video-jav.net

Anegdoty z życia św. Jana Pawła II

O św. Janie Pawle II nie od dziś wiadomo, że miał doskonałą zdolność kontaktu z drugim człowiekiem. Nawet żartując, najczęściej z samego siebie, potrafił wskazywać nam to, co w życiu jest najważniejsze

AdrianW
Adrian
Wawrzyczek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Przeczytaj wybrane anegdoty z życia św. Jana Pawła II


W 1927 roku – wkrótce po tym, jak amerykański lotnik Charles Lindbergh samotnie przeleciał nad Atlantykiem – zapytano małego Karola Wojtyłę:

– Kim chciałbyś zostać?
– Będę lotnikiem! – odpowiedział chłopiec.
– A dlaczego nie księdzem?
– Bo Polak może być drugim Lindbergiem, ale nie może zostać papieżem.


Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry. Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.

– Zapomniał pan zegarka, co?
– A skąd pani wie? – zapytał zaskoczony Wojtyła.
– Z doświadczenia – odrzekła – Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing…
– Ależ proszę pani, ja jestem księdzem – przerwał jej zawstydzony Wojtyła
– Wie pan – odpowiedziała rozbawiona nieznajoma – podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz.


Jeszcze jako kardynał na widok (bardzo szczupłego) ojca Leona Knabita z Tyńca Wojtyła mówił: Oto definicja mnicha, „kupa kości owiniętych w czarny materiał”.


Kiedyś kardynał Wojtyła przyjechał z wykładem do seminarium duchownego księży redemptorystów w Tuchowie. Ciekawszy od wykładu okazał się jednak sposób, w jaki gość przebył parę pięter między aulą a refektarzem: usiadł na poręczy schodów i… zjechał


W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala, który – widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego – zapytał go, kim jest.

– Biskupem! – odpowiedział zziajany Karol
– Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! – wzruszył ramionami góral.


W roku 1969 ukazała się najważniejsza praca filozoficzna Karola Wojtyły: „Osoba i czyn”

Kardynał Wojtyła lubił odwiedzać proboszcza w Kętach, księdza prałata Józefa Świądra, z którym doskonale się rozumieli, a nawet przyjaźnili – opowiada ksiądz Franciszek Kołacz. – Kiedyś, podczas rejonowego spotkania księży w Oświęcimiu, ksiądz Świąder jakimś żartem „dokuczył” księdzu kardynałowi, który karcąc go, powiedział:

– Ej, prałacie, będziesz za to siedział w czyśćcu.
Prałat Świąder natychmiast mu odpowiedział:
– Tak. I nawet wiem, co tam będę robił.
– Co takiego? – pyta zaciekawiony kardynał.
A prałat na to:
– Będę czytał „Osobę i czyn”.
Całe zgromadzenie kapłańskie ryknęło śmiechem; śmiał się równie serdecznie i ksiądz kardynał.

W maju 1972 roku kardynał Wojtyła prowadził pogrzeb księdza Świądra. Jak relacjonuje ks. Kołacz: Stałem obok niego, gdy grabarze wkładali trumnę do grobowca, i usłyszałem półgłosem wypowiedziane zdanie: – No, teraz prałat czyta już „Osobę i czyn”.


Któregoś razu papież (wtedy jeszcze kardynał) powiedział, że: „40% polskich kardynałów jeździ na nartach”. Jeden z księży zauważył: „Ale przecież w Polsce jest tylko dwóch kardynałów.” Papież na to: „Tak, tylko że kardynał Wyszyński stanowi 60%”.

Jan Paweł II – patron rodzin


Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny – opalili się towarzyszący mu kardynałowie.


Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o zdrowie.

– A jakoś człapię – odpowiedział Papież.


Przed kilku laty – wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek Moskwa – po modlitwie „Anioł Pański” Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.

– To ze złości – usprawiedliwiał się Papież.
A odchodząc dodał: – A złość piękności szkodzi.


Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta Jimmy’ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:

– Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział: – Mów mi wujaszku.


Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo. Kiedy Jan Paweł II znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę, stwierdził: „Dziękuję w imieniu świętego Pawła”.


W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.

– Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji – odparł łagodnie Papież.


W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: „To ile ojciec ma właściwie lat?”.
– „Sześćdziesiąt trzy” – odparł benedyktyn.
– O to w tym wieku ja już byłem papieżem – odrzekł Jan Paweł II.
– Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd – powiedział ojciec Leon i obaj wybuchnęli śmiechem.


Kiedyś jedna z sióstr – kucharek podobno westchnęła podczas posiłku „Ileż ja mam kłopotu z Waszą Świątobliwością”. Odpowiedź Papieża brzmiała: – „Siostro, a ile kłopotów mam ja z moją świątobliwością.


”Sakrę biskupią przyszły kard. Macharski otrzymał z rąk Jana Pawła II. Podczas uroczystego nabożeństwa papież zdjął z szyi złoty krzyż i zawiesił go na szyi bp. Macharskiego. Ten piękny gest jednak odpowiednio skomentował – „Daję ci go bo jest trochę uszkodzony.”


Podczas ostatniej prywatnej audiencji piłkarzy Realu Madryt Papież poznając Ronaldo, zażartował: „A ty, chłopcze, czym się w tym klubie zajmujesz?”. Na to Ronaldo z uśmiechem na twarzy wyjaśnił, że jest napastnikiem.

Problem z kanonizacją. Mój święty Jan Paweł II


Po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, na świecie zamieszanie, Zbigniew Brzeziński (ówczesny doradca prezydenta USA) miał nawiązać kontakt z Watykanem. Z trudnościami zdobył telefon do Stolicy Apostolskiej i udało mu się porozmawiać z Papieżem. Na koniec rozmowy poprosił:

– Czy Wasza Świątobliwość zechciałby udostępnić prywatny numer telefonu do wykorzystania w nagłym wypadku?
Papież odsunął słuchawkę i do księdza Dziwisza nieśmiało:
– Czy ja mam jakiś prywatny telefon?


Papież na pytanie dziennikarzy jaki jest stan jego zdrowia odpowiedział: „Nie wiem, nie czytałem porannych gazet.”


Wypowiedź jednego człowieka z gwardii watykańskiej. „Ilekroć Papież przechodził obok nas a my staliśmy wyprostowani jak struny, i z poważną miną, zawsze to pociągał nas za guziki albo za troczki żeby nas rozśmieszyć… zawsze Mu się udawało.”


Jan Paweł II polecił wybudować dla siebie basen w Castel Gandolfo. Na zarzuty o zbyt kosztowne pomysły miał ponoć odpowiedzieć: „Mój pogrzeb pociągnie za sobą o wiele większe wydatki. Papież musi być sprawny i zdrowy”.


Zarządca w Castel Gandolfo wspomina, jak Jan Paweł II po raz pierwszy pojawił się w mieście. Przeszedł pieszo do kościoła parafialnego i oznajmił: „Macie nowego mieszkańca. Miejmy nadzieję, że ten nowy mieszkaniec okaże się porządnym mieszkańcem.”


Jedna z sióstr zakonnych, które pomagały papieżowi w codziennych sprawach, zwróciła się do polskiego księdza z prośbą, aby nauczył ją kilku słów po polsku. Uzasadniła, że miło byłoby Ojcu Świętemu, gdyby mogła się z nim przywitać w jego ojczystym języku. Ksiądz spełnił jej prośbę. Następnego dnia podając śniadanie, siostra zwróciła się do Jana Pawła II „Jak się masz, koteczku…?”


Znana jest skłonność Karola Wojtyły do żartów. Jego osobisty lekarz opowiada jak podczas jednej z podróży Jan Paweł II nie czuł się zbyt dobrze, po wcześniej zjedzonych plackach ziemniaczanych. Doktor zaproponował kilka kropel „Napoleona”. Papież zapytał wtedy na jakiej są wysokości. Lekarz poszedł zapytać, wrócił i podał pułap, na jakim znajdował się samolot. Papież wzniósł rękę do góry i powiedział: „Nie mogę, Szef za blisko”.

AdrianW

Adrian Wawrzyczek

Zobacz inne artykuły tego autora >
AdrianW
Adrian
Wawrzyczek
zobacz artykuly tego autora >

Jak Agnes Gonxha ze Skopje stała się Matką Teresą

Wkrótce już święta – Matka Teresa z Kalkuty (1910-1997) przeszła do historii jako „matka ubogich”. Za swoje zaangażowanie na rzecz biednych, bezdomnych, chorych i umierających założycielka zgromadzenia zakonnego i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla stała się niezapomnianą postacią.

Polub nas na Facebooku!

4 września w Watykanie jej kanonizacji dokona papież Franciszek. W drodze ze swego miejsca urodzenia – Skopje w dzisiejszej Macedonii – do chwały ołtarzy Agnes Gonxha Bojaxhiu (takie nazwisko nosiła w świecie) przeżyła wiele etapów życia, które prowadziły ją przez niemal wszystkie kraje świata.

Agnes Gonxha Bojaxhiu urodziła się 26 sierpnia 1910 roku jako trzecie dziecko w rodzinie albańskiej w wówczas osmańskim Skopje. Została ochrzczona następnego dnia. Dzień swego chrztu uważała za swoją właściwą datę urodzin. Jako dziecko uczyła się języka serbochorwackiego i albańskiego, grała na mandolinie i inscenizowała małe przedstawienia teatralne. W żyjącej w dostatku rodzinie udzielanie pomocy potrzebującym było czymś ogólnie przyjętym. Ojciec Mikołaj, kupiec i polityk zasiadający we władzach miejskich, zmarł w 1919 roku, gdy Agnes miała osiem lat.

Jako 12-latka podczas misji prowadzonej przez jezuitów w Skopje usłyszała o pracujących w indyjskim Bengalu loretankach i postanowiła, że zostanie tam siostrą misjonarką. W 1929 roku, w wieku 18 lat, pojechała do Dublina, gdzie znajdował się dom macierzysty irlandzkiej gałęzi założonego przez Mary Ward (1585-1645) zgromadzenia sióstr szkolnych „Panien Angielskich”. Nie wiedziała, że ze względu na sytuację polityczną nie zobaczy już nigdy swojej matki Drane i siostry, które przeniosły się do Albanii i tam obie zmarły w 1972 roku.

Już w kilka miesięcy po zamieszkaniu u sióstr loretanek Agnes została posłana do Indii, gdzie w mieście Darjeeling uczyła się angielskiego, bengalskiego, trochę hindu i rozpoczęła nowicjat. Jako imię zakonne wybrała sobie: Maria Teresa od Dzieciątka Jezus na pamiątkę kanonizacji Teresy z Lisieux (1873-1897), która odbyła się w 1925 r. W 1931 r. złożyła pierwsze śluby zakonne i została nauczycielką w Kalkucie, w szkole dla dziewcząt z zamożnych rodzin. Uczyła geografii, historii i religii. Od 1936 roku była kierowniczką szkoły podstawowej, a od 1939 roku, po złożeniu ślubów wieczystych, kierowała St. Mary’s School.

Wkrótce potem zetknęła się z nędzą ludzi w położonych nieopodal szkoły slumsach Motijhil, z wielką klęską głodu w Bengalii, gdzie podczas II wojny światowej w 1942 roku na skutek braku żywności, z wycieńczenia i epidemii zmarło dwa miliony ludzi, a także była świadkiem ulicznych starć między muzułmanami i wyznawcami hinduizmu latem 1946 roku. Do ich zakończenia ostatecznie przyczynił się Mahatma Ghandi (1869-1948), którego Matka Teresa niestety nigdy nie spotkała osobiście.

 

Wołanie do najbiedniejszych

W życiu Matki Teresy dokonał się przełom, gdy 10 września 1946 roku jadąc pociągiem do Darjeeling spojrzała na krzyż i poczuła, że Bóg ją wzywa, aby wszystko zostawiła i służyła najbiedniejszym w slumsach. Po tym wydarzeniu, które określała jako „inspiration day”, chciała opuścić klauzurę, ale i też pozostać w klasztorze. Jednak zgodę na ten krok otrzymała od arcybiskupa Kalkuty, Ferdinanda Perier oraz papieża Piusa XII dopiero po dwóch latach starań.

17 sierpnia 1948 roku 38-letnia Teresa po raz pierwszy ubrała własne sari. Było ono z białej bawełny i takie samo, jakie nosili ludzie na ulicy. Sari ozdabiały trzy błękitne pasy, kolor Matki Bożej.

Po krótkim kursie pierwszej pomocy u sióstr w misji medycznej s. Teresa przeniosła się do dzielnicy nędzy Entally, gdzie natychmiast rozpoczęła nauczanie dzieci ze slumsów oraz odwiedzała okoliczne domy. W krótkim czasie utworzyła stację dla chorych na trąd, szybko też znalazła dziewczęta z różnych krajów chętne do współpracy. Wraz z nimi założyła „Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości” zaaprobowane przez papieża w 1950 roku. Siostry zobowiązywały się do życia w ubóstwie, czystości, posłuszeństwie i służbie „najbiedniejszym z biednych całym sercem i bez odwzajemniania”. W 1953 roku został założony obecny dom macierzysty sióstr w Kalkucie.

Widząc ludzi umierających na ulicy, w byłym domu dla pielgrzymów w dzielnicy Kalighat, obok hinduistycznej świątyni Kali, Matka Teresa założyła w 1954 roku Dom Czystego Serca Nirmal Hriday dla umierających zbieranych z ulic. Oblicza się, że do czasów obecnych ok. sto tysięcy osób mogło godnie umrzeć będąc pod czułą opieką Misjonarek Miłości. Założyła też Dom Dziecka Opuszczonego. Obecnie w Indiach i poza granicami w 50 domach mieszka 30 tys. opuszczonych dzieci i sierot.

 

Szybki rozwój

W 1959 r. Matka Teresa otworzyła w Kalkucie dom starców i centrum dla trędowatych, a w dwa lata później założyła dla nich miasto Shanti Nagar (Miasto Pokoju). Nieco później podobne placówki zaczęły powstawać w wielu dużych miastach Indii ale też i w innych krajach.

Pierwszy dom za granicą rozpoczął działalność w 1965 r. w Wenezueli, a w 1968 powstał pierwszy w Europie dom w Rzymie, gdzie wkrótce potem zostało założone zakonne centrum nowicjatu. Ogółem Matka Teresa do śmierci w 1997 r. założyła 594 domy w 120 krajach. Większość z nich otwierała osobiście, przy czym zawsze do otwarcia nowej placówki zapraszał ją biskup miejsca. Założony przez nią w 1985 r. dom dla chorych na AIDS w Nowym Jorku był pierwszą tego typu placówką na świecie.

Obok czynnego Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości Matka Teresa założyła w 1965 roku wspólnotę czynną Misjonarzy Miłości oraz dwie wspólnoty kontemplacyjne: w 1976 r. Misjonarek Miłości i w 1979 – Misjonarzy Miłości. Zainicjowała także Międzynarodowe Stowarzyszenie Współpracowników Matki Teresy.

Równie szybko jak zgromadzenie rosło na świecie zainteresowanie działalnością Matki Teresy. Gdy na Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Indiach w 1964 r. poznał ją osobiście papież Paweł VI, nie szczędził wyrazów uznania dla jej dzieła. W 1973 r. Watykan podniósł zgromadzenie do rangi zgromadzenia papieskiego. Wkrótce pojawiły się liczne odznaczenia, Matka Teresa otrzymała m.in. w 1973 roku – przyznaną po raz pierwszy Nagrodę Templetona, w 1978 roku – Nagrodę Balzana, w 1979 – Pokojową Nagrodę Nobla i w 1996 – honorowe obywatelstwo USA.

 

Żałoba na całym świecie

Wielkie zaabsorbowanie pracą i ciągłe podróże znacznie obciążyły stan zdrowia Matki Teresy. W 1983 r. lekarze stwierdzili problemy z sercem, w 1989 wszczepiono jej rozrusznik serca. Podczas kapituły generalnej w marcu 1997 r. przekazała kierowanie zgromadzeniem siostrze Nirmali Joschi, a latem tegoż roku pojechała do USA i Watykanu, gdzie po raz ostatni spotkała się z papieżem Janem Pawłem II. Zmarła 5 września 1997 r. w Kalkucie w wieku 87 lat. “Matka Teresa była darem dla Kościoła i świata” – powiedział Jan Paweł II na wiadomość o jej śmierci.

Założycielka zgromadzenia, od 1951 r. obywatelka Indii, miała pogrzeb państwowy. W kondukcie żałobnym ulicami Kalkuty szło ponad milion osób. Ostatni hołd Matce Teresie złożyły setki głów państw i szefów rządów oraz czołowi przedstawiciele różnych religii. W 35 krajach transmisję telewizyjną z Mszy św. pogrzebowej, sprawowanej 13 września 1997 r. przez sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Angelo Sodano, obejrzało ponad miliard widzów.

 

Nowy obraz i kanonizacja

Po najkrótszym w historii współczesnej procesie beatyfikacyjnym papież Jan Paweł II ogłosił Matkę Teresę błogosławioną 19 października 2003 r. Uroczystość w Watykanie zgromadziła 300 tys. wiernych. W 2007 r. postulator jej procesu beatyfikacyjnego, Brian Kolodiejchuk opublikował poufne listy i prywatne notatki zakonnicy, świadczące o ciągnącym się przez dziesiątki lat kryzysie wiary. Jej duchowa samotność i powątpiewanie w misję, jakiej się podjęła, pojawiły się już wkrótce po założeniu zgromadzenia i nie opuszczały jej niemal do końca życia.

Od 2009 r. Zgromadzeniem Misjonarek Miłości kieruje pochodząca z Niemiec, s. Mary Prema Pierick. Szybko rozrastające się zgromadzenie i dynamiczna działalność Matki Teresy spotykały się nie tylko z uznaniem, ale też bywało przedmiotem krytyki. Dowiódł tego opublikowany w 2013 r. przegląd krytycznych ocen Matki Teresy dokonany przez badaczy kanadyjskich. Zarzucano m.in. złe warunki higieniczne w należących do zakonu domach dla ubogich i brak dostatecznej opieki medycznej dla pacjentów.

Nie wpłynęło to jednak w żadnym stopniu na wstrzymanie procesu kanonizacyjnego “Matki ubogich”. W grudniu 2015 r. papież Franciszek potwierdził wymagane do kanonizacji dwa cudy za jej wstawiennictwem i na początku 2016 r. ogłosił, że kanonizacja odbędzie się we wrześniu. Będzie to jedna z największych uroczystości Roku Jubileuszu Miłosierdzia, która – jak się oczekuje – zgromadzi na Placu św. Piotra setki tysięcy pielgrzymów z całego świata. Na uroczystości zabraknie inicjatora beatyfikacji Matki Teresy, arcybiskupa Henry Sebastiana D’Souza, który zmarł w czerwcu br. w wieku 90 lat.

 

Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości

Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości jest jedną z najbardziej dynamicznych wspólnot zakonnych powstałych w XX wieku. Obecnie w ponad 130 krajach świata liczy obecnie 5 tys. 300 sióstr w 762 domach zakonnych w różnych krajach świata. Gałąź męska to nieco ponad 400 braci.

Po śmierci założycielki misjonarki miłości mają stale nowe powołania, choć już nie jest ich tak wiele jak za jej życia. Przełożoną generalną jest od 2009 roku, pochodząca z Niemiec, 63-letnia Mary Prema Pierick.

W Polsce zgromadzenie jest obecne od 1983 r. Jego placówki znajdują się w Zaborowie k. Warszawy, w Warszawie, Katowicach, Szczecinie i Łodzi.

Szczególną misją misjonarek miłości jest praca nad zbawieniem i uświęceniem najuboższych z ubogich, nie tylko w slumsach, ale także w dowolnym miejscu na całym świecie. Obok trzech klasycznych ślubów: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, siostry zobowiązują się też do służby najbiedniejszym z biednych. Realizują tę misję m.in. poprzez pomoc chorym, najbiedniejszym i bezdomnym. Siostry prowadzą też szkoły dla dzieci ze slumsów, punkty pomocy medycznej, domy dla samotnych matek wychowujących dzieci, domy dla umierających, schroniska dla bezdomnych i opuszczonych oraz stołówki dla nich, a także domy dla chorych na AIDS.


ts (KAI) / Warszawa