś świadectwo, że to rozeznanie woli Bożej, że to pójście za Jego wezwaniem

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Wszyscy szli dziś rano na plac św. Piotra mając świadomość uczestnictwa w wydarzeniu naprawdę historycznym. Anioł Pański z Papieżem zawsze gromadził tłumy wiernych, ale tym razem przyszło o wiele więcej osób. Wśród niemal 200 tysięcy zgromadzonych byli też reprezentanci diecezji, parafii, ruchów i stowarzyszeń z całych Włoch. Byli też turyści, również z Polski, którzy przeważnie o wiele wcześniej zaplanowali podróż do Rzymu nie spodziewając się oczywiście, że trafią na taką chwilę.

Podczas gdy spiętrzają się spekulacje na temat przyczyn odejścia, podczas gdy mało kto liczy się ze słowami wypowiedzianymi przez Benedykta XVI o przyczynach rezygnacji i rysuje się obraz papieża ustępującego w obliczu korupcji, skandali – padają proste, spokojne słowa rozważań do niedzielnej, dzisiejszej Ewangelii o przemienieniu na górze Tabor. Były to ważne słowa.

Nowy wymiar decyzji Papieża

Kiedy 11 lutego papież tłumaczył przyczyny zrzeczenia się urzędu, w jego słowach dominował ludzki aspekt tej decyzji: egzamin sumienia który doprowadził papieża do przekonania, że z powodu podeszłego wieku nie ma już sił do sprawowania posługi Piotra.

Od dziś tę decyzję naświetla nowy wymiar: wymiar powołania. "Pan wzywa mnie, bym wszedł na górę, abym poświęcił się modlitwie i medytacji".

Te słowa rzucają nowe światło na decyzję papieża. Benedykt XVI poprzez decyzję daje świadectwo nie tylko wewnętrznej wolności, nie tylko pragnieniu dobra Kościoła. Przede wszystkim to pasterz, który rozeznaje – rozeznaje przed Bogiem swoje powołanie. Rozeznał, że Pan wzywa go do wejścia na górę modlitwy.

Ps. Podzielam opinię wielu, że to była najlepsza z możliwych odpowiedź na wszelkie spekulacje. Pewnie ktoś myślał już o złożonych strategiach komunikacyjnych, które Stolica Apostolska powinna w tej sytuacji podjąć. Sapienti sat.


Wesprzyj nas
ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >