Nasze projekty

SIERPień Wolności

"Był las, nie było was. Nie będzie was, będzie las." Kardynał Stefan Wyszyński - Prymas Tysiąclecia

Reklama

Któregoś dnia „strach zapukał do drzwi, otworzyła mu odwaga i nikogo tam nie było” – pisał w „Zapiskach Więziennych” kardynał Stefan Wyszyński. To jedna z najgłębszych i niezmiennych prawd, która – by zwyciężyło dobro pokoju – stoczyć musi niejedną „bitwę wartości”: w obronie wiary, nadziei, solidarności czy przypisanej każdemu z nas wolności.

 

Nim jednak tak się stanie, a Joanna Szczepkowska ogłosi w Dzienniku Telewizyjnym: „Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”, dochodzi do jednych z najtragiczniejszych wydarzeń w powojennej historii Polski. Stanisława Kanię zastępuje na stanowisku I sekretarza KC PZPR generał Wojciech Jaruzelski i 13 grudnia 1981 roku wprowadza stan wojenny. Jaruzelski staje na czele Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która przejmuje w kraju pełnię władzy. WRON wprowadza m.in. „zakaz zgromadzeń, pochodów i manifestacji”. Górniczy Lubin odpowiada na apel Solidarności. 31 sierpnia 1982 roku, w drugą rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, na Rynku ma miejsce spontaniczny wiec pokojowy. Za drzwiami odwagi robotniczych protestów stanął nie tylko strach ówczesnej władzy, ale także bezwzględny terror jej stalowego ramienia: doborowych jednostek milicji i ZOMO. Kiedy decydenci podnieśli rękę na naród, dochodzi do kolejnego aktu bratobójczego dramatu oraz tragedii „Zbrodni Lubińskiej”.

Reklama
Reklama

 


posłuchaj:

 

Reklama
Reklama

Porozumień Sierpniowych druga rocznica, „16-tą” w Rynku żyje ulica. „Uwolnić Lecha”, „Zamknąć Wojciecha”, krzyż stanął z kwiatów, brzmią Roty echa: „do krwi ostatniej kropli z żył bronić będziemy ducha, aż się rozpadnie w proch i w pył sowiecka zawierucha”. Komunistyczny reżim ludowy ciął sierpem, młot bił marsz pokojowy. Słychać milicję z dużego fiata: „Rozejść się, rozejść”, by nie czuć bata. Tłum się rozchodzi w głów mórz powodzi, ufny, że władza w plecy nie godzi. Lecz nagle z puszek dobył się gaz, Lubin „zapłakał” niejeden raz. Gniew z bezsilnością miesza się w strachu: – Spychają naród w mogiły piachu. Chronią się ufni w murach Kościoła. „Tutaj nie wejdą!” – ksiądz z nawy zawoła. Powietrze przeszył świst amunicji, kto wydał rozkaz: „Ognia!” milicji?! Z „ostrej” strzelają, ludzie padają, z nysek zomowcy „łów” zaczynają. Jeden żył jeszcze, gdy padł przed „Żukiem”. Drugi śmierć spotkał wraz z salwy hukiem. Rewersy monet, głazy pamięci – Poźniak, Trajkowski, serc naszych święci. Tam gdzie teraz krzyż w kamieniu, na tym moście przy strumieniu, upadł trzeci w okamgnieniu.

 

W ten dzień do 14-tej w kopalni fedruje. „Powalczę z komuną”, po szychcie żartuje. Snajper ZOMO kulą siekł, Adamowicz Michał legł. Pięciu biegnie z nim przez błonie, cierń czerwieni zrasza skronie. Tragizm kadru – fotografia, do sumienia świata trafia. Podwieźć ich ktoś fiatem miał, lecz o siedzeń biel się bał, inny się zatrzymać dał. Na KEN kładce idą dzieci, słońce barw radością świeci. Ludzka rzeka nas omija, z bólem w oczach rwąc nie mija. Ojciec miał szczęście, usłyszał świst kuli. Gdy wrócił do domu dłoń matki skroń tuli. Nazajutrz za trzech tysiące stanęło, w marszu protestu kolan nie zgięło.

Reklama

 

26 lat czekały rodziny, by skończył się proces bez wskazania winy – tych, co za spusty luf pociągali. Skąd przyszła zgoda byście strzelali? Na „TAK” skinienie z WRON-u centrali. Nieznani sprawcy i mocodawcy, do dziejów przeszli jako oprawcy. Zatarte ślady, broń przestrzelona, po 3 latach z kraju znika kupiona. Trzech oskarżono, uniewinniono, a w końcu kary im wymierzono. W tym trzy i pół roku – „sprawstwo kierownicze”, po dziś dzień w Lubinie palą się znicze. By Polskę zastraszyć, to miasto wybrano. Zbrodnią Lubińską wolność skarano. Byliśmy dziećmi rodzice walczyli, byśmy w świat wolny z nadzieją wierzyli. Wspomnijmy czasem o tamtym Lubinie, bo pamięć żyjąc z nami nie zginie. „Naród, który traci pamięć, traci sumienie”, wieszczył Zbigniew Herbert. I choć sam etos Solidarności zbladł po latach waśni politycznych sporów, niech się święci sumienie pamięci…

Solidarność – to znaczy: jeden i drugi. Nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich / Jan Paweł II

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę