Ciebie Boga wysławiamy. Za Jana Pawła II

W tym roku będzie inaczej. Nie możemy się spotkać na wspólnej modlitwie. Możemy jednak o 21:37 wystawić w oknie świecę i zaśpiewać wspólnie Te Deum. A potem powspominajmy.

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Każdy z nas jest w stanie przypomnieć sobie bardzo dokładnie ten dzień. 2 kwietnia 2005 r. 

Zapewne, jeśli tylko przez chwilę pomyślimy, zastanowimy się, jesteśmy w stanie odtworzyć każdą godzinę z tego dnia. Dzieje się tak dlatego, że dla nas Polaków był to jeden z najważniejszych i najbardziej poruszających dni w naszym życiu.

Odszedł nasz Ojciec, nasz Wielki Polak, nasza Duma, nasz Autorytet, Mistrz, po prostu Nasz – Jan Paweł II. Ludzie, którzy mieli szczęście żyć w pokoleniu Jana Pawła II, nigdy nie zapomną tego tembru głosu, nigdy nie zapomną tej przepięknej polskiej, rzadko już spotykanej dykcji, nie zapomną tego ukochanego uśmiechu, który niezmiennie kiedy oglądamy zdjęcia wywołuje uśmiech na naszych twarzach. Wraca nam uśmiech i jednocześnie wzruszenie, za każdym razem kiedy tylko przypomnimy sobie tę dobrą, pełną spokoju twarz, która towarzyszyła nam w różnych momentach naszego życia przez 27 lat.

 

FOT. Archiwum Ojców Cystersów

 

Tamtego dnia wracałam z dziećmi z Panamy. W samolocie linii Alitalia, było bardzo mało osób, rozmawiałam z Panią stewardesą o niezwykłych światowych rekolekcjach, które właśnie się dzieją, ponieważ odchodzi nasz Ojciec. Rozmawiałyśmy o tym, jak bardzo naród Włoski podobnie jak Polacy kocha Ojca Świętego i jak ciężki czas wszyscy przeżywamy. W pewnym momencie tak po prostu, w samolocie zaczęliśmy się modlić, każdy w swoim języku. Dziś już nawet nie wiem kto zaczął i jak to się stało. 

Mieliśmy nadzieję, że jak dolecimy nie zastanie nas ta najgorsza wiadomość. Po wylądowaniu okazało się, że Papież żyje a cały świat czuwa i modli się. 

Przyszedł wieczór. Cały dzień upłynął w bardzo podniosłej atmosferze. Dzieci były jakieś wyjątkowo spokojne i ciche, wszędzie czuło się atmosferę czegoś ważnego, wielkiego, jakby nie z tego świata. Wielka cisza. Po godzinie 21 na ekranie programu pierwszego Telewizji Polskiej pojawił się ks. Andrzej Majewski i powiedział, że właśnie dotarła z Watykanu informacja o śmierci Jana Pawła II. Dowiedzieliśmy się, że nasz Jan Paweł II “powrócił do domu Ojca”. Niewypowiedziany żal, smutek i pustka. Ciężko było być w domu. Uderzała nas ta ogromna samotność i nie pozwalała zostać w domu… Nikt nie wiedział co zrobić… Ja też nie wiedziałam. Mąż był za granicą… W jednej minucie wpadłam na pomysł, że pojadę z dziećmi do kościoła. Mieszkaliśmy pod Krakowem, blisko Niegowici, małej wioski – pierwszej parafii Papieża. Dzieci jeszcze nie spały. Pojechaliśmy więc tam z myślą, że jeśli nawet kościół będzie już zamknięty, to chociaż przed drzwiami klękniemy.

Gdy dojeżdżaliśmy, było już widać setki światełek. Nie dało się wjechać do wioski. Okazało się, że wokół kościoła w tej małej Niegowici zebrały się już tłumy. Wszyscy tak jak ja, nie mogli być w domu. Każdy chciał iść do kościoła, podziękować za Jego życie, za ten pontyfikat, za wszystko co On swoim życiem w nas odmienił.

Smutek przeplatał się z niepokojem. Do szpiku kości przenikały nas wszystkie możliwe emocje. Żal, smutek, potężna strata, koniec epoki, co dalej, czy potrafimy żyć bez Niego, jak będzie wyglądał ten “nowy świat”… Wszystkie te myśli kłębiły się w głowie.

 

 

Co myśleć, jak to przeżyć, jak się pogodzić z tym żalem? Odpowiedź dotarła do mnie jakiś czas później. Okazało się, że kiedy lekarz stwierdził zgon Papieża, wszyscy obecni przy łóżku Papieża zamarli w żalu, wszystkim “stanęły serca” w bólu, nikt nie mógł wydobyć z siebie słowa. Wtedy Kardynał Dziwisz podszedł do łóżka Papieża i zaintonował mocnym głosem z samego środka swojego serca i płuc “Te Deum”. Każdy z obecnych zdziwił się jak to Te Deum? W takiej chwili? Natychmiast jednak przyszła myśl, wszyscy tam zrozumieli: tak! To jest ta właściwa pieśń. Ciebie Boga wysławiamy za Ojca Świętego. Dokładnie tę pieśń należało wtedy zaśpiewać. To ogromne szczęście i wdzięczność, że dobry Bóg dał nam Papieża Jana Pawła II. 

Dlatego właśnie tę pieśń śpiewam co roku 2 kwietnia o godzinie 21:37.

W tym dniu, każdego roku, gromadzimy się w miejscach związanych z Janem Pawłem II lub po prostu w kościele, albo naszej wspólnocie, w rodzinie, by wspominać Kochanego Papieża i modlić się wspólnie. Jednak w tym roku będzie inaczej. Nie możemy się spotkać na wspólnej modlitwie. Nie możemy być ani pod Oknem Papieskim przy Franciszkańskiej 3 w Krakowie, ani w żadnym innym miejscu. Musimy zostać w domu… 

Możemy jednak o 21:37 wystawić w oknie świecę, jak prosił Kardynał Dziwisz, i zaśpiewać wspólnie Te Deum – jak wtedy Kardynał. Za Papieża. Za to że Bóg pozwolił nam żyć w czasach Jana Pawła II. Pozwolił nam być pokoleniem JPII.

A potem powspominajmy. Każdy z nas pamięta ten dzień. Każdy może sobie przypomnieć wszystkie zdarzenia z tego dnia i je opisać.

Napiszesz? Jakie są Twoje wspomnienia?

 


Zapraszamy do transmisji Mszy świętej o godz. 21.00 z Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Mszę św. odprawi abp Marek Jędraszewski, jednocząc się z wszystkimi, którzy tradycyjnie 2 kwietnia przybywali pod „okno papieskie” przy Franciszkańskiej 3. Po Eucharystii arcybiskup odmówi Akt zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu, którego 17 sierpnia 2002 r. krakowskich Łagiewnikach dokonał Ojciec Święty.

 


Czytaj także: Rozmowy z Janem Pawłem II


 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl “Rozmowy z Janem Pawłem II” oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
JAN PAWEŁ II

15 lat temu św. Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca

Dziś mija 15. rocznica śmierci św. Jana Pawła II - papieża Polaka, który odszedł do Domu Ojca 2 kwietnia 2005 r. Z tej okazji przypominamy kilkadziesiąt faktów i opinii związanych z odchodzeniem świętego papieża.

Polub nas na Facebooku!

fragmenty książki “1001 rzeczy, które warto wiedzieć o Janie Pawle II”, Wydawnictwo M

Podczas ostatniej, jak miało się okazać, pielgrzymki do Polski, w 2002 r., papież „pożegnał się” z drogimi mu miejscami z młodości. Przejechał obok domu przy Tynieckiej, gdzie mieszkał wraz z ojcem po przyjeździe do Krakowa, przed kościołem św. Floriana, gdzie był duszpasterzem młodzieży, ponadto nawiedził grób rodziców, opactwo w Tyńcu i klasztor kamedułów na krakowskich Bielanach. Papieski helikopter przeleciał nad rodzinnymi Wadowicami i ukochanymi Tatrami…

Jan Paweł II zaczął pisać testament już pół roku po rozpoczęciu pontyfikatu – w marcu 1979 r. Tekst uzupełniał siedmiokrotnie, zawsze w czasie rekolekcji wielkopostnych. Ostatni zapis nosi pochodzi z roku 2000. W tym niezwykłym, bardzo osobistym dokumencie papież z wdzięcznością wspomina rodziców, rodzeństwo, ludzi związanych z bliskimi mu miejscami: Wadowicami, szkołą podstawową, gimnazjum, uniwersytetem, fabryką, Niegowicią, kościołem św. Floriana… “Wszystkim im pragnę powiedzieć jedno: ‘Bóg Wam zapłać!'” Ten niezwykle prosty dokument kończą przywołane po łacinie słowa Chrystusa: “w ręce Twoje Panie oddaję ducha mego”.

Ostatnią niedzielą w życiu papieża była Niedziela Wielkanocna 27 marca 2005. Tego dnia w południe chory Papież podszedł do okna swojego apartamentu, żeby z tego miejsca pozdrowić rzesze wiernych i turystów zgromadzone na Placu św. Piotra i udzielić tradycyjnego błogosławieństwa Urbi et Orbi (Miastu i światu). Nie był już jednak w stanie wypowiedzieć żadnego słowa, jedynie pobłogosławił wiernych.

Świadomość wzrastających ograniczeń fizycznych, niewątpliwie potęgowała cierpienie papieża. Na niespełna tydzień przed śmiercią wyznał swojemu otoczeniu: jeśli nie mogę być z ludźmi, jeśli nie mogę celebrować Mszy św. w tak wielkie święto jak Wielkanoc, jeśli nie mogę przemówić, to lepiej, żebym odszedł.

Jan Paweł II doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że umiera. W ostatnim dniu chciał mieć dużo spokoju. Poprosił, aby mu czytać Ewangelię św. Jana a wieczorem zwrócił się do najbliższych, żeby odprawili przy jego łóżku Mszę św. i przyjął jeszcze parę kropel Eucharystii, po czym stopniowo tracił świadomość.

Papież zmarł 2 kwietnia 2005 r. w wieku 84 lat. Śmierć nastąpiła o 21. 37. Przy łożu Jana Pawła II umierającego w papieskich apartamentach byli jego najbliżsi współpracownicy m.in.: abp Stanisław Dziwisz osobisty sekretarz papieża, ks. prof. Tadeusz Styczeń, jego uczeń z KUL, ks. prałat Mieczysław Mokrzycki i opiekujące się Janem Pawłem II na co dzień siostry sercanki. Obecna była także dr Wanda Półtawska, którą z ks. Wojtyłą łączyła wieloletnia współpraca i przyjaźń.

Na dwa dni przed śmiercią Jan Paweł II zawierzył Kościół i świat Bożemu Miłosierdziu. W specjalnym telegramie z 31 marca 2005 na uroczystość Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach r., napisał m.in. “Pragnę ponownie zawierzyć tej Miłości Kościół i świat, wszystkich ludzi na całym okręgu ziemi, a także siebie samego w mojej słabości”. Telegram został odczytany w sanktuarium nazajutrz po śmierci papieża, w niedzielę 3 kwietnia.

Pontyfikat 264. następcy św. Piotra trwał 26 lat 5 miesięcy i 16 dni i był trzecim co do długości w historii papiestwa – po św. Piotrze i Piusie IX. W audiencjach generalnych u Jana Pawła II uczestniczyło w sumie około 18 milionów osób.

Przejmujący opis ostatnich chwil Jana Pawła II przekazał kilka dni po jego śmierci obecny przy nim do końca ks. prof. Tadeusz Styczeń. “Byłem świadkiem, jak podnosił ręce (…) jak gdyby wołał pasterza, ponieważ ja chcę być do końca według miary mierzonej przez Ojca mojego>. (…) ta twarz pojawiła się nieoczekiwanie jako twarz kogoś uśmiechniętego (…). Uśmiech, który jak gdyby nie konał, ale pozostawał żywy, coraz bardziej wymowny”.

Zgodnie z tradycją towarzysząca pochówkom papieży, do trumny z ciałem Jana Pawła II włożono – zapieczętowany w specjalnej metalowej tubie – napisany po łacinie jego krótki życiorys. Początek tego dokumentu, zwanego “rogito”, brzmi: „W świetle Chrystusa zmartwychwstałego, 2 kwietnia roku Pańskiego 2005, o godzinie 21:37 wieczorem, gdy sobota dobiegała kresu i weszliśmy już w Dzień Pański w Oktawie Wielkanocy i Niedzielę Bożego Miłosierdzia, umiłowany Pasterz Kościoła Jan Paweł II przeszedł z tego świata do Ojca. Jego odejściu towarzyszył modlitwą cały Kościół, zwłaszcza młodzież”.

Jan Paweł II, dzień przed śmiercią, pożegnał się ze swoim najbliższym otoczenie pisząc, z pomocą arcybiskupa Dziwisza, na niewielkiej karteczce: “Jestem radosny, wy także bądźcie. Módlmy się razem z radością. Wszystko powierzam Pannie Maryi”.

„Gdy zaś nadejdzie chwila ostatecznego ‘przejścia’, pozwól, abyśmy umieli ją powitać z pokojem w sercu, nie żałując niczego, co przyjdzie nam porzucić” – napisał Jan Paweł II w ułożonej przez siebie w 1999 r. modlitwie, zamieszczonej w „Liście do osób w podeszłym wieku”.

Czas umierania papieża spowodował olbrzymie zainteresowanie mediów, nieporównywalne bodaj z żadnym innym wydarzeniem w dziejach świata. Nie jest tajemnicą, że światowe stacje telewizyjne już na wiele miesięcy wcześniej wyłożyły ogromne pieniądze za prawo do ustawienia kamer w miejscach, z których roztaczał się dogodny widok na Plac św. Piotra.

Poprzez fakt, że w ostatnich dniach życia papieża Jan Paweł II był absolutnym tematem nr 1 w mediach na całym globie, miliony ludzi na całym świecie mogły nie tylko na bieżąco śledzić rozwój sytuacji ale też modlić się w intencji papieża w poczuciu solidarności z wiernymi i turystami gromadzącymi się na Placu św. Piotra.

Świadectwo jakie dał światu umierający Jan Paweł II nazwano jego „piętnastą encykliką”. Powszechnie zwracano uwagę, że pomimo ciężkiej choroby chciał wypełnić swa misję do końca; że (w przeciwieństwie do dotychczasowych obyczajów watykańskich) nie czynił ze swojej choroby tajemnicy że z niezwykłym spokojem przyjmował nadchodzący kres życia, zachęcając otoczenie, by pozostawało radosne bo on sam zachowuje radość.

“Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję” – wyszeptał na łożu śmierci Jan Paweł II, gdy dowiedział się, że na Plac św. Piotra przybyły rzesze młodych ludzi by modlić się w jego intencji.

„Umierający Jan Paweł II przypominał mi Chrystusa, z tą różnicą, że Chrystus na krzyżu mógł mówić, Papież zaś odchodził w milczeniu” – powiedział na kilka dni przed śmiercią papieża doktor Renato Buzzonetti. Włoski lekarz towarzyszył mu od początku pontyfikatu aż do ostatnich chwil.

Ostatnie w swoim życiu nabożeństwo Drogi Krzyżowej, ciężko chory papież odprawił w Wielki Piątek, 25 marca 2005 w swojej prywatnej kaplicy, obserwując na ekranie telewizora transmisję z tradycyjnej Drogi Krzyżowej w Koloseum. Pod koniec nabożeństwa papież wziął w dłonie duży, drewniany krzyż. Fotografie, na których uwieczniono te chwile, należą do najbardziej znanych zdjęć całego pontyfikatu.

Podczas ostatniego w życiu pobytu w klinice Gemelli, Jan Paweł II przeszedł 24 lutego operację tracheotomii. Zabieg miał pomóc papieżowi w oddychaniu. Stan papieża rzeczywiście poprawił się, ale – co jest naturalnym skutkiem takiego zabiegu – papież na początku utracił głos, choć po kilku dniach, choć z trudem, porozumiewał się z otoczeniem.

„Jan Paweł II na nowym etapie swojego cierpienia wkroczył na drogę męki Chrystusa” – mówił kard. Joseph Ratzinger wkrótce po tym, jak papież przeszedł operację tracheotomii. Ocenił wówczas, że milczenie papieża ma swój sens i Jan Paweł II jest gotowy w inny sposób przekazywać decyzje i komunikować się. Kardynał, który półtora miesiąca później miał zostać następca chorego papieża podkreślił, że symbolem długiego pontyfikatu Jana Pawła II jest cierpienie, które stanowi jedyne w swoim rodzaju przesłanie. “Również na drodze swojego cierpienia papież wiele ludziom powiedział i ofiarował”.

Śmiertelnie chory Jan Paweł II zdążył jeszcze zobaczyć swoją świeżo wydaną książkę „Pamięć i tożsamość”. Pierwsze egzemplarze wręczył papieżowi 9 marca w klinice Gemelli prezes Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak, Henryk Woźniakowski. Wedle jego relacji papież położył rękę na okładce, pogłaskał ją i powiedział: „Niech teraz idzie między ludzi”. W późniejszych dniach, na życzenie Jana Pawła II opiekujące się nim osoby czytały mu tę książkę na głos.

W 1989 i 1994 roku Jan Paweł II napisał dwa listy, w których wyraził gotowość ustąpienia z powodu ciężkiej choroby lub innej przeszkody, uniemożliwiającej pełnienie posługi (treść dokumentów ujawniono pięć lat po śmierci papieża). W liście z 15 lutego 1989 roku napisał: “(…) w przypadku choroby (…), która nie pozwoliłaby mi skutecznie pełnić mojej posługi apostolskiej, bądź w przypadku, gdyby inna poważna i długotrwała trudność była w tym również przeszkodą, zrezygnuję z mego świętego i kanonicznego urzędu, zarówno jako Biskupa Rzymu, jak i Głowy świętego Kościoła katolickiego, na ręce Księdza Kardynała Dziekana Kolegium Kardynalskiego (…)”. W drugim liście, 74-letni wówczas papież napisał: „(…) pozostawiłem na piśmie moją wolę rezygnacji ze świętego i kanonicznego urzędu Rzymskiego Papieża w przypadku choroby, która byłaby uznana za nieuleczalną i która uniemożliwiałaby [skuteczne] pełnienie funkcji posługi Piotrowej”.

We wrześniu 1981 r. Papież napisał specjalne przesłanie na temat zamachu, które miał odczytać podczas audiencji generalnej. Zaznaczył w nim, że swoje słowa kieruje „również do tego mojego brata, który 13 maja chciał pozbawić mnie życia, a chociaż do tego nie doszło, przyczynił się on do licznych ran, które musiałem leczyć przez wiele miesięcy”. Papież zapewnił, że przebaczył sprawcy już w karetce, która wiozła go po zamachu i dodał: “Akt przebaczenia jest pierwszym i podstawowym warunkiem, abyśmy my, ludzie, nie byli nawzajem podzieleni i stanęli jeden przeciwko drugiemu, jak nieprzyjaciele”. Ostatecznie zrezygnował z odczytania tego tekstu, uznając, że nie byłoby to właściwe z powodu toczącego się śledztwa w sprawie zamachu.

Przed zamknięciem drewnianej trumny z ciałem Jana Pawła II nastąpił obrzędem przykrycia jego twarzy białym welonem. Towarzyszyła temu modlitwa do Pana życia i śmierci: “Wierzymy, że życie Jana Pawła II jest obecne w Tobie. Jego twarz, nieoświetlona już światłem tego świata niech będzie na zawsze oświetlona Twoim, wiecznym i niewyczerpanym Światłem. Jego Twarz, która badała Twoje szlaki, żeby wskazać je Kościołowi, niech cieszy się Twoją łaską. Jego twarz, której my już nie będziemy oglądać, niech cieszy się Twoją obecnością”.

Jan Paweł II został pochowany w miejscu, gdzie do 2001 r. był grobowiec Jana XXIII. Trumnę z ciałem tego papieża przeniesiono w związku z jego beatyfikacją (3 września 2000) do bazyliki św. Piotra.

Pogrzeb Jana Pawła II, który miał miejsce 8 kwietnia 2005 roku w Rzymie, stał się największym w dziejach świata zgromadzeniem najważniejszych przedstawicieli globu. W pożegnaniu papieża Wojtyły wzięło udział dwieście oficjalnych delegacji z szefami państw i rządów oraz przedstawicielami rodów królewskich i książęcych, przywódcami wyznań i religii z całego świata i szefami największych organizacji międzynarodowych.

Liturgii pogrzebowej Jana Pawła II przewodniczył dziekan kolegium kardynalskiego, kard. Joseph Ratzinger, a wraz z nim koncelebrowało 160 kardynałów i patriarchowie wschodnich Kościołów oraz kilkumilionowa rzesza wiernych ze wszystkich stron świata. W homilii podczas Mszy za duszę papieża kard. Ratzinger powiedział: „Możemy być pewni, że nasz umiłowany Papież jest obecnie w oknie domu Ojca niebieskiego, widzi nas i nam błogosławi”.

To właśnie Jan Paweł II “sprowadził” kard. Josepha Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI, do Watykanu. 25 listopada 1981 r. dotychczasowy metropolita Monachium i Fryzyngi został mianowany prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Stał się jedną z najbardziej wyrazistych postaci Watykanu i “strażnikiem doktryny” podczas całego niemal pontyfikatu papieża Wojtyły.

Podczas uroczystości pogrzebowej na Placu św. Piotra, zgodnie z tradycją trumna z ciałem papieża spoczęła nie na katafalku, lecz na dywanie rozłożonym na kamiennych schodach bazyliki. Przed pochówkiem w grotach watykańskich, trumnę cyprysową umieszczono w drugiej, metalowej i ocynkowanej. Na obydwu umieszczono pieczęcie urzędów watykańskich. Do środka włożono medale pamiątkowe pontyfikatu. Ciało Jana Pawła II zostało złożone do grobu 8 maja o 14. 20.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap