Nasze projekty
Reklama
fot. Salve Net/YouTube

“To jak tatuaż na moim sercu”. Poruszająca historia por. Karola Cierpicy, któremu życie uratował amerykański żołnierz

To miała być zwykła zmiana w polsko-amerykańskiej bazie w Afganistanie. Jednak szybko okazało się, że tak nie będzie… Grupa terrorystów zaatakowała żołnierzy. Por. Karol Cierpica chwycił za broń, a tuż za nim stanął 24-letni Micheal Ollis. „Nic praktycznie nie powiedział, ale dał mi jasno do zrozumienia, że jest przy mnie” - relacjonował por. Cierpica. Niestety amerykański żołnierz zginął, osłaniając Polaka.

Historia porucznika Karola Cierpicy i amerykańskiego sierżanta Micheala Ollisa połączyła się 28 sierpnia 2013 roku podczas ataku afgańskich terrorystów na polsko-amerykańską bazę Ghazni w Afganistanie.. Po wybuchu, grupa terrorystów przedarła się na teren bazy. Terroryści nosili pas szahida – ładunki wybuchowe wszyte do pasa. Zadaniem terrorystów było wysadzanie się w schronach. Pasy szahida miały spowodować jak najwięcej strat. 

Porucznik Cierpica bez zastanowienia chwycił za karabin i tak jak stał – bez munduru, w zwyczajnych spodenkach – ruszył do defensywy. W pewnym momencie dołączył do niego 24-letni Micheal Ollis. Amerykański żołnierz ochraniał plecy polskiego żołnierza.

Podczas rozmowy w Studiu Świadectw Salve Net  z Katarzyną Supeł – Zaboklicką Karol Cierpica opowiedział jak wyglądał tamten dzień, gdy Ollis uratował mu życie. 

Reklama

Biegnę tam, odwracam się, a za mną biegnie jakiś młody chłopak. Kiedy dobiegam do pierwszego kontenera, odwracam się, a on uśmiecha się do mnie pięknym uśmiechem. Pamiętam te białe zęby i słowa: „Wszystko jest okey” Nieprawdopodobne w tym wszystkim było to spojrzenie Micheala. Nic praktycznie nie powiedział, ale dał mi jasno do zrozumienia, że jest przy mnie…

Porucznik Cierpica podkreślił, że Micheal Ollis uratował mu życie już momencie podjęcia decyzji o pomocy. Micheal uratował mi życie w momencie kiedy podjął decyzję. (…) Decyzja jest w tym wszystkim najważniejsza, a to wszystko połączone z ofiarą Boga na Krzyżu jest nieskończone – powiedział.

 Akcja działa się bardzo szybko. W pewnym momencie przed oczami porucznika stanął uzbrojony talib. Doszło do strzelaniny. Na nieszczęście rannego już Polaka, skończyła mu się amunicja. Nagle za jego plecami słychać było wybuch. Żołnierz upadł, to był koniec akcji. Nie widział już amerykańskiego kolegi. Polski żołnierz trafił do szpitala, był oszołomiony, nie docierało do niego, co się stało. Po jakimś czasie przynieśli sierżanta Ollisa. Jego twarz zakryto koszulką. Jak się później okazało, odłamki, które miały trafić polskiego żołnierza, trafiły w Ollisa.  Lekarz przekazał najgorsze wieści – sierżant Micheal Ollis nie żyje. Heroizm Amerykanina dał nowe życie jego polskiemu koledze. Wydarzenie stanowiło początek nawrócenia porucznika.

Reklama

Czytaj także >>> Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny

„Dziękuję za Twoją służbę”

Niezwykła historia polsko-amerykańskiego braterstwa szybko nabrała rozgłosu. Oczy Polaków i Amerykanów skierowały się na rodzinę ofiary i ocalałego. Największym wyzwaniem dla Cierpicy było poznanie  rodziców Micheala. Do pierwszego spotkania doszło w amerykańskim konsulacie. Porucznik Karol wspomniał, że towarzyszyło mu wiele obaw przed tym wydarzeniem. 

Bałem się spotkania z rodzicami… no bo co im powiesz. Co możesz im powiedzieć? Stoję w tym mundurze. To był dla mnie bardzo trudny czas. Z jednej strony to dobre doświadczenie, bo reprezentujesz swój kraj, ale czułem, że to nie jest moje.

Postawa rodziców zmarłego Micheala była niezwykła. Otwarły się drzwi, państwo Linda i Robert Ollisowie stanęli twarzą twarz z człowiekiem, za którego życie oddał ich jedyny syn. W konsulacie zapadła cisza. W końcu otwierają się drzwi, widzę tych ludzi. Linda potem powiedziała, że chciała mnie dotknąć, bo ja jako ostatni widziałem jej syna – relacjonuje polski porucznik.

Reklama

Robert mnie uścisnął – to będzie dla mnie petardą na całe życie – i mówi: „Witaj w rodzinie. Witaj nasz nowy przyjacielu” Te słowa są jak tatuaż na moim sercu. Powiedział jeszcze: „Dziękuję za Twoją służbę”. 

Pomyślałem sobie wtedy: „Boże, za jaką służbę on mi dziękuje! Ja zawaliłem wtedy! Ja się wycofałem, Micheal zginął, a on mi dziękuje za służbę…” 

Wzruszające spotkanie było początkiem niezwykłej relacji między rodziną Karola Cierpicy, a rodziną Micheala Ollisa. Bohaterska śmierć Amerykanina na zawsze połączyła ich losy. 

Czytaj także >>> 15 sierpnia Królowa Tatr i Gaździna Podhala czekają na pielgrzymów

„Bóg zawsze działa w doskonały sposób. Nie po to zabrał nam dziecko, żeby zostawić pustkę”

Niecałe dwa lata później, porucznikowi Cierpicy urodził się syn, który otrzymał imię Micheal, na cześć amerykańskiego żołnierza. Podczas odsłonięcia tablicy upamiętniającej żołnierzy niezłomnych Amerykańskiej Częstochowy w Stanach Zjednoczonych, Robert Ollis, który był jednym z gości powiedział do zgromadzonego tłumu niezwykłe słowa:

Słuchajcie, Bóg zawsze działa w doskonały sposób. Nie po to zabrał nam dziecko, żeby zostawić pustkę. On w tę pustkę dał nam Karola, jego żonę Basię i naszych nowych dwóch wnuków w Polsce, szczególnie imiennika mojego syna – Micheala.

Państwo Cierpica otrzymali od rodziny Ollisów niezwykły prezent. Pewnego dnia przyszła do Polski tajemnicza paczka ze Stanów. Po jej otworzeniu Karol Cierpica mocno się wzruszył. W środku znajdował się pluszowy miś w amerykańskim mundurze Pixel…pluszaka uszyty z munduru Micheala. To był prezent dla nowego – polskiego wnuka. Dzisiaj Micheal ma 7 lat, a pluszowy miś – jak relacjonuje dumny tata – ma zawsze honorowe miejsce wśród gromady zabawek.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę