SIERPień Wolności

"Był las, nie było was. Nie będzie was, będzie las." Kardynał Stefan Wyszyński - Prymas Tysiąclecia

Andrzej Jaworski
Andrzej
Jaworski
zobacz artykuly tego autora >

Któregoś dnia “strach zapukał do drzwi, otworzyła mu odwaga i nikogo tam nie było” – pisał w “Zapiskach Więziennych” kardynał Stefan Wyszyński. To jedna z najgłębszych i niezmiennych prawd, która – by zwyciężyło dobro pokoju – stoczyć musi niejedną “bitwę wartości”: w obronie wiary, nadziei, solidarności czy przypisanej każdemu z nas wolności.

Nim jednak tak się stanie, a Joanna Szczepkowska ogłosi w Dzienniku Telewizyjnym: “Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”, dochodzi do jednych z najtragiczniejszych wydarzeń w powojennej historii Polski. Stanisława Kanię zastępuje na stanowisku I sekretarza KC PZPR generał Wojciech Jaruzelski i 13 grudnia 1981 roku wprowadza stan wojenny. Jaruzelski staje na czele Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która przejmuje w kraju pełnię władzy. WRON wprowadza m.in. “zakaz zgromadzeń, pochodów i manifestacji”. Górniczy Lubin odpowiada na apel Solidarności. 31 sierpnia 1982 roku, w drugą rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, na Rynku ma miejsce spontaniczny wiec pokojowy. Za drzwiami odwagi robotniczych protestów stanął nie tylko strach ówczesnej władzy, ale także bezwzględny terror jej stalowego ramienia: doborowych jednostek milicji i ZOMO. Kiedy decydenci podnieśli rękę na naród, dochodzi do kolejnego aktu bratobójczego dramatu oraz tragedii “Zbrodni Lubińskiej”.


posłuchaj:

Porozumień Sierpniowych druga rocznica, “16-tą” w Rynku żyje ulica. “Uwolnić Lecha”, “Zamknąć Wojciecha”, krzyż stanął z kwiatów, brzmią Roty echa: “do krwi ostatniej kropli z żył bronić będziemy ducha, aż się rozpadnie w proch i w pył sowiecka zawierucha”. Komunistyczny reżim ludowy ciął sierpem, młot bił marsz pokojowy. Słychać milicję z dużego fiata: “Rozejść się, rozejść”, by nie czuć bata. Tłum się rozchodzi w głów mórz powodzi, ufny, że władza w plecy nie godzi. Lecz nagle z puszek dobył się gaz, Lubin “zapłakał” niejeden raz. Gniew z bezsilnością miesza się w strachu: – Spychają naród w mogiły piachu. Chronią się ufni w murach Kościoła. “Tutaj nie wejdą!” – ksiądz z nawy zawoła. Powietrze przeszył świst amunicji, kto wydał rozkaz: “Ognia!” milicji?! Z “ostrej” strzelają, ludzie padają, z nysek zomowcy “łów” zaczynają. Jeden żył jeszcze, gdy padł przed “Żukiem”. Drugi śmierć spotkał wraz z salwy hukiem. Rewersy monet, głazy pamięci – Poźniak, Trajkowski, serc naszych święci. Tam gdzie teraz krzyż w kamieniu, na tym moście przy strumieniu, upadł trzeci w okamgnieniu.

W ten dzień do 14-tej w kopalni fedruje. “Powalczę z komuną”, po szychcie żartuje. Snajper ZOMO kulą siekł, Adamowicz Michał legł. Pięciu biegnie z nim przez błonie, cierń czerwieni zrasza skronie. Tragizm kadru – fotografia, do sumienia świata trafia. Podwieźć ich ktoś fiatem miał, lecz o siedzeń biel się bał, inny się zatrzymać dał. Na KEN kładce idą dzieci, słońce barw radością świeci. Ludzka rzeka nas omija, z bólem w oczach rwąc nie mija. Ojciec miał szczęście, usłyszał świst kuli. Gdy wrócił do domu dłoń matki skroń tuli. Nazajutrz za trzech tysiące stanęło, w marszu protestu kolan nie zgięło.

26 lat czekały rodziny, by skończył się proces bez wskazania winy – tych, co za spusty luf pociągali. Skąd przyszła zgoda byście strzelali? Na “TAK” skinienie z WRON-u centrali. Nieznani sprawcy i mocodawcy, do dziejów przeszli jako oprawcy. Zatarte ślady, broń przestrzelona, po 3 latach z kraju znika kupiona. Trzech oskarżono, uniewinniono, a w końcu kary im wymierzono. W tym trzy i pół roku – “sprawstwo kierownicze”, po dziś dzień w Lubinie palą się znicze. By Polskę zastraszyć, to miasto wybrano. Zbrodnią Lubińską wolność skarano. Byliśmy dziećmi rodzice walczyli, byśmy w świat wolny z nadzieją wierzyli. Wspomnijmy czasem o tamtym Lubinie, bo pamięć żyjąc z nami nie zginie. “Naród, który traci pamięć, traci sumienie”, wieszczył Zbigniew Herbert. I choć sam etos Solidarności zbladł po latach waśni politycznych sporów, niech się święci sumienie pamięci…

Solidarność – to znaczy: jeden i drugi. Nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim. I nigdy “brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich / Jan Paweł II


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Andrzej Jaworski

Andrzej Jaworski

Absolwent Nauk Społecznych Uniwersytetu Opolskiego, zawodowo związany z regionem Zagłębia Miedziowego. Mieszkaniec Lubina "od zawsze", czy "na zawsze" czas pokaże. Z zamiłowania publicystyczny pielgrzym - od społecznego reportażu po felietony z cyklu Miedziana Strona Medalu.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Andrzej Jaworski
Andrzej
Jaworski
zobacz artykuly tego autora >

15 sekund po śmierci

15 sekund po…

Przedmiotem 3 odcinka serii pt. Siła umysłu ( tv Planete ) uczyniono badania neurologów i psychiatrów nad fenomenem śmierci klinicznej. W programie pokazano lekarzy, naukowców i pacjentów. Celem rzetelności dziennikarskiej przedstawiono dwa spojrzenia na temat „życia po życiu”. Jeden z doktorów obstawał przy tym, że ta „statystyczna” 1/3 ludzi, którzy opuścili swoje ciało, miała halucynacje. Że wszystko wydarzyło się w mózgu, uruchomiły się endorfiny czyli hormony szczęścia i dlatego ci ludzie opisywali potem swoje „wrażenia”. W programie poddano takie tezy rzetelnej analizie. Okazało się, że:

Około 15 sekund po zatrzymaniu serca, mózg przestaje być aktywny. Czyli „nie działa”. Więc to, co się zdarzyło, nie miało charakteru „mózgowego”. Potwierdza się więc, że mózg to jeszcze nie umysł…

Przeżycia tych ludzi zmieniły ich życie. Wielu przestało się bać śmierci. Wielu było szczęśliwych, niektórzy przestraszeni. Autorzy programu zauważyli także, że w wielu przypadkach doszło także do samouleczeń tych ludzi. Jeden z mężczyzn odzyskał władzę w dłoni. Miał ją wykrzywioną i niesprawną przez … 60 lat!

Przedstawiono kobietę niewidomą od urodzenia. Zaczęła widzieć gdy… umarła i opuściła własne ciało. Po prostu szok. Ona nie mogła sobie tego wyobrazić, bo nigdy wcześniej nie widziała. „Stamtąd” widziała lekarzy, którzy ją ratowali, czytała w ich myślach a także… zobaczyła swoich bliskich zmarłych.

Wnioski naukowców kończą program. Z jednej strony informują, że podejmują kolejne badania, na szeroką skalę i okres 5 lat ( np. umieszczają w pomieszczeniach znaki, o których pacjent na pewno nie wie ), z drugiej przyznają, że „nasze rozumienie świadomości należy od nowa zdefiniować”. Jednym z ostatnich komentarzy jest to, że religie, które mówią o życiu „po..” mają rację.

Oczywiście, w ramach politycznej poprawności, nie mówi się o chrześcijaństwie, ani o Ewangelii, w których możemy znaleźć słowa, że dla Boga wszyscy żyją, że jest On Bogiem żywych, nie umarłych ( np. Łk 20.38 ) Ale to nic. Być może dziś, w technicznych czasach, przekaz naukowy równie dobrze przemówi do naszych dusz.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas