Nasze projekty
fot. EpiskopatNews/flickr

Pielgrzymowanie – droga przez historię chrześcijaństwa

Podróżowanie wpisane jest w istotę chrześcijaństwa. Nie bez powodu to właśnie w drodze, zmęczeniu i otwarciu na pomoc innych, obnażamy swoje prawdziwe oblicze. To co w nas fałszywe, przytwierdzone na pozór i nieszczere – nie przetrwa próby pielgrzymki. Tak było od zarania dziejów, jej cele również w XXI wieku w dużej mierze pozostały niezmienne.

Reklama

Po co ludzie opuszczają domy, księża zostawiają wygodne plebanie? Po co pracownicy korporacji biorą urlop, studenci marnują wakacje, a emeryci zamiast oglądać seriale, wybierają się w niemiłosierny upał przeplatany deszczem do stóp cudownego obrazu na końcu Polski? Czym jest dla nich pokłonienie się przed wizerunkiem Matki Boskiej w czasach, w których wszystko można zrobić przez telefon, zobaczyć na monitorze komputera? Paradoksalnie niewiele różni nas od pierwszych chrześcijan, który choć w trudniejszych warunkach przemierzali Europę i Ziemię Świętą, również poprzez szukanie bliskości z Bogiem, definiowali sens swojego życia.

Ta potrzeba nigdy w człowieku nie zamiera. Choć obecnie pielgrzymki zmierzają głównie do miejsc poświęconych Maryi, długa tradycja pątnicza bierze swoją genezę z podróży do miejsc związanych z narodzinami, życiem, ukrzyżowaniem i zmartwychwstaniem Chrystusa. Bliskość z Bogiem chciano przypieczętować w niemal namacalnie. Równie często pielgrzymowanie miało wymiar bardziej praktyczny – połączony z chęcią sprawdzenia własnych sił i wiary. Jak się zaczęło?

Początki pielgrzymowania

Reklama

Pomijając odosobniony przykład Orygenesa, który „w poszukiwaniu śladów Jezusa, Jego uczniów i proroków” wyruszył do Ziemi Świętej na początku III wieku, pierwsze podania o pielgrzymkach datuje się dopiero stulecie później. Właśnie wtedy jeden z doktorów Kościoła – Hieronim ze Strydonu, rozpoczął nawoływania do zorganizowania ruchu pątniczego w kierunku Palestyny. Co ciekawe, jedną z pierwszych tego typu indywidualnych wypraw zorganizowała św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, która po drodze pomagała ubogim, a ze swojej pielgrzymki przywiozła do Rzymu m.in. odnalezione dzięki dziwnym zbiegom okoliczności drzewo Prawdziwego Krzyża oraz… schody, po których stąpał Jezus zmierzając na audiencję u Piłata. Tak też niepostrzeżenie podróżowanie w celach religijnych, przeplatało się w kultem relikwii i wizerunków świętych. Tworzyła się cała specyficzna kultura oraz wrażliwość duchowa.

Poza Ziemią Świętą pielgrzymki przez wieki kierowały się głównie w kierunku Rzymu i innych miejsc związanych z apostołami, męczennikami i objawieniami maryjnymi. Wiedzę o pierwszych pielgrzymkach czerpiemy przede wszystkim z dziennika tajemniczego podróżnika, zwanego Pielgrzymem z Bordeaux, który w latach 333-334 ze swojego rodzinnego miasta dotarł do Palestyny, opisując po drodze zwyczaje pątników. Niestety, kiedy w VII wieku Ziemia Święta została podbita przez muzułmanów, regularny ruch pielgrzymkowy stał się bardzo utrudniony i zwrócił się do wnętrza Europy, gdzie szczególną popularnością od IX wieku cieszył się szlak św. Jakuba do hiszpańskiego Santiago de Compostela. Już jednak w tych podaniach widzimy, że „dynamika” pielgrzymek pozostała podobna. Zostawić bezpieczne pielesze, aby ruszyć z konkretną intencją w miejsce święte, doświadczając po drodze piękna świata i życzliwości napotkanych ludzi.

Reklama

Droga i poświęcenie

Z czasem relacje dyplomatyczne pomiędzy muzułmańskim kalifatem a królestwami chrześcijańskiej Europy doszły do stanu kruchej równowagi, powodując okresowe otwarcie tras pielgrzymek dla bardziej zdeterminowanych pątników. Stan ten nie trwał jednak dłużej niż do XI wieku, kiedy Turcy Seldżuccy rozpoczęli uporczywe nękanie szlaków wędrówek. Jednym z celów ich ataków okazała się kilkunastotysięczna Wielka Pielgrzymka Niemiecka, która w latach 1064-1065 została rozbita w drodze do Jerozolimy. Wydarzenie to pośrednio przyczyniło się do rozwoju ruchu wypraw krzyżowych. Pomimo początkowych sukcesów krucjat i utworzenia królestwa Jerozolimy, w XIII wieku ziemie te zostały ponownie odbite przez wojska Saladyna, a jedną z ostatnich smutnych kart tego okresu stanowi nieudana próba dwóch „krucjat dziecięcych” z 1212 roku, których młodzi uczestnicy w większości zmarli od trudów podróży lub wpadli w ręce muzułmanów, stając się niewolnikami na Bliskim Wschodzie. Naiwnością byłoby twierdzić, że pielgrzymowanie to jedynie romantyczna przygoda. Co zrozumiałe, ma również swoje tragiczne karty, które przypominają nam dzisiaj, że każda droga – aby była prawdziwym zbliżeniem do Boga – musi być również poświęceniem. W średniowieczu pielgrzymki dzielono na trzy rodzaje: błagalne, dziękczynne i pokutne, z czego ta ostatnia funkcja wykorzystywana była przez Kościół jako ekwiwalent odbycia pokuty za ciężkie grzechy.

W związku z narastającym niepokojem na Bliskim Wschodzie, szczególnie wśród pielgrzymów z Europy Wschodniej Rzym ponownie stał się najważniejszym celem wędrówek. Powstawała również literatura podróżnicza, taka jak XII-wieczny przewodnik „Mirabilia Urbis Romane” („Cuda Rzymu”), opisujący najważniejsze miejsca święte w Wiecznym Mieście. Pod panowaniem Imperium Ottomańskiego, Palestyna nadal stanowiła groźne miejsce dla chrześcijanina, jednak mimo tego wraz z rozwojem religii w samej Europie powstawały nowe, ważne miejsca kultu, a mentalność ówczesnych pątników dobrze oddają dzieła takie jak „Opowieści kanterberyjskie” Chaucera, relacjonującego historie opowiadane przez ludzi podążających do grobu Tomasza Becketa w katedrze w Cantenbury. Nowożytne podania rozbudzające wyobraźnie miastami, w których żył i nauczał Jezus, swoją genezę biorą od książki Ernesta Renana, który w 1863 roku spędził niecały miesiąc w Palestynie, dokładnie opisując ślady chrześcijaństwa, na które natrafiał podczas swojej pielgrzymki.

Reklama

Kontynuatorzy tradycji

Być może właśnie od tego okresu pielgrzymowanie stało się stopniowo dobrze zorganizowanym przemysłem turystycznym, jednak już znacznie wcześniej poza ascezą służyło ono również wyrwaniu się z codzienności i zaufaniu w opatrzność. Niemniej obok wyjazdów wakacyjnych połączonych ze zwiedzaniem miejsc świętych nadal – szczególnie w Hiszpanii, Włoszech, Francji i Polsce – tradycje indywidualnego i pieszego pielgrzymowania są bardzo żywe. W Polsce najważniejsza pielgrzymka odbywa się do cudownego obrazu Matki Boskiej na Jasnej Górze, a co roku w jakiejś formie pątnictwa uczestniczy aż siedem mln rodaków.

W dużej mierze jest to nasza narodowa tradycja, która najpełniejszy wyraz znajduje właśnie w lipcowych i sierpniowych tygodniach, gdy kolejne grupy przemierzają szlak do Częstochowy. Podobnie jak w średniowieczu, ludzie po dziś dzień wędrują pokutując, dziękczyniąc i prosząc o wstawiennictwo Boga. Również jak przed wiekami, pątnik cieszy się w społeczeństwie specjalnym statusem i ochroną państwa. Dlatego też idąc kolejny raz przed oblicze Czarnej Madonny, warto pamiętać, że jest się częścią jednej z najstarszych, niezmiennych i najpiękniejszych tradycji chrześcijaństwa.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę