Kardynał, który nic nie pamięta

Wywiad z kard. Stanisławem Dziwiszem, który we wtorek wyemitowała stacja TVN24, był być może jedną z najskuteczniejszych antyreklam Kościoła w ostatnich miesiącach. Sekretarz Jana Pawła II pytany o grzechy pedofilii wśród duchownych, nieustannie powtarzał: "nie pamiętam", "nie wiem", "nie było mnie tam". Zabrakło zwykłej ludzkiej empatii.

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Trudno oglądało się rozmowę Piotra Kraśki z byłym sekretarzem papieża Jana Pawła II, kard. Stanisławem Dziwiszem. Trudno nie tylko dlatego, że zostały poruszone tematy bolesne, związane z systemowym tuszowaniem pedofilii w Kościele, bezkarnością duchownych za nią odpowiedzialnych oraz biskupów, którzy ich kryli. Bardziej bolesna była momentami postawa samego rozmówcy, który nie potrafił wypaść wiarygodnie, ani – co najważniejsze – pokazać, że po ludzku rozumie skalę problemu.

Jeśli ktoś wahający się odnośnie swojej przynależności do Kościoła obejrzał ten długi przecież wywiad, otrzymał nie tyle krzepiący przykład podnoszenia się po błędach, odwagi w walce z grzechem, świadomości punktu widzenia ofiary, ale urzędniczą i typową dla niektórych kurialistów mowę-trawę. Kard. Dziwisz nie jawił się jako świadek historii i wielkości św. Jana Pawła II, ale – co sam podkreślał – jako osoba starsza, która wielu rzeczy już nie pamięta i w istocie, za nic nie odpowiada.

Kard. Dziwisz nie jawił się jako świadek historii i wielkości św. Jana Pawła II, ale – co sam podkreślał – jako osoba starsza, która wielu rzeczy już nie pamięta i w istocie, za nic nie odpowiada.

A przecież oskarżenia, które padają pod adresem byłego metropolity krakowskiego są zbyt poważne, aby uznać, że niepamięć cokolwiek załatwia. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski ujawnił niedawno, że własnoręcznie w 2012 r. wręczył kardynałowi list, w którym zawarto świadectwo molestowanego przez innego księdza w latach 80. mężczyzny, które zbagatelizował ordynariusz bielsko-żywiecki, bp Tadeusz Rakoczy. Interwencja pozostała bez odpowiedzi, sam kardynał tłumaczy się natomiast, że żadnego pisma nie otrzymał. – Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność, ale ja tej odpowiedzialności nie miałem. Nie wiedziałem o tym, że Janusz Szymik (pokrzywdzony – przyp. red.) chodził do biskupa. Jak sprawy wyglądały, gdzie się udawał. To jest inna diecezja i trudno się mieszać w jej sprawy – mówił kard. Stanisław Dziwisz w wywiadzie.

SPRAWDŹ: Ks. Isakowicz-Zaleski opublikował list, który skierował do Watykanu

Właściwie w tym samym duchu odnosił się do wszystkich poruszanych kwestii. Pytany o sprawę założyciela Legionu Chrystusa księdza Marciala Maciela Degollado, który najprawdopodobniej wykorzystał seksualnie kilkudziesięciu chłopców, stwierdził, że śledztwo toczyło się poza jego wiedzą, a nawet, że “pierwszy raz o tym słyszy”. – Jak te sprawy zaczęły wychodzić, pytam jednego współpracownika pana Maciela, czy on wiedział o tych sprawach. On mi powiedział szczerze: wierz mi, że myśmy w zakonie o tym nie wiedzieli. Potrafił się po prostu ukryć – dodał. Sekretarz głowy Kościoła nie miał również żadnej świadomości o transferach pieniężnych do Watykanu, które mogły zapewniać ks. Degollado bezkarność.

CZYTAJ: Kard. Dziwisz chce powołania niezależnej komisji ws. Międzybrodzia

Z całej rozmowy można było odnieść wrażenie, że spędził te kilkadziesiąt lat na samym szczycie hierarchii Stolicy Piotrowej w roli statysty, któremu dzisiaj dziennikarze każą się za wszystko tłumaczyć. Były podczas tego wywiadu również momenty bardziej niż niezręczne. Pauzy, gesty, mowa ciała, która ze wszystkich stron wskazywała na to, że były metropolita krakowski czuje się po prostu niekomfortowo w roli tego, który bije się w piersi i pokazuje wiernym, że rozumie ich punkt widzenia. – Co tak po ludzku chciałby kardynał powiedzieć wiernym – dopytywał Piotr Kraśko, raz po raz rzucając podobne koła ratunkowe, oczekując jakiegoś błysku naturalności od swojego rozmówcy. Niestety, konwencja pozostała taka, do jakiej od dawna kardynał przywykł – do niego przychodzi się na audiencję.

ZOBACZ: Kard. Dziwisz o sprawie Janusza Szymika: Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność

Męczy mnie ta rozmowa, bo mam wrażenie, że z wielu sytuacji, w których Kościół mógłby odważnie wyjść do przodu, potępić grzech, ukarać winnych i wewnętrznie się oczyścić, sam podstawia sobie jeszcze nogę poprzez kompletne oderwanie od rzeczywistości. Przecież kard. Dziwisz pytany, dlaczego zdarzały i zdarzają się takie wypadki, że przełożony jakiegoś księdza ukrywa prawdę o molestowaniu, odpowiedział, że “to są przykre wypadki, dlatego konsekwencje są przykre i trudne, jak chociażby odejście z urzędu księdza biskupa” Janiaka.

Czy ktokolwiek ze świeckich uważa, że odejście pod wpływem nacisku mediów jakiegoś hierarchy ze swojego urzędu, przy dalszym życiu w komfortowych warunkach, jest jakąkolwiek karą? Chyba lepiej by było i dla samego sekretarza Jana Pawła II i dla Kościoła, aby ten pierwszy się już więcej publicznie nie wypowiadał.

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz tygodnika “Do Rzeczy”, publicysta Wirtualnej Polski, współpracownik “Dziennika Gazety Prawnej” – wcześniej wydawca w portalu Deon. Pisał do Onetu, Forward, “Rzeczpospolitej”, “Tygodnika Powszechnego” i Stacji7. Prowadzi program “Nocna Zmiana” w Radiu Kraków. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Adolfa Bocheńskiego (2016) oraz Stefana Myczkowskiego (2017) nominowany do nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego (2016) oraz Stefana Żeromskiego (2017).

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Carlo Acutis – influencer Pana Boga. Rzecz o uświęcaniu Internetu

Teraz my, wierzący, mamy bezpośrednią linię – dzięki modlitwie za wstawiennictwem bł. Carlo Acutisa – do uświęcania Internetu.

Michał Kłosowski
Michał
Kłosowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Truizm: nie ma dzisiaj życia bez Internetu. Jesteśmy wszyscy otoczeni Siecią, z której nie ma ucieczki, tak jak nie ma ucieczki od życia – bo dziś życie jest z Internetem. Kogo tu nie ma, nie istnieje, przynajmniej publicznie, ale też coraz częściej już – towarzysko. I nie chodzi tylko o media społecznościowe, które są wierzchołkiem góry lodowej. 

Rzecz w tym, że bez Internetu, zwłaszcza w czasie pandemii, nie ma relacji społecznych, nie ma przesyłania wspólnych wspomnień i pamięci zbiorowej, nie ma edukacji. Wszystko to oparliśmy na Sieci, Internet stał się bezalternatywny, zmonopolizował relacje międzyludzkie. Jeszcze w 1995 roku przestrzegał przed tym papież Jan Paweł II, w orędziu z okazji 17. Światowego Kongresu Międzynarodowej Unii Prasy Katolickiej (UCIP) w Grazu mówiąc, że środki komunikacji, takie jak Internet, wpływają na depersonalizację sposobów komunikacji. Miał rację, choć na tym samym Kongresie wspomniał również o tym, jakie możliwości rozwoju daje człowiekowi Internet.

Bezalternatywność zawsze jest niebezpieczna. Zdani wyłącznie na jedną rzecz, której nie kontrolujemy, popadamy w otchłań płynięcia z prądem, jaki wytwarza siła inercji – masy użytkowników Sieci. A tak jak mało jest w świecie realnym świętych, tak samo niewiele jest ich w Internecie. Jednak papież Franciszek dostrzega, że Sieć staje się jednym z najważniejszych narzędzi współczesnego człowieka i daje nam – użytkownikom – symbol do naśladowania. Mowa rzecz jasna o Carlo Acutisie, błogosławionym.

 

„Nawróciłam się dzięki synowi”

„Błogosławiony Internetu” to 15-letni geniusz komputerowy, który wierzył, że Sieć może przydać się w ewangelizacji. Mimo, że Watykan już w 1993 roku podjął początkowe prace związane z wykorzystaniem Internetu w pracy Kościoła, pierwsze aktywne wykorzystanie Sieci przez Watykan wydarzyło się w 1995 roku, kiedy na watykańskiej stronie pojawiło się zdjęcie Jana Pawła II oraz link do tekstu orędzia bożonarodzeniowego, przetłumaczonego na kilka języków. Wówczas, w ciągu pierwszych 48 godzin zareagowało na ten fakt ponad 30 tysięcy osób, nie mówiąc o 4 tysiącach informacji przesłanych e-mailem w ciągu 2 tygodni – właśnie tą drogą składano życzenia Papieżowi lub proszono o obrazek z modlitwą. Wówczas Carlo miał 4-lata, nic jeszcze wtedy o tym „całym Internecie” nie wiedział, podobnie jak niewiele wiedział o Chrystusie. Wychowywał się w domu, w którym religia nie była na pierwszym miejscu. Jego matka, Antonia Acutis nie należała do najbardziej wierzących. Jak sama mówi, to nie jej zasługa że syn stał się wierzący. – Dzięki synowi nawróciłam się – powiedziała w jednym z wywiadów. Teraz mają ku temu okazję także inni.

SPRAWDŹ: 7 cytatów Carlo Acutisa, które warto poznać

 

Sprowokować księży

Internet w ostatnich 30-latach stał się polem bitwy, między światem sacrumprofanum. Liczba witryn dotyczących wiary w porównaniu z witrynami o jakimkolwiek innym charakterze, jest dramatycznie dysproporcjonalna. I choć autorem watykańskiej witryny i dyrektorem technicznym jest zakonnica, siostra Judith Zoebelein, ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Eucharystii, która już w 1991 roku przybyła do Watykanu by zajmować się komunikacją w Sieci i uporządkować system komputerowy Stolicy Apostolskiej, sfera obecności Kościoła w Sieci nie może być oddana wyłącznie działaniom odgórnym. – Chcemy, aby każde kluczowe wydarzenie było dostępne online – powiedziała siostra Zoebelein, w wywiadzie dla New York Times w 1999 roku – A to jest poważna inwestycja czasowa i sprzętowa. I właśnie Carlo Acutis jest tego świetnym przykładem. Tak, jak dzięki s. Zoebelein i jej pomysłom miliony „wirtualnych” pielgrzymów mogły uczestniczyć w rzymskich obchodach Jubileuszu Roku 2000, tak dzięki Carlo Acutisowi miliony użytkowników Sieci mogą czytać o cudach Eucharystycznych. Jak czytamy na stronie stowarzyszenia Carla Acutisa: „Ewangeliczne świadectwo naszego Carla to nie tylko bodziec dla dzisiejszych nastolatków, ale znak, który prowokuje proboszczów, księży i wychowawców, aby zadali sobie pytanie o skuteczność kształcenia młodych ludzi w naszych wspólnotach parafialnych i o to, jak uczynić je bardziej efektywnym i skutecznym.” To niezwykle w punkt napisanie zdania, bo oddają też charakter tego, do czego wielu ludzi – nie tylko młodych – na początku wykorzystywało Sieć, a co w dzisiejszym czasie globalnej pandemii zdaje się być niezwykle ważne: Internet to narzędzie edukacji, które pomóc może tym wszystkim, dla których podwoje szkół zostały zamknięte przez wirusa.

 

Patron Internetu?

Żarliwa wiara młodego Włocha z pewnością godna jest najwyższej pochwały. Czy jednak nazywanie go „komputerowym geniuszem” w związku z uruchomieniem kilku witryn – o bardzo zbożnym celu – nie wydaje się jednak pewnym nadużyciem? Nawet wobec samego Carla Acutisa krzywdzącym, bo nie przystającym do jego skromności. Jednocześnie pamiętajmy, że Internet świętego patrona już ma, a jest nim św. Izydor z Sewilli. Nie potrafił on tworzyć stron w Sieci tak jak Carlo, był przecież biskupem średniowiecznej Sewilli, niemniej jego patronat nad Internetem ma pewne uzasadnienie. Choć jest to temat na inny artykuł.

Konkludując to krótkie wspomnienie, trudno nie nawiązać do postaci Joaquina Navarro-Vallsa, od którego to pochodzi sam pomysł otwarcia Watykanu dla wirtualnych gości. Skorzystał na tym sam Carlo Acutis. Jego geniusz polega na tym, że potrafił dobrze to wykorzystać, a teraz sam ma stać się wzorem dla „zwykłych użytkowników” Sieci.

Warto przywołać słowa, które Dyrektor Biura Prasowego Watykanu powiedział w 1984 roku Janowi Pawłowi II, kiedy został przez niego wezwany do objęcia tej funkcji: poprosił Ojca Świętego o bezpośrednią linię telefoniczną do papieża. Czemu to ważne? Bo teraz my wierzący mamy bezpośrednią linię – dzięki modlitwie do bł. Carlo Acutisa – do uświęcania Internetu i co za tym idzie, naszego świata. Sieć będzie taka, jak jej użytkownicy. Módlmy się więc i nie przegapmy kolejnej szansy.

ZOBACZ: Beatyfikacja Carla Acutisa w Asyżu. [TRANSMISJA]

 

Michał Kłosowski

Michał Kłosowski

Dziennikarz, sekretarz redakcji „Wszystko Co Najważniejsze”, twórca programu „Studio Raban” w Telewizji Polskiej, współpracownik „Stacji 7”. Współtworzył strategię komunikacji m.in. Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 i Panama 2019.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Michał Kłosowski
Michał
Kłosowski
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap