Dziecko w kościele – 7 wskazówek dla rodzica

Dzieci nie przychodzą do kościoła, by przeszkadzać innym. Nie mają złych intencji. A jednak często widzimy sceny płaczu, tupania nogami, biegania przed ołtarzem.

Anna Wilczyńska
Anna
Wilczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Takie zachowania rozpraszają wiernych, a rodziców wprawiają w najlepszym wypadku w zakłopotanie – w najgorszym w furię. Wierni w takiej sytuacji zaczynają bardziej skupiać się na dziecku niż na modlitwie. Księża różnie podchodzą do brykających po kościele dzieci. Część z nich nie reaguje, pomijając sytuację taktownym milczeniem. Są też tacy, którzy proszą, by uspokoić dziecko lub wyjść z kościoła.

Wszystko zaczyna się w momencie, kiedy dziecko nie jest przygotowane na to, by iść do kościoła. I wcale nie chodzi o gotowość związaną z wiekiem, albo rozwojem psychicznym.

Pozwolę sobie na małą dygresję. Większość dorosłych boi się dentysty. Pamiętają bowiem swoje wizyty, kiedy dentysta na siłę pchał im ręce do buzi. Dziecko nie rozumiało, że to dla jego dobra. Że czasem musi boleć, żeby zęby były zdrowe. Ale jak ma rozumieć, kiedy nikt nie daje mu na to szansy? Dziś jest inaczej. Rodzice przychodzą z dzieckiem do dentysty “na próbę”. Dziecko siada na fotelu, bawi się przyrządami, ogląda w lusterku swój uśmiech. Oswaja się z otoczeniem. Co to ma wspólnego z dziećmi w kościele? Wszystko.

Dziecko przychodzi do miejsca, którego nie zna i nie rozumie. Dlaczego mama go ucisza? Dlaczego tata nie pozwala mu biegać? Dlaczego tam na ołtarzu pali się światełko? Po co świece i kwiaty?

Dziecko przychodzi do miejsca, które jest mu obce. Naturalne jest, że chce je badać. U dzieci nazywamy to przejawem ciekawości poznawczej.

Jak więc sprawić, by dziecko w kościele zachowywało powagę miejsca – pozostając dzieckiem? Chyba nie ma na to jednej recepty. Ale siedem prostych rad może nam pomóc.

Dziecko w kościele - 7 wskazówek dla rodzica

Pierwsza rada: wszystko zaczyna się od wieczornej modlitwy.

Dziecko musi słyszeć o Bogu, wiedzieć, że kościół to Jego Dom.  Weź do ręki Biblię dla dzieci i przed snem poczytaj dziecku o Bogu. Powiedz mu, że już w niedzielę z całą rodziną pójdziecie Go odwiedzić.

Po drugie: wybierz się z dzieckiem do kościoła wtedy, kiedy nikogo w nim nie będzie.

Poproś księdza, aby pozwolił Ci wejść na chór, a może nawet zajrzeć do konfesjonału. Nie chodzi o to, by dziecko wszystkiego dotknęło, ale by lepiej poznało najważniejsze miejsca w kościele. Opowiedz, dlaczego ołtarz jest miejscem tak niezwykłym, kto mieszka w tabernakulum. Zachowuj się przy tym z należytą powagą – klęknijcie przed ołtarzem, spacerujcie spokojnie, przeżegnajcie się wychodząc z kościoła. Dziecko powinno dzięki Tobie poczuć świętość tego miejsca.

Po trzecie: Msza Święta w telewizji lub internecie – obejrzyj ją z dzieckiem.

To doskonały sposób na to, żeby omówić z dzieckiem, co dzieje się w poszczególnych częściach nabożeństwa. Opowiedz, co ksiądz czyta podczas mszy, dlaczego ludzie klękają, jakie znaczenie ma uniesienie kielicha i chleba. Naucz go modlitw i odpowiedzi na słowa kapłana. Dzięki temu dziecko będzie wiedziało, co się dziele w czasie mszy niedzielnej i potrafiło w niej aktywnie uczestniczyć.

Rada numer cztery: spraw, by dziecko traktowało niedzielną mszę, jak nagrodę.

Niedzielna msza to święto, wyjątkowe spotkanie z Bogiem. Już dzień wcześniej przypomnij dziecku o mszy: “Pan Bóg cię kocha – jutro go odwiedzimy”. Nigdy nie szantażuj dziecka: musisz iść do kościoła, bo jak nie pójdziesz, to będziesz mieć grzech, albo jak się będziesz źle zachowywał – zero telewizji przez tydzień! Wtedy dziecko wytworzy sobie negatywne skojarzenie. Nigdy też nie obiecuj dziecku nagrody, jak będzie grzeczne w kościele. Działa to dokładnie tak samo: mszę traktuje jak przykry obowiązek, po którym dostanie nagrodę.

Po piąte: jak odwiedziny – to na galowo.

Zwróć uwagę, w co ubieracie się do kościoła. Jeśli dziecko zobaczy, że zakłada odświętny strój – będzie czuło się wyjątkowo. A przecież idzie na wyjątkowe spotkanie – z samym Bogiem.

Dziecko w kościele - 7 wskazówek dla rodzica

Szóste: zabierz dziecko na mszę świętą dla dzieci.

Bardzo ważne jest, by mogło aktywnie uczestniczyć w nabożeństwie. Podczas mszy dla dzieci w większości kościołów jest kazanie skierowane do dzieci właśnie. W niektórych kościołach dzieci biorą udział w ofiarowaniu lub śpiewają razem znane im piosenki kościelne.

Siódme i nie mniej ważne: kontrakt.

W drodze do kościoła rozmawiaj z dzieckiem o tym gdzie i po co idziecie. Przypomnij mu Wasze modlitwy, przypomnij jak chodziliście po kościele. Zawiąż kontrakt, czyli umów się na konkretne zasady dotyczące zachowania. Pamiętaj, że kontrakt polega na tym, aby obie strony podały swoje “warunki”. Powiedz, że chcesz, by dziecko stało przy Tobie, było cichutko, robiło to, co Ty. Ale jednocześnie zapytaj dziecko czego ono potrzebuje?

Na koniec jeszcze bardzo operacyjnie: nie zabieraj do kościoła zabawek albo jedzenia. Nie pozwalaj się dziecku oddalać, ale też nie trzymaj go kurczowo za rękę. Niech będzie przy Tobie i bierze przykład z tego, jak przeżywasz spotkanie z Bogiem. Chcemy czy nie – to my jesteśmy przykładami dla naszych dzieci. Naśladują nas. Jest to więc nasza szansa, by przekazać im prawidłową postawę.

A jeśli mimo wszystko coś poszło nie tak? Jesteś na mszy i Twoje dziecko zaczyna płakać lub biegać po kościele? Po pierwsze: reaguj od razu, jeśli dziecko łamie Wasz kontrakt. Jeśli nic nie zrobisz – dziecko nie będzie wiedziało, że jego zachowanie nie jest właściwe, albo że złamało zasady. Przypomnij dziecku na co się umawialiście w kontrakcie. Jeśli przegrałeś bitwę – nie trać nadziei. Wyjdź z dzieckiem na zewnątrz. Zapytaj, co się dzieje, że zignorowało Twoją stanowczą prośbę. Wyjaśnij mu jeszcze raz gdzie jesteście, przypomnij jakiego zachowania oczekujesz. Mów spokojnie, bez podnoszenia głosu. Powiedz, że jest już na tyle duże, aby zachowywać się jak dorośli. I jeśli tylko się postara – na pewno mu się uda być grzecznym do końca mszy. Dzieci potrzebują wiedzieć, że rodzice w nie wierzą! Łatwiej im wtedy uwierzyć w samych siebie.

Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie powstrzymujcie ich, do takich bowiem należy Królestwo Boże (Mk 10,14).

Anna Wilczyńska

Anna Wilczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wilczyńska
Anna
Wilczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Figurka z wykręcanym Jezuskiem czyli jak wierzą Latynosi

Jaka jest wiara mieszkańców Ameryki Łacińskiej? Ogólnie rzecz biorąc, jest to wiara bardzo żywa, emocjonalna i radosna. Ciężko spotkać Latynosa, który powiedziałby o sobie, że jest ateistą. Latynos wierzy! To jest oczywiste!

Artur Karbowy SAC
Artur
Karbowy SAC
zobacz artykuly tego autora >

Sensowniejsze są pytania, w co wierzy i jak ujawnia się jego wiara. Zdecydowana większość Latynosów to chrześcijanie, a prym wiodą katolicy. W poszczególnych krajach Ameryki Łacińskiej chrześcijanie to 80 – 90 % mieszkańców, a katolicy to około 60- 70% tej liczby. Wiara tych katolików jest radosna, bardzo konkretna, w Europie zostałaby określona jako ludowa.

W praktykach religijnych brakuje pogłębienia katechetycznego.

Bardzo często edukacja religijna Latynosów kończy się na dwóch latach przygotowań przed pierwszą Komunią Święta w dzieciństwie. I, jak to często bywa w takich przypadkach, pogłębienie tej wiedzy dokonuje się poprzez praktykowanie zwyczajów przekazanych przez tradycję ludową.

Latynos, żeby uwierzyć musi zobaczyć, dotknąć. Dlatego w kościołach, na placach, ulicach często znajdują się figurki świętych i licznie modlący się przy nich ludzie. Modlitwa ta jest jednak inna niż u Europejczyka.

Figurka z wykręcanym Jezuskiem czyli jak wierzą Latynosi

Rzadko kiedy zobaczymy osoby klęczące przed figurką. Latynosi najczęściej dotykają figurek i w taki sposób przedstawiają swoją prośbę czy podziękowanie.  Dotyk przechodzi w pocałunki, złożenie kwiatów, przywiązanie wstążki, zostawienie zdjęcia swojego albo osoby za którą się prosi.

W Meksyku można spotkać przypięte kłódki przed figurą, aby święty nie zapomniał o naszej prośbie. W Brazylii kolorowe wstążki powiewają z figur świętych. I wszędzie palą się świece. Świece różnych wielkości, mające zawsze wskazywać na wiarę tych, którzy je zapalili.

Ciekawostką jest, że Latynos nie lubi religijnych obrazów, kocha tylko figury. Chyba jedynym obrazem, który przyjął się w tamtejszej kulturze jest Matka Boża z Guadelupe. Wszędzie indziej królują figury, nawet tam, gdzie Europejczycy zdecydowanie praktykują kult obrazu.

Wierni w Kościele św. Dominika w centrum Meksyku oddają cześć Chrystusowi przez pocałunki i dotykanie płaszcza figury
©Corbis/FotoChannels

Dla przykładu, w Ameryce Łacińskiej, można spotkać wyłącznie figurę Jezusa Miłosiernego czy Matki Bożej Częstochowskiej. Obrazów w tamtejszych sanktuariach raczej nie spotkamy.

Pisząc o świętych trzeba wspomnieć, że Latynosi mają swoich ulubionych świętych.

Najczęściej modlą się przy figurach Serca Jezusowego, Matki Bożej – Bolesnej, Fatimskiej, Niepokalanego Poczęcia, Łaskawej, z Aparecida, Cotoca oraz świętego Antoniego, Expedito, Sebastiana, Jerzego, Michała, Judy Tadeusza.

Oczywiście każdy święty ma określone zadania do spełnienia.

Święty Antoni, to święty od małżeństw. Jemu właśnie przypada znalezienie właściwej, drugiej połowy dla dziewczyny czy chłopaka.

Młodzi Latynosi mają specjalną figurę św. Antoniego, jakiej w Europie chyba nie znajdziemy. Święty trzyma w ręku ruchomego małego Pana Jezusa, którego można wyjąć. Po co?

Po to, żeby Święty szybciej spełnił prośbę! Wyjęciu figury towarzyszy krótka modlitwa, rozmowa ze świętym, która kończy się tym, że Jezus zostanie zwrócony Świętemu Antoniemu, wtedy, kiedy „załatwi” znalezienie właściwego towarzysza dla osoby proszącej.

Kiedy modlitwa nie przynosi oczekiwanych rezultatów niektórzy stosują inne kary dla świętych. W domach wielu młodych Latynosów można spotkać figury stojące twarzą do ściany. To jest jakby postawienie świętego „do kąta”, do czasu, aż wysłucha prośby.

Radosna i specyficzna wiara mieszkańców krajów Ameryki Łacińskiej przejawia się najbardziej w okresie liturgicznego wspomnienia danego świętego. Czyli w okresie odpustu parafialnego. Wtedy to przez kilka dni uroczyste msze gromadzą ogromne ilości wiernych, a punktem głównym uroczystości są procesje. Niektóre potrafią zgromadzić nawet ponad milion wiernych (np. procesja Ciro de Nazare w Belem).

Latynosi są żywiołowi i muszą pokazać radość. Najbardziej uwidacznia się to podczas mszy świętych: oklaski, radosne śpiewy, spontaniczne zachowanie czy łzy charakteryzują modlitwę.

Najmocniej widać to w pobożności grup charyzmatycznych i w powstających kościołach ewangelicznych.

Figurka z wykręcanym Jezuskiem czyli jak wierzą Latynosi

Niestety w religijności Latynosów jest też dużo synkretyzmu religijnego.

Dla większości z nich każda modlitwa jest dobra, dlatego często bywa tak, że ta sama osoba, która rano uczestniczy we mszy świętej, a następnie pali świeczkę przed figura świętego, po południu pójdzie na nabożeństwo do kościoła ewangelicznego, bo została tam zaproszona przez sąsiadkę. A pod koniec tygodnia może jeszcze złożyć ofiarę pokarmową w afro-brazylijskim kulcie candoble.

Taka wiara u Europejczyków może budzić krytykę, śmiech. Ale można też po prostu ją przyjąć i troszkę się uczyć od nich.

Ksiądz Artur Karobowy, misjonarz pallotyn, kilka lat mieszkał w Brazylii, obecnie pracuje w Portugalii.

Artur Karbowy SAC

Artur Karbowy SAC

Zobacz inne artykuły tego autora >
Artur Karbowy SAC
Artur
Karbowy SAC
zobacz artykuly tego autora >