fot. Fryta 73, CC BY-SA 2.0/ Wikimedia

Piotr Fronczewski: w rozmowach z Panem Bogiem proszę o wiarę odważną, prawdziwą i przenikliwą

"W rozmowach z Panem Bogiem proszę o łaskę wiary żywej, wykraczającą poza rutynę odbębniania niedzielnej mszy. Proszę o wiarę odważną, prawdziwą, przenikliwą" - mówił Piotr Fronczewski. W młodości życiem aktora wstrząsnął małżeński kryzys. Jak mówi - rodzinę udało się ocalić z pomocą Pana Boga. Dziś artysta obchodzi 76. urodziny.

Reklama

Kariera Piotra Fronczewskiego od zawsze pędziła. Swoje dnie spędzał na planie zdjęciowym, filmowym, a także w teatrze. Kiedy on się rozwijał, jego żona Ewa w tym czasie pilnowała dwojga dzieci. Fronczewski nie miał czasu, by zająć się córeczkami. Życie biegło, a on wraz z nim, nie chciał się zatrzymywać. Robił tylko małe przystanki, by chwilę odpocząć od zawodowej codzienności.

Wykonywał codzienne obowiązki, towarzyszył córkom w prostych czynnościach. Jednakże, gdy aktor miał 35 lat, pomiędzy nim, a inną artystką wybuchł romans. Wówczas w głowie Fronczewskiego pojawiały się nawet myśli o opuszczeniu rodziny. Całkiem stracił głowę dla młodszej koleżanki. Nie była to dla niego łatwa decyzja, bowiem córki kochał ponad wszystko. Pewnego dnia wybrał – odchodzę od żony i rodziny. Wówczas zdecydował się na rozmowę z Ewą.

Ewa jest moją nadzieją na spotkanie w następnym świecie

Żona słysząc, co mówi Piotr, była zdruzgotana, płakała i nie mogła odezwać się ani słowem. Po tej rozmowie, Fronczewski nabrał wątpliwości. Pewnego dnia, kochanka artysty wyjechała do Paryża i przez wprowadzenie stanu wojennego, nie mogła wrócić do kraju, a następnie wyjechała do Ameryki. Wówczas Piotr zaczął odbudowywać swoje małżeństwo, choć początki nie były łatwe. Wiedział, że wyrządził żonie ogromną krzywdę i nie wiedział, jak może jej ją wynagrodzić.

Reklama
Reklama

Na szczęście była przy mnie niezwykle mądra i dojrzała kobieta – mówił Fronczewski. Przyznał, że te trudne dla obojga doświadczenia sprawiły, że ich miłość umocniła się. Myślę, że bez Ewy nie byłbym tym samym człowiekiem. Jest we mnie radość, że tamta historia sprzed lat nie ogołociła naszego związku z rzeczy najwartościowszych. (…) Ewa jest moją miłością, moją odwagą i męstwem. Gniewem, awanturą, moją zdradą, moim wstydem i przebaczeniem. Moją radością, niepokojem i troską. Moją dumą, moim życiem i wreszcie, na koniec, nadzieją na spotkanie w następnym świecie – powiedział.

„Wiara jest wyborem – ja go dokonałem”

Fronczewski przyznaje, że nie udałoby się uratować jego małżeństwa bez pomocy Pana Boga. Wiara jest pewnym wyborem. Ja go dokonałem – podkreślał. Aktor chodzi do kościoła, a także dbał o to, aby córki brały udział w nabożeństwach. Chciał je wychować w chrześcijańskich wartościach.

Jak podkreśla – w swoich rozmowach z Panem Bogiem proszę o łaskę wiary żywej, wykraczającą poza rutynę odbębniania niedzielnej mszy. Proszę o wiarę odważną, prawdziwą, przenikliwą – wylicza dzisiaj. Dziękuje także Bogu za to, że ocalił jego rodzinę.

Reklama
Reklama

pomponik.pl, kw/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę