Nasze projekty

Konsystorz w maseczkach

Papież Franciszek wskazał 13 nowych kardynałów. Co z tego wynika? - ANALIZA CATOLICO

Reklama

Papież ogłosił dziś listę 13 kardynałów, których włączy do kolegium kardynalskiego podczas listopadowego konsystorza. Zapowiada się wyjątkowy konsystorz w maseczkach. Będzie on swego rodzaju ćwiczeniami sprawdzającymi, czy przyjazd kardynałów z całego świata podczas pandemii będzie bezpieczny, możliwy i realny. Bo jak długo potrwa pandemia, nie wiadomo, tymczasem kardynałowie muszą być zawsze gotowi na ewentualne konklawe.

Od ostatniego konsystorza upłynął niewiele ponad rok. Nie ma sztywnych zasad decydujących o tym, kiedy zwołać konsystorz i tym samym powiększyć grono kardynałów. W ciągu 7 lat pontyfikatu Franciszek zwołał 6 konsystorzy, najbliższy będzie siódmym. Jedyna praktyczna zasada mówi, że nową listę kardynałów trzeba przygotować wtedy, gdy liczba kardynałów-elektorów (czyli tych, którzy w danym momencie mają prawo wyboru papieża) spadnie poniżej 120. W listopadzie tak właśnie by się stało – 12 listopada 80 lat ukończy metropolita Waszyngtonu, kard. Donald Wuerl. A to granica 80 lat decyduje o tym, czy kardynał ma prawo do udziału w konklawe.

Spośród 13 nominacji kardynalskich nas interesuje zatem właściwie tylko 9 nazwisk, tych kardynałów, którzy mają prawo wejścia na konklawe. Oznacza to, że 28 listopada kolegium kardynałów elektorów będzie liczyło 128 osób. 

Reklama
Reklama

Będzie to konsystorz wyjątkowy, konsystorz w środku pandemii, zorganizowany w restrykcyjnych warunkach sanitarnych. Czy wszyscy kardynałowie będą w maseczkach, odseparowani od siebie? Czy będą mieli możliwość swobodnych rozmów? Czy będą spożywali posiłek razem, czy każdy w osobnych pokojach? Ilu z nich przybędzie, ilu pozostanie z powodu choroby, a ilu nie pozwolą na to lokalne przepisy sanitarne bądź izolacja? Dla ilu z nich powrót do kraju będzie oznaczał konieczność odbycia kwarantanny?


ZOBACZ TEŻ:

Reklama
Reklama

Ich oficjalne biogramy obiegły świat, gdy tylko papież Franciszek ogłosił zamiar kreowania ich kardynałami na najbliższym konsystorzu 28 listopada. Kim są? Co jest dla nich ważne? Jacy są od „ludzkiej” strony?

 


Dziewięciu nowych elektorów

Reklama

Przynajmniej dwie nominacje kardynalskie były przewidywalne – chodzi o abp. Mario Grecha, sekretarza generalnego synodu biskupów, a tym bardziej bp. Marcello Semeraro, który zastąpił odwołanego niespodziewanie we wrześniu prefekta Kongregacji ds Biskupów, Giovanni Angelo Becciu. O ile nie każdy sekretarz generalny synodu biskupów jest kardynałem, o tyle prefekt jednej z najważniejszych dykasterii watykańskich – z całą pewnością.

Pozostałe nominacje dotyczą arcybiskupów rządzących diecezjami: Waszyngtonu, Kigali w Rwandzie, Capiz w Filipinach i Santiago de Chile w Chile (ciekawostka – arcybiskupem tej diecezji jest nie Chilijczyk, lecz Hiszpan, kapucyn, Celestino Aós Braco).

Co jest niespodzianką? Kardynałem-elektorem został gwardian klasztoru franciszkanów konwentualnych w Asyżu. W historii nominacji kardynalskich trudno doszukać się podobnego precedensu. Druga niespodzianka – po raz pierwszy kardynała ma Brunei, liczące 500 tysięcy mieszkańców państewko w Azji, usytuowane na północnym wybrzeżu wyspy Borneo. W państwie tym dominuje islam, a katolików jest zaledwie 5 procent, 21 tysięcy, zgromadzonych w… 3 parafiach.

Włoskie media niewątpliwie będą się rozpisywały o kolejnym konsystorzu bez nominacji kardynalskiej dla arcybiskupa Mediolanu oraz patriarchy Wenecji, tradycyjnych stolic kardynalskich. Zamiast tego kardynałem został natomiast arcybiskup Sieny, co stało się pierwszy od XVIII wieku. Polskie media wspomną o braku nominacji dla metropolity krakowskiego abp Marka Jędraszewskiego. Brak nominacji dla metropolity tej – jak się wydaje – stolicy kardynalskiej tłumaczono tym, że elektorem pozostawał jego poprzednik, tymczasem obecny konsystorz jest już drugim, odkąd praw kardynalskich nie ma już kard. Stanisław Dziwisz.

Na nominacje kardynalskie zawsze należy patrzeć w kontekście całego grona kardynałów-elektorów, a nie tylko aktualnej listy nowych kardynałów. Co z tego wynika? Tradycyjnie najwięcej kardynałów pochodzi z Włoch – od 28 listopada będzie ich 22. Drugie miejsce zajmują Stany Zjednoczone, stamtąd będzie pochodziło 9 kardynałów-elektorów. Na trzecie miejsce niespodziewanie wraca Hiszpania, z 6 (właściwie 7 wraz z metropolitą Santiago de Chile) przedstawicielami. Kanada, Francja i Brazylia mają po 4 kardynałów, a Polska jest w grupie kilku państw (Portugalia, Niemcy, Indie, Meksyk), z których 3 kardynałów brałoby udział w ewentualnym konklawe. 

Polscy kardynałowie elektorzy to jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski, kard. Stanisław Ryłko, obecnie archiprezbiter bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie, oraz kard. Kazimierz Nycz, jedyny czynny arcybiskup metropolita pośród Polaków-kardynałów.

Konklawe i świat

Udział poszczególnych państw w kolegium kardynalskim warto opisać inaczej, a opis poprzedzić historią. Jeszcze w 1939 roku Piusa XII wybrało konklawe, które w 57% składało się z Włochów, w 32% z kardynałów z pozostałych krajów Europy (a więc z Europy było ich w sumie 89%!). Zaledwie 11% pochodziło spoza Europy. Nie powinno to dziwić. Konklawe w 1939 było pierwszym w historii Kościoła po tym, jak uruchomiono regularne pasażerskie transatlantyckie połączenia lotnicze. Innymi słowy, dopiero od tamtej pory była możliwość zdążenia z przybyciem na czas na konklawe z Ameryki. Podróż statkiem rejsowym nie zawsze dawała taką gwarancję.

Pius XII w trakcie swojego pontyfikatu “skomponował” kolegium kardynalskie w taki sposób, że po jego śmierci, podczas konklawe 1958, nowego papieża wybierali kardynałowie pochodzący dokładnie w 1/3 z Włoch, 1/3 z pozostałych krajów Europy i 1/3 z pozostałych kontynentów. Paweł VI skorygował jeszcze raz tę kompozycję i od 1978 roku następcę św. Piotra wybiera zawsze około 50% kardynałów spoza Europy, a w europejskiej połówce około połowę, czyli jakieś 25 procent, stanowią Włosi.

Tak było za pontyfikatów Jana Pawła II oraz Benedykta XVI. Papież Franciszek o tyle zmienił te proporcje, że powoli zwiększa udział kardynałów spoza Europy. Już w 2016 roku ten procent wynosił już nie 50, lecz 54, a w listopadzie będzie wynosił niemal 59 procent. Co ciekawe, ciągle 25 procent stanowią purpuraci z Europy (bez Włoch), natomiast zmniejsza się liczba kardynałów z Włoch – od przyszłego miesiąca będzie wynosiła zaledwie 17 procent. 22 kardynałów z Półwyspu Apenińskiego to jednak nie rekord – w 1994 roku było ich wśród elektorów zaledwie 19.

Rozpoczęty przez Piusa XII proces umiędzynaradawiania kolegium kardynalskiego sprawia, że z roku na rok, z konklawe na konklawe, powiększa się wciąż liczba reprezentowanych krajów. Jeszcze w 1939 roku na konklawe byli obecni przedstawiciele zaledwie 16 krajów, w 1958 r. już 23, 1963 r. – 39. Największy krok ku umiędzynarodowieniu przeprowadził Paweł VI. Po zakończeniu jego pontyfikatu na konklawe przybyli kardynałowie z 50 krajów. Jan Paweł II i Benedykt XVI, komponując “święte kolegium”, starali się utrzymywać tę liczbę. Franciszek podniósł tę liczbę do – uwaga – 70 krajów. Franciszek chce zatem ukazać w kolegium kardynalskim powszechność Kościoła, co zresztą przyznał cztery lata temu, podczas jednej z konferencji prasowych w samolocie: “Chcę, aby dostrzegano w Kolegium Kardynalskim powszechność Kościoła, nie tylko centrum, że tak powiem, europejskie”. 

Jednak, bądźmy szczerzy, konklawe, choć mniej eurocentryczne, nadal jest najbardziej europejskie, choć jak pokazuje poniższy wykres, “udział” pozostałych kontynentów jest coraz wyższy.

Nominacje

W kolegium kardynalskim od listopada już 57 procent, czyli 73 kardynałów, będzie pochodziło z nominacji papieża Franciszka. To oczywiście naturalny proces: wraz z upływem każdego pontyfikatu coraz mniej jest kardynałów z nominacji poprzedników, a kolegium zasilają ci wybrani przez obecnego papieża. Wśród kardynałów elektorów już tylko 16 pochodzi z nominacji Jana Pawła II. Myliłby się ten, kto by uważał, że ta liczba szybko się zmniejszy – wielu kardynałów nominowanych przez Franciszka jest starszych niż ci, których nominował jeszcze papież Polak. Najmłodszy z nich, Péter Erdő, metropolita w Budapeszcie, w kolegium elektorów będzie zasiadał jeszcze przez 11 lat. 

39 kardynałów-elektorów pochodzi z nominacji Benedykta XVI.

Ciekawostką jest fakt, że Franciszek zmniejszył udział procentowy kardynałów-kurialistów w konklawe, która w tej chwili wynosi ok 23 proc. Choć nie jest to rewolucja, lecz tylko korekta koncepcji Benedykta XVI, która określała ten podział na 33 do 66 proc. Zarówno Paweł VI, jak i Jan Paweł II, byli zwolennikami rozwiązania, by w niemal 80 proc. elektorami byli arcybiskupi-metropolici pracujący poza Watykanem.

Grupa wysokiego ryzyka

Wiek kardynałów zachowujących prawo do udziału w konklawe wynosi między 53 a 80 lat. Najmłodszy, Dieudonné Nzapalainga, arcybiskup metropolita Bangui (Republika Środkowej Afryki), ma dopiero 53 lata i jego prawa elektorskie wygasną dopiero w 2047 roku. Piątym w rankingu najmłodszych kardynałów jest kard. Konrad Krajewski (57 lat), papieski jałmużnik. W ciągu najbliższych 12 miesięcy prawa elektorskie straci pięciu dziś 79-latków. Średnia wieku kardynałów-elektorów wynosi 71 lat.

71 lat – to wiek, który kwalifikuje kardynałów do grupy ryzyka w czasie pandemii. A dodajmy, że na listopadowy konsystorz przybędą (a przynajmniej powinni) do Watykanu również ci, którzy stracili już prawa elektorskie, przekroczywszy 80 rok życia, jak również ci, którzy ich nigdy nie mieli. Teoretycznie w Watykanie powinno się zjawić około 230 kardynałów, których średnia wieku wynosi już 79 lat. Wielu z nich z pewnością nie przybędzie, ale konsystorz z całą pewnością będzie bardzo trudnym i wymagającym przedsięwzięciem w czasie pandemii. Dlaczego więc papież decyduje się na to?

 

Zawsze gotowe

Każdy urzędujący papież musi dbać o to, by w każdej chwili kolegium, składające się z mniej więcej 120 członków, było zdolne wybrać jego następcę. Dlatego co rok-półtora zwołuje konsystorz, tworząc wcześniej nową listę kardynałów, przez co aktualizuje listę elektorów, którzy wybiorą jego następcę.

Papież Franciszek musi tym razem zadbać o coś jeszcze. Konsystorz w trakcie pandemii to również swego rodzaju audyt i ćwiczenia operacyjne. Jak długo potrwa pandemia koronawirusa, paraliżująca cały świat – nie wiadomo, podobnie jak nie wiadomo, kiedy kardynałowie z całego świata, dotkniętego epidemią, będą musieli zjechać do Watykanu. Ewentualne konklawe wymaga przecież fizycznej obecności elektorów w Kaplicy Sykstyńskiej. Czy wszyscy zdołają przybyć? Jak pogodzić obowiązek przyjazdu na polecenie dziekana z restrykcjami, które mogą w niektórych przypadkach wręcz uniemożliwić wyjazd za granicę? Z jakimi uciążliwościami prawnymi i sanitarnymi to się wiąże, zarówno po stronie elektorów, jak i organizatorów wydarzenia? 

Można wybierać papieża w maseczkach, ale zdalnie już tego nie da się zrobić. Regulamin konklawe pandemii pod uwagę nie bierze.

ANALIZA CATOLICO

Przeczytałeś jedną z analiz przygotowanych przez zespół „Catolico”. To nowa przestrzeń, w której znajdują się pogłębione, eksperckie artykuły w formie analiz, raportów oraz podsumowań. Oto inne teksty, które do tej pory przygotowaliśmy:

FACT-CHECKING: Słowa papieża o LGBT. Sprawdzamy, analizujemy, wyciągamy wnioski

ANALIZA ks. Stanisław Adamiak: Metropolici. Realna władza czy symboliczna funkcja?

ANALIZA CATOLICO: Neokatechumenat. Od madryckich slumsów do ogólnoświatowej wspólnoty

FACT-CHECKING: Zmiany w “Ojcze Nasz”. Sprawdzamy kontrowersje

KTO JEST KIM W KOŚCIELE: Rzecznik episkopatu

ANALIZA CATOLICO: Sny o prymasie

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę