Arche, czyli początek

Tales wierzył, że woda jest przyczyną wszystkiego, Anaksymander, jego uczeń, mówił o bezkresie, a Anaksymenes - o powietrzu. Wszyscy oni przeszli do historii filozofii jako „poszukiwacze arche”.

Beata
Legutko
zobacz artykuly tego autora >

Starożytni Grecy zadawali pytania, zanim pojawili się pierwsi filozofowie. Początkowo ludzką ciekawość zaspokajały odpowiedzi płynące z  mitologii, z czasem jednak przestała ona wystarczać. Wtedy zaczęto zadawać  pytania o to, co najbardziej pierwotne – arche (άρχή), i szukać pozareligijnych odpowiedzi.

Arche, czyli początek

Luis Finson – “Cztery żywioły”

Woda, powietrze, ogień.

Arystoteles pisał o Talesie: „Zaobserwował, że pożywienie jest wilgotne, że samo ciepło powstaje z wilgoci i dzięki niej żyje. Na podstawie tego faktu oraz faktu, że nasiona wszystkich rzeczy mają wilgotną naturę, powziął myśl, że woda jest naturalnym początkiem wszystkiego”

Jego uczeń Anaksymander, który prawdopodobnie jako pierwszy użył słowa arche, utrzymywał, że ową pierwotną naturą jest „bezkres” (apeiron).

Heraklit widział zasadę rzeczywistości w ogniu, który „żyje śmiercią tego, co spala”.

Ksenofanes mówił o ziemi, z której powstaje wszystko i wszystko się w nią obraca, a Empedokles – o czterech żywiołach.

Pytanie o arche zdominowało myślenie pierwszych filozofów. Ich poszukiwania przeszły do historii w postaci opowieści, jak choćby ta: Anaksagoras, który za zasadę rzeczywistości uznał rozum (nous), podobno nienawidził Demokryta, bo nie chciał z nim dyskutować. Ostatnie lata życia filozof spędził w Lampsaku i tam też umarł. Mieszkańcy wyprawili mu uroczysty pogrzeb, a na nagrobku  umieścili napis: „Tutaj spoczywa Anaksagoras, który szukając prawdy niemal do niej dotarł, sięgając krańców nieba”

Jego uczeń Archelaos mawiał, że są dwie przyczyny powstawania rzeczy, ciepło i zimno, a istoty żywe powstały z mułu. Uważał, że woda paruje pod wpływem ciepła, ale kiedy opada, tężeje na skutek działania ognia i wytwarza ziemię, kiedy zaś rozlewa się na wszystkie strony, wytwarza powietrze. Według niego zwierzęta rodzą się z rozgrzanej ziemi, w taki też sposób powstali ludzie.

Choć nie ma wątpliwości, że pierwsi filozofowie szukali najbardziej pierwotnego elementu rzeczywistości, trudno jest określić, co dokładnie rozumieli przez termin arche. Problemem jest jego wieloznaczność.

Filozof Władysław Stróżewski mówi o czterech podstawowych znaczeniach: początek, zasada, przyczyna, władza i – mniej filozoficzne – państwo. Co więcej, podkreśla, że każde z tych pojęć może być różnorako rozumiane, co czyni pytanie o arche jeszcze bardziej złożonym.

Arche, czyli początek

„Na początku”

W Biblii arche w różnych znaczeniach występuje wiele razy, np.:

Posadzono Nabota przed [arche] ludem (1 Krl 20,9);

Wymyślenie bożków to źródło [arche] wiarołomstwa, wynalezienie ich to zatrata życia (Mdr 14,12);

Początek [arche] Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym (Mk 1,1);

Na początku [arche] było Słowo (J 1,1);

Jesteśmy bowiem uczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną [arche] nadzieję do końca zachowamy silną (Hbr 3,14).

En arche, które Septuaginta używa w Prologu (en arche en ho Logos – J 1,1) i Księdze Rodzaju (en arche epoiesen ho theos – Rdz 1,1), zostało przetłumaczone jako „początek”. Podobnie jak odpowiadające mu hebrajskie bereszit (użyte w Biblii Hebrajskiej przy opisie stworzenia – Bereszit bara Elohim) i łacińskie in principio (użyte w Wulgacie, zarówno w Księdze Rodzaju – in principio creavit Deus,  jak i w Prologu – in principio erat Verbum). To jednak nie zmienia faktu, że pierwsze słowo Ewangelii Jana ma wiele innych znaczeń i związane jest z całym kontekstem kulturowym starożytnej Grecji.

„Jest Słowo”

Roman Brandstaetter proponuje przełożyć owo en arche nie jako „na początku”, ale „przed wszystkim”, „nad wszystkim”. Pierwsze zdanie tłumaczy więc: „Przed wszystkim jest Słowo”. Dlaczego „jest”, a nie „było”? Brandstaetter wyjaśnia: „Tekst hebrajski brzmi: haja da Dawar (było Słowo). Tekst grecki – en ho Logos (było Słowo)”.

Na pierwszy rzut oka tekst grecki wydaje się zgodny z hebrajskim i byłoby tak rzeczywiście, gdyby nie pewne różnice kulturowe. Żydzi postrzegali czas inaczej niż Grecy. Jeśli przyjmiemy, że autorem Czwartej Ewangelii jest Jan Apostoł, to trzeba pamiętać, że choć pisał po grecku, był Żydem. Musiał więc postrzegać świat w kontekście swojej kultury, a przecież hebrajskie myślenie o czasie było determinowane przez gramatykę języka, którym się posługiwano.

W języku hebrajskim  nie ma czasów gramatycznych w takim znaczeniu, jak je rozumie Europejczyk, są dwa jego aspekty: dokonany i niedokonany.  Można więc powiedzieć, że czasownik hebrajski jest „bezczasowy”. „Światopogląd Hebrajczyków jest teocentryczny, Jahwe nie był i nie będzie, Jahwe jest. Izrael całą swoją historię, całą swoją przeszłość przeżywał jako żywą teraźniejszość Lud Izraela pisał i mówi «był», ale to «był» przeżywał w swojej świadomości jako «jest»” – pisał Brandsteatter. Tak też, jego zdaniem, myślał św. Jan, pisząc Prolog.

*  *  *

Słowo arche należy do najbardziej wieloznacznych terminów filozoficznych i nawet jeśli zostanie wyjaśnione w bardzo wyczerpujący sposób, funkcjonuje w kontekście języka starożytnego, którego dziś się nie używa. Dlatego trudno jest dociec, o czym tak naprawdę myślał żyjący w czasach Chrystusa Grek, gdy mówił arche, a jeszcze trudniej, co myślał piszący po grecku Żyd. Może więc warto trochę dłużej zatrzymać się nad Prologiem, by „odpowiednie dać rzeczy słowo”.

Wykorzystano:

1 F. Copleston, Historia Filozofii, T. I,  Warszawa 2004, s.29n.

2 Diogenes Laertios, Żywoty sławnych filozofów, Warszawa 1988, s.84n.

3 W. Stróżewski, Istnienie i Sens, Kraków 1994, s. 9.

4 R. Brandstaetter, Księgi Nowego Przymierza. Przekłady Biblijne z języka greckiego, Kraków 2009, s.551n.

5 Tamże, 551n.

„BIBLIA Krok po Kroku”, nr 26/grudzień 2011, s. 15 – 17.

 

 
Wesprzyj nas

Beata Legutko

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Legutko
zobacz artykuly tego autora >

Przepis na czas

Lunarny, solarny, babiloński, egipski, mezopotamski, gregoriański, juliański - jak się w tym połapać, według którego kalendarza żyć? Co to jest czas i jak powstały kalendarze?

Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Przeżywamy nieraz chwile, które wloką się w nieskończoność, inne znów umykają, jak gdyby w okamgnieniu. Jeden rok drugiemu nierówny, podobnie miesiąc miesiącowi, tydzień tygodniowi.

Czas jest związany z naszym odczuwaniem, ale byśmy mogli się jakoś spotkać, razem funkcjonować, trzeba wpisać go w jakieś ramy. Po to właśnie mamy kalendarze.

O tym, jak ważne to uporządkowanie było i jest dla człowieka, świadczą choćby odkrycia archeologiczne. Starożytni mierzyli czas, przede wszystkim obserwując rytmiczność faz Księżyca (kalendarze lunarne), czasem też Słońca (kalendarze solarne; obserwacje te były jednak trudniejsze, bo związane z ruchem obiegowym Ziemi wokół Słońca). Do niedawna za najstarszy znany nam kalendarz uważano babiloński, liczący sobie ok. 5 tys. lat. Niemal tak samo stary jest kalendarz egipski.

Przepis na czas

Kilka lat temu jednak odnaleziono w Aberdeenshire w Szkocji kalendarz, który ma prawdopodobnie ok. 10 tys. lat. Składa się on z 12 dołków umieszczonych w rowie i przybiera kształt litery V; jego długość wynosi ok. 50 m. Dołki wykopano tak, aby współgrały z fazami Księżyca, dzięki czemu mieszkańcy tamtych terenów mogli znaleźć związek między porami roku a umiejscowieniem na niebie Księżyca, Słońca oraz planet, a także wyznaczać poszczególne dni miesiąca. Każde zagłębienie symbolizuje poszczególnie miesiące, a łuk – cały rok.

Starożytne kalendarze – podobnie jak dzisiejsze – wyznaczały święta, informowały o porach roku, okresach prac polowych, czasie odpoczynku. Mezopotamski kalendarz wyróżniał 12 miesięcy (oraz dodatkowy 13 miesiąc raz na 19 lat, aby wyrównać różnice między fazami Księżyca a ruchem Słońca), siedmiodniowy tydzień i dwunastogodzinną dobę, babilońska godzina liczyła bowiem 120 naszych minut.

Przepis na czas

Choć dzisiaj posługujemy się w przeważającej mierze kalendarzem gregoriańskim (solarnym) wprowadzonym przez papieża Grzegorza XIII w XVI w., to wciąż na świecie stosowane są inne kalendarze. Nasi bracia w wierze, grekokatolicy i prawosławni, w wyznaczaniu świąt religijnych posługują się kalendarzem juliańskim (również solarnym), który został opracowany na zlecenie Juliusza Cezara. Różni się on nieco od gregoriańskiego, który jest jego poprawioną wersją, stąd inne terminy tych samych świąt. Żydzi, muzułmanie, buddyści korzystają wciąż z kalendarzy lunarnych. Osobne kalendarze mają także Chińczycy, mieszkańcy Indii oraz Irańczycy i Afgańczycy (solarny kalendarz perski).

Jedną z najważniejszych dat każdego kalendarza jest początek roku. Z reguły wiąże się on również z jakimś początkiem astronomicznym, początkiem cyklu przyrodniczego. Stąd ma on miejsce po zimowym przesileniu (tak jest w naszym obecnym kalendarzu) lub wczesną wiosną, kiedy przyroda budzi się do życia, a dzień zrównuje się z nocą – wtedy nowy rok świętowali prawdopodobnie nasi słowiańscy przodkowie przed ponad tysiącem lat.

Przepis na czas

Kalendarz Adwentowy z 1556 roku

1 marca nowy rok obchodzili także Rzymianie, zanim Juliusz Cezar wprowadził swoją reformę kalendarza. Po niej pierwszym dniem roku urzędowego był 1 Ianuarius (stycznia), rok religijny rozpoczynał się jednak, jak to było wcześniej, z początkiem miesiąca marca (Martius). Warto tu przypomnieć, że w naszej kulturze początek roku kościelnego również nie pokrywa się z początkiem roku kalendarzowego. Rok kościelny zaczyna się w pierwszą niedzielę Adwentu.

Zdarza się też, że początek roku związany jest z wydarzeniami religijnymi. Żydowski kalendarz rozpoczyna się we wrześniu od święta Rosz ha-Szana (upamiętnia ono stworzenie świata i przypomina o sądzie Bożym), po którym następuje okres pokuty.

Muzułmanie zaczynają nowy rok od pierwszego dnia miesiąca Muharran, w którym przed wiekami Beduini nie mogli prowadzić wojen. Kiedyś przypadał on mniej więcej na nasz grudzień, obecnie przesunął się na listopad.

Nasz Nowy Rok, choć jest datą ważną, ma wielu konkurentów w innych religiach i kulturach. Ma też konkurentów w postaci innych ważnych momentów w naszym życiu. O wiele ważniejszy i brzemienny w skutkach, zwłaszcza dla rodziców i dzieci, jest przecież nowy rok szkolny. Tak naprawdę każda większa zmiana w naszym życiu może być nowym rokiem, a nawet początkiem nowej epoki: zakochanie, ślub, nowa praca, narodziny dziecka, nawrócenie…

Czas jest więc przede wszystkim naszym odczuwaniem.

 

 
Wesprzyj nas
Sławomir Rusin

Sławomir Rusin

Pochodzi z Podkarpacia, a mentalnie to nawet nadal w nim tkwi (choć bywa, że temu zaprzecza). Mąż, ojciec, redaktor, z wykształcenia historyk. Uważa, że o wszystkim da się mówić/pisać "po ludzku". Lubi pracować z ludźmi, ale najlepiej odpoczywa w dzikich, leśnych ostępach. Interesuje się Wschodem (szeroko pojętym), ale z tym nazwiskiem to chyba zrozumiałe.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >