“Wielu ludzi nie wyznaje Jezusa, ponieważ nie głosiliśmy Go konsekwentnie”

Podczas porannej Eucharystii w Domu św. Marty Papież Franciszek zwrócił uwagę na ewangeliczną historię o przekupieniu strażników, którzy pilnowali grobu. Ojciec Święty zauważył, że w tekście tym widzimy też wybór, przed jakim staje człowiek – między nadzieją zmartwychwstania Jezusa a nostalgią za grobem.

Polub nas na Facebooku!

Wprowadzając w liturgię Ojciec Święty zaprosił do modlitwy za rządzących, naukowców, polityków, “którzy zaczęli studiować drogi wyjścia, to co będzie po pandemii, by znaleźli właściwą drogę, dla dobra ludzi i dla dobra narodów”.

W homilii papież nawiązał do dzisiejszej Ewangelii (Mt 28, 8-15), w której zmartwychwstały Jezus ukazał się niewiastom i kazał powiedzieć uczniom, by udali się do Galilei: tam Go zobaczą. Jednocześnie ewangelista mówi o przekupieniu przez kapłanów żołnierzy strzegących grobu, którym nakazali rozgłaszać, że uczniowie Jezusa przyszli w nocy i wykradli ciało Pana. Ojciec Święty zauważył, że w tekście tym widzimy też wybór, przed jakim staje człowiek – między nadzieją zmartwychwstania Jezusa a nostalgią za grobem.

Następnie Franciszek wskazał na problem, jakim dla arcykapłanów i uczonych w Prawie było zmartwychwstanie Jezusa oraz pusty grób. Stąd ich próba ukrycia tego faktu uciekając się do przekupienia strażników. Przypomniał, że zawsze: kiedy nie służymy Panu Bogu służymy pieniądzom, które stają się bożkiem. Zaznaczył, że mamy tu do czynienia z korupcją w najczystszej postaci, która jest drogą diabła.

„Jeśli nie wyznajesz, że Jezus Chrystus jest Panem, pomyśl gdzie jest pieczęć twojego grobu, gdzie jest korupcja. To prawda, że wielu ludzi nie wyznaje Jezusa, ponieważ Go nie znają, ponieważ nie głosiliśmy Go konsekwentnie, a to jest nasza wina. Ale kiedy wobec oczywistości obiera się tę drogę a jest to droga diabła, jest to droga korupcji. Płacisz i milcz. Także dzisiaj w obliczu, jak ufamy bliskiego końca tej pandemii stajemy przed tą samą opcją: albo postawimy na życie, na zmartwychwstanie narodów, albo na bożka-pieniądza: powrót do grobowca głodu, niewolnictwa, wojen, fabryk broni, dzieci pozbawionych wykształcenia… tam jest grobowiec” – powiedział papież.

Na zakończenie swej homilii Ojciec Święty zachęcił: „Niech Pan, zarówno w naszym życiu osobistym, jak i społecznym, zawsze pomaga nam w wyborze przepowiadania: głoszenia, które jest horyzontem, zawsze otwarte; niech nas prowadzi do wyboru dobra ludzi. I byśmy nigdy nie wpadli do grobu bożka pieniędzy”.

Ojciec Święty podkreślił też rolę kobiet w głoszeniu Ewangelii: „Bóg zawsze zaczyna się od kobiet, zawsze. Otwierają drogi. One nie wątpią, wiedzą, czego dotykały. Widziały też pusty grób” – zaznaczył dodając, że uczniowie odnosili się do ich relacji z pewnym dystansem, ale upewnili się i wytrwale szli drogą wiary w zmartwychwstanie, którą Kościół podąża po dziś dzień.

 

KAI, os

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Papież Franciszek: Orędzie o zmartwychwstaniu to infekcja nadziei

Zmartwychwstanie to infekcja, która przekazuje się z serca do serca, bo każde ludzkie serce czeka na dobrą nowinę. To infekcja nadziei - mówił papież Franciszek w swym wielkanocnym orędziu „Urbi et Orbi”.

Polub nas na Facebooku!

Po wygłoszeniu orędzia – wyjątkowo nie z balkonu bazyliki św. Piotra, lecz sprzed jej ołtarza głównego, tzw. Konfesji św. Piotra – Ojciec Święty udzielił apostolskiego błogosławieństwa „Miastu i Światu”.

Transmitowana przez media uroczystość odbyła się po Mszy św., jaką papież odprawił w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego przy ołtarzu Katedry, i po odśpiewaniu wielkanocnej modlitw Maryjnej „Regina caeli” przed ikoną Matki Bożej Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego).

W orędziu Franciszek wskazał, że dobra nowina o tym, iż Jezus Chrystus prawdziwie zmartwychwstał jest w świecie udręczonym pandemią inną „infekcją nadziei”, przekazywaną „z serca do serca”. Zmartwychwstanie nie jest jednak magicznym zaklęciem, sprawiającym, że problemy znikają, „to raczej zwycięstwo miłości nad korzeniem zła, zwycięstwo, które nie «przeskakuje» cierpienia i śmierci, ale je przeżywa, otwierając drogę w otchłani, przekształcając zło w dobro, co jest wyłącznym znakiem mocy Boga”.

Papież objął myślą „tych, którzy zostali bezpośrednio dotknięci koronawirusem”: chorych, zmarłych, ich rodziny opłakujące „śmierć swoich bliskich, z którymi niekiedy nie zdołali się nawet pożegnać”. Przyznał, że dla wielu ludzi „jest to Wielkanoc samotności, przeżywana w żałobie i pośród wielu trudności, jakie powoduje pandemia”. Pozbawiła ona także „możliwości czerpania pociechy wypływającej z sakramentów, zwłaszcza Eucharystii i pojednania”. Ale – jak zapewnił Franciszek – „Pan nie zostawił nas samych” i powtarza: nie lękaj się, „zmartwychwstałem i zawsze jestem z tobą”.

Ojciec Święty prosił Jezusa, by dał „siłę i nadzieję lekarzom i pielęgniarkom, którzy wszędzie dają świadectwo troski i miłości bliźniego, aż po kres wytrzymałości, a nierzadko aż do poświęcenia swojego zdrowia”.

 

 

Zwrócił uwagę, że „życie milionów ludzi nagle się zmieniło”, a pobyt w domu stał się „okazją do refleksji, zatrzymania gorączkowego tempa życia, pobytu z bliskimi i cieszenia się ich towarzystwem”, ale też czasem „niepokoju o przyszłość, która wydaje się niepewna, o pracę, którą mogą stracić”. – Nie jest to czas na obojętność, ponieważ cały świat cierpi i musi zjednoczyć się w walce z pandemią – wskazał papież, apelując o niepozostawianie samym sobie ubogich, uchodźców, bezdomnych, którym należy zapewnić dobra pierwszej potrzeby i opiekę zdrowotną.

Franciszek zaapelował o rozluźnienie sankcji międzynarodowych, zmniejszenie, a nawet umorzenie długu ciążącego na budżetach krajów najbiedniejszych. Trzeba bowiem umożliwić wszystkim państwom zaspokojenie największych potrzeb chwili obecnej i udzielić „odpowiedniego wsparcia swoim obywatelom”.

Przekonywał, że „nie jest to czas na egoizmy, ponieważ wyzwanie, przed którym stajemy, jest wspólne dla nas wszystkich i nie czyni różnic między ludźmi”. Szczególną myśl skierował ku Europie. Jego zdaniem Unia Europejska stoi dziś „przed epokowym wyzwaniem, od którego zależeć będzie nie tylko jej przyszłość, ale także przyszłość całego świata”. Musi dać „kolejny dowód solidarności, także poprzez uciekanie się do rozwiązań innowacyjnych”.

Ojciec Święty podkreślił, że „nie jest to czas na podziały”, dlatego wezwał wszystkich, którzy ponoszą odpowiedzialność za konflikty do odważnego przyłączenia się „do apelu o globalne i natychmiastowe zawieszenie broni we wszystkich zakątkach świata”. – Nie jest to czas na dalsze wytwarzanie i handel bronią, wydawanie ogromnych kapitałów, które powinny być wykorzystywane na leczenie ludzi i ratowanie życia. Niech to będzie natomiast czas, by wreszcie zakończyć długą wojnę, która zbroczyła krwią Syrię, konflikt w Jemenie i napięcia w Iraku, a także w Libanie. Niech będzie to czas, kiedy nareszcie Izraelczycy i Palestyńczycy wznowią dialog, by znaleźć stabilne i trwałe rozwiązanie, które pozwoli obu stronom żyć w pokoju. Niech ustaną cierpienia mieszkańców wschodnich regionów Ukrainy. Niech zostanie położony kres atakom terrorystycznym dokonywanym na wiele niewinnych osób w różnych krajach Afryki – wołał papież.

Zaznaczył, że nie jest to również „czas na zapominanie” o sytuacjach kryzysowych, które niosą ze sobą cierpienie wielu ludzi: o mieszkańcach Azji i Afryki przeżywających poważne kryzysy humanitarne, o uchodźcach i przesiedlonych z powodu wojny, suszy i głodu, o migrantach i uchodźcach, zwłaszcza w Libii i na granicy grecko-tureckiej, na wyspie Lesbos, o mieszkańcach Wenezueli „cierpiących z powodu poważnej sytuacji politycznej, społeczno-gospodarczej i zdrowotnej”.

Na zakończenie Franciszek stwierdził, że „obojętność, egoizm, podziały, zapominanie nie są tak naprawdę słowami, które pragniemy usłyszeć w tym czasie”. – Chcemy je przepędzić z wszelkiego czasu! Zdają się one dominować, kiedy zwyciężają w nas lęk i śmierć, to znaczy kiedy nie pozwalamy, aby Pan Jezus zwyciężył w naszych sercach i w naszym życiu – powiedział papież.

 

Publikujemy polskie tłumaczenie orędzia:

 

Drodzy bracia i siostry, dobrych Świąt Wielkanocnych!

Dziś na całym świecie rozbrzmiewa orędzie Kościoła: „Jezus Chrystus zmartwychwstał!” – „Prawdziwie zmartwychwstał!”.

Jak nowy płomień, ta Dobra Nowina rozpaliła się w nocy: w nocy świata zmagającego się już z wyzwaniami epokowymi, a teraz udręczonego pandemią, która wystawia na próbę naszą wielką ludzką rodzinę. Tej nocy zabrzmiał głos Kościoła: „Zmartwychwstał Chrystus, Pan mój i nadzieja!” (Sekwencja wielkanocna).

To inna „infekcja”, która przekazuje się z serca do serca – bo każde ludzkie serce czeka na tę Dobrą Nowinę. To infekcja nadziei: „Zmartwychwstał Chrystus, Pan mój i nadzieja!”. To nie magiczne zaklęcie, sprawiające, że problemy znikają. Nie, zmartwychwstanie Chrystusa to nie to. Jest to raczej zwycięstwo miłości nad korzeniem zła, zwycięstwo, które nie „przeskakuje” cierpienia i śmierci, ale je przeżywa, otwierając drogę w otchłani, przekształcając zło w dobro, co jest wyłącznym znakiem mocy Boga.

Zmartwychwstały to Ukrzyżowany, nie ktoś inny. W swoim chwalebnym ciele nosi nieusuwalne rany: rany, które stały się szczelinami nadziei. Ku Niemu kierujemy nasze spojrzenie, by uleczył rany udręczonej ludzkości.

Moja myśl kieruje się dzisiaj przede wszystkim do tych, którzy zostali bezpośrednio dotknięci koronawirusem: do chorych, do tych, którzy zmarli i członków ich rodzin opłakujących śmierć swoich bliskich, z którymi niekiedy nie zdołali się nawet pożegnać. Niech Pan życia przyjmie zmarłych w swoim królestwie oraz da pocieszenie i nadzieję tym, którzy przeżywają trudne doświadczenie, zwłaszcza starszym i samotnym. Niech nie zabraknie pocieszenia i niezbędnej pomocy osobom, które są w sytuacji szczególnie trudnej, jak pracującym w domach opieki lub mieszkającym w koszarach i więzieniach. Dla wielu jest to Wielkanoc samotności, przeżywana w żałobie i pośród wielu trudności, jakie powoduje pandemia, od cierpienia fizycznego po problemy ekonomiczne.

Ta choroba pozbawiła nas nie tylko tych, których dotknęła choroba, ale także możliwości czerpania pociechy wypływającej z sakramentów, zwłaszcza Eucharystii i Pojednania. W wielu krajach nie było można do nich przystępować, ale Pan nie zostawił nas samych! Trwając zjednoczeni w modlitwie, jesteśmy pewni, że położył na nas swą rękę (por. Ps 138, 5), powtarzając nam z mocą: nie lękaj się, „zmartwychwstałem i zawsze jestem z tobą” (por. Mszał Rzymski)!

Niech Jezus, nasza Pascha da siłę i nadzieję lekarzom i pielęgniarkom, którzy wszędzie dają świadectwo troski i miłości bliźniego, aż po kres wytrzymałości, a nierzadko aż do poświęcenia swojego zdrowia. Ku nim, jak również tym, którzy sumiennie pracują nad zapewnieniem podstawowych usług niezbędnych do współżycia społecznego, sił porządkowych oraz wojska, które w wielu krajach przyczyniły się do złagodzenia trudności i cierpienia ludności, kierujemy naszą serdeczną i wdzięczną myśl.

W minionych tygodniach, życie milionów ludzi nagle się zmieniło. Dla wielu pobyt w domu był okazją do refleksji, zatrzymania gorączkowego tempa życia, pobytu z bliskimi i cieszenia się ich towarzystwem. Dla wielu jest to jednak również czas niepokoju o przyszłość, która wydaje się niepewna, o pracę, którą mogą stracić i o inne następstwa, jakie niesie ze sobą obecny kryzys. Zachęcam wszystkich niosących odpowiedzialność polityczną do aktywnej pracy na rzecz wspólnego dobra obywateli, zapewniając niezbędne środki i narzędzia umożliwiające wszystkim prowadzenie godnego życia i, gdy okoliczności na to pozwolą, wznowienie zwykłych codziennych działań.

Nie jest to czas na obojętność, ponieważ cały świat cierpi i musi zjednoczyć się w walce z pandemią. Niech zmartwychwstały Jezus da nadzieję wszystkim ubogim, tym, którzy mieszkają na przedmieściach, uchodźcom i bezdomnym. Niech ci słabsi bracia i siostry, zamieszkujący miasta i przedmieścia na całym świecie, nie będą pozostawieni samym sobie. Niech im nie zabraknie dóbr pierwszej potrzeby, trudniej dostępnych teraz, gdy ograniczono wiele działań, a także lekarstw i przede wszystkim możliwości odpowiedniej opieki zdrowotnej. Biorąc pod uwagę te okoliczności, niech zostaną rozluźnione również sankcje międzynarodowe, uniemożliwiające krajom, do których są adresowane, udzielenie odpowiedniego wsparcia swoim obywatelom. Postawmy wszystkie państwa w sytuacji umożliwiającej zaspokojenie największych potrzeb chwili obecnej, zmniejszając, a nawet umarzając dług ciążący na budżetach krajów najbiedniejszych.

Nie jest to czas na egoizmy, ponieważ wyzwanie, przed którym stajemy, jest wspólne dla nas wszystkich i nie czyni różnic między ludźmi. Spośród wielu obszarów świata dotkniętych koronawirusem kieruję szczególną myśl ku Europie. Po drugiej wojnie światowej ten umiłowany kontynent mógł się ponownie odrodzić dzięki konkretnemu duchowi solidarności, który umożliwił mu przezwyciężenie rywalizacji z przeszłości. Tym pilniejsze jest, zwłaszcza w dzisiejszych okolicznościach, aby nie ożywiać tej rywalizacji, ale aby wszyscy uznali się za część jednej rodziny i wzajemnie się wspierali. Dziś Unia Europejska stoi przed epokowym wyzwaniem, od którego zależeć będzie nie tylko jej przyszłość, ale także przyszłość całego świata. Nie można stracić okazji, by dać kolejny dowód solidarności, także poprzez uciekanie się do rozwiązań innowacyjnych. Jedyną alternatywą jest egoizm interesów partykularnych i pokusa powrotu do przeszłości, wraz z zagrożeniem wystawienia na ciężką próbę pokojowego współistnienia i rozwoju przyszłych pokoleń.

Nie jest to czas na podziały. Niech Chrystus będący naszym pokojem oświeci wszystkich, którzy ponoszą odpowiedzialność za konflikty, aby mieli odwagę przyłączyć się do apelu o globalne i natychmiastowe zawieszenie broni we wszystkich zakątkach świata. Nie jest to czas na dalsze wytwarzanie i handel bronią, wydawanie ogromnych kapitałów, które powinny być wykorzystywane na leczenie ludzi i ratowanie życia. Niech to będzie natomiast czas, by wreszcie zakończyć długą wojnę, która zbroczyła krwią Syrię, konflikt w Jemenie i napięcia w Iraku, a także w Libanie. Niech będzie to czas, kiedy nareszcie Izraelczycy i Palestyńczycy wznowią dialog, by znaleźć stabilne i trwałe rozwiązanie, które pozwoli obu stronom żyć w pokoju. Niech ustaną cierpienia mieszkańców wschodnich regionów Ukrainy. Niech zostanie położony kres atakom terrorystycznym dokonywanym na wiele niewinnych osób w różnych krajach Afryki.

Nie jest to czas na zapominanie. Kryzys, z którym się zmagamy, nie powinien sprawić, byśmy zapominali o wielu innych sytuacjach kryzysowych, które niosą ze sobą cierpienie wielu osób. Niech Pan życia okaże się bliski mieszkańcom Azji i Afryki przeżywającym poważne kryzysy humanitarne, jak w prowincji Cabo Delgado w północnym Mozambiku. Niech ogrzeje serca wielu osób będących uchodźcami i przesiedlonymi z powodu wojny, suszy i głodu. Nich zapewni ochronę wielu migrantom i uchodźcom, z których wielu to dzieci żyjące w nieznośnych warunkach, zwłaszcza w Libii i na granicy grecko-tureckiej – nie zapominam o wyspie Lesbos. Niech pozwoli w Wenezueli na osiągnięcie konkretnych i bezzwłocznych rozwiązań, mających na celu umożliwienie międzynarodowej pomocy dla ludności cierpiącej z powodu poważnej sytuacji politycznej, społeczno-gospodarczej i zdrowotnej.

Drodzy bracia i siostry!

Obojętność, egoizm, podziały, zapominanie nie są tak naprawdę słowami, które pragniemy usłyszeć w tym czasie. Chcemy je przepędzić z wszelkiego czasu! Zdają się one dominować, kiedy zwyciężają w nas lęk i śmierć, to znaczy kiedy nie pozwalamy, aby Pan Jezus zwyciężył w naszych sercach i w naszym życiu. Niech On, który już pokonał śmierć, otwierając nam drogę wiecznego zbawienia, rozproszy ciemności naszej biednej ludzkości i wprowadzi nas do swego chwalebnego dnia, który nie zna zmierzchu.

Dzieląc się tymi refleksjami, chciałbym życzyć wszystkim dobrych świąt Wielkanocnych!

 

KAI, ps,zś/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap