Fot. Happa/culture.pl/Wikipedia

Kapliczka św. Kingi. Urokliwe miejsce w Pieninach

Tę małą, urokliwą kapliczkę znajdziemy na szlaku turystycznym prowadzącym z Krościenka na Przełęcz Sosnów. Idąc zielonym szlakiem i zatrzymując się przy Ociemnym Potoku zauważymy małą, białą kapliczkę, na której znajduje się napis: „Na chwałę Bogu, pomyślność ludu, opamiętanie wrogów”.

Reklama

Dokładna data i okoliczności wybudowania kapliczki nie są znane – dzięki źródłom wiemy, że zaznaczano ją na mapach pochodzących z początku XIX wieku oraz, że dokonano jej odnowienia w 1905 i 1949. Wewnątrz kapliczki znajdują się wiersze Gorzkowskiego pochodzące z około 1900 roku. Kto i w jakim celu wybudował kapliczkę? Tu zaczyna się oparta głównie na legendach, tajemnicza opowieść, której główną bohaterką jest święta Kinga.

Boso wśród śniegu i błota

W sieci oraz wielu publikacjach możemy znaleźć wiele różniących się od siebie detalami legend, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, wyjaśniających okoliczności wybudowania kapliczki. Dowiadujemy się z nich, że miejsce wybudowania kapliczki związane jest z ucieczką św. Kingi, jej sióstr – Jolanty i Konstancji oraz siedemdziesięciu zakonnic przed napaścią Tatarów. 

Wydarzenie to miało mieć miejsce w 1287 roku. Podczas ucieczki św. Kinga i jej towarzyszki miały udać się na Spisz, gdzie znalazły schronienie w klasztorze kartuzów na Górze Hledońskiej. Jednak Tatarzy byli coraz bliżej. Postanowiły więc uciec do zamku w Pieninach, zabierając z klasztoru cenniejsze rzeczy, by uchronić je przed kradzieżą. Musiały same – po śniegu i błocie – pieszo przeprawiać się do Pienin. Gdy dotarły do Krościenka, prosiły mieszkańców o pomoc w dostaniu się do zamku, jednak nikt nie udzielił im pomocy. 

Reklama
Reklama

Zadośćuczynienie win

Święta Kinga miała wtedy stanąć na brzegu Dunajca i gorzko zapłakać – na kamień, na którym stanęła, spadły jej łzy. Pod wpływem łez, kamień zmiękł i Kinga miała na nim napisać swoje żale, a według niektórych podań – także odcisnąć ślad swojej stopy. Spod kamienia wytrysnęło źródełko, które później stało się miejscem wielu uzdrowień. Szczęsny Morawski, odnosząc się do legendy pisał w 1863 roku: „A u stóp Pienin, zaraz na brzegu Dunajca wysiadłszy, gdy stąpiła na wielki kamień, opoka twarda zmiękła i pozostał ślad stopy jej wyraźnie wyciśnięty, a spod kamienia, na którym gorzko zapłakała, wytrysło źródełko gorzkawej wody”.

Kapliczka św. Kingi | Fot. Zofia Świerczyńska

Ludzie, żałując tego, że nie pomogli Kindze – postanowili wybudować tam kapliczkę jako zadośćuczynienie swojej winy. Ostatecznie św. Kinga dotarła do zamku, a kiedy Tatarzy oblegali zamek w Pieninach, święta nie tylko sama się modliła o uratowanie życia i uwolnienie od grożącego niebezpieczeństwa, ale zachęcała do tego innych, podnosząc ich na duchu. Postawa św. Kingi sprawiła, że zamek w sposób cudowny obronił się przed nawałą tatarską.

Po śladach legend

Dziś, jedynym trwałym elementem opowieści o św. Kindze, jest Kapliczka św. Kingi i kamień, na którym święta miała odcisnąć swoją stopę. Nie znajdziemy już cudownego źródełka, o którym opowiada legenda. Podczas budowy drogi szczawnickiej w 1986 roku, wyłamano owe kamienie z napisami św. Kingi, w tym też czasie znikło źródełko.

Reklama
Reklama

W Pieninach znajdziemy wiele miejsc, które odnoszą się do wydarzeń z życia świętej Kingi. Warto wędrując pienińskimi szlakami poznać ich historię i na nowo odkryć świętą, którą cechowała niezwykła odwaga, pobożność i miłosierdzie wobec biednych i potrzebujących.

Źródła: pieniny.com, klaryski.starysacz.org.pl, parafiakroscienko.pl

Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę