Nasze projekty
fot. Episkopat/Flickr

Ojciec i Syn. Bł. Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II szli tą samą drogą

Nie można rozpatrywać wyboru papieża Polaka bez wskazania, jak wielkie znaczenie w jego życiu miał kard. Stefan Wyszyński. Przy nim w Kościele polskim wzrastał przyszły papież.

Reklama

W światowym kalendarzu historycznym oraz w historii Kościoła mocno zapisał się październik 1978 r. Otóż po prawie pięciu wiekach na Stolicy Piotrowej zasiadł papież spoza Włoch. Wydarzyło się coś, co wszystkich zaskoczyło. Ale był to przede wszystkim wyjątkowy polski październik, gdyż papieżem został Polak, człowiek „z dalekiego kraju”, zza żelaznej kurtyny, z kraju zniewolonego przez Związek Sowiecki. Kardynał z Krakowa Karol Wojtyła, który został papieżem, osobiście doświadczył dwóch najokrutniejszych totalitarnych reżimów XX wieku: sowieckiego bolszewizmu i komunizmu oraz niemieckiego nazizmu. Ta wiedza okazała się bardzo przydatna w prowadzeniu Kościoła.

Dlaczego polski pontyfikat był możliwy?

Zastanawiając się nad niespodziewanym wyborem Polaka na Stolicę Piotrową, zdajemy sobie sprawę z tego, że podczas konklawe nowego papieża wskazuje kardynałom Duch Święty. Ale też, poznając biografię urodzonego w 1920 r. w Wadowicach Karola Wojtyły, zauważamy, że był on od początku prowadzony przez Ducha Świętego ku Watykanowi i przygotowywany do pełnienia misji zastępcy Chrystusa na ziemi. Kiedy kilka dni po wyborze, jeszcze przed inauguracją pontyfikatu, podczas prywatnej rozmowy w papieskim pałacu apostolskim usłyszał pytanie: „Ojcze, jak to być papieżem?” – odpowiedział, że czuje się tak, jakby tam był już 20 lat.

Znalazł się więc od razu na swoim miejscu. A po uroczystej inauguracji śmiało i zdecydowanie podjął papieską posługę i jako pasterz Kościoła katolickiego zmienił oblicze świata. Nie można rozpatrywać wyboru papieża Polaka bez wskazania, jak wielkie znaczenie w jego życiu miał kard. Stefan Wyszyński. Przy nim w Kościele polskim wzrastał przyszły papież. Wiele wyjaśniają słowa, które Jan Paweł II powiedział do Polaków 23 października 1978 r., nazajutrz po rozpoczęciu pontyfikatu: „Czcigodny i umiłowany mój Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które są związane z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”.

Reklama
Reklama

Przyjął imię Jan Paweł II

Faktem jest, że to właśnie kard. Wy-szyński wskazał imię – Jan Paweł II – dla Ojca Świętego z Polski. Miało to miejsce w Papieskim Instytucie Polskim w Rzy-mie, gdzie dwaj wielcy kardynałowie, Wyszyński i Wojtyła, spotkali się w paź-dzierniku 1978 r. tuż przed rozpoczę-ciem konklawe zwołanym po śmier-ci papieża Jana Pawła I. W przeddzień konklawe, podczas obiadu w refekta-rzu Instytutu kard. Wyszyński dzielił się wobec obecnych przy stole domow-ników i gości swoją refleksją na temat aktualnej sytuacji.

Zwrócił uwagę, że Kościół przeżył wstrząs po śmierci pa-pieża Jana XXIII, po którym nastał wiel-ki papież Paweł VI, a po jego śmierci był 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, w którego imieniu nastąpiło spotkanie obu wielkich jego poprzedników. I wte-dy właśnie prymas Polski powiedział: „Ten nowy papież to Jan Paweł II, bo to, co zapoczątkowane, musi być konty-nuowane”. Na te słowa siedzący obok przyszły papież, swoim zwyczajem, jakby się skurczył, wsunął nogi głębiej pod stół i milczał. Cztery dni później kard. Wyszyński już sam powrócił do Instytutu z konklawe, bo kard. Wojty-ła pozostał na zawsze w Watykanie jako papież. Przyjął imię Jan Paweł II.

Dwie biografie, jeden cel

Powyższą relację słyszałam z ust ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, podczas konferencji rekolekcyjnychna Jasnej Górze. Jak refren powtarzał wtedy, że w życiu nie ma przypadków, są znaki. Trzeba tylko umieć je odczy-tywać. Prezentując drogę życia kard. Wyszyńskiego, próbował znaleźć klucz do pontyfikatu Jana Pawła II. Analizo-wał biografie tych dwóch wielkich Po-laków, aby rozpoznać więzi, jakie ist-niały między nimi, i zobaczyć, na czym polegało znaczenie ich wspólnych do-konań w przestrzeni Kościoła w Pol-sce w XX wieku, a nawet Kościoła po-wszechnego.

Reklama
Reklama

Okazuje się, że zadziwiająco wie-le podobieństw można znaleźć już w przebiegu drogi życiowej Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły. Znaki-klucze pojawiają się niemal na każdym etapie ich życia, chociaż w innym cza-sie, stosownie do różnicy wieku. Dzie-liły ich wprawdzie doświadczenia po-koleniowe i formacyjne,ale wiele ich łączyło. Wydawało się, jakby Wojtyła szedł po śladach Wyszyńskiego.

Obaj urodzeni w pobożnych, rozmodlonych rodzinach. Obaj wcześnie utracili matki ziemskie i duchowo przylgnęli do Mat-ki Niebieskiej. Obaj w dalsze życie byli prowadzeni przez swoich ojców, któ-rych mieli okazję na co dzień widzieć klęczących, zatopionych w modlitwie. Obaj otrzymali patriotyczne wychowa-nie, ocierali się o ważne, bolesne wyda-rzenia związane z historią Polski, od-czuli okrucieństwo wojny. Obaj w sobie właściwym czasie poznali Europę Za-chodnią: Wyszyński – podczas wyjaz-du studyjnego po obronie doktoratu na KUL w 1929 r., gdy zetknął się za granicą ze skutkami I wojny światowej i widział rodzący się ruch robotniczy, z perspek-tywą powstawania narodowego socja-lizmu, a Wojtyła – po II wojnie świa-towej, gdy został skierowany w 1946 r. na studia do Rzymu i miał możliwość dotarcia do kilku europejskich krajów. Obaj po powrocie z wielkiego świa-ta, z życia pulsującego rytmem wiel-kich miast, zostali skierowani do pra-cy w małych parafiach: ks. Wyszyński – w kujawskiej wiosce, a ks. Wojtyła w biednej podkrakowskiej wsi. Obaj w młodym wieku zostali biskupami. Potem już razem przeżywali ciemną noc komunistycznego ateizmu wal-czącego z Kościołem w Polsce.

Ale też razem w latach 1962-1965 uczestniczy-li w kolejnych sesjach II Soboru Wa-tykańskiego. Obaj wnieśli do Soboru ducha specyficznie polskiego, powiew głębokiej pobożności maryjnej. Dzię-ki ich staraniom nadano Ma-ryi tytuł Matki Kościoła, który jako wezwanie został wpro-wadzony do Litanii loretań-skiej. I zgodnie obaj prowa-dzili Kościół w Polsce jasno-górską drogą maryjną. Te fakty – zebrane przez ks. prof. Chrostowskiego – pokazują, że nie da się napisać biogra-fii kard. Wojtyły bez biogra-fii kard. Wyszyńskiego i od-wrotnie.

Reklama

Zgodnie ciągnęli Boży wóz polskiego Kościoła

Komuniści u władzy chcieli ich skłó-cić. Próbowali przeciwstawić bardziej skłonnego do dialogu Wojtyłę – jak im się wydawało – nieugiętemu Wy-szyńskiemu. Jednak siłą obuhierar-chów była współpraca, odbywająca się w nieustannym dialogu. W 1967 r., zaraz po wyniesieniu abp. Wojtyły do godności kardynalskiej, kard. Wyszyń-ski powiedział do niego, że odtąd polski wóz będą ciągnąć dwa konie.

Tak więc, wbrew przewidywaniom komunistów, kard. Wyszyński i kard. Wojtyła razem ciągnęli dalej Boży wóz polskiego Ko-ścioła. Zgodnie współpracowali w Kon-ferencji Episkopatu Polski, uczestniczyli w II Soborze Watykańskim. To oni prze-prowadzili Kościół w Polsce przez trud-ny czas komunizmu. Podążali razem, aż w 1978 r. doszli do tronu Piotrowego. Wtedy niejako role się odmieniły: syn stał się ojcem – Ojcem Świętym.

Zwycięstwo na Placu Zwycięstwa

Przełomowa w dziejach, nie tyl-ko Polski i Europy, była pierwsza piel-grzymka Jana Pawła II do Ojczyzny, podczas której 2 czerwca 1979 r. w ho-milii na placu Zwycięstwa w War-szawie zdecydowanie upomniał się o prawo obecności Chrystusa w życiu społecznym narodu. Padły wtedy hi-storyczne słowa: „Wołam ja, syn pol-skiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego tysiąc-lecia, wołam w przeddzień święta Ze-słania, wołam wraz z wami wszyst-kimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze zie-mi. Tej ziemi!”.

Istotne jest tutaj uzupełnienie. Otóż w tym miejscu, w którym padły te hi-storyczne papieskie słowa, kilkadzie-siąt lat wcześniej, w młodości Wyszyń-skiego, wznosiły się kopuły potężnej cerkwi, którą car kazał postawić po po-wstaniu styczniowym. Pamiętał o tym kard. Wyszyński, który znał Warsza-wę sprzed I wojny światowej – tam się uczył i miał kolegów. Widział na wła-sne oczy to miejsce carskiej dominacji. Absyda potężnej cerkwi znajdowała się dokładnie tam, gdzie w 1979 r. ustawio-no krzyż, ołtarz i tron dla papieża Po-laka. Na placu Zwycięstwa, nazwa-nym tak na znak rosyjskiego panowa-nia w Warszawie, papież Polak odniósł zwycięstwo. Było to również zwycię-stwo prymasa Wyszyńskiego. To tam w 1981 r. odbyło się ostatnie pożegna-nie „niekoronowanego króla Polski” – Prymasa Tysiąclecia, który wraz z pa-pieżem Wojtyłą przyczynił się do zde-montowania systemu komunistycznego i zerwania żelaznej kurtyny, dotąd od-dzielającej zniewolone narody Europy Środkowo-Wschodniej od wolnych na-rodów Europy Zachodniej.

Przewodniczący na drodze wiary

Wielu z nas miało okazję żyć w cza-sach dwóch wielkich Polaków: bł. Ste-fana Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II, którzy wyznawali wiarę w stopniu he-roicznym i maryjną drogą prowadzili wiernych do Chrystusa. Prymas wyra-ził to w zawołaniu: Soli Deo per Mariam, a Jan Paweł II w swoim wyznaniu: To -tus Tuus. Mogliśmy ich spotykać, słu-chać… A to zobowiązuje! Trzeba więc czerpać z ich mądrości i traktować te dwie świetlane postaci jako przewodni-ków na drodze wiary i drogowskazy na nasze trudne czasy. A przede wszyst-kim możemy już ich obu prosić, aby w Niebie za nami orędowali.

Autor: Lidia Dudkiewicz

Tekst pochodzi z wrześniowego numeru miesięcznika dla kobiet „***List do Pani*”**.
Pismo ukazuje się od lutego 1993 r., a jego wydawcą jest Polski Związek Kobiet Katolickich. Miesięcznik poświęcony szeroko pojętej formacji religijnej, adresowany jest do kobiet, które pragną ogarnąć refleksją swoje życie i zadania wynikające z kobiecego powołania. Punktem odniesienia dla twórców pisma jest Ewangelia i nauczanie Jana Pawła II, Jego teologiczna wizja kobiety i jej zadań w misterium Stworzenia i Zbawienia. Wpisany w nurt tak pojętego nowego feminizmu „List do Pani” ukazuje niezwykłą rolę kobiety w rodzinie, społeczeństwie, w nowej ewangelizacji; upomina się o powszechny szacunek dla macierzyństwa, ojcostwa, rodziny, dziecka, o politykę prorodzinną; stara się wykazać, jak błędne i szkodliwe są postawy i ideologie zaprzeczające w pełni ludzkiemu i duchowemu rozumieniu rodziny, kobiety i dziecka.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę