Nasze projekty
Pixabay.com/StockSnap

Nie bój się oświadczyn! Te historie cię zainspirują

Wielu młodych mężczyzn często ma problem z podjęciem decyzji o zaręczynach. Trudno im wybrać odpowiedni moment, mają dużo wątpliwości. Poznajcie historie 6 z nich, którzy nie bali się klęknąć przed swoją ukochaną i zadać tego najważniejszego pytania.

Reklama

6 mężczyzn: Krzysztof, Tomasz, Wojciech, Bartłomiej, Maksymilian i Daniel. Na co dzień zajmują się różnymi rzeczami, ale łączy ich jedno – nie bali się decyzji o zaręczynach.

Krzysztof, który jest jeszcze przed swoim ślubem mówi, że sama decyzja nie była trudna. Zmagania dotyczyły raczej rozmyślań, które ma pewnie każdy z facetów „czy podołam?”, „czy jestem dla niej wystarczająco dobry?”. Zrozumiałem, że nie mogę od odpowiedzi na te pytania uzależniać decyzji o zaręczynach, bo te pytania powinny wracać każdego dnia – mówi.

Wojciech, który jest 3,5 roku po ślubie wspomina, że czekał na odpowiedni moment: Z tym zamiarem nosiłem się od dłuższego czasu, czekałem na odpowiedni moment, żeby był spójny z czasem zakończenia przez nas studiów. Bardzo dużo się działo w tamtym czasie, kiedy chciałem się oświadczyć, trzeba było wybrać odpowiedni dzień.

Reklama
Reklama

Tomasz, który jest 4 lata po ślubie, zaznacza, że swoje powołanie do małżeństwa odkrył bardzo wcześnie. Nie było we mnie żadnych wątpliwości. Oświadczyłem się po 5,5 roku znajomości, a moment oświadczyn nastąpiłby szybciej, gdyby nie kwestie ekonomiczne – dodaje. Bartłomiej, który jest 2 lata po ślubie mówi, że był to dla niego naturalny, kolejny krok w relacji. Był to stempel, który potwierdzał to, co nas łączy – stwierdza.

Daniel, który przed poznaniem swojej żony był w z gromadzeniu zakonnym stwierdza, że już w czasie kiedy poznał swoją drugą połowę, to wiedział, że ich znajomość zmierza do małżeństwa. Zawsze starałem się być prostolinijny i klarowny w tych relacjach i jasno komunikować do czego dążę. Chodziliśmy ze sobą dlatego, że widzieliśmy szanse na stworzenie rodziny. Maksymilian mówi, że decyzję o zaręczynach podjął w momencie, w którym przestała go przerażać ta wizja. Po prostu pewnego dnia, rozmawiając z kolegą właśnie na temat zaręczyn i narzeczeństwa poczułem, że mnie to nie przeraża – co chyba zdarza się wielu facetom. Powiem więcej – w tamtym momencie właśnie tego zapragnąłem.  

Pół żartem, pół serio o zaręczynach

Nie wszyscy z naszych bohaterów przed zaręczynami rozmawiali ze swoimi żonami o tej ważnej chwili. Takie ustalanie czy dopytywanie byłoby dla mnie zbyt urzędowe. Starałem się jednak wybadać jej marzenia związane z oświadczynami – ­mówi Bartłomiej.

Reklama
Reklama

Każdy jednak starał się na różne sposoby sprawdzić oczekiwania. Dawałem sygnał, jakie mam zamiary, żeby moment oświadczyn nie był kompletnym zaskoczeniem – mówi Krzysztof. Moja przyszła żona nie mówiła tego wprost, ale wiedziałem, że oczekuje z mojej strony jasnej deklaracji, najlepiej wypowiedzianej na kolanach – dodaje Tomasz.

Niektórzy próbowali ten temat obrócić w żart. Obiecałem mojej żonie, że zaręczę się z nią, ale ona nie będzie się spodziewać. Rozmawialiśmy wcześniej o tym, ale raczej pół żartem, pół serio – wspomina Wojtek.

Byli też tacy, którzy otwarcie rozmawiali o tym momencie. Pamiętam, że moja żona mówiła mi, że chciałaby jeszcze poczekać i że nie jest do końca tego pewna. Ale jednocześnie byliśmy pewni, że chcemy być małżeństwem – mówi Daniel.

Reklama

Jeśli pamięć mnie nie myli, to rozmawialiśmy na ten temat, bo też rozmawialiśmy ze sobą właściwie o wszystkim. To było dość ciekawe, bo w perspektywy czasu mogę stwierdzić, że nasza relacja była dość intensywna i bardzo otwarta na dyskusje na wszelakie tematy – wspomina Maksymilian.

6 sposobów na zaręczyny

Krzysztof (jeszcze przed ślubem). Skromne zaręczyny na spacerze

Ile par, tyle sposobów na zaręczyny. Niektórzy decydują się na skromne okoliczności. Nie chciałem, by wypadło to banalnie, ale też by nie doszło do przerostu formy nad treścią. Pierwotny plan oświadczyn na wieży katedralnej popsuła pogoda, nie udało mi się przekonać dziewczyny, żebyśmy poszli popodziwiać panoramę miasta. Skończyło się zatem na spacerze po lesie i przyklęknięciu na jednym ze wzniesień – mówi Krzysztof.

Wojciech (3,5 roku po ślubie). Zaręczyny w piżamie

Inni zdecydowali się na zaręczyny… w piżamie. Tego dnia była niedziela, byliśmy umówieni, że będę akurat nocował w domu rodzinnym Magdy, wróciliśmy do domu późno wieczorem, około 21:00. Już mieliśmy iść spać, ale poprosiłem Magdę, żeby zrobiła mi herbatę, bo musiałem wyciągnąć pierścionek ze swoich bagaży. Ona wróciła z herbatą, a ja już klęczałem. Ona była w piżamie – kompletnie nieświadoma tego, co się dzieje. Zadałem jej pytanie i oczywiście się zgodziła. Tak jak jej obiecałem, w ogóle się tego nie spodziewała, dopiąłem swego – wspomina Wojtek.

Tomasz (prawie 4 lata po ślubie). Zaręczyny w czasie wyjazdu

Na wariant oświadczyn w czasie wyjazdu zdecydował się Tomasz. Wyjechaliśmy na weekend do Pragi, którą oboje uwielbiamy. Wyszło inaczej niż zaplanowałem – chciałem oświadczyć się w bardziej „romantycznej” atmosferze, ale nie wytrzymałem i zrobiłem to co należy, w kilka minut po zameldowaniu się w hotelowym pokoju. Nie żałuję – deklaruje.

Maksymilian (3,5 roku po ślubie). Zaręczyny w czasie spotkania Taize

Z kolei Maksymilian oświadczył się w czasie spotkania Wspólnoty Taize w Rydze. Tego dnia schowałem pierścionek do torby na aparat fotograficzny, której nie ściągałem z ramienia przez cały dzień. Pod wieczór, w jednym z zakamarków ryskiego rynku zapytałem moją dziewczynę, co sądzi o naszej relacji, a następnie zapytałem, klęcząc na prawym kolanie, czy zechciałaby przejść przez życie ze mną. Następnie razem z moją już wtedy narzeczoną wróciliśmy na kolację do rodziny która nas gościła.

Bartłomiej (prawie 2 lata po ślubie). Zaręczyny w górach

Z drobnymi problemami logistycznymi musiał poradzić sobie w czasie zaręczyn Bartłomiej. Sam moment oświadczyn był wypadkową naszych wspólnych oczekiwań – moja żona marzyła o zaręczynach w górach, ja z kolei przy jakiejś cichej polnej kapliczce. Znalazłem więc odpowiednią kapliczkę w górach na szlaku z Lanckorony. Oczywiście nie mogło odbyć się to wszystko normalnie, bo najpierw pomyliłem trasę, a potem przy kapliczce rozłożyła się kilkuosobowa grupa turystów, którym się wcale nie spieszyło. Ruszyliśmy dalej, ja trochę bez nadziei na znalezienie innego odpowiedniego miejsca, ale kilkaset metrów dalej stał piękny, stary krzyż, więc ostatecznie wszystko odbyło się zgodnie z planem – wspomina.

Daniel (3,5 roku po ślubie). Efektowne zaręczyny w Zakopanem

Za to Daniel do swoich oświadczyn zaangażował przyjaciół, a cała operacja trwała kilka godzin. Najpierw dwóch przyjaciół zabrało jego narzeczoną z Krakowa do rodzinnego Zakopanego, a potem ci „przypadkowo” spotkali przyjaciółkę dziewczyny – Anię. Ta zaprosiła ich na frytki,  bo przecież byli głodni i musieli coś natychmiast zjeść! Po godzinie Ania zaprowadziła moją narzeczoną do pokoju, gdzie czekała sukienka do przebrania, buty i biżuteria oraz list ode mnie, w którym trochę wyjaśniałem jej, co się będzie dalej działo – wspomina.

Następnie dziewczyna przyjechała w miejsce ich częstych spacerów i tam w jednej z alejek odkrywała kolejne tabliczki z krótkimi tekstami dotyczącymi ich znajomości. Na jej końcu czekał Daniel, który po chwili rozmowy poprosił ją o rękę.

ZOBACZ: Małżeństwo i rodzina. Czy to się opłaca?

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę